wtorek, 5 stycznia 2016

Nowe Bąblowe guru :)

Od czasu Bożego Narodzenia nasze rodzicielskie zdanie liczy się głównie wtedy, kiedy zostanie poparte innym - ważniejszym i większym (również gabarytowo) - autorytetem. Bąbel obrał sobie bowiem nowe guru, nowego mistrza, nowego duchowego przewodnika i orędownika - a jest nim...Święty Mikołaj ;)

To właśnie dzięki niemu nasze Dziecię:

- doprasza się o dokładkę owocowego koktajlu, którego jeszcze niedawno nawet do ust wziąć nie chciało - bo przecież i choinkowy Święty go popija (w towarzystwie bałwanka, przez słomkę) żeby mieć siłę i zdrowie, by taki wielki wór z prezentami na plecach taszczyć;


- po skończonej zabawie sprząta rozwalone po całym mieszkaniu klamoty, wrzucając je do ogromnej plastikowej skrzyni - bo i Mikołaj musi mieć w swojej fabryce idealny porządek, co by prezentów nie pomylić i dostarczyć każdą zamówioną przez dzieci rzecz pod właściwy adres;

- kładzie się do łóżka bez histerii i zasypia najpóźniej o godzinie 21, bo również Mikuś uśpił już wszystkie swoje elfy, renifery, podbiegunowe pingwiny, niedźwiedzie polarne - i sam też się do snu ułożył, pochrapując niczym lokomotywa ;)

- pozwala założyć sobie OBA kapcie  (podczas gdy wcześniej zakładałam lewy, a dostawałam w głowę ściągniętym przez Bąbla prawym - lub odwrotnie) - bo przecież na obrazku w książeczce i Święty występuje w pięknych czerwonych bamboszach, które mu Pani Mikołajowa na drutach wydziergała;

ekoTUPTUSIE, zakupione na Allegro (to nie reklama - ale jeśli się komuś podobają, to jest mnóstwo świetnych wzorów i możliwość realizacji indywidualnych zamówień)

Jak do tego doszło? 

Ano zagaiłam kiedyś, w akcie matczynej desperacji, że Mikołaj robi to czy tamto (czego Junior uczynić w tamtym momencie absolutnie nie miał ochoty) - i podziałało! Na początku wprawdzie zerkał na mnie z niedowierzaniem, jakby chciał powiedzieć: "Oj, matka, coś ty mi tu ściemniasz" - ale bardzo szybko dał się przekonać i widocznie uznał taką motywację za wystarczającą ;)

Tak sobie myślę, że przed nami rok pełen wychowawczych wyzwań. Rok definitywnego pożegnania ze smoczkiem (optymistycznie zakładam). Rok uwieńczony sukcesem w odpieluchowaniu (mam wielką nadzieję). Rok zupełnie samodzielnego jedzenia, picia, a nawet ubierania się (???) Może i w tym Święty nam pomoże - no bo jak nie on, to kto?! ;)

(Póki co, przygotowuję sobie odpowiedni grunt. Zabieram Bąbla do toalety, sadzam na krótką chwilę na sedesie, prezentuję spłukiwanie wody - i przekonuję, że wszyscy robią sisi i kupkę do kibelka: mama i tata, babcia i dziadzia, Mikołaj i pani Mikołajowa oczywiście też ;) Jego reakcja i wszystkie inne towarzyszące temu sytuacje to już temat na osobny post, który na pewno wkrótce się pojawi :) )


P.S. Żeby nie było zbyt sielsko -
 cały ten Mikołajowy szał ma też pewne minusy:

Wchodzę do kuchni po kilkunastosekundowej nieobecności. Bąbel zdążył już wyciągnąć z szafki torbę płatków kukurydzianych i rozsypać całą jej zawartość po podłodze (ot, taki modny deseń na kuchennych kafelkach ;))

- Ojej, a kto tu takiego bałaganu narobił?! - pytam tonem niby-srogim, choć tak naprawdę śmiać mi się chce niesamowicie.

