Strony

środa, 6 kwietnia 2016

Wakacyjne oferty w internecie - oczekiwania a rzeczywistość.

Wielkimi krokami zbliżają się wakacje i upragniony urlop, na który pewnie chcielibyście wybrać się gdzieś całą rodziną. Kiedy macie już na oku konkretną miejscowość, trzeba jeszcze zdecydować się na pensjonat, hotel, kemping czy jakąkolwiek inną kwaterę. 

U nas poszukiwania takiego miejsca zaczynają się z reguły już w okolicach stycznia-lutego, bo potem w najpopularniejszych i najbardziej obleganych lokalizacjach trudno o jakikolwiek wolny termin - a poza tym jestem raczej z osób planujących daleko w przód i lubiących mieć wszystko poukładane oraz dopięte na ostatni guzik (heh...więc może jednak nie powinnam być ani żoną, ani matką? ;) )

Niechorze

No dobrze. Poszukiwania w toku. Z reguły wchodzicie pewnie na stronę internetową jakiegoś obiektu, przeglądacie zdjęcia w galerii, zagłębiacie się w szczegółowy cennik i sprawdzacie, w jakiej odległości znajdują się najbardziej interesujące Was atrakcje (w naszym przypadku - plaża i place zabaw, ewentualnie jakieś wodne parki rozrywki na wypadek paskudnej pogody).

Większość pensjonatów posiada na swoich stronach również zakładkę "opinie", gdzie wypowiadają się osoby, które już wcześniej dany przybytek odwiedziły. Ale trzeba pamiętać  o tym, że z reguły są to zdania bardzo podzielone i o całkowicie subiektywnym charakterze. Coś, co w rodzinie pana Kazimierza z Malborka wzbudziło niekłamany zachwyt - Wam może się już ani trochę nie spodobać i stanowić raczej wielki minus, niż plus całej wyprawy (lub odwrotnie).

Karpacz - Samotnia

Niestety, dość często zdarza się tak, że właściciele pensjonatu
nie są wobec nas - potencjalnych turystów - do końca uczciwi.

Co wkurza mnie w ich postępowaniu najbardziej?

1)  Zamieszczanie na stronie nieaktualnych zdjęć, na których wszystko prezentuje się wręcz idealnie, lśni czystością i jest perfekcyjnie dopracowane pod każdym względem, łącznie z "powitalnymi" czekoladkami ułożonymi kunsztownie na stoliku przy łóżku. 

Kiedy docieracie na miejsce, nagle okazuje się, że pokój wyglądał w ten sposób jakieś 10 lat temu, kiedy był świeżo po remoncie albo tuż po oddaniu całego obiektu do użytku. Aktualnie tynk łuszczy się i odpada ze ścian, na łazienkowych płytkach rozpanoszył się obrzydliwy grzyb, a czekoladkę przy łóżku znajdziecie tylko wtedy, kiedy sami ją sobie kupicie i tam położycie.

2) Wprowadzanie gości w błąd poprzez podawanie informacji niezgodnych ze prawdą.

Sami mieliśmy kiedyś do czynienia z sytuacją, kiedy właściciel pensjonatu zachwalał na swojej stronie ogólnodostępną dla gości strefę SPA z jacuzzi - i dopiero podczas pobytu okazało się, że jest ona dopiero "w planach" i w trakcie budowy - natomiast na ten moment...nie istnieje. Gdybyśmy wiedzieli o tym od samego początku - bardzo możliwe, że wybralibyśmy sobie zupełnie inne miejsce.

3) Ukryte opłaty, o których gość dowiaduje się dopiero w momencie, w którym przekracza próg hotelu. 

Opłata klimatyczna - to w pewnym sensie zrozumiałe i każdy chyba się z tym liczy, jadąc na przykład nad morze. Zresztą, przeważnie informacja na ten temat znajduje się na stronie albo w regulaminie obiektu. Ale opłata za wstawienie własnego łóżeczka turystycznego do pokoju? Albo za "parking", który miał być gratis i tak naprawdę jest zagraconym kawałkiem podwórka na tyłach posesji? To już coś, co parę razy nieco podniosło nam ciśnienie...

