poniedziałek, 19 grudnia 2016

"Szara eminencja" świątecznego jarmarku ;)

Pogoda u nas w tym roku zupełnie niezimowa. Śnieg mieliśmy okazję oglądać jedynie podczas naszej krótkiej wizyty w Warszawie, jeszcze krótszej w Krakowie - i oczywiście na profilach zaprzyjaźnionych blogerek, które umieszczały u siebie piękne zdjęcia okolicy pod pierzyną białego puchu.

Jednak pomimo braku śniegu - są inne rzeczy, które bardzo skutecznie wprowadzają nas w świąteczny nastrój. Mamy przecież wrocławski Jarmark Bożonarodzeniowy, który w tym roku również nie zawiódł i zafundował nam ogrom najróżniejszych atrakcji (wśród nich na szczególną uwagę zasługuje z pewnością 40-minutowe poszukiwanie miejsca parkingowego - a ostatecznie konieczność zostawienia samochodu aż na Ostrowie Tumskim ;) )




Już za czasów naszego narzeczeństwa zawsze czekaliśmy na to wydarzenie z równym utęsknieniem, z jakim czeka się na same Święta - tyle że dawniej jeździliśmy tam romantycznie tylko we dwoje albo na wesoło z całą grupą znajomych, a teraz jeździmy z małym oczarowanym Bąblem i do własnych emocji dokładamy jeszcze jego, dwuletnie ;)

Nie wiem, czy jest w promieniu kilkudziesięciu kilometrów inne miejsce, gdzie można znaleźć na tak małej powierzchni aż tak ogromne zatrzęsienie lukrowanych pierników, lizaków, pięknej biżuterii, ceramiki i innego świątecznego  rękodzieła. Wszystko to oczywiście tonie w całym morzu świateł, mydlanych baniek i popularnych bożonarodzeniowych przebojów. Nawet ja czasami czuję się lekko skołowana i otumaniona tym przesytem i jarmarczną atmosferą - więc tym bardziej nie ma się co dziwić niememu zdumieniu malującemu się na twarzy Juniora ;)




Szczególnym zainteresowaniem naszego małego turysty cieszy się oczywiście Bajkowy Las  z elektryczną kolejką, karuzelą dla maluszków i całym mnóstwem baśniowych postaci, które w większości zdążyliśmy poznać już wcześniej dzięki przeczytanym wspólnie książeczkom. Kiedy już znajdujemy się w jego obrębie - to wiemy, że nie ma sensu kupować pojedynczych biletów na poszczególne urządzenia, bo Bąbel i tak będzie chciał skorzystać z każdego przynajmniej kilka razy. W takiej sytuacji - karnet jest rzeczą wręcz nieodzowną i obowiązkową ;)

W tym roku udało nam się trafić dodatkowo na całą wielką paradę szczudlarzy, koncert orkiestry dętej i pokazy sztuki cyrkowej z wykorzystaniem sztucznych, zmechanizowanych zwierząt (czyli jedyną formę, która jest dla mnie do zaakceptowania  - ponieważ tresury żywych zwierząt szczerze nie znoszę, absolutnie nie mogę zdzierżyć i jakiś czas temu przysięgłam sobie, że nigdy nie zabiorę Juniora na tego typu przedstawienie!)




Ale żeby nie było, że jedynie Wrocław tak mocno gloryfikujemy i wynosimy na piedestały - 
muszę przyznać, że inne bliskie nam miasta też się postarały i zadbały o świąteczną atmosferę ;) 

Poniżej kilka kadrów z dwóch "konkurencyjnych" miejscowości, które udało nam się odwiedzić - rzutem na taśmę - tego samego dnia. Tutaj może już nieco mniej klimatycznie i magicznie, bo nasze zwiedzanie odbywało się głównie w świetle dziennym - ale za to mieliśmy okazję zamieszkać na chwilę w ogromnej bombce, zasiąść w saniach Świętego Mikołaja, a nawet pokarmić kozy - aktorki występujące w bożonarodzeniowej szopce. Oczywiście nie mogło obyć się też bez ogromnych precli, pajd chleba ze smalcem i innych przysmaków, z których tego typu jarmarki od lat słyną - także świąteczne obżarstwo można już uznać za otwarte ;)




W zasadzie zdążyliśmy przyzwyczaić się do tego, że mieszkając w najcieplejszym rejonie Polski nie mamy co liczyć na olbrzymie zaspy, szusowanie na sankach, lepienie z Bąblem bałwana czy regularne bitwy na śnieżki. Niemniej jednak już dawno nie zdarzyło się, żebym w połowie grudnia mogła spacerować po mieście w stroju takim, jak na załączonych obrazkach - a więc w koronkowej tunice i swetrze, który tylko na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie ciepłego i grubego. 

Ponieważ wszystkie te świąteczne dekoracje takie multikolorowe, brokatowe i mieniące się wszelkimi barwami tęczy - dla równowagi postanowiłam na tę okoliczność...zrobić się na szaro ;) Jedynie z efektu delikatnego połysku nie zrezygnowałam - więc mam na sobie metaliczne srebrne rurki i narzutę poprzetykaną gdzieniegdzie lureksową nitką. Moja tęsknota za prawdziwą zimą i odrobiną białego puchu wyraża się natomiast w...kolczykach w kształcie śnieżynek. Zawsze lepsze to, niż nic ;)




Mama:

narzuta - TK Maxx
tunika - Boohoo (second hand)
spodnie - e-margeritka.pl
kolczyki - Artelioni
buty - CCC

Bąbel:

kurtka - Next (second hand)
 czapa i komin -Pepco
sztruksy - George
buty - Fila

57 komentarzy:

  1. Nigdy nie byłam na takim jarmarku świątecznym, oglądałam i podziwiałam a wręcz zachwycałam się jedynie na fotografiach :)
    Zawsze wydawało mi się, że są tam tłumy ludzi, czego bardzo nie lubię i to jeden z powodów, dlaczego omijam takie wydarzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większych miastach i w godzinach wieczornych faktycznie bywa bardzo tłoczno (o czym świadczy chociażby czas poszukiwania przez nas miejsca parkingowego ) - ale świąteczna atmosfera rekompensuje wszystkie związane z tym niewygody :)

      Natomiast jeżeli faktycznie bardzo nie lubicie tłumów to warto odwiedzić mniejsze miejscowości, które często są niedoceniane - a też mają dla swoich mieszkańców i turystów mnóstwo świątecznych propozycji :)

      Usuń
  2. Wygląda na to, ze jarmark we Wrocławiu to taki jarmark z prawdziwego zdarzenia, a tym całym klimatem świątecznym. Wszystkie "jarmarki", na których byłam to było pięć budek na krzyż. Marzy mi się taki Wrocławski właśnie... :)
    Stylizacja, jak zawsze super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrocławski jarmark to jeden z największych w Polsce - choć oczywiście ma to i swoje plusy, i minusy (tłok!) A zatem, gdybyś kiedyś wybierała się do Wrocławia - daj znać wcześniej, to pobuszujemy wspólnie między stoiskami ;)

      Usuń
  3. Fantastyczna sprawa dla dzieci, sama uwielbiałam takie klimaty "za młodu". Dla mnie natomiast obecnie koszmar :) Ale czego się nie robi dla maluchów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My nadal lubimy, więc jako "koszmar" się nam nie jawi ;) Ale z całą pewnością jest inaczej, niż w czasach przed dzieckiem - choć to dotyczy akurat praktycznie każdej dziedziny życia ;)

      Usuń
  4. W tamtym roku kiedy byłam w ciąży trafiliśmy na jarmark we Wrocławiu tak na prawdę przypadkiem, bo pojechaliśmy w tym okresie na koncert. I powiem szczerze, że zrobił na nas ogromne wrażenie :-) człowiek wybierając się na rynek, tym bardziej nocą, ma wrażenie jakby się przeniósł do krainy bajek :-) Na pewno jeszcze nie raz przyjedziemy do Wrocławia, właśnie na jarmark :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się :) We Wrocławiu jest zawsze pełen profesjonalizm - od lat jarmark organizuje ta sama agencja artystyczna (Pianoforte), która ewidentnie świetnie zna się na rzeczy :) Serdecznie zapraszamy w nasze strony !

      Usuń
  5. Uwielbiam ten jarmark! :) Dzieci zawsze świetnie się tam bawią ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nic nie stoi na przeszkodzie, by również dorośli pobawili się razem z nimi :)

      Usuń
  6. Ja się wybieram na rynek w Krakowie.. i mam nadzieje, że dotrę ;) Lubie ten klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na krakowskim rynku też byliśmy w tym roku - jednak tylko przelotnie, więc nie zdążyliśmy doświadczyć całej tamtejszej magii :) Ale Kraków sam w sobie ma tyle czaru i uroku - że tak naprawdę żaden jarmark nie byłby już potrzebny ;)

      Usuń
  7. Ale pieknie! Uwielbiam jarmarki i kiermasze świąteczne! Też byliśmy na jednym tydzień temu, same cudowności ;)

    Tylko faktycznie szkoda, że śniegu brak :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze śniegiem na pewno byłoby jeszcze bardziej klimatycznie - ale mimo wszystko fajnie, że władze miast pomyślały o tym, jak dodatkowo umilić ludziom czas oczekiwania na Boże Narodzenie :)

      Usuń
  8. Nigdy nie byłam na świątecznym jarmarku. Pochodzę z małego miasteczka, w którym zwykle nic ciekawego się nie działo. Teraz mieszkam na wyspie i też jako takich jarmarków nie widzę. Piękne zdjęcia, aż zachęcają do tego, aby w końcu się zmobilizować i spędzić święta w Polsce.:-) Ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mieszkamy na wsi, ale wychodzimy z założenia, że na takie wydarzenie warto dojechać nawet tych kilkadziesiąt kilometrów :) Pozdrowienia i zapraszam do Wrocławia, kiedy już będziesz w PL :)

      Usuń
  9. Ja zawsze obiecuje sobie ze odwiedze jarmark w Gdańsku, ale jakos co roku mi brak czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas czasu akurat na to nie brak :) Pewnie dlatego, że wszelkie przygotowania kulinarne i porządkowe do świąt ograniczamy do absolutnie niezbędnego minimum ;)

      Usuń
  10. Młodzieniec jest ozdoba każdego zdjęcia. Piękne fotki, klimatyczne, świąteczne... :) Święta juz tuż, tuż, oby były takie piękne jak Wasze zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodzieniec jest generalnie bardzo fotogeniczny - w przeciwieństwie do mamy ;) Życzymy wspaniałych, rodzinnych Świąt - dokładnie takich, jakie sobie wymarzyliście :)

      Usuń
  11. Zazdroszczę Wam możliwości zwiedzania tak uroczych miejsc!!!
    My mamy najbliższe tego podobne ok. 50 km od domu :(
    Pięknie tam a zdjęcia śliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za rok zapraszam do nas - całkiem poważnie ! Ugościmy, przenocujemy, na jarmark powieziemy - i pokażemy jeszcze wiele innych ciekawych miejsc, które zobaczyć warto :)

      Usuń
  12. My chodzimy na targ bożonarodzeniowy na rynku w Krakowie. Piękne rzeczy tam mają. A najlepszy klimat jest wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Krakowa mamy niestety dość daleko - aczkolwiek nie wykluczamy, że jeszcze się tam pojawimy w najbliższym czasie :)

      Usuń
  13. wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłam na bożonarodzeniowym jarmarku. To musi być świetne. Chociaż znając moje podejście, że wszystko jest mi potrzebne i wszystko jest takie piękne- może to i dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To żaden wstyd :) A jeśli chodzi o ten drugi, "ekonomiczny" aspekt - to faktycznie każdorazowe wyjście na tego typu imprezę pociąga za sobą wcale niemałe wydatki. Mi osobiście nigdy nie udaje się przejść obojętnie wobec tych wszystkich wspaniałości ;)

      Usuń
  14. Świąteczny klimat aż bije od Waszych zdjęć! Cudownie :) Najbardziej lubię te grudniowe spacery wieczorową porą i roziskrzoną buzię Hanki obserwującą wszystko co świeci dookoła :)Tylko właśnie ten brak śniegu doskwiera mi tak bardzo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda...Niestety ocieplenie klimatu postępuje - i odnoszę wrażenie, że niedługo śnieg będziemy podziwiać już tylko w archiwalnych filmach albo na kartkach bożonarodzeniowych książek...Z własnego dzieciństwa pamiętam te zaspy po sam pas i momenty, kiedy człowiek wracał do domu zupełnie przemoczony - i mam nadzieję, że i nasz Bąbel kiedyś jeszcze takiej porządnej śnieżycy doświadczy :)

      Usuń
  15. Przepięknie! A podobno na jarmarku we Wrocławiu są jabłka w lukrze, których na próżno szukałam w Krakowie! :

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe - choć my akurat na nie nie trafiliśmy ;) U nas największym powodzeniem Bąbla cieszyły się pierniki w kształcie serca, lizaki i gorąca czekolada w przepięknych kubkach, dedykowanych specjalnie temu wydarzeniu ;)

      Usuń
  16. Super klimat super Wy 😍 pięknie wyglądasz Kocjana😍

    OdpowiedzUsuń
  17. Pieknie :) Zdradze ci, że Wasz jarmark w porównaniu z naszym to mega wysyp różności :) U nas jakoś szaro i skromnie, za to co drugi stragan oferował grzane wino....a może za wcześnie pojechalismy, może teraz bliżej świąt jest ciekawiej......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest naprawdę pełen profesjonalizm - i nie tylko do kramów się to wszystko ogranicza, ale też do wielu różnych akcji, happeningów i występów artystycznych. Chociaż grzanym winem też nie pogardzę ;) Może się skusicie na odwiedziny we Wrocławiu za rok ;)

      Usuń
  18. Od kilku lat marzy mi się, aby wybrać się na jarmark bożonarodzeniowy, ale cały czas mi nie po drodze. Zawsze wychodzi "coś", mam nadzieję, że w przyszłym roku nam się uda :)
    P.s. Cudownie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że wreszcie trafi się Wam taka okazja :) Nawet jak ktoś nie jest w zbyt świątecznym nastroju - to po wizycie na takim jarmarku wiele się w człowieku zmienia ;)

      Usuń
  19. Ojej zazdro- ale tak pozytywnie, bo u nas w pobliżu nic takiego nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda wielka. Chłopaki pewnie mieliby radochę.

      Usuń
  20. Ostatnio byłam na takim jarmarku w Galway, ale nie był taki wielki jak ten u Was. A ten w Limerick to chyba przegapiłam! Uwielbiam takie klimaty! Wesołych świąt dla Was!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie ! Wesołych, rodzinnych i spokojnych :)

      P.S. A ja z kolei tam do Was bym się wybrała dla odmiany ;)

      Usuń
    2. To zapraszam w przyszłym roku! Razem dorwiemy jakiś jarmark :-D Jeśli nie przeszkadza Ci zielona trawa w zimie ;-)

      Usuń
    3. To zapraszam w przyszłym roku! Razem dorwiemy jakiś jarmark :-D Jeśli nie przeszkadza Ci zielona trawa w zimie ;-)

      Usuń
  21. Cudowny! Może za rok uda nam się pojechać:) W tym musieliśmy się zadowolić poznańskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba aż tak tragicznie nie było :) Na zdjęciach Wasz jarmark prezentuje się całkiem sympatycznie :)

      Usuń
  22. Cudny, świąteczny klimat. Tylko faktycznie śniegu trochę brak. Wybieraliśmy się w tym roku do Wrocławia na jarmark, niestety nie udało nam się to, może za rok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że gdyby choć odrobina śniegu się pojawiła to byłoby jeszcze bardziej klimatycznie i ciekawie. Bąbel codziennie patrzy przez okno i domaga się jakichś opadów - a tu nic...Mam nadzieję, że za rok uda się Wam przyjechać :)

      Usuń
  23. oo. My już dłuższy czas wybieramy się do Wrocławia, ale niestety nasz mały podróżnik skutecznie nam to uniemożliwia:P Wczoraj 250 km d Warszawy, to była męczarnia, a co mówiąc wypad do Wrocławia, gdzie mamy ponad dwa razy dalej:P Mój szwagier tam mieszka i chcemy jakoś go odwiedzić, a taki jarmark, to dodatkowa zachęta.. Może za rok się uda, jak mi berbeć podrośnie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, u nas na początku było bardzo podobnie - dwugodzinna podróż samochodem równała się przeważnie dziesięciu postojom po drodze ;) Z czasem Młody na szczęście zaczął znosić jazdę zdecydowanie lepiej - i już nie domagał się powrotu, zanim jeszcze zdążyliśmy wyjechać z parkingu pod blokiem ;) U Was pewnie też to nastąpi, prędzej czy później ;)

      Usuń
  24. Uwielbiam jarmarki świąteczne. Najpiękniejszy dla mnie będzie zawsze ten w Budapeszcie :-). Ale muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie udało mi się na jarmarku wypić grzańca, bo albo w ciąży byłam, albo karmię, albo znowu coś innego. A szkoda, bo z chęcią bym sobie spróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Budapeszcie jeszcze nigdy nie byłam - ani na jarmarku, ani w ogóle :) Natomiast w kolejce po grzaniec zazwyczaj staję nawet nie ze względu na jego walory smakowe - tylko po to, żeby się nim skutecznie rozgrzać (bo taki zmarzluch jak ja nawet stosunkowo łagodną zimę bardzo źle znosi ;) )

      Usuń
  25. Taki serduszkowy kubeczek przywiozłam z Jarmarku w Wiedniu. Uwielbiam te kiermasze świąteczne, cudowny klimat czułam podczas tych w Niemczech i Austrii. W tym roku nigdzie się nie wybrałam i - patrząc na to, co wydarzyło się w Berlinie - całe szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zagraniczny jarmark w wielkich europejskich stolicach też bym się raczej nie odważyła w obecnej sytuacji. To przerażające, że dwie tak podobne do siebie historie (Berlin i wcześniejsza Nicea) mają miejsce w tak krótkim czasie - i że W OGÓLE do nich doszło...

      Usuń
  26. mega jarmark my w tym roku bylismy chorzy i bardzo ubolewam że nie poszliśmy :(

    OdpowiedzUsuń
  27. My również zawitaliśmy do Wrocławia, był to totalny spontan. Było cudnie choć dla naszej Kruszynki to za wcześnie i niewiele z tego skorzystała. Przyszły rok będzie już należał do Niej:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Marzy mi się wyjazd kiedyś na taki jarmark świąteczny.. :)
    pozdrwiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Aż żałuję, że Wrocław jest tak daleko. W świątecznej aurze wygląda jeszcze piękniej. My co dzień szlifujemy chodniki, bo Młodzieniec przepada za światełkami :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wrocław jest uroczy, ale i jest moja Wawunia <3 cudowne chwile, idealne by nastroić się światecznie z rodzinka :)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)