- Aj !  Aj ! Aj ! (tłumaczenie: Mikołaj ! Mikołaj ! Mikołaj !) - Młody leci do pokoju, przynosi figurkę Świętego i podsuwa mu szufelkę i zmiotkę, demonstrując właściwe ruchy ;)

W ten oto sposób każdy wybryk można sprytnie na Świętego zrzucić, 
by samemu przykrych konsekwencji uniknąć ;)

36 komentarzy:

  1. O rany! nieźle! U nas aż tak łatwo nie idzie ;) przez niekonsekwencję w czasie świątecznym, Mały niechętnie znowu sygnalizuje że coś zrobił w pieluchę, a przy chorobie niestety nie robi wszystkiego jak dawniej ;) myślę, że wiosną latem pewnie też będzie na dobre odpieluchowanie. Pewnie jak zwykle padnie na mnie ;) A rozstanie ze smokiem jest ciągle odwlekane. Choć jest tylko do zasypiania, potem wyciągam z buziola :)
    Eko tuptusie są boskie, cudne piękne. Ja kupiłam zazzu używane i zonk! Mały ma je za szerokie ;( Ma bardzo wąską małą stópkę. Chciałabym je sprzedać bo nikt ich nie chce. Bu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że to tylko taki chwilowy boom ;) Młody miał już przeróżne fazy (kiedyś np. szalał na punkcie biedronek), ale potem szybko się nudził i poszukiwał innego obiektu zainteresowań - także podejrzewam, że z Mikołajem będzie podobnie ;) Trzeba korzystać, ile wlezie - i chociaż jakieś pierwsze przymiarki do tych stojących przed nami wyzwań poczynić, póki magia Świąt działa ;)

      Wygooglowałam sobie zazzu i prezentują się całkiem fajnie - a za szerokie może dlatego, że właśnie używane i jakieś dziecię o szerszej stópce zdążyło już je rozepchać...No buuu!

      Usuń
  2. Och ale macie wesoło. Świetny ten Wasz bąbel!!! Pozdrawiam Was cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wesoło, wesoło - choć czasami wcale nie do śmiechu ;) Pewnie coś wiesz o tym jako mama dwóch Synów ;) Pozdrowienia :*

      Usuń
  3. no bo to na pewno Mamo Mikołaj rozsypał:D
    Co do smoczka ostatnio byliśmy u dentysty i ten pyta Przemka czy długo miał smoczek. A on z powagą nie bo mamie wpadł do studni:D myślałam że padnę tam pod fotel. Tak że oby i Wasz wpadł do studni szybko i koniecznie żeby Mały to widział:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, u nas żadnej studni nie uświadczysz - no, może jakaś mała studzienka kanalizacyjna ;) Podejrzewam też, że gdyby nawet ten smoczek się "przypadkowo" utopił, to Młody i tak poleciłby nam jak najprędzej jechać do sklepu, zrobić "pik,pik" przy kasie i kupić kolejny ;) Aktualnie już piąty wykańcza - wcześniejsze zostały pogryzione na strzępy, choć i tak dostawał je tylko do spania ;)

      Usuń
  4. O kurcze, aż taki autorytet? Korzystaj ile się da, u nas Mikołaj działał przed Świętami i to też nie zawsze, bo - Mamo, byłem niegrzeczny a mikołaj i tak mi dał prezent..? - no, to tyle w temacie wychowawczym. Dzieci niestety potrafią nas wspaniale niejednokrotnie przechytrzyć.
    Trzymam kciuki za Wasze wychowawcze wyzwania, oby mikołaj pomógł w pełni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, z tymi chytrymi dziecięcymi fortelami wszystko się zgadza - nawet u takiego malucha jak Bąbel daje się już pewne ewidentne manipulacje zauważyć ;) Tak właśnie zamierzam czynić - wyeksploatować Mikołajowy autorytet na maksa i wycisnąć z niego wszystko, co się da ;)

      Usuń
  5. :D Dobrze, że jest na kogo zwalić :)
    A tak poważnie - fajnie, że również Świętego Mikołaja można wykorzystać w niełatwym procesie wychowywania :) I co najlepsze - że to działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działa na razie - jak długo, tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć (znając Bąbla - i dzieci w ogóle - raczej krócej, niż dłużej ;) ) Byłabym w stanie nawijać o Mikołaju i jego elfach nawet w połowie czerwca i przy lejącym się z nieba skwarze, byleby tylko przyniosło to oczekiwany efekt ;)

      Usuń
  6. Ja przetestuję dziś Św. Mikołaja w domu na mężu, ale będę miała niezły ubaw:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moim M. pewnie udałoby się tylko wtedy, gdybym sama wbiła się w strój Pani Mikołajowej, zakupiony na którejś ze stron tylko dla dorosłych - no niedoczekanie, hehe ;)

      Usuń
  7. Ah te dzieciaki nasze kochane :)
    Grześ mowi że robi siku na wc (nakladka) bo jest DUUUUUUYYYY! (DUZY) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tez planujemy przyzwyczajać Bąbla od razu do nakładki na sedes, pomijając etap nocnika. Zobaczymy, co nam z tego wyjdzie - w teorii wszystko mamy niby obcykane i nawet trochę "fachowej" literatury poczytałam, ale praktyka okazuje się z reguły dużo bardziej skomplikowana ;)

