Strony

poniedziałek, 16 listopada 2015

Posłuchajta :)

Witajcie :) 

Dziś będzie post na szybko, ponieważ odnalazłam właśnie w czeluściach swojego telefonu dwa nagrania, które nigdy wcześniej nie ujrzały światła dziennego i którymi chciałabym się z Wami tutaj podzielić. (Za jakość, wszelkie szumy i inne utrudnienia w odbiorze z góry przepraszam. Sprzęt mam taki, jaki mam, więc musicie mi to wybaczyć ;) )

Chyba tylko śmiech dziecka może być tak szczery, radosny i zaraźliwy.
Podobno "kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat".
Zresztą - same posłuchajcie, jak śmiał się nasz Bąbel w wieku...

czterech...


...i szesnastu miesięcy 


A z wieści mniej zabawnych : po bardzo niefortunnym zderzeniu z łazienkowymi drzwiami Młody wygląda aktualnie tak, że z powodzeniem mógłby wziąć udział w kampanii przeciwko aktom przemocy w rodzinie - i nie potrzebowałby do tego już naprawdę żadnej charakteryzacji. 

Wielki siniak na policzku, fifa pod okiem, rozwalony łuk brwiowy...
O dziwo, nawet nie zapłakał - podniósł się, otrząsnął i...pobiegł dalej :)

32 komentarze:

  1. Bąbel Zuch! :) A śmiech zaraźliwy - to święta prawda z tym powiedzeniem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby wszyscy się takim śmiechem zainfekowali, na świecie byłoby o wiele weselej :) Niestety niektórzy jacyś uodpornieni chyba ;)

      Usuń
  2. Ale dzielne dziecko 😊 bidulek mały ale grunt że twardziel!!! Nie ma nic fajniejszego od śmiechu dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasami twardziel, a czasami gdzieś tam się lekko puknie i histeria gotowa - widocznie akurat był zbyt mocno zaaferowany innymi sprawami, by się tym zderzeniem przejmować ;)

      Usuń
  3. Dla mnie śmiech dziecka to najpiękniejszy dźwięk na świecie.
    Fajnie, że macie takie nagrania. Cudna pamiątka. I słychać różnicę w śmiechu Niemowlaczka i Chłopaka. Bąbel to już duży Chłopiec, więc co tam dla Niego takie drzwi. Wyobrażam sobie, ile stresu Ciebie to kosztowało.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że się porządnie przestraszyłam, ale widząc jego dalsze dziarskie poczynania odetchnęłam z ulgą. Zauważyłam, że dużo zależy od reakcji rodziców - jak zrobimy z upadku wielką aferę to dziecku też się nasz stres udziela, a jak przyjmiemy to w miarę spokojnie (na tyle, na ile możliwe ;)), maluch bardzo szybko o wszystkim zapomina i kieruje swoją uwagę gdzie indziej :)

      Usuń
  4. No śmiech uroczy. A bliski kontakt z różnymi domowymi rzeczami jest nie unikniony niestety.... Dzielny chłopczyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynym sposobem na uniknięcie takich wypadków byłoby chyba przywiązanie Bąbla albo przyklejenie go super glue do krzesła , żeby nawet na krok nie mógł się stamtąd ruszyć ;)

      Usuń
    2. Pamiętam jak Przemek miał taki etap i mój W.byl strasznie przewrażliwiony na tym punkcie. Teściowa moja zawsze się Śmiała że będzie musial cały dom wyłożyć styropianem. Ja wychodziłam z założenia że nie mogę być z nim cały czas i musi oczywiście w granicach rozsądku. Sam obadać teren i nie raz zderzyć się i uderzyć o coś to nie uniknione.

      Usuń
    3. Zgadza się :) Trzeba dziecku dać trochę swobody i możliwość, żeby pewnych rzeczy doświadczyło na własnej skórze - nawet jeśli czasami będzie to dla małego odkrywcy nieco bolesne :)

      Usuń
  5. Mam też parę takich nagranych rarytasów i moje już 8letnie dziecko odfruwa jak sam siebie słyszy. Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bąbel też bardzo lubi we własne nagrania się wsłuchiwać, oglądać swoje zdjęcia i filmiki ze swoim udziałem :) A ostatnio zaczął mi krzywić się do płaczu i nawoływać "tata", kiedy zobaczył na filmiku Męża, którego akurat nie było wtedy w domu - taki z niego wrażliwiec i przylepiec, który najchętniej żadnego z rodziców nie odstępowałby nawet na krok :)

      Usuń
  6. Odsłuchałyśmy z Fruzią. Mała była tak zainteresowana, że chciała zjeść tablet;-) Człowiekowi gęba sama się śmieje, jak słyszy taki bejbikowy śmiech. Świetna pamiątka! Oby obrażenia nie zostawiły śladu na pamiętkę. Swoją drogą, niesamowite, jak maluchy potrafią ryczeć wniebogłosy o byle zadrapanie, a jak się wyrżną solidnie, to otrzepują pióra i pędzą dalej...;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo miałam z Młodym, kiedy pokazywałam mu w necie nagrania z innymi blogowymi maluszkami ;)

      Myślę, że po kraksie nie zostanie ani śladu. Na razie sińce stopniowo zmieniają kolorystykę i - jak mawia moja babcia - "do wesela się zagoi" ;)

      Usuń
  7. Kiedy śmieje się Bąbel, śmieje się cała blogosfera :)
    Kochany Szkrab!

    O kurczę, współczuję. Lila to był podobny przypadek... Do dziś pamiętam Jej zdarzenie z kaloryferem i ścianą... To były te dwa razy, kiedy miałam zawał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, to Ty już po dwóch zawałach ?! ;) Chyba w takim razie bloga nie powinnaś prowadzić, bo jak wiadomo tyle emocji się z tym wiąże, że serducho może nie wytrzymać ;) Swoją drogą zastanawiam się, ile zawałów mnie jeszcze czeka...Najbardziej boję się chyba o Bąblowe zęby - niby mleczne, ale jednak bardzo szkoda byłoby, gdyby je sobie powybijał... ;(

      Usuń
  8. Coś wspaniałego. Aż się człowiek sam do siebie uśmiecha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj podczas Bąblowej drzemki puszczałam sobie te nagrania ciągle od nowa i nasłuchiwałam różnic ;) Musiałam chyba bardzo głupio wyglądać z takim rozanielonym, nieobecnym wyrazem twarzy ;)

      Usuń
  9. aż mi się wzruszyło, bo takie to piękne :) takie radosne, super na poprawę humoru :D

    Kurczę to naprawdę był wypadek, straszny. Najważniejsze że nic poważnego się nie stało, siniaki zejdą, brew się zagoi :) Ale dzielny to on jest jak prawdziwy mężczyzna, nie ma czasu żeby się nad sobą użalać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nawet krew nie poleciała o dziwo, choć ja już w myślach szykowałam się na tamowanie krwotoku albo wyprawę w trybie ekspresowym na pogotowie chirurgiczne. Na szczęście nic takiego nie nastąpiło :)

      Usuń
  10. Radosny szczęśliwy Bąbelek :)
    Przykro nam z powodu wypadku i niech się rany szybko goją :*
    Bajko a propos tego otrzepania - kiedyś mnie to też u E. cieszyło. Potem okazało się, że ma zaburzenie czucia głębokiego i stąd ta "twardość". Przepraszam Ciebie, jednak musiałam to napisać. Wybacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem ME, o czym mówisz - i naprawdę nie masz za co przepraszać. Trochę czytałam na ten temat jeszcze w trakcie naszych warsztatów w OA. Tylko że u Bąbla raczej nie ma żadnych podstaw do tego typu podejrzeń, ciąża przebiegała prawidłowo, nie było żadnych powikłań okołoporodowych itp. Swego czasu został gruntownie przebadany neurologicznie i u specjalisty od SI i nikt nie stwierdził niczego takiego. Poza tym najczęściej jego reakcją nie jest "otrzepanie", tylko płacz taki, że aż się zanosi - ten jeden jedyny raz zachował się inaczej niż zwykle :)

      Usuń
    2. To mnie uspokoiłaś :)
      Dla porządku napisze tylko, że prawidłowa ciążą i brak powikłań okołoporodowych nie jest gwarancją braku zaburzeń. U dzieci adopcyjnych są one często pokłosiem odrzucenia i braku kontaktu fizycznego (głaskania, przytulania, całowania) z drugiem człowiekiem.

      Usuń
    3. Tak, warto dodać dla porządku. Oby rodzice adopcyjni i ich dzieci jak najrzadziej musieli się z tego typu zaburzeniami zmagać...

      Usuń
  11. Bije szczęście z tych nagrań! Też mam podobne. Ale filmiki. Kiedy malutka się śmieje, albo mówi . Szczególnie w tym drugim :) Biedny bąbel!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie nagrania to cudowna pamiątka. Ja mam tak, że najchętniej nagrałabym i udokumentowałam dosłownie każdy moment z życia Bąbla, nawet kiedy śpi i w sumie nic ciekawego się nie dzieje ;)

      Usuń
  12. Piękny śmiech! Biedny mały kaskader, ucałuj go mocno. U nas jak na razie najgorsze było rozcięcie brody, ale buzka bez jakiegokolwiek siniaki czy zadrapania to dawno nie spotykany widok ;-) :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak jeszcze zostanie przez ładnych kilka lat :) I tylko czekać, kiedy zaczną się jeszcze gorsze katastrofy, poobdzierane kolana i łokcie, nie daj Bóg złamania jakieś...;)

      Usuń
    2. No dobra, może za daleko poszłam w tym swoim czarnowidztwie ;) Oby tylko Bąbel nie poszedł w ślady mojego M., który połamany był w dzieciństwie chyba z pięć razy i do tej pory go w tych miejscach na zmianę pogody rwie ;)

      Usuń
  13. Dzielny chłopczyk ;) Grześ wysłuchuje się w śmiech babla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech się nasze Chłopaki chociaż tak wirtualnie zapoznają ;)

      Usuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)