Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czy to wypada?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czy to wypada?. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lipca 2016

Dwa rodzaje wakacyjnej golizny, które najbardziej działają mi na nerwy.

GOLIZNA NR 1 - GOLASY  W NADMORSKICH RESTAURACJACH

Siedzimy sobie w restauracji w którejś z popularnych wakacyjnych miejscówek. Cały dzień spędzony na plaży,na świeżym powietrzu skutecznie zaostrzył nasz apetyt - i już po prostu nie możemy się doczekać, kiedy podadzą nam talerz z ulubioną rybką w chrupiącej, złocistej panierce. Na jej widok aż ślinka nam cieknie - do momentu, w którym przy stoliku obok zasiada grupka osobników, praktycznie pozbawionych jakiegokolwiek odzienia.

Ewidentnie prosto z "plażingu", bo ich ciała nadal lśnią od olejku do opalania, a swoim kolorem (i fakturą) bardzo przypominają dojrzałego pomidora, który zbyt długo wisiał na krzaczku w czasie największych upałów. Skóra zaczyna już gdzieniegdzie się łuszczyć i "odłazić" całymi płatami. Od czasu do czasu któryś z nich wstaje i przechadza się pomiędzy swoim stolikiem a kontuarem w samych kąpielówkach, wypinając dumnie włochate pośladki, obciśnięte lycrą do granic możliwości (a trzeba dodać, że nie prezentuje się bynajmniej jak amerykański surfer ani ratownik z popularnego "Baywatchu").

Osobnicy głośno pokrzykują, intensywnie gestykulują, co chwilę wybuchają rubasznym śmiechem - a ich piwne brzuszyska aż się wtedy trzęsą, aż podskakują, aż przelewają się z jednej strony na drugą - i o ile generalnie nie wymagam od mężczyzn idealnego "kaloryfera" na brzuchu oraz całych godzin spędzanych na siłowni - o tyle w takiej sytuacji czuję się jednak dość mocno zniesmaczona. 

Kiedy jeden z nich po raz kolejny pochyla się nad talerzem z zupą, jego bujne owłosienie na klacie również się w niej zanurza, faluje sobie swobodnie i dryfuje razem z oczkami tłuszczu w rosole. Nasza rybka pozostaje oczywiście niedojedzona - jakoś nie sposób nie stracić na nią ochoty, mając przed oczami taki "rozkoszny" widok. 

Ktoś mi napisze: "wyluzuj! to przecież nadmorska miejscowość, żar z nieba się leje, upał jak diabli, plaża tuż za rogiem - a takie okoliczności rządzą się przecież u nas swoimi własnymi prawami..." A ja mimo wszystko nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie pojawiają się w restauracjach niemal tak, jak ich Pan Bóg stworzył. Ciekawe, czy do podobnego lokalu w centrum miasta nie będącego wakacyjnym kurortem udali by się w takim samym "stroju" ?

foto: Internet

GOLIZNA NR 2 -  DZIECKO WSTYDU NIE ZNA, 
WIĘC NIECH SOBIE BEZ MAJTEK POBIEGA. 

Plażujemy sobie w najlepsze z własnym maluszkiem, klepiemy z zapałem piaskowe babki, zbieramy kamyczki, muszelki i inne wyrzucone przez morze skarby - a wokół nas aż roi się od innych dzieci...biegających po plaży zupełnie nago. 

Żadnych majteczek, stroju kąpielowego czy choćby pieluchomajtek. W końcu dziecko jeszcze nie zna poczucia wstydu i zażenowania, jeszcze jest istotką zupełnie czystą i niewinną, nieskalaną jakimikolwiek konwenansami - więc po co zakrywać u niego to, co sami tak skrzętnie chowamy pod kostiumem, kąpielówkami, ręcznikiem tudzież wymyślnym pareo ?

Ostatnio mieliśmy nawet wątpliwą przyjemność obserwować podobną sytuację w samym środku ruchliwego skweru w centrum miasta, gdzie na oko 5-letnia dziewczynka najpierw pluskała się w fontannie, a potem została na oczach wszystkich obecnych przez swoją mamę do golusieńka rozebrana w celu wymiany ubrania na nowe, nieprzemoczone. Kobieta nie zadbała nawet o to, żeby zabrać córkę w jakieś bardziej ustronne, mniej wystawione na widok publiczny miejsce.

A ja Wam powiem, że za kilka lat podczas przeglądania zdjęć z wakacji Wasz szkrab na pewno nie będzie Wam wdzięczny za to, że pozwalaliście mu paradować między ludźmi zupełnie na golasa. Wdzięczni mogą być natomiast osobnicy przejawiający szerokie spektrum najróżniejszych dewiacji- a jestem przekonana, że kilku z nich znalazłoby się w tym plażującym wakacyjnym tłumie, w bezpośredniej bliskości Waszego potomstwa. 

Poza wszystkim innym - odzież przeznaczona do kąpieli to też jakaś forma bariery izolującej najbardziej wrażliwe miejsca przed bakteriami, drobinkami piasku czy innymi czynnikami, które mogą się tam dostać i wywołać u dziecka naprawdę potężny dyskomfort. Ja swojemu Bąblowi "golcować" pozawalam jedynie od czasu do czasu po mieszkaniu, kiedy podejmujemy kolejną próbę odzwyczajenia go od pieluszek i nawiązania bliższej znajomości z nocnikiem - natomiast nawet podczas korzystania z dmuchanego baseniku na balkonie zawsze zakładam mu jakieś odzienie, przeznaczone specjalnie do tego celu. 

Jeśli jesteście zwolennikami innego rozwiązania - to może wybierzecie się wspólnie na plażę dla nudystów, na której zaprezentujecie reszcie świata również własne "wdzięki"? Ale najbardziej optymalnym wyjściem byłoby chyba poczekać, aż Wasze dziecko dorośnie i samo zdecyduje, czy ma ochotę w takich miejscach bywać i do jakiego stopnia jest w stanie obnażyć się w miejscach publicznych. 

foto: Internet