      Usuń
    2. Myslę , że dziecko samo dobrze wie, co chce i kiedy zechce siadać na nakladkę :) Grześ woli nakladkę od nocnika ze wzgledu przykurczenia nozek na nocniku, a na nakladce mu wiszą (mimo podlozonych schodków )
      Nakladka wygodniejsza, ze wzgledu też jak dla mnie (nie patrzenia na zawartość ) efekt bu bu mami tyle! haha :)
      A stempelki mamy od tesciowej z NL są super, chodz nie trwałe.
      http://allegro.pl/stempelki-zwierzatka-z-tuszem-pieczatki-10-rodz-i5438610758.html w PL też da się je kupic- zobacz wyzej wyslalam link. pozdrawiam

      Usuń
    3. My nocnik chcemy ominąć, bo to sedes jest miejscem docelowym i najbardziej pożądanym - okaże się, czy Bąbel również będzie tego samego zdania ;)

      Dzięki za link - właśnie szukałam jakichś fajnych stempelków i te Wasze bardzo mi się spodobały :)

      Usuń
  8. Niech Bąbel jak najdłużej wierzy w Św. Mikołaja. Chłopak wie dobrze kogo warto na guru wybrać ;)

    Uściski;*
    P.S. ekoTUPTUSIE są super. Ciekawe czy mają też takie rozmiary na większe stopy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na pewno nie zamierzamy mu tej wiary odbierać jeszcze przez długi czas- zwłaszcza jeśli i dla nas okaże się pomocna ;)

      Tuptusie występują chyba do rozmiaru 30, czyli niestety nie dla całkiem dużych - szkoda, bo sama też bym z chęcią takie nosiła ;)

      Usuń
  9. Kto by pomyślał, że Swięty nie tylko prezenty przynosi, ale i dyscyplinuje skutecznie:) I to PO Świętach, i PO prezentach:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, jak długo to PO będzie trwało ;) Może potem przyjdzie czas na zajączka wielkanocnego albo coś w tym stylu ;)

      Usuń
  10. Słodziak. Czyli jak wszędzie są plusy i minusy :)
    Myślę że nauka nocnik owania pójdzie łatwo ( w końcu masz teraz wsparcie Świętego - korzystaj puki mu się nie znudzi :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już mam pewne podstawy, by podejrzewać, że jednak tak całkiem bezproblemowo nie będzie ;) Zastanawiam się już nie tylko nad tym, czy Młody będzie chciał współpracować, ale również nad tym, czy to MI wystarczy cierpliwości ;)

      Usuń
  11. Jakie to urocze :) Niech ta miłość do Mikołaja trwa jak najdłużej.
    Bystrzacha z Bąbla. Najważniejsze to mieć na kogo zwalić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to wszelkie zasługi wyłącznie sobie przypisuje, cwaniak jeden ;)

      Usuń
  12. Ale czad! :) Niech trwa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najdłużej - dopóki "misji kibelek" nie wypełnimy ;)

      Usuń
  13. Bawiłam się: )) ale Wasz synek ma rozwinięte abstrakcyjne myślenie! Fajny z niego maluch:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) i cieszymy się, że dostarczyliśmy rozrywki ;)

      Usuń
  14. Nieźle , ciekawe czy u moje księżniczki to zadziała po mimo ,że ma już 8 lat to nadal wierzy w Gwiazdora :)
    zapraszam do mnie www.jakubprzybylski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już odwiedziłam i zostawiłam po sobie pamiątkę w postaci komentarza - życzę powodzenia i satysfakcji z blogowania :)

      A Księżniczce pozwól wierzyć jak najdłużej we wszystko, na co ma ochotę - dzieciństwo jest zbyt krótkie, by tę wiarę przedwcześnie odbierać :)

      Usuń
    2. Jak przystało na księżniczkę , długo będzie w tej wierze utrzymywana :)

      Usuń
  15. Super autorytet sobie Bąbelek wybrał. Najważniejsze, że działa i odpowiednio motywuje. Przecież tego Świętego wszystkie dzieci lubią. A to ze szufelką to the best (a co narozrabiał Miki to niech sprząta). Pozdrawiamy nowrocznie.
    PS. Bąbel już jaki duży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Miki roztacza swój czar choćby i przez cały rok i chociaż trochę nas wspomaga w tych rodzicielskich zmaganiach ;) Noworoczne buziaczki dla całej Waszej szczęśliwej Czwórki :*

      Usuń
  16. Uśmiałam się do łez! :) Bąbel nieźle kombinuje!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko w temacie Mikołaja i rozsypanych płatków, zapewniam Cię ;)

      Usuń
  17. Świetny patent na maluszka :)
    A i maluszek jaki sprytny :)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)