piątek, 16 kwietnia 2021

"Gwarna farma" - rodzinna gra karciana i zabawa w onomatopeje od Adamigo.

Na gwarnej farmie zawsze dużo się dzieje! A to pieje kogut w kurniku, a to beczy owca w swojej zagrodzie, a to rży konik w stajni - a to pies szczeka przy budzie, przepędzając z podwórka nieproszonych gości...Życie na wsi toczy się swoim utartym rytmem i jest pełne najróżniejszych odgłosów wydawanych przez zwierzęta. Żeby je poznać,wystarczy rozegrać kilka rund dźwiękonaśladowczej, edukacyjnej karcianki od Adamigo - a zatem zapraszamy na jej krótką recenzję :)


W opakowaniu znajdziemy aż 112 kart z różnymi zwierzętami, kartonową stodołę oraz 4 płotki. Zadaniem graczy jest zgromadzenie w swojej zagrodzie jak największej liczby kart - a w tym celu muszą wykazać się przede wszystkim szybkością,refleksem i umiejętnością naśladowania poszczególnych mieszkańców farmy.

Przygotowując się do rywalizacji, należy potasować wszystkie karty z wizerunkami zwierząt i umieścić je na stosie rewersem ku górze. Obok nich powinna znależć się też przestrzeń przeznaczona na stodołę oraz zagrody poszczególnych zawodników. Następnie każdy z graczy odkrywa po jednej karcie ze stosiku i układa je wokół stodoły - aż do momentu,gdy pojawią się wśród nich trzy ilustracje z wizerunkiem tego samego zwierzęcia. Wówczas zawodnicy muszą jak najszybciej wydać jego odgłos i położyć dłoń na stodole - a najszybszy z nich zgarnia wszystkie karty i umieszcza je za swoim płotkiem.

Grę kontynuujemy aż do chwili,kiedy wyczerpiemy wszystkie karty ze stosu. W wariancie dla młodszych zawodników możemy wykorzystywać tylko karty z jednym zwierzątkiem - natomiast w bardziej skomplikowanej wersji również obrazki przedstawiające dwa różne gatunki.

"Gwarna farma" teoretycznie dedykowana jest dzieciom powyżej 3. roku życia - jednak moim zdaniem śmiało można wykorzystywać ją również w pracy z młodszymi pociechami, pokazując im poszczególne rysunki i zachęcając do naśladowania dźwięków wydawanych przez zwierzątka. Tego typu onomatopeje są bardzo istotne dla przyszłego rozwoju mowy i  usprawniania całego aparatu artykulacyjnego. Z reguły stanowią pierwszy językowy kontakt dziecka z otoczeniem i pozwalają mu zastąpić prostymi dźwiękami słowa zbyt trudne do wypowiedzenia na tym wczesnym etapie. Dzięki nim dziecko komunikuje się częściej i chętniej, z entuzjazmem "bawi się" mową i stopniowo poszerza swój zasób słownictwa oraz wiedzę o otaczającym je świecie :)

 
"Gwarna farma"
Wydawnictwo Adamigo
liczba graczy: 2-4 
sugerowany wiek: 3+ 
 

Jeżeli kochaliście TETRIS - pokochacie również BITS i UBONGO TRIGO! :)

Pamiętacie jeszcze słynne Tetris? Ta kultowa gra komputerowa stworzona w latach 80. w dawnym Związku Radzieckim polegała na układaniu klocków o różnych kształtach w taki sposób, by dopasowywały się do siebie, tworzyły równe rzędy i stopniowo znikały z ekranu. Przyznaję bez bicia, że jako dziecko spędzałam przy niej sporo czasu, doskonaląc swoje skille i przechodząc na kolejne, coraz szybsze poziomy. Pewnie właśnie dlatego zaintrygowały mnie kwietniowe nowości Wydawnictwa Egmont: gry Bits i Ubongo Trigo, które opierają się na bardzo podobnych zasadach.

 
W Bits każdy gracz otrzymuje plastikową rampę, planszę oraz zestaw kolorowych kafelków, które układa się podobnie jak w Tetrisie. Poszczególne kafelki umieszczamy na planszy od góry do dołu - aż do momentu, gdy zatrzymają się na samym dole rampy lub na ułożonych już wcześniej elementach. Dodatkowym utrudnieniem są tzw. "karty budowy" określające, na jakich zasadach mamy układać swoje kafelki. Wymuszają one na nas określone kompozycje kolorystyczne albo tworzenie obszarów złożonych z konkretnej liczby elementów - dlatego czasami trzeba się naprawdę nieźle nakombinować, żeby efekty na naszych planszach odzwierciedlały najwyżej punktowane wzory ;) Na szczęście na początkowym etapie kafelki można dowolnie przekręcać, obracać i manipulować nimi.


Jeżeli chodzi o Ubongo Trigo, w opakowaniu znajdziemy 32 dwustronne karty, na których każda ze stron reprezentuje inny poziom trudności. Oprócz tego mamy też do dyspozycji 28 kafelków, przypominających swoim wyglądem elementy tangramu. Każdy z zawodników otrzymuje taki sam zestaw siedmiu kafelków oraz jedną kartę, na której należy umieścić je jak najszybciej oraz zgodnie ze wskazówkami. Osoba, która wykona to zadanie jako pierwsza - krzyczy "Ubongo!" i odmierza czas pozostałym graczom. Każda prawidłowo zapełniona karta to jeden punkt na koncie zawodnika - natomiast karty graczy, którzy nie zmieścili się w czasie stają się własnością najszybszej osoby w danej rundzie.

Obie gry wymagają dużej spostrzegawczości, refleksu i umiejętności działania pod presją czasu. Ich niewątpliwa zaleta to kompaktowy rozmiar, dzięki któremu możemy zabrać je ze sobą na wycieczkę, grać z dziećmi w samochodzie albo w innym dowolnym miejscu poza domem. Każda z nich przewiduje też wariant przeznaczony dla jednego zawodnika - a zatem nie będziemy nudzić się z nimi nawet w przypadku braku innych chętnych do rywalizacji ;)

BITS travel
Wydawnictwo Egmont
Reiner Knizia
wiek: 8+

Wydawnictwo Egmont
Grzegorz Rejchtman
wiek: 7+

środa, 14 kwietnia 2021

Nowe życie Zbójeckich Skał - drewniana platforma widokowa w Szklarskiej Porębie.

Zbójeckie Skały (686 m n.p.m.) - zwane dawniej Skałami Rzeźnickimi, Grunwaldem lub Zakątkiem Moltkego - przez długi czas były miejscem raczej zapomnianym i niezbyt często odwiedzanym przez turystów. Ich teren od XVII do XIX wieku był regionem górniczym, natomiast po tym okresie ustanowiono je pomnikiem przyrody i nadano im imię słynnego pruskiego feldmarszałka. 

Zbójeckie Skały na przestrzeni lat bardzo często zmieniały swoje nazwy - jednak zdaje się, że nikt nie dbał jakoś szczególnie pieczołowicie o ich zabezpieczenie i zagospodarowanie. Przez pewien czas funkcjonowała tam wprawdzie gospoda z pokojami gościnnymi - ale potem nie działo się nic, co mogłoby przywrócić temu miejscu jego dawną świetność. Sytuacja zmieniła się dopiero za sprawą nowoczesnej platformy widokowej,oddanej do użytku w 2020 roku. To właśnie ona przyciągnęła w te rejony szerokie rzesze zwiedzających i sprawiła, że Zbójeckie Skały znów zaczęły tętnić życiem.


By dotrzeć do Zbójeckich Skał, najlepiej zostawić samochód nieopodal Szklarskiej Poręby, na parkingu przy słynnym Zakręcie Śmierci. Wiedzie stamtąd niezbyt wymagająca trasa przez Mniszy Las, na której kierujemy się oznaczeniami żółtego i czarnego szlaku. Po drodze mijamy liczne formacje skalne,a także zejście do dawnej kopalni pirytu - zwanego również "złotem głupców", ze względu na swoje uderzające podobieństwo do tego szlachetnego kruszcu.  

Piryt był niegdyś wykorzystywany do produkcji kwasu siarkowego - stąd też przy wejściu do sztolni nadal unosi się charakterystyczny siarkowy zapach. Obecny stan wyrobiska znacząco różni się od jego pierwotnego wyglądu - ponieważ najstarszy środkowy korytarz uległ zawaleniu i nigdy nie został odbudowany. Dostęp do kopalni jest w tej chwili bardzo łatwy, choć osobiście nie zdecydowaliśmy się na jej dalszą eksplorację. Mimo wszystko uważam, że warto zboczyć odrobinę z głównej trasy i zaprezentować dziecku taką górniczo-geologiczną ciekawostkę.


Po jakichś 40 minutach naszym oczom ukazuje się wreszcie niewielka górska wiata z ławeczkami i miejscem do rozpalenia ogniska oraz sama platforma widokowa - drewniana konstrukcja na stalowych filarach o łącznej powierzchni około 180 metrów kwadratowych. Z platformy rozciąga się iście bajeczny panoramiczny widok na Karkonosze, ruiny Zamku Chojnik i wszystkie okoliczne szczyty (w naszej opinii jeszcze piękniejszy niż ten, który jakiś czas temu mieliśmy okazję podziwiać razem z alpakami w okolicach Chybotka). Dodatkowo we wczesnych godzinach porannych praktycznie nie ma tam innych turystów, więc cała atrakcja pozostawała do naszego wyłącznego użytku - a to jest dla nas zawsze wielki plus, ponieważ bardzo nie lubimy dzikich tłumów :) 

Generalnie cała trasa z Zakrętu Śmierci na Zbójeckie Skały jest raczej lekka i przyjemna, nie wymaga jakiejś super kondycji czy specjalnego przygotowania i można śmiało wyruszyć w nią nawet z małymi dziećmi (wózków natomiast nie polecam, ponieważ po drodze bywa dość nierówno i błotniście). W okolicy przecina się mnóstwo innych ciekawych szlaków turystycznych - a przede wszystkim Szlak Waloński (czyli dawny trakt, którym podążali poszukiwacze minerałów i kamieni szlachetnych). W samej Szklarskiej Porębie też jak wiadomo nie brakuje najróżniejszych atrakcji - i nawet my jako stali bywalcy tamtych rejonów nigdy nie możemy narzekać na nudę oraz brak nowych wrażeń :) 


 
Gdybyście w międzyczasie zgłodnieli i mieli ochotę 
na pysznego pandemicznego burgera z widokiem na Szrenicę ;) -
serdecznie polecamy Wam również Bistro na Widoku (ulica Jedności Narodowej 15/1)
 

sobota, 10 kwietnia 2021

Świat zwierząt. Edukacyjna gra karciana dla dzieci od Wydawnictwa Kukuryku.

Zwierzęta stanowiły przedmiot zainteresowań naszego Bąbla, odkąd tylko sięgam pamięcią - dlatego zawsze chętnie gromadziliśmy u siebie książki, edukacyjne gry karciane i planszowe, które pomagały nam poznawać ich zachowania oraz zwyczaje, a także przybliżały nam naturalne środowisko życia poszczególnych gatunków. Jedną z takich gier jest karcianka "Świat zwierząt" od Wydawnictwa Kukuryku, w ramach której zawodnicy muszą wykazać się sporą wiedzą przyrodniczą i znajomością najbardziej istotnych faktów o zwierzętach. 

***

W opakowaniu znajdziemy instrukcję, kostkę do gry, 56 kart z wizerunkami zwierząt oraz ciekawostkami na ich temat - a także dwie mapy świata z opisanymi kontynentami i ilustracjami zwierząt, jakie na nich występują. Na odwrocie map również wydrukowano miniaturki gatunków biorących udział w grze oraz zaznaczono odpowiednimi kolorami, w jakich rejonach świata możemy je spotkać - co może okazać się bardzo przydatne w wersji dla mniej zaawansowanych graczy.

Główny wariant gry polega na tym, że każdy z zawodników otrzymuje po trzy losowe karty ze zwierzętami i trzyma je w dłoni w taki sposób, by jego rywale nie dostrzegli ilustracji. Na odwrocie kart mamy ciekawostki dotyczące zwierząt, ponumerowane od 1 do 5 - od informacji najbardziej ogólnych do najbardziej szczegółowych, które mogą w największym stopniu naprowadzić nas na właściwy trop. Każdy z graczy rzuca kostką i prosi swojego przeciwnika o odczytanie ciekawostki o numerze odpowiadającym liczbie wyrzuconych oczek (jeżeli wypadnie szóstka - zawodnik sam wybiera numer ciekawostki, którą chciałby usłyszeć). 

Jak łatwo się domyślić, gracze usiłują na podstawie zdobytych informacji odgadnąć, jakie zwierzęta znajdują się w talii pozostałych zawodników. Mogą zrobić to od razu lub też poczekać do następnej kolejki, aby zdobyć więcej przydatnych wskazówek. Wygrywa ten, kto jako pierwszy odgadnie nazwy trzech zwierząt i zgarnie trzy nowe karty - choć można bawić się również bez takich ilościowych ograniczeń i prowadzić rozgrywkę aż do wyczerpania wszystkich kart z głównej talii. 

We wspomnianym wariancie dla młodszych dzieci (lub też dla starszych, które jeszcze nie do końca radzą sobie z czytaniem) gra może polegać po prostu na odszukiwaniu kolejnych zwierząt na mapie świata, dopasowywaniu ich do właściwych kontynentów oraz wysłuchiwaniu ciekawostek czytanych przez rodzica :) Niezależnie do tego, na jaką wersję się zdecydujemy - obie mają niewątpliwe walory edukacyjne, znacząco poszerzają wiedzę o otaczającym nas świecie i wyposażają dziecko w cenne informacje, które mogą okazać się bardzo przydatne na kolejnych etapach przyrodniczej edukacji :)

Nie sposób też nie docenić bajecznie kolorowej oprawy graficznej, dzięki której wszystkie zwierzęta jawią się jako przyjaźnie nastawione i uśmiechnięte stworzenia, jeszcze bardziej zachęcając dziecko do wspólnej rodzinnej nauki przez zabawę :)


 
"Świat zwierząt"
Wydawnictwo Kukuryku
liczba graczy: 2-8
sugerowany wiek graczy: 4-12 lat
 

środa, 7 kwietnia 2021

Wirus w koronie, bakteria w kapsule - czyli wyprawa do mikroświata i po raz kolejny temat, którego chyba wszyscy mamy już szczerze dość...

Zdaję sobie sprawę,że tematu koronawirusa wszyscy mamy już powoli serdecznie dość - ale stał się on znakiem rozpoznawczym naszych czasów czy tego chcemy,czy nie. Nic zatem dziwnego,że jest również coraz częstszym motywem przewodnim w literaturze dla dzieci - chociażby w najnowszej propozycji Naszej Księgarni "Wirus w koronie,bakteria w kapsule - czyli wyprawa do mikroświata".

Czy jest sens kupować dziecku publikacje dotyczące koronawirusa? Moim zdaