niedziela, 4 grudnia 2022

Atrakcje dla dzieci w Katowicach. "U nas w doma na Nikiszu" - zwiedzamy Nikiszowiec i towarzyszące mu muzea.

Nikiszowiec. Zabytkowe górnicze osiedle w Katowicach, w którym zatrzymał się czas i w którym klimat dawnych lat jest absolutnie nie do podrobienia! Wprawdzie na Górny Śląsk przywiały nas zupełnie inne sprawy i inne (mocno przereklamowane) atrakcje - ale ostatecznie to właśnie Nikiszowiec potraktowaliśmy jako miejsce, w którym bije serce Katowic...Czy słusznie? Przekonajcie się sami po lekturze niniejszego wpisu :)

 NIKISZOWIEC - RYS HISTORYCZNY
 
Katowicki Nikiszowiec to dzielnica wybudowana w latach 1908-1919 z inicjatywy koncernu górniczego Georg von Giesches Erben dla tutejszych górników, dla których obszar pobliskiego Giszowca okazał się po prostu zbyt mały i niewystarczający. Na budowę osiedla przeznaczono obszar 20 hektarów - a docelowo miało w nim zamieszkać 5000 robotników oraz urzędników wraz z rodzinami. Pierwszy blok mieszkalny oddano do użytku jesienią 1911 roku, natomiast w 1914 zainicjowano również budowę neobarokowego kościoła przy centralnym placu. 
 
W czasie I wojny światowej mieszkańcy Nikiszowca dotkliwie odczuwali wszelkie związane z nią niedogodności: biedę, kłopoty z zaopatrzeniem w żywność, brak odpowiedniej opieki lekarskiej oraz szerzącą się epidemię tyfusu. Górnicy wszczynali bunty, domagali się podwyższenia zarobków i lepszych warunków pracy - ale w odwecie wysyłano ich na front albo skazywano na pobyt w zakładzie karnym. Po zakończeniu działań zbrojnych Nikiszowiec oczekiwał na przyłączenie Górnego Śląska do Polski - co nastąpiło ostatecznie w wyniku dwóch powstań śląskich oraz przeprowadzonego w 1921 roku plebiscytu. 
 

Dalsze losy mieszkańców Nikiszowca były równie burzliwe. Wprawdzie rozwijano tam polską kulturę i wprowadzano wiele patriotycznych inicjatyw - ale płace i ogólny poziom życia nadal pozostawiały wiele do życzenia. W związku z tym rozwinął się też lokalny ruch rewolucyjny, na czele którego stanął górnik Józef Wieczorek. W późniejszych latach niemieccy najeźdźcy likwidowali wszelkie przejawy polskości na tych terenach - ale mimo wszystko zabudowa Nikiszowca przetrwała wojenną zawieruchę, a w 1978 roku została wpisana do rejestru zabytków i objęta ochroną prawną.
 
Architektura Nikiszowca jest na tyle spójna i charakterystyczna, że raczej nie można pomylić jej z czymkolwiek innym. Surowa cegła oraz obramowania okiennic w jaskrawoczerwonym kolorze to rzeczy, które jako pierwsze rzucają się w oczy po przekroczeniu bram tego magicznego, pamiętającego dawne czasy miejsca. Większość budynków udało się zachować w pierwotnym stanie, bez jakichś radykalnych remontów czy modyfikacji. Najistotniejsze z nich to tzw. Konsum (ciąg sklepów w arkadach na Placu Wyzwolenia), pralnia z suszarnią i magiel na ulicy Rymarskiej oraz dawna gospoda ozdobiona mozaiką w róże, w której obecnie mieści się siedziba poczty. 
 

NIKISZOWIEC - DZIAŁ ETNOLOGII NA ULICY RYMARSKIEJ

Wspomniana wcześniej ulica Rymarska to także Dział Etnologii Miasta Muzeum Historii Katowic. Znajdziemy tam trzy wystawy stałe:

  • "Woda i mydło najlepsze bielidło. W pralni i maglu na Nikiszowcu" - pełną dawnych urządzeń do prania oraz innych maszyn przemysłowych;
  • "U nas w doma na Nikiszu" - prezentującą wnętrza robotniczych mieszkań z ich oryginalnym wyposażeniem i sprzętami codziennego użytku;
  • "Wokół mistrzów Grupy Janowskiej" - przedstawiającą dzieła nieprofesjonalnych śląskich artystów, którzy wyrażali się głównie poprzez amatorskie malarstwo. 

Wszystko tu nawiązuje do historii Nikiszowca, całych Katowic oraz rozwijającego się w mieście górnictwa - a zwłaszcza do popularnych w tamtym okresie "familoków", czyli domów wielorodzinnych. Warto zaznaczyć, że na terenie Nikiszowca funkcjonowały niemal wszystkie instytucje i punkty usługowe, potrzebne mieszkańcom do codziennego życia oraz załatwiania wszelkich spraw urzędowych - a zatem tutejsi górnicy rzadko byli zmuszeni opuszczać obszar swojego osiedla, większość czasu spędzali we własnych blokach oraz na przylegających do nich dziedzińcach. Na podwórkach znajdowały się też liczne pomieszczenia gospodarcze - między innymi chlewiki i "piekarnioki", czyli piece do wypieku chleba i ciasta. 
 

Jeżeli chodzi o dodatkowo płatne wystawy czasowe, my trafiliśmy akurat na ekspozycję twórczości Pawła Wróbla, zwanego także "śląskim Brueglem". Artysta sam pochodził z rodziny górniczej, pracował w kopalni jako ładowacz oraz rębacz - a w okresie młodości należał nawet do jednej z band okradających wozy rzeźnicze, wiozące towar na targ. Jako dziecko z ubogiej rodziny ukończył jedynie cztery klasy podstawówki, ale niedostatki szkolnej wiedzy nadrabiał jak widać ponadprzeciętną wyobraźnią i talentem. Do jego ulubionych tematów należały scenki z życia miejscowej ludności, tutejsze ludowe obrzędy i tradycje - ale na obrazach nie brakuje również postaci ze świata fantastyki, najróżniejszych zjaw i demonów. 
 

 
MUZEUM HISTORII KATOWIC - KAMIENICA MIESZCZAŃSKA 

Główny budynek Muzeum Historii Katowic znajduje się już nie stricte na Nikiszowcu, lecz bliżej centrum miasta. Jest to dawna kamienica mieszczańska przy ulicy Szafranka 9 - i tutaj również czekają na nas trzy wystawy stałe:
  • "Z dziejów Katowic" - ukazująca burzliwe losy miasta w kontekście historycznym, od momentu powstania maleńkiej osady aż po czasy współczesne;
  • "W kamienicy mieszczańskiej: codzienność i odświętność" - prezentująca wnętrza mieszkalne, na jakie mogli pozwolić sobie tylko najzamożniejsi obywatele;
  • "U sąsiadów, na pokojach i w kuchni" - będąca kopią mieszkania średniozamożnego, już o nieco mniejszym metrażu i niższym standardzie.

Wedle słów naszej przewodniczki, wszystkie pomieszczenia zostały odtworzone przy wykorzystaniu autentycznych eksponatów z przełomu XIX i XX wieku. Wystawa jest naprawdę świetnie przemyślana, wszystko ma tu swoje określone miejsce i już na pierwszy rzut oka daje się dostrzec ogromną dbałość o każdy szczegół. Dzięki temu możemy chociaż przez chwilę poczuć się jak prawdziwi przedstawiciele mieszczaństwa z tamtego okresu, wczuć się w ich sytuację i porównać realia ich życia z naszą współczesnością. Jest tu również miejsce na chwilę zadumy, refleksję o przemijaniu i o tym, jak bardzo zmienił się nasz świat w ciągu ostatnich stuleci...Uwagę najmłodszych zwiedzających przykuwają natomiast dawne zabawki, które posiadały funkcje identyczne, jak ich "dorosłe" odpowiedniki (na przykład na miniaturowej kuchence dla lalek można było faktycznie podgrzać wodę na herbatę w mikroskopijnym czajniczku!)
 

Część historyczna to z kolei ogromne bogactwo najróżniejszych interaktywnych stanowisk multimedialnych, na których możemy obejrzeć filmy, odsłuchać fragmentów nagrań i uruchomić niektóre sprzęty czy makiety przy pomocy specjalnych przycisków. Nie zabrakło tu także zadań i łamigłówek dla dzieci oraz internetowych aplikacji, z których można skorzystać w trakcie zwiedzania - ale oczywiście nadal rolę przewodnią pełnią "namacalne" eksponaty, stare fotografie, reprodukcje archiwalnych dokumentów, map i planów. Absolutnie nie przesadzę twierdząc, że na  dokładne obejrzenie wszystkich stanowisk można poświęcić nawet 3 godziny. Nam oczywiście się to nie do końca udało ze względu na towarzystwo niecierpliwego ośmiolatka ;) - ale generalnie trzypoziomowa muzealna narracja sprawia, że każdy znajdzie tu coś interesującego i wyniesie z tego miejsca ogrom nowej wiedzy. 
 

 
Jestem bardzo ciekawa, czy byliście kiedyś w Katowicach 
i mieliście okazję odwiedzić opisywane przez nas miejsca.
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się swoimi wrażeniami w komentarzach :)