wtorek, 15 marca 2016

Jedziemy na wycieczkę, bierzemy...wilka w teczkę ;)

Dawno nie pisałam nic na temat naszych rodzinnych "wojaży", bo w okresie jesienno-zimowym niezbyt często wybieraliśmy się w jakiekolwiek dalsze podróże.

Tym razem padło na Jelenią Górę, która sama w sobie może nie jest ani zbyt piękna, ani reprezentacyjna, ale za to górskie widoki dookoła zapierają dech w piersiach - choć akurat w tym przypadku niespecjalnie mogliśmy się nimi nacieszyć, ponieważ Bąbel upodobał sobie przede wszystkim... jeleniogórski Rynek i otaczające go uliczki :)


Oboje nie lubimy dużego tłoku, więc wybraliśmy się tam w godzinach przedpołudniowych, kiedy miasto było jeszcze prawie zupełnie wyludnione. Młody miał w związku z tym ogromne pole do popisu, a wszystkie kałuże oraz śnieżne zaspy - do swojej wyłącznej dyspozycji ;) Wydawać by się mogło, że w takim miejscu, w samym centrum miasta, z dala od wszelkich placów zabaw czy innych atrakcji, dziecko będzie się nudziło, marudziło i domagało jak najszybszej ewakuacji - ale nic bardziej mylnego, bo Potwór ewidentnie był tam w swoim żywiole :)



Fontanna pusta, więc tym razem nie wzbudziła w nim jakiegoś wielkiego zachwytu - natomiast tramwaj pełniący rolę kiosku i sklepiku z pamiątkami wywołał niesamowite emocje, okrzyki ekscytacji i bardzo intensywną falę protestu, kiedy trzeba było wreszcie zrobić mu "pa-pa" na pożegnanie i wracać do samochodu ;)




Największą traumę przeżyły oczywiście miejscowe gołębie, za którymi Bąbel ganiał przez jakieś pół godziny po całym placu, usiłując je złapać, pogłaskać, przydepnąć tudzież ucałować - w zależności od tego, w jakiej odległości od niego się znalazły ;) Pokrzykiwał przy tym przeciągle "AŁUUUUU!", bo od jakiegoś czasu najwyraźniej wydaje mu się, że jest wilkiem - to pewnie przez tę czapkę, w której zdarza mu się chodzić nawet po mieszkaniu ;)



Kiedy zabieramy Juniora do lokalu, w którym gra jakakolwiek muzyka, możemy mieć niemal pewność, że już po chwili będzie stał na samym jego środku, podskakiwał, potrząsał głową i tułowiem i wymachiwał nieskładnie wszystkimi kończynami - a dodatkowo zechce wciągnąć do tego swojego "tańca"  i nas, i innych klientów, i cały obecny na sali personel. Tak było również i tym razem ;)

Po obiedzie w naszej ulubionej restauracji nie mogliśmy oprzeć się też napotkanej po drodze "Pozytywce", w której wystrój niesamowity, a klimat mocno zaczarowany, jak ze starych filmów. Na nic więcej nie mieliśmy już miejsca, więc chociaż herbatę zamówiliśmy - do domu natomiast wracaliśmy w towarzystwie jeleniogórskich precli ;)



Co mnie najbardziej wzruszyło i zaskoczyło podczas całej tej wycieczki? 

Nasz Bąbel, jeszcze tak niedawno w nowych miejscach kurczowo uczepiony mojej ręki, nogi lub spódnicy, nie odstępujący nas nawet na krok,  ciągnący nas wszędzie za sobą, jakby bał się wykonać chociaż kilku kroków bez któregoś z rodziców tuż obok siebie...

...tym razem zupełnie sam, śmiało i bez żadnego skrępowania oddalał się od nas i eksplorował całą okolicę, biegał jak szalony, chciał wszędzie wejść, wszystko zobaczyć, wszystkiego dotknąć...Tylko oglądał się na nas co jakiś czas i sprawdzał, czy jesteśmy - a potem pędził dalej do kolejnej fascynującej atrakcji (i bardzo często była to jakaś rynna, z której akurat kapała woda ;) ) 

Trudno to wytłumaczyć, ale stał się w ciągu tych ostatnich miesięcy jakby bardziej "odrębny"; i z jednej strony czuję w związku z tym takie maleńkie, tycie ukłucie żalu i tęsknoty za etapem, który już nie wróci - a z drugiej wielka duma mnie rozpiera, że mam w domu takiego dużego, coraz bardziej samodzielnego i niezależnego "mężczyznę" ;)

43 komentarze:

  1. Dorasta Wam : ) robi się coraz bardziej samodzielny, niedługo wejdzie w etap "ja sam ":))fajna wycieczka, jeszcze nie byłam w tym mieście, za daleko, mieszkam na zupełnie drugim końcu Polski: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten etap chyba też już się zaczął - bo czasami próbuje coś zrobić, wścieka się niesamowicie, ale i tak pomóc sobie nie pozwoli. No i jeszcze samodzielne wchodzenie po schodach, które czasami doprowadza mnie niemal do ataku serca, mimo że zawsze go asekuruję i jestem tuż obok. Jak się na coś uprze, to musi swego dopiąć :)

      A na wycieczce planowaliśmy jeszcze o Karpacz zahaczyć, ale Bąbel tak się na tym rynku rozszalał, że już nam czasu nie starczyło i musieliśmy go prawie siłą do auta ciągnąć. Jakbyś kiedyś była w tych okolicach - to naprawdę polecam. My jeździmy w Karkonosze średnio 4 razu w roku i chyba nigdy nam się nie znudzi.

      Usuń
  2. Gdyby nie zdjęcia Bąbla w śniegu myślałabym, że w Jeleniej wiosna, choć już blisko.
    Tyle przestrzeni do biegania, więc wcale się nie dziwię, że Bąbel wykorzystywał sytuację. A Wy mogliście potrzymać się za ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale szczyty nadal ośnieżone, a poliki czerwone z zimna - więc do wiosny niby blisko, a jednak wciąż daleko. Z tym trzymaniem za ręce to różnie bywało - ja robiłam fotki, a Mąż ratował biedne gołębie przed inwazją i zmasowanym atakiem ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam okolice Jelonki.Polecam Siedlęcin i Perłę Zachodu!!!Genialne,domowe jedzenie,wspaniali właściciele!Poza tym Karpacz,Szklarska,Świeradów,same perełki😊Młody rośnie,wiec uważaj jak zaraz dziewczynę do domu przyprowadzi😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jeszcze nie byliśmy, ale będziemy mieli na uwadze - a w Karpaczu i Szklarskiej bywamy dość często i mamy do tych okolic wielki sentyment :) Dziewczyna już dzisiaj jedna przyszła, ale to taka koleżanka tylko, z którą najwyżej "żółwika" sobie przybija - na romanse jeszcze za wcześnie i niech mu się zbytnio nie spieszy ;)

      Usuń
  4. Mam rodzinę nie daleko jeleniej, a nigdy tam nie byłam... Fajna wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto to nadrobić - piękne okolice i krajobrazy, choć na zdjęciach skupiliśmy się głównie na architekturze ;)

      Usuń
  5. Bardzo fajna wyprawa. Masz rację dzieciaki nie wiadomo kiedy stają się tak samodzielne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprawą bym tego nie nazwała - zaledwie parę godzin, ale fajna odskocznia od codzienności i dobrze znanych okolic, które już się zdążyły Młodemu znudzić :)

      Usuń
  6. Fajna wycieczka :). Nigdy nie byłam w Jeleniej - to chociaż u Ciebie look-łam :). a Młody cóż... tat to już będzie mamusiu. Z jednej strony duma, że dzieć tak pięknie się rozwija, nabiera nowych umiejętności, a z drugiej żal za tym co odeszło :(. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, chyba każda mama to potwierdzi. Ani się nie obejrzymy, a tu już "syndrom pustego gniazda" nas dopadnie ;) Serdeczne pozdrowienia :)

      Usuń
  7. Te nasze dzieciaki.. Rosną tak szybko. Fajnie, że Bąbel staje się coraz bardziej samodzielny, ale jednak tęskni się za tym, jak było chwilę wcześniej.
    Piękne tam miejsca. Jest taki klimat. Kamienice są niesamowite. :)
    Też lubię takie wyprawy. :)
    Fajnie, że jesteście dalej z nami na nowym blogu :)
    Buziaki i pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tam kamienice, skoro to tramwaj i rynny są głównymi atrakcjami turystycznymi ;)
      Buziaki i powodzenia w nowym miejscu ! :*

      Usuń
  8. Ach. Samodzielność dziecka - wzruszające. W czerwcu jedziemy z Antkiem pierwszy raz nad morze i z jednej strony cieszę się, że jest już taki świadomy, rozumny, samodzielny, a z drugiej, wygodniej dla mnie byłoby jakby jeździł w wózku i spał co chwilę ;D ( bo nasz egzemplarz to taki mało grzeczny ;D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, nasz też do najspokojniejszych nie należy - ale za to słodziak i wszystko bardzo szybko zostaje mu wybaczone :)Natomiast z doświadczenia powiem , że pierwsze wakacje z dzieckiem to naprawdę spore wyzwanie - i najczęściej wyobrażenia sobie, a rzeczywistość zupełnie innym torem ;) Przygotuj się na klepanie babek z piasku od świtu do nocy ;)

      Usuń
  9. Jelenia ma swój klimat, zwłaszcza tam pod arkadami. Był taki czas, kiedy jeździliśmy tam z żoną i synem na wycieczki w wycieczkach. Główna wycieczka była do Szklarskiej, ale obowiązkowo w planach do zrealizowania było odwiedzenie tego rynku.
    Nie dziwię się, że "Bąbel" chłonie każde miejsce. Z pozoru taki rynek może być nieciekawy dla tak małego dziecka, taki nieatrakcyjny w porównaniu np. z playground. Ale przecież dla tak chłonnego umysłu, to zupełnie nowy, ciekawy świat :) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On to w ogóle do wszelkich rynków ma wielką słabość - i do tych dużych, i do tych małomiasteczkowych. Taki akurat nam się trafił "egzemplarz" - więc coraz częściej żałujemy,że nie mieszkamy w mieście, bo jednak z naszych obserwacji wynika, że tam zdecydowanie bardziej mu się podoba. Na wsi się najzwyczajniej w świecie nudzi na mój gust - ale może z czasem się to zmieni (albo my z czasem zarządzimy przeprowadzkę, dla komfortu całej rodziny ;) )

      Usuń
  10. Ja tez uwielbiam okolice Karpacza i Szklarskiej. Zresztą nasza podróż poślubna była właśnie do Karpacza, gdzie przez tydzień szlifowaliśmy szlaki, zaliczając Kopę, Snieżkę, Strzechę akademicką , Samotnię, Słoneczniki itp. Od razu chciałam przetestować jak to mój świeżo upieczony mąż zachowa się jak będzie musiał mnie znosić ze Słoneczników, bo kolano nie chciało się wyprostować, albo jak się zachowa w czasie burzy i deszczu;-0
    Bąbel szaleje, nie ma co;-)Tak samodzielność to drugie imię naszych dzieci;-)
    My po takiej wycieczce pewnie mielibyśmy dosyć. Teraz spacery dla mnie to mordęga i wracam utytłana i zmęczona - Hania jakby ogłuchła i dostała skrzydeł;-0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też wszystkie te miejsca znamy i "zaliczyliśmy" :) A najbardziej chyba właśnie wspinaczka na Słonecznik nam w pamięć zapadła - M. ledwie się tam doczołgał, bo było to parę ładnych lat temu,kiedy miał kilka kilogramów na plusie w stosunku do dnia dzisiejszego ;)

      Odnośnie spacerów doskonale Cię rozumiem - bo przeważnie jest u nas podobnie ;)Ale mówię Ci - poszukajcie dla Niej jakiegoś placu tak dużego jak ten rynek i pozwólcie jej się swobodnie wybiegać, a sami stójcie sobie nieopodal i tylko obserwujcie, kontemplując tę chwilę spokoju ;) Bardzo przyjemne uczucie ;)

      Usuń
  11. Nigdy nie byłam w tamtych terenach. Ale po zdjęciach widzę że jest tam pięknie. Fajnie że wycieczka sie synusiowi podobała i że już taka samodzielność zagościła 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może kiedyś się wybierzecie, bo stąd już do nas całkiem niedaleko i zawsze moglibyście i w nasze skromne progi zawitać ;)

      Usuń
  12. Piękna ta Jelenia Góra, nigdy nie byłam. Trochę daleko mamy. A samodzielność dziecka fajna rzecz :) Ja pamiętam, że nie mogłam doczekać się tego etapu i było o wiele łatwiej i o wiele fajniej niż, gdy był niemowlakiem i maluchem. Czas spędzany z takim starszym, biegającym dzieckiem, ciekawym świata jest bardzo ciekawy i radosny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak, i nie - pewnie zależy, z jakiej perspektywy się na to spojrzy. Teraz na pewno mniej czasu na cokolwiek innego, bo drzemki krótsze albo nie ma ich wcale ;) Ale z drugiej strony można się lepiej zrozumieć, już nawet sobie coś tam poopowiadać i podyskutować od czasu do czasu, bo dziecko robi się coraz bardziej komunikatywne i już nie trzeba się wszystkiego domyślać i błądzić po omacku ;)

      Usuń
  13. O proszę proszę :) Moje miasto! :) To chyba niedaleko macie do Jeleniej skoro wybraliście się na wycieczkę? Dużo u nas fajnych miejsc, jakbyś kiedyś chciała o coś spytać to pisz śmiało :)

    PS. A miasto po południu też jest wyludnione :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niecałe 100 kilometrów mamy, więc stosunkowo blisko. Teraz akurat na dłuższe i bardziej szczegółowe zwiedzanie nie mieliśmy czasu i nawet się na nie nastawialiśmy, bo to była wycieczka przy okazji załatwiania innych "biznesów" ;) Ale jeśli kiedyś zechcemy wpaść na dłużej, to na pewno zgłoszę się do Ciebie i poproszę o polecenie tych fajnych miejsc :)

      Usuń
  14. Bąbelkowa Mamo powiedz mi skąd żeście śnieg wzięli w tej Jeleniej Górze? Jak ta pogoda potrafi być różna i to na niewielkim odcinku kilometrów hehe Straszenie gołębi wzmogło apetyt Psotnika, precelek zdżarty czy musiałaś jeść resztki? No i czego sie dziwić, że fontanna nie wzbudziła wielkiego zainteresowania, skoro ani nic nie psika ani nie ma wody hehe Fajna wycieczka. Też bym tak chciał, ale samochodu, niestety brak :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Jeleniej to były tylko resztki, ale za to po drodze krajobraz mieliśmy w niektórych miejscach jak z "Królowej śniegu" ;) Znaczy, że Wy też z tamtych okolic? No proszę, jaki ten świat mały ;)

      Po preclach i innych tego typu przekąskach ZAWSZE coś zostaje - albo do skonsumowania przeze mnie, albo wtarte w tapicerkę samochodową, ku wielkiej "uciesze" Małża ;)

      Samochodu nie ma? No to są jeszcze inne środki komunikacji, tej publicznej. Wiem, bo sama nadal nie mam prawa jazdy - więc od czasu do czasu jestem zmuszona z nich korzystać ;)

      Usuń
  15. Śliczne kamieniczki :) Takie kolorowe. Ja też czasami zastanawiam się gdzie się podział mój maleńki Filipek :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Też lubimy takie wycieczki, fajnie zmienić otoczenie i wyrwać się chociaż na jeden dzień:) a co do samodzielności u nas podobnie, po schodach chce sama, na spacerze najchętniej bez ręki, a jeszcze nie tak dawno temu wcale by mnie nie puszczala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas do tego jeszcze "schodzenie" z krzesła, kanapy czy z fotela - ale na takiej zasadzie, że na nim staje i po prostu daje krok do przodu - w ogóle nie zważając na to, że jest wysoko i że zaraz poleci na łeb, na szyję ;) A ja pędzę czasami z drugiego końca mieszkania i dosłownie w locie go łapię...

      Usuń
  17. Jelenia- latem piekna :) jednak chyba zawsze warta odwiedzin!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lux, a to Twoje rodzinne miasto, czy z jakichś innych przyczyn sercu bliskie? :)

      Usuń
    2. Nie,e nie jst rodzinym miastem- bylam jednak latem i mam bardzo pozytwne wspomnienia. Warte odwiedzenia a juz okolica i widoki- super!

      Usuń
    3. Nam się przede wszystkim ten spokój tam spodobał - zero zgiełku i jakaś taka troszkę senna, rozleniwiona atmosfera :)Inaczej, niż w większości miast :)

      Usuń
  18. Jelenia Góra- zawsze chciałam zobaczyć, te rejony mają coś w sobie.Pewnie kiedyś...
    Bąbel pewnie był największą atrakcją;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bąbel nawiązał kilka nowych znajomości z obsługą restauracji, paniami w piekarni i przypadkowymi przechodniami - i chyba wszyscy mieli z niego niezły ubaw, a kilka osób nawet chciało ze sobą porwać (ale nie poszedł ;) )

      Usuń
  19. Extra wycieczka.
    Piękne zdjęcia.. oj piękne.
    A my rodzice, nawet nie wiemy kiedy te nasze pociechy tak szybko dorastają..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia zwykle wychodzą mi w proporcjach 50 na 50 - połowa w miarę OK, a druga za to ruszona i totalnie rozlana ;)Oczywiście te najfajniejsze ujęcia po zrzucie na komputer okazały się raczej kiepskiej jakości ;/

      Usuń
  20. Dawno temu byłam w Jeleniej Górze, piękne miasto. Jak widac dzieciaki szybko dojrzewają do samodzielności jeszcze chwila i zacznie na randki biegać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, nie tak szybko - najpierw to ja muszę się nim nacieszyć, zanim innej kobiecie w ramiona oddam ;)

      Usuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)