czwartek, 2 lutego 2017

O tym, dlaczego nie noszę dresu.

Jakiś czas temu dołączyłam do blogerskiego wyzwania pod hasłem "30 dni bez dresu"
oraz dedykowanej mu grupy na Facebooku. 

W zasadzie nie o sam dres tam chodzi - tylko o to, żeby każdego dnia zrobić coś bardzo kobiecego, tylko i wyłącznie dla siebie. Makijaż, fryzjer, kosmetyczka, domowe SPA&Wellness...Najfajniejsze jest to, że potem dzielimy się ze sobą doświadczeniami i wzajemnie dopingujemy (a jest nas tam ponad dwieście - więc naprawdę mamy w czym wybierać i czym się inspirować ;) ) Okazuje się, że wygospodarowanie chociaż tego kwadransa dziennie na jakieś małe babskie przyjemności wcale nie jest takie trudne i niemożliwe - a przyznaję, że zdarzało mi się o tym zapominać i zaniedbywać pewne dawne rytuały, odkąd jestem z Młodym na urlopie wychowawczym.



Ale skoro już o dresach mowa - osobiście faktycznie ich nie noszę. W mojej dość przepastnej i robionej na specjalne zamówienie szafie nie ma ani jednego dresu oraz ani jednej pary typowo sportowego obuwia. (Nawet na rower zakładam przeważnie legginsy, jakąś tunikę i baleriny - ewentualnie odzież termoaktywną, której jednak jako "dres" w żaden sposób zakwalifikować się nie da).


 
Otóż, typowy dres po prostu kompletnie do mnie nie pasuje. W dresie - o ironio! - wcale nie jest mi komfortowo i swobodnie. W dresie wyglądam dość karykaturalnie, nie czuję się sobą - i odnoszę wrażenie, że jestem bardziej przebrana, niż ubrana. (Miałam do niego w swoim życiu kilka różnych podejść - ale wszystkie zakończone sromotną klęską i ostateczną konkluzją "nigdy więcej!")

Dres to zwyczajnie nie mój styl. Kiedy potrzebuję czegoś wygodnego - decyduję się raczej na kombinezony, które (poza sytuacją wizyty w toalecie ;)) mają w moim przekonaniu same zalety i są chyba najbardziej uniwersalną częścią garderoby ever.



Kombinezon może być dla mnie...dosłownie wszystkim. 

Może być strojem sportowym i uniformem bojowym, zakładanym na moje codzienne "dzieciozmagania" i uganianie się za Bąblem po okolicy. Ale może być też eleganckim outfitem na rodzinną uroczystość, romantycznym strojem na randkę z mężem albo szałową kreacją imprezową - ponieważ tak naprawdę wszystko zależy tutaj od dodatków, jakimi się go uzupełni.

W połączeniu z filcowym kapeluszem, ażurowaną kamizelką i ilością biżuterii, której z całą pewnością nie można uznać za minimalistyczną - kombinezon staje się też manifestem mojego ulubionego stylu boho. (Uprzedzając pytania i komentarze - na zdjęciach nie mam gołych nóg, nie jest mi zimno i o dziwo nadal nie nabawiłam się tego przepowiadanego mi niejednokrotnie zapalenia pęcherza ;) )



Reasumując - to  właśnie kombinezon jest dla mnie odpowiednikiem dresu,
w którym czuję się najbardziej optymalnie i na luzie :)
 
A jak to jest u Was, Dziewczyny ?
Lubicie dresy? A może wolicie kombinezony? 
Czy raczej jedno i drugie traktujecie jak zło (nie)konieczne? 

kombinezon - e-margeritka.pl
 katanka i komin -  New Yorker
 torebka - bazarek Zakopane
kamizelka - second hand
buty - Deichmann
kapelusz - Zara 

71 komentarzy:

  1. Mi się szalenie podobają kombinezony, ale jestem do nich za niska i wyglądam wtedy jak skrzat;)
    A wyzwanie super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, że lepiej prezentują się na osobach nieco wyższych. Sama mam 170 cm i też zawsze zakładam do nich jakieś buty na koturnie albo obcasie ;)

      Usuń
  2. Faktycznie dres do Ciebie nie pasuje :) A ja wprost przeciwnie :) Cały czas chodzę w dresie i w nim jest mi najwygodniej, kiedy idę z dziećmi do szkoły to zakładam dżinsy, ale jak tylko wracam do domu od razu wskakuję w ulubione luźne spodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz - i tu się zgadzamy ;) Ja jak kilka razy założyłam dres i spojrzałam w lustro to dosłownie parsknęłam śmiechem ;) Mam sylwetkę, na której kombinezon jednak zdecydowanie lepiej leży.

      Usuń
    2. Tylko najgorsza pewnie ta wizyta w toalecie ;)

      Usuń
  3. Kombinezon w moim przypadku nie przejdzie, wkurzala bym sie za kazdym razem gdy ide to toalety. U mnie dres krolowal dlugi czas, ale wymienilam go leginsy, jednak nawet w domu czasrm warto zadac szyku ;) 15 minut dla siebie, codziennie - I go for it!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, wizyty w toalecie to jedyny minus - ale do wszystkiego można się przyzwyczaić i opanować do perfekcji ;) A legginsy też lubię, jak najbardziej. Ostatnio zwłaszcza takie z dziurami, na widok których moje dziecko zawsze pyta: "Mamo, a te spodnie to ci piesek pogryzł?" ;)

      Usuń
  4. Jest i kapelusz :)
    Serio, taką superową torebkę w Zakopanym na straganie dostałaś? Będę się musiała rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to był taki ni to sklep, ni to stragan - pod Gubałówką :)

      Usuń
  5. Wyglądasz całkiem kobieco - jak na sportową stylizacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej sportowo wyglądam jedynie w sytuacjach, kiedy wsiadam na rower ;)

      Usuń
  6. Nie cierpię chodzić jak sierota, ale niestety często mi się to przytrafia :/ Całe szczęście tylko w pieleszach domowych, gdy wszyscy w szkołach lub pracy. Ale rzeczywiscie trzeba się zmotywować i robić codziennie coś kobiecego. Jakoś sobie ostatnio zbyt poluzowałam. Dziękuję za taki wpis, co mi jak kubeł zimnej wody podziałał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mi też zdarza się przełazić pół dnia w piżamie i szlafroku, jak akurat nigdzie nie wychodzimy - a ostatnio otwierałam drzwi kurierowi i kominiarzom w turbanie z ręcznika na głowie i maseczce z glinki na twarzy. Ich miny - bezcenne! ;) Ale faktycznie fajnie, jak inne kobietki Cię dodatkowo zmotywują - i stąd też mój udział w projekcie :)

      Usuń
  7. Lubię dres, ale zakładam go tylko w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami widuję kobiety,które w dresie wyglądają dosłownie "jak milion dolarów" - ale sama zdecydowanie do nich nie należę, więc unikam go jak ognia ;)

      Usuń
  8. Kochana, uwielbiam Twój styl. Jest taki naturalny, nie wymuszony, bardzo Ci pasuje to Twoje boho. Ja zawsze jakieś spodnie dresowe mam, ale nie chodzę w nich po domu. Ja kupuję je z myślą o bieganiu. Jeśli natomiast mam wolną sobotę, to najwygodniejszy strój dla mnie to zdecydowanie legginsy i jakaś dłuższa, luźna koszulka :) Ale i tak chodzę wtedy w piżamie tak długo jak tylko się da (z czego śmieje się mój mąż, bo on tak nie potrafi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, bieganie to już coś zupełnie innego :) Choć sama pewnie też śmigałabym w jakichś getrach albo innych termo-wynalazkach :) A Ciebie za te wszystkie biegi i świetną kondycję szczerze podziwiam - bo sama chyba już się nie przemogę i nie zacznę nawet truchtać wokół wioski. Ale rowerem jeżdżę - więc taka całkiem leniwa nie jestem ;)

      Usuń
  9. Mi się podobają kombinezony, ale dopóki nie odzyskam mojej starej kształtnej "pupy" (jak na razie jestem na dobrej drodze), to nie założę, bo zawsze w przymierzalni pierwsze na co patrzę, to jak ona wygląda w kombinezonie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z mojej też nie jestem w pełni zadowolona, bo przez zimę trochę odpuściłam sobie ćwiczenia ;) Ale polecam boczne "nożyce". Potrafią zdziałać naprawdę cuda i zrobić pośladki, którymi - że tak powiem - można orzechy gnieść ;)

      Usuń
  10. Piekne zdjecia :) ja nosze dres w pracy i w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo :) A gdzie pracujesz? Masz jakieś zajęcie związane ze sportem, czy tylko tak dla wygody ? :)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Jaka szkoda, że mąż mi tego tak często nie mówi, jak komentujący bloga ;)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zakopane to istny skarbiec takich folkowych dodatków ;)

      Usuń
  13. Ty jak zwykle elegancka :) Ja nosze dresy, ale takie mniej ....dresowe :) Makijaż mam codziennie, pazury zawsze umalowane, bo dzięki temu po prostu lepiej się czuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja makijaż codziennie, kiedy gdzieś wychodzę (chociażby z Młodym na spacer). Ale jak siedzę w domu to raczej maseczka i krem, żeby sobie cery nie psuć jakimiś tam kolorowymi mazidłami ;) Jednak rozumiem taką potrzebę - bo w makijażu też o niebo lepiej i pewniej się czuję :)

      Usuń
  14. Nie noszę dresu ale nie maluję się każdego dnia, natomiast muszę mieć zrobione paznokcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz,a u mnie z kolei to właśnie paznokcie są najbardziej problematyczne ;)

      Usuń
  15. Bardzo ładnie wyglądasz w kombinezonie😘
    Ja mam 161 cm to wyglądam w nim śmiesznie hehe do tego moja waga i wyglądam w nim jak baleron😄
    Dresy kupiłam żeby mieć w czym chodzić po operacji stopy, ale założyłam dosłownie kilka razy.
    Jednak wolę nawet na gips wkładać rajstopy i moje ulubione sukienki 😄😃☺

    OdpowiedzUsuń
  16. Dresy czasami noszę (szczególnie pod namiotem), ale nigdy brudne i ponaciągane - jak często myśli się o matkach "siedzących" z dziećmi w domu. Nie wyobrażam sobie też siebie choć bez delikatnego makijażu - cień i tusz do rzęs są obowiązkowe! Za to uwielbiam obuwie sportowe i takie najchętniej noszę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Re-we-la-cja! Uwielbiam taki styl, a do Ciebie pasuje idealnie. Żałuję, że boho do mnie nie bardzo pasuje. Ale kombinezony w innym wydaniu, noszę często i uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubie dresy, ale najbardziej welurowe legginsy... sa mieciuskie, wygodne... I to nic, ze M. sie nie podobaja:-)
    Buciki super, wpadly mi w oko :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dałaś mi do myślenia i chyba podejmę wyzwanie, 15 minut tylko dla siebie - to da się ogarnąć:) Ja odkąd jestem mamą troszkę siebie zaniedbałam, zacznę chyba od fryzjera!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dres.. Hm...:) nie mam takiego typowego dresu. Mam bluzy, bo je uwielbiam, ale nie są to powyciągane byle jakie bluzy :) mam też adidasy, bo bardzo lubię na długie spacery takowe mieć. Oprócz tego oczywiście mam też inne buty, balerinki, koturny :) tylko ja mam ten minus, że jest mi zimno. Wiecznie zimno :(

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja kupiłam parę lat temu dres (pierwszy od czasów dzieciństwa :P) i jest mi w nim dobrze ;) Ale wychodząc z domu zdecydowanie wolę mniej sportowy styl ubioru, chyba że idę do pracy czy w góry. Kilka lat temu zamieszkałam w regionie, w którym kobiety na co dzień praktycznie w ogóle nie chodzą w spódnicach, a co dopiero w sukienkach! Było to dla mnie zaskoczenie, ponieważ byłam przyzwyczajona do typowo miejskiego, krakowskiego stylu ;) Tak więc w moim przypadku dbanie o kobiecość polega m.in. na założeniu spódnicy :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam podobnie nie lubię i nie noszę dresów. Nie czuję się w sportowych ciuchach dobrze. Na kijki chodzę w legginsach i koszulce, ale buty sportowe muszą być do tego obowiązkowo, żeby nie nabawić się kontuzji. Na miasto czy gdziekolwiek nie wyszłabym w adidasach jedynie na kije lub w góry ;)
    A kombinezony też bardzo lubię :) Ostatnio nabyłam właśnie jeden nowy, fajny, na wyprzedażach go upolowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kombinezon mnie zniechęca właśnie ze względu na sprawy toaletowe ;) Chociaż taki na lato czemu nie, jakoś tak łatwiej wtedy. A dres uwielbiam! Nie wyobrażam sobie bez niego życia i mam swoje trzy pary wyjściowych spodni dresowych :) Bardzo lubię sportowy styl i czuję się w nim bardzo kobieco

    OdpowiedzUsuń
  24. W dresie chodziłam w ciąży i chodzę czasem po domu. Uwielbiam za to buty sportowe, wszelkiego rodzaju trampki, tenisówki czy adidasy. Może dlatego, że wszędzie chodzę pieszo. Lubię miękkie bluzy. W ogóle wolę luźniejsze ubrania, bo w takich eleganckich często źle się czuję. Najchętniej to koszula w kratę, jenasy i tenisówki ;)
    Na kombinezony mam za krótkie nogi ;) za to kocham sukienki- jeden ciuch, a jesten cała ubrana!

    OdpowiedzUsuń
  25. Piekna stylówa!!!!
    Ja uwielbiam dresy i chadzam w nich w domu "od zawsze". Nie boje sie ich ani trochę;-)
    Do kombinezonu potrzeba nienagannej figury, a to mi nie grozi;-0

    OdpowiedzUsuń
  26. Muszę Ci powiedzieć, że naprawdę świetnie wyglądasz! ;*

    Ten kapelusz.... aj! Klasa.
    Takie niby proste wyzwanie, a pozwoli nam odkryć w sobie coś więcej

    OdpowiedzUsuń
  27. ale z Ciebie stylowa mama! wyglądasz pięknie. Tak swobodnie i lekko, a zarazem kobieco i elegancko. Ja czasem wskakuję w dres. Zdarza mi się to sporadycznie. Częściej jednak wybieram leginsy, jegginsy i inne podobne ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja tam dresy lubię, ale tylko w domu. Najwygodniejsze są te męża :)
    Świetnie wyglądasz, bardzo mi się podoba boho. Świetna kurtka i kapelusz.
    Aktualnie, a w zasadzie już od dłuższego czasu szukam kombinezonu idealnego. Najlepiej czułabym się w dopasowanym, ale niestety kupując przez internet łatwiej kupić coś przypominającego piżamę, często są strasznie cienkie i prześwitujące. Chciałabym rozciągliwy, ale grubszy, żeby w ogóle nie prześwitywał.
    Fajne wyzwanie, ja dzisiaj zrobiłam sobie hybrydę u kosmetyczki :)

    OdpowiedzUsuń
  29. mega stylowo ! Bardzo podoba mi się klimat zdjeć.

    AMA NDA

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękne połączenie. Ja uwielbiam dresik,ale mam doświadczenie. 13 lat trenowania judo,to jak moja druga skóra. Ale uwaga: do tego dodaje słodkie dodatku,bluzę ze smkesznym napisem i full makeup. Lubie być wuluzowana mama na placu zabaw. Leginsy to również moja codzienność 😂😂✅

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja uwielbiam ciuchy sportowe, może nie dresy w klasycznym wydaniu, ale leginsy czy jakieś spodnie trekkingowe, termoaktywne itd. Sporotowe koszulki, bluzy, buty.. Co nie znaczy, że nie lubię się ładnie ubierać ;) ale jednak na codzień strój sportowy nieodzownie mi towarzyszy. PS. Świetnie wyglądasz! :) Grunt, to nosić to co się lubi, bo wtedy człowiek dobrze się czuje a to bardzo ważne!

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy nie nosiłam kombinezonu, jednak nie wyglądałabym w nim raczej dobrze przy moim wzroście. A dresy traktuję jako piżamę jedynie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie słyszałam o tej akcji i nieświadomie do niej dołączyłam. :) Przybiło mnie siedzenie w domu z powodu niekończących się chorób, trudna ciąża itd. Dziś zrobiłam sobie domowe spa dla twarzy, jutro planuję zadbać o moją fryzurę. Każdego dnia chcę czuć się kobietą a nie tylko żoną i matką, zrobić coś tylko i wyłącznie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja wlasnie robie paznokcie ;-) dresy nosze, ale czesciej po domu (szkoda mi innych ciuchow przy mojej dwojce brudaskow). Na dworze czuje sie w nich jak w piżamie i rzadko mam ochote tak wystapic. A sportowe to mam trampki :-). Kombinezony uwielbiam, ale jako kurdupel nosze je tylko latem - w wersji short.
    Lubie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Tak to jestjak sie pisze malym palcem na telefonie)
      Lubię Twoje modowe wpisy :-)

      Usuń
  35. Ja ani dresów ani kombinezonów nie noszę. Dresu nie lubię, a kombinezon raz przymierzałam i niezbyt mi leżał, więc to raczej nie dla mnie. Najwygodniej mi po prostu w jeansach, a latem w sukience. A tutaj niektórzy ludzie czasem chodzą w piżamach cały dzień - nawet do sklepu wpadają w takim stroju!

    OdpowiedzUsuń
  36. Cóż ca fanatyczny pomysł! Sama sobie narzucę 30 dni bez dresu:)

    OdpowiedzUsuń
  37. a ja najbardziej jednak lubię dżinsy. i spodnie od piżamy :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Wreszcie mogłam popatrzeć na Was w całej okazałości na laptopie, a nie na miniaturkach w telefonie :)
    Ja dresu nie lubię, a przy moim metr 58 w kombinezonie wyglądałbym karykaturalnie. Za to lubię sukienki i w nich się najlepiej czuję.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  39. Wcale się nie dziwię, bo ja sama nie lubię chodzić w dresie. Niby jest wygodny, ale taki mało kobiecy ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Stylizacja bardzo fajna, w twym stylu! Mam tzw. ubranie domowe- czyli spodnie i bluze z "misia" ;) takie typowe tu w Niemcowie ;) jednak prawdziwego dersu nie mam....i wcale mi go nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  41. po nastu latach na szpilkach , w odprasowanym eleganckim ubraniu zakochana jestem po uszy w dresach i wszystkim dresopodobnym :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetny strój, bardzo mi się podoba :] CO do dresu, niestety ja go kocham tak samo jak buty sportowe. Walczę z tym ale jednak w tym czuję się najlepiej. Pozdrawiam ciepło :]W wolnej chwili zapraszam do mnie
    www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. Już Ci pisałam, że wyglądasz fenomenalnie. Zazdroszczę umiejętności łączenia ze sobą tych wszystkich elementów, które u Ciebie łączę się w wspólną całość. Ja jestem chyba pod tym względem zbyt zachowawcza. Podoba mi się styl innych kobiet, ale brakuje mi odwagi, żeby u siebie coś zmieniać. Przez to najczęściej wyglądam... nijako :)

    Kombinezony są super, ale jestem do nich za niska...
    A dresy? Są spoko, podobają mi się, ale nie czuję się w nich dobrze. Ostatni dres miałam na sobie pewnie w wieku 10lat.

    OdpowiedzUsuń
  44. Przydałoby mi się takie wyzwanie... Może również nie chodzę w dresie na co dzień, bo do biegania ubieram leginsy biegowe (hmm w sumie bluza dresowa również jest), jednak w domu przeważnie chodzę luźno czasami w spranej bluzce i rozciągniętej :) w pracy muszę być elegancka i z makijażem, ale takie zadbanie o siebie bardzo by mi się przydało, żebym się malowała również spędzając dzień tylko w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Bardzo ciekawe zastawienie :) ja całkiem lubię takie mocno bawełniane dresy :) Są cieplutkie i naprawdę miłe do noszenia, zwłaszcza po domu :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ważne by znaleźć swój styl. Ja po domu czesto zakładam legginsy albo coś ala spodnie dresowe, ale trochę ładniejsze. Natomiast maluję się zawsze - tylko delikatnie. Dla mnie w sumie ważne było, by mój styl po urodzeniu dziecka nie zmienił sie za bardzo, żeby nie było, że opuszczam się przy dziecku ;p Ale podoba mi się pomysł z wyzwaniem!

    OdpowiedzUsuń
  47. U mnie jest całkowicie odwrotnie. Uwielbiam dresy, ale noszę je tylko w domu i na nockach w pracy (przebieram się od razu jak zostaję sama). Znowu w kombinezonie nie czułabym się sobą. Nie lubię ich tak samo jak Ty dresów.

    OdpowiedzUsuń
  48. TOTALNIE NIEBANALNY LOOK! ŚLICZNIE WYGLĄDASZ!

    Zapraszam do mnie: http://roxyolsen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  49. Co do dresów to mam jedną parę. Kombinezon też jeden. Kiedy w pracy pojawiałam się w kombinezonie to słyszałam od kolegów "o znowu przyszłaś do pracy w piżamie" z resztą mąż miał takie samo zdanie, więc przestałam go nosić. Dres tylko i wyłącznie na siłownię pod chmurką.
    Ja musiałabym wziąć udział w projekcie miesiąc bez jeansów. Wtedy byłoby mi mega ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  50. Nie nosze ani dresów, ani adidasów :) Kobieta musi wygladac kobieco!

    OdpowiedzUsuń
  51. Super! Nie słyszałam o tej akcji... być może za mało w internetach siedzę!;) ja w domu dresy mam, nawet ze dwie pary, ale nie traktuję ich jako typowy strój domowy. Po domu najlepiej lubię chodzić w jeansach (o zgrozo, wiem że pewnie znajdzie się taki, kto powie, że są mega niewygodne, ale jak tak uwielbiam i właśnie tak czuję się najlepiej);). A ostatnio jakoś też polubiłam obuwie sportowe, kiedyś w życiu bym nie pomyślała, że będę śmigać np.w trampkach;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Kombinezon jest fajny, ale do mnie nie pasuje. Do ciebie pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja dresów nie noszę. Kombinezony lubię, ale tylko latem. Dlaczego? A no bo zawsze mam problem z sikaniem :D

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja dresy nosze w domu, a pierwsze sportowe buty kupiłam gdy miałam 25 lat i się zakochałam :) ale idea jest super! Zwłaszcza zima przysłowiowe dresy i bambosze dają się we znaki ... a potem trudno sama siebie lubić ;)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)