4) Nieprawdziwe opisy okolicznych "atrakcji" - nieopodal jednego z naszych pensjonatów miała rzekomo znajdować się "stadnina koni". Okazało się, że sołtys wsi ma jedną wychudzoną chabetę, którą zaprzęga co niedzielę do wozu i transportuje swoją rodzinę do kościoła ;)
Lipnica Wielka na Orawie

W tym roku stwierdziliśmy z Małżem, że ani nam, ani Bąblowi nie służą zbyt długie pobyty w tym samym miejscu. Dlatego wybieramy się aż w trzy różne rejony - i spędzamy w każdym z nich po kilka dni. Będziemy  TU, TU i TU - i już wkrótce przekonamy się, czy w żadnym z tych miejsc nie popełnia się wyżej wymienionych błędów ;) 

A Wy, macie już jakieś urlopowe plany? 
A może chcecie dodać coś do mojej listy wakacyjnych rozczarowań, które Was spotkały? 

44 komentarze:

  1. Ja bym dodała że czasem zdjęcia miejsca są robione tak, w rzeczywistości na zdjęciu jest tylko kawałek budynku. Raz się wybraliśmy z nowym biurem podróży i jakoś za bardzo nie sprawdziłam miejsca. Porażka. Ale potem miałam już nauczkę. Zawsze zaglądam do wujka googla na street view itp czy na trip advisor. I po przyjeździe sama dodaję opinię. Oczywiście ludzie są różni i opinie są różne. Jednak my z mężem raczej należymy do osób które są wyrozumiałe i w sumie dla nas liczy się czystość przede wszystkim. Na wiele rzeczy przymykamy oko ;) niestety, my w tym roku raczej nigdzie nie jedziemy. No, co najwyżej na poziom -1 na nasze miejsce postojowe..(wszystko opisałam na blogu prv). Siła wyższa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze street view też korzystaliśmy kilka razy, bo rzeczywiście można się nieźle naciąć i na stronie zobaczyć tylko ten reprezentacyjny, wyremontowany fragment ;) U nas też czystość i higiena na pierwszym miejscu - jakichś wielkich luksusów nie wymagamy, bo w końcu wybierane przez nas pensjonaty to nie Wersal, więc na pewne sprawy możemy czasami popatrzeć przez palce ;)

      Oj tak, już czytałam. Masakra jakaś z tą wyceną miejscówki - w życiu bym nie podejrzewała, że może to aż tyle kosztować. Może jednak uda się Wam coś ugrać i chociaż na krótką wycieczkę się wybierzecie :)

      Usuń
  2. Nie zle, ale faktycznie roznie bywa. Najlepiej polegac na opinii znajomych ktorzy tam byli albo w nikliwie przeczesac internet, chociaz ani jedno ani drugie nic nie gwarantuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, gwarancji nigdy nie ma. Nasi znajomi kiedyś pod niebiosa wychwalali jeden ze swoich noclegów, a kiedy my się tam pojawiliśmy, żeby zrobić rozeznanie - uciekaliśmy, aż się za nami kurzyło ;)

      Usuń
  3. Upiększanie lokalizacji - 100 m do plaży, ale nie wspomną, że przez autostradę i musisz lecieć kilometr do przejścia, a autostrada szumi nocą. Plaża to parę kamieni i tym podobne. Na szczęście mapy google poprawiają sytuację i właściciele nie mają już przeważnie uwagi tak kłamać.
    Ja w sumie tak naprawdę tylko raz się rozczarowałam miejscem. Po objeździe Tajlandii mieliśmy 3 dni w Pattai (całe szczęście, że tylko tyle). Wysiadłam z autokaru, rozejrzałam się i rozpłakałam, że tak paskudnie. Miałam ochotę iść na lotnisko i koczować tam do odlotu. W końcu było całkiem ciekawie, ale potwornie brzydko.

    W tym roku mamy zarezerwowany rejs z oglądaniem fiordów norweskich. Jeśli ciąża się utrzyma, trzeba będzie pewnie z niego zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś generalnie te wszystkie egzotyczne kraje niespecjalnie kuszą. Przeważnie słyszę od znajomych opinie, że ładnie jest tylko w hotelu i jego bezpośrednim, najbliższym otoczeniu - a wszędzie dalej brzydota i syf taki, że nawet osobom znającym nasze polskie warunki trudno w to uwierzyć ;)

      Ciąża?! Oooo, nie wiedziałam! No to w takim razie - obyście musieli zrezygnować z tych fiordów i przełożyć je na jakiś inny termin.

      Usuń
    2. Polska to bardzo porządny kraj i jest coraz ładniej. Tak czysto na ulicach to mało gdzie jest.
      A standardów europejskich to już w ogóle nie ma co przyrównywać do Azji, a nawet południowej Europy. Miasta są przeważnie brudne, ale np. w Tajlandii było wiele naprawdę pięknych miejsc i cudowne jedzenie.
      Ja lubię jeździć zagranicę, w różne miejsca. W Polskę wyjeżdżamy tylko spontaniczne, jak pogoda pewna.
      Przez ostatnie pól roku byliśmy w Brukseli, Madrycie i na feriach na Lanzarote.

      Usuń
    3. My jako cel zagranicznych wojaży zawsze wybieraliśmy kraje europejskie, bo wszelka egzotyka wydaje się nam nieco przereklamowana - a poza tym trochę się jej obawiamy w świetle tego, co się aktualnie dzieje na świecie. Jednak pewniej i bezpieczniej czujemy się w miejscach, które są nam bliższe w sensie kulturowym - a najlepiej chyba na naszym własnym, polskim podwórku.

      Usuń
  4. Skąd ja to znam :). W ubiegłym roku pojechaliśmy do hotelu, który miał być w danej miejscowości, a okazało się, że jest jeszcze 10 km od niej! Co za tym idzie wszystkie atrakcje mieliśmy daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dopiero numer ! W takiej sytuacji chyba zażądałabym od właściciela hotelu zwrotu kosztów paliwa albo codziennego dowożenia mnie do miejsca docelowego ;)

      Usuń
  5. Lipnice Wielką kiedy macie w planie? Jak będę jeszcze w miarę mobilna to może uda nam sie spotkać? Jak będziecie mieć ochotę?bo to nie tak strasznie daleko od nas to może męża wyciągnę na wycieczkę albo Wy nas nawiedzicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lipnicę zarezerwowaliśmy sobie w okolicach 20 czerwca. Sprawdzałam, faktycznie nie jest stamtąd do Was jakoś bardzo daleko :) Ochotę pewnie, że mamy - zobaczymy tylko, jak Ty się będziesz czuła i czy organizacyjnie uda nam się wszystko zgrać :) Jesteśmy na bieżąco w kontakcie, więc jeszcze się zgadamy bliżej wyjazdu :)

      Usuń
    2. Ja też odrazu wpisałam sobie ile tam jest km w gogle bo miejscowość mi znana z nazwy i okolicy hi hi. Nie jest jeszcze tak źle z moja geografia jak myślałam. Tak mam nadzieję ze się uda i jakaś kawke uda sie wypić w swoim towarzystwie😃

      Usuń
  6. Ja zwracam uwagę na czystość i wystrój wnętrz;-)Chyba z dwa razy troszkę się rozczarowaliśmy, ale najważniejsze dla nas jest to, że możemy razem spędzić urlop więc dramatu nie było. Lubię klimat w stylu skandynawskim - prosto, schludnie i bez zbędnych gadżetów. Wybieram raczej coś nowego, gdzie tzw. standard dopasowany jest do naszych czasów. Przez ostatnie 7 lat jeździliśmy nad morze albo do Dźwirzyna albo do Dębe(Kaszuby), nie mylić z Dąbkami;-) W tym roku postawiliśmy nad Poddąbie - jedna ulica, las, klif, do plaży 800m;-0 Lubimy małe miejscowości, położone tuż przy lesie i zawsze wyjeżdżamy na koniec sierpnia, kiedy ludzi już mało, a plaża świeci pustkami. My głównie spędzamy czas na plaży, (aktywnie, bo Hania i pies nie dają nam poleżeć;-0) oraz na spacerach, długich spacerach;-0
    P.S. Ze względu na to, że nasza psiaca też z nami jeździ mamy trochę ograniczony wybór, bo nie każdy hotel czy pensjonat akceptuje zwierzęta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My kiedyś mieliśmy nieco mniejsze wymagania - ale wraz z pojawieniem się Bąbla (i chyba również z wiekiem ;) ) staliśmy się bardziej wygodniccy. Teraz na przykład ważne dla nas jest, żeby w cenę pobytu wliczone było śniadanie (najlepiej w formie szwedzkiego stołu), ewentualnie jeszcze obiadokolacja - i żeby było tam coś atrakcyjnego dla dziecka, gdyby pogoda jednak zmusiła nas do pozostania w pensjonacie. Natomiast kiedy jest słonecznie i pięknie - to w zasadzie spędzamy w hotelu tylko noce i pojawiamy się w porach tych wspomnianych posiłków ;)

      Odnośnie skandynawskich wnętrz - przypomina mi się sytuacja, kiedy szukałam noclegu nad morzem rok temu. Znalazłam właśnie bardzo przytulne miejsce urządzone po skandynawsku, świeżo odnowione i prezentujące się naprawdę niesamowicie urokliwie. Niestety właścicielka była zainteresowana naszym pobytem tylko do momentu, kiedy usłyszała o małym dziecku, które będzie nam towarzyszyć. Widocznie obawiała się, że Bąbel wprowadzi zbyt dużo "artystycznego nieładu" w jej idealnie dopieszczone, stylowe wnętrza ;)

      Usuń
  7. Dlatego najlepiej jeździć w miejsca polecane i sprawdzone przez przyjaciół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wyżej wspomniałam, z tym też bywa różnie - bo każdy ma jakieś własne wymogi i kryteria i niekoniecznie się one ze sobą pokrywają ;) Ale fakt, że znajomi mogą udzielić kilku cennych wskazówek :)

      Usuń
  8. W tym roku planuje zwiedzić wschodnią Polskę.W zeszłym roku sie nie udało,wiec mam nadzieje,ze tym razem się uda.
    Raz nacięliśmy sie na pensjonat.Super zdjęcie!!!Na miejscu warunki rodem z PRLu😂No nic.Chociaż widoki były ładne😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na wschodzie też jeszcze nie byliśmy, choć tamte rejony bardzo nas kuszą, bo i zabytki niesamowite, i okolice cudne, i podobno ludzie bardzo życzliwi, i generalnie wszystko jakby trochę nie z tego świata ;) Tak słyszeliśmy - może kiedyś uda nam się o tym naocznie przekonać ;) Koniecznie zdaj relację u siebie - będę wypatrywać Twojej opinii :)

      Usuń
  9. W dobie internetu mozna duzo sprawdzic- tak starm sie robic. Czasami cena decyduje czy godze sie na jakies "niedociagniecia", jednak urlop czy nawet weekend na wersalce czy z meblami rodem z PRL odpadaja juz w pierwszej selekcji.
    Wolne weekendy i urlop juz rozplanowany- od morza po gory i Polske mamy w asortymencie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku naszego związku zdecydowaliśmy się właśnie na taki PRL - meblościanka, kryształy, wspólna łazienka na półpiętrze, ubrania właścicieli suszące się na sznurku rozciągniętym przez cały korytarz - ale tylko dlatego, że w innych miejscach nie było już wolnych pokoi. Nigdy więcej! Przenigdy! wolałabym chyba spać pod gołym niebem ;)

      Usuń
  10. Bardzo często wyszukuję w ten sposób oferty i wszystko się zgadza: stare zdjęcia, podretuszowane to chyba norma, dodatkowe opłaty zawsze negocjujemy na miejscu - nie ma co się dać robić w balona, a o atrakcjach mogłabym trzy godziny gadać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś byłam taka, że nawet kiedy coś okazywało się nie do końca po mojej myśli to siedziałam cicho jak mysz pod miotłą i nie miałam śmiałości protestować. Teraz walczę jak lwica i negocjuję do upadłego, bo w końcu nie po to jedziemy na wczasy, żeby coś okazało się dla nas straszną męczarnią ;) Kiedyś na przykład miałam też opory, by wstać od stolika i wyjść z restauracji, jeśli menu mi nie odpowiadało - wybierałam na silę coś, co potem wcale mi nie smakowało. Dobrze, że człowiek jednak do pewnych rzeczy "dojrzewa" i uczy się nie godzić na bylejakość ;)

      Usuń
  11. Ja bez tripadvisor'a nigdzie się nie ruszam, zawsze sprawdzam co tam ludzie piszą i przeglądam wszystkie zdjęcia:) Mój hit to zaciszny pensjonat, z urokliwym ogrodem, który okazał się być zlokalizowany przy skrzyżowaniu dwóch autostrad (oczywiście zdjęcia hotelowe tego nie ujawniały;p).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tripadvisor'a akurat nie korzystaliśmy, mój M. rezerwuje natomiast całkiem sporo noclegów przez booking.com, bo ma tam jakieś punkty czy zniżki ze względu na swoje zagraniczne delegacje - i opinie stamtąd też okazują się bardzo przydatne :)

      Zacisze przy autostradzie - niesamowite połączenie ;)

      Usuń
  12. Od 10 lat wybieramy wakacje głównie przez biura podróży w UK z racji tego, że tu mieszkamy. Jedyne co nas spotykało zanim pojawiły się Maluchy - to gdy prosiliśmy o jakiś spokojny hotel, to lądowaliśmy w jakimś miasteczku, gdzie średnia wieku była 60+ :)) Ale ogólnie standardy były takie jak na folderach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My raz nocowaliśmy w małym miasteczku w Niemczech, gdzie byliśmy chyba jedynymi osobnikami poniżej 60-70 roku życia. ale za to jak Ci starsi Niemcy potrafili się bawić ! - niektórych dosłownie roznosiła energia na parkiecie i w pubie przy piwku, a my jako dwudziestoparolatkowie patrzyliśmy na to wszystko z rozdziawionymi gębami ;)

      Usuń
  13. Heh, brrr... Przypomniałaś mi tym wpisem "wyjazd życia", który odbyliśmy, kiedy byłam z Lilą w ciąży. Poleciła miejscówkę nam koleżanka (pani prawnik, żeby nie było), dając też namiary na stronę. No cud, miód i orzeszki... Rzeczywistość tak baaaaaaardzo odbiegała od tego, co nam polecano i o czym czytaliśmy na stronie ośrodka, że wiesz co? Powiększę moją listę zaległych postów, ale opiszę ten nasz wyjazd. Wierzę, że po 4latach będę umiałam się z tego bardziej śmiać, niż wciąż wkurwiać. A uwierz- to był koszmar.
    Buziaki i udanych wojaży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie mogę się doczekać tego wpisu ! :) Już mi się buzia cieszy, bo tak sobie myślę, że będzie można boki zrywać (choć Wam pewnie wtedy nie było do śmiechu ;) ) Całe szczęście, że zawsze masz do wszystkiego taki duży dystans i luz, bo inaczej znajomej prawniczce pewnie by się nieźle oberwało ;)

      Usuń
  14. Ile razy tak się nacięłam... my w tym roku raczej nie będziemy wyjeżdzać niestety, chyba że wpadniemy na jakiś spontan i w godzinę spakujemy się i pojedziemy przed siebie. Lubię takie wyjazdy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spontany lubię od czasu do czasu, ale raczej weekendowe, niż wakacyjne :) Kiedy wybieramy się gdzieś na dłużej, wolę mieć wszystko z góry zaplanowane, a nawet zapisane (może kiedyś wstukam tu również post o moich słynnych "listach", które przed każdą taką wyprawą robię - i których Małżonek szczerze nienawidzi ;) ) A Wam życzę, by jednak jakiś wyjazd do skutku doszedł - i był niesamowicie udany :)

      Usuń
  15. Jq uwielbiam podrozowac, a jeszcze bardziej wszystko planowac.
    Z tymi zdjeciami to zawsze powtarzam, ze hotel/pensjonat mieli dobrego fotografa.
    Zawsze czytam tripadvisora I sama zostawiam tam swoja opinie.
    Azeby znalezc hotel w dobrej cenie przeszukuje kilkanascie stron I najczesciej rezerwuje bezposrednio przez strone placowki.
    My w tym roku zaczynamy urlop w miare szybko, bo w maju I tylko w Polsce.
    Zarezerwowalam pensjonat w Krynicy Morskiej. Jak bedzie fajnie to zostaniemy dluzej.
    A te rzeczy, ktore wypisalas to sie mi w glowie nie mieszcza. W Irlandii by to nie przeszlo. Oszustwo ma krotkie nogi - czy tego w Polsce wlasciciele nie rozumieja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odnoszę wrażenie, że niektórzy właściciele zatrzymali się jeszcze w czasach głębokiej komuny - i mają bardzo blade pojęcie o tym, czym jest konkurencja ;) Wydaje im się chyba, że ich pensjonat jest jedynym tego typu obiektem w promieniu kilkuset kilometrów - i że goście zostaną tam bez względu na wszystko ;) Udanego pobytu w Krynicy - nigdy nie byłam, a dużo dobrych rzeczy słyszałam :)

      Usuń
  16. My co roku jeździmy do Jagody do Sarbinowa i jest to niesamowity ośrodek. Wszystko nowoczesne, jedzenie rewelacyjne, a zdjęcia owszem sa nieaktualne, bo na stronie są stare, a w rzeczywistości wszystko wygląda o wiele piękniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sobie znalazłam z ciekawości - całkiem sympatyczne miejsce :) Ale co roku w to samo chyba nie dalibyśmy rady - kiedyś dwa lata z rzędu spędzaliśmy urlop w tym samym pensjonacie i mieliśmy denerwujące wrażenie deja vu ;)

      Usuń
  17. O komu dobrze! 3w1 :-)
    My w tym roku mamy chrapke w dwa miejsca się udać,w góry ( odwiedziny u rodziny ) i na Mazury ( wynajem przyczepy kempingowej )
    Wygląda na to,ze więcej szczęscia jak rozumu mamy,bo nigdy na taką wtopę nie trafiliśmy.U nas za zwyczaj wypady spontaniczne,kiedyś w ciepłych krajach to wogóle załatwiało się nocleg na pięc minut przed pójściem spać,no ale tam inne realia,a tutaj na łonie ojczyzny to nie wiem...moze człowiek wie i już przygotowany na najgorsze i dlatego nie ma rozczarowania na miejscu? Hehe :-)
    Faktem jest że teraz to wszystko trzeba ustawiać i zorganizować pod dziecko ,w tamtym roku byliśmy u jednej rodziny w górach a u drugiej nad morzem,wiec to się nie liczy,bo warunki domowe,a teraz jak będzie...Wiesz,chyba mnie zdopingowałas do tego,zeby się zacząć rozglądac ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Opinie o miejscu wypoczynku zawsze sprawdzam w niezależnych serwisach. W innym wypadku mogą być moderowane. W poznaniu otoczenia i okolicznych atrakcji pomocnym może się okazać Google Street View. No i cena. Jeśli jest zbyt niska coś musi być nie tak. W każdym razie wybór miejsca na wypoczynek to i tak w pewnym stopiu loteria

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakiegoś naprawdę wielkiego rozczarowania nigdy pod tym względem nie przeżyliśmy, ale dwie sytuacje też mocno podniosły nam ciśnienie.
    1. Pewien pensjonat w Kołobrzegu, który w rzeczywistości okazał się takim trochę większym prywatnym domem. Pokój też był sporo mniejszy, niż wydawał się na zdjęciu. A właścicielka... cóż. Kiedy zgłosiliśmy, że przecieka nam prysznic, najpierw nie uwierzyła. A potem przyszła z jakimś "panem złotą rączką" go naprawić - i weszła nam do pokoju bez pukania i bez sprawdzenia, czy tam jesteśmy i co robimy. Kiedy próbowałam oponować, pani uznała, że przecież chcemy mieć sprawny prysznic, a ona jest w końcu u siebie.
    2. Nieporozumienie w naszym ulubionym hotelu w Borach Tucholskich. Kiedy przyszło do płacenia, okazało się, że kwota jest wyższa, niż powinna. Tłumaczenie recepcjonistki brzmiało tak, że rezerwowany przez nas pokój był zajęty (jakim, kurde, cudem, skoro go zarezerwowaliśmy?) i w zamian dostaliśmy jakiś (podobno) apartament, który jest droższy - o czym oczywiście nikt nas nie poinformował. Mało tego, powiedziałam, że taki apartament nie widnieje ani w cenniku hotelowym, ani na stronie internetowej obiektu. Na co pani, nie tracąc pewności siebie: "Ale na trivago jest". Napisałam skargę do kierownika i błyskawicznie dostaliśmy zwrot pieniędzy wraz z przeprosinami, więc wybaczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja na szczęście tylko raz się nacięłam, teraz sprawdzam w kilku niezależnych miejscach opinię w zdjęcia nie wierzę bo wystarczy odpowiedni obiektyw i malutki pokój wyda się olbrzymi. Zwracam za to uwagę na pościel, jak jest biała to mam pewność że właściciele dbają o czystość.

    OdpowiedzUsuń
  21. My w tym roku wakacji wyjazdowych nie planujemy, za dużo jest do zrobienia w domu i wokół domu, ograniczyć się będziemy musieli do jednodniowych wycieczek gdzieś w województwie, ewentualnie niezbyt daleko za jego granicami ;) No i z malutką Oli, która średnio śpi w aucie, nie bardzo uśmiecha mi się gdzieś daleko jeździć.. Za rok jednak morza już nie odpuścimy, uwielbiam nad Bałtyk jeździć :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Hehe, przypomnial mi sie nasz wylot do Miami... Znalezlismy hotelik, na ktorego stronie widnialo tylko zdjecie recepcji. Powinno nam to dac do myslenia, ale wtedy nie mielismy jeszcze dzieci, a wiec wymagania znacznie mniejsze, cena byla bardzo atrakcyjna, sniadanie wliczone, a do plazy jedna przecznica i stwierdzilismy, ze nie moze byc tak zle. O naiwni! :D Jedyne co sie zgadzalo, to plaza. Piekna, szeroka i rzeczywiscie wystarczylo tylko przejsc przez ulice. Pokoje nie byly remontowane chyba z 30 lat i mimo, ze widac, ze bylo sprzatane, to ogolnie panowal taki syf, ze modlilam sie, zebysmy do domu jakis pluskiew czy karaluchow nie przywiezli (chociaz zadnego nie widzialam!). A wliczone w cene "sniadanie" okazalo sie kilkoma tostami oraz kawa z ekspresu, wystawionymi na recepcji. Nawet usiasc nie bylo gdzie. Wtedy bylam zalamana, bo wczesniej pracowalam w Marriott'cie, wiec jakies standardy mialam wpojone, ale teraz wspominam cala ta wyprawe w ramach smiesznej przygody. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. A my stawiamy na spontaniczność. Przeważnie dopiero tydzień lub dwa przed wyjazdem wybieram miejsce gdzie pojedziemy :) Czekamy też na oferty last minute. Jakoś nigdy się nie nacięłam, ale ja nie mam za dużych wymagań :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie niedawno stało przede mną zacne zadanie znalezienia i zarezerwowania noclegów na wakacje (tak, u nas w domu to mój obowiązek i gdyby nawet moja druga połowa się do niego garnęła, za nic w świecie nie pozwoliłabym mu go wykonywać ;)).

    Do tej pory, na szczęście, jeszcze nigdy się nie nacięliśmy na żaden pensjonat/ośrodek/hotel. Może dlatego, że ja z natury jestem nieufna i lubię mieć wszystko pod kontrolą (taki mały freak ;)). Dlatego też zawsze sprawdzam informacje nie tylko u źródła, ale i w innych możliwych miejscach ;). Co więcej, kiedy dzwonię do różnych pensjonatów w celu uzyskania informacji o noclegach, zawsze na karteczce dopisuję sobie, jakie wrażenie zrobiła na mnie osoba, z którą rozmawiałam ;).

    U nas plany urlopowe już dopięte niemal na ostatni guzik. Rezerwacja dokonana i opłacona. Akurat w tym roku wybieramy się nad "polskie" morze i to co zauważyłam, że właściciele w opisach głównie mijają się z prawdą podczas podawania odległości danego ośrodka od morza. Nam na tym aż tak nie zależy, jedziemy w takie miejsce, w którym jeszcze tylko we dwoje możemy w miarę aktywnie spędzić czas ;). Mimo wszystko i tak warto porównać słowo właściciela do rzeczywistego stanu, np. na mapach googla.

    Jako że nasz urlop wypada jeszcze przed sezonem wybraliśmy Łebę - duży nadmorski "kurort", w którym na pewno byśmy nie wytrzymali w środku lata (Ach, te tłumy. Brrr. Na samą myśl, aż mnie zmroziło ;)). Później, standardowo, na kilka dni zawitamy pod naszymi pięknymi Tatrami :).

    W tym momencie aż zaczęłam się zastanawiać, jak w przyszłości będzie wyglądać nasz urlop... Tzn. kiedy, np. powiększy się nam Rodzina ;). O! Mogłabyś napisać, czy w ogóle i jak zmieniło się Wasze planowanie wakacji i wybór docelowych miejsc od kiedy jesteście szczęśliwymi Rodzicami?

    Pozdrawiam,
    Kasia ze Świata Niani

    OdpowiedzUsuń
  25. Dlatego ja wolę jeździć w sprawdzone miejsca i korzystać z takich, w których już byłam i wiem, jak wyglądają. Niestety często okazuje się, że internetowe oferty przekłamują rzeczywistość i można trafić na oszustów. Jeśli chcecie sprawdzić, jakie fajne miejsca, to zdecydowanie Mazury! Wybierzcie się też koniecznie na kajaki. Kupujecie akcesoria na stronie http://gokajak.com/ i korzystacie z takiej świetnej aktywności. Myślę, że jak najbardziej będzie zadowoleni!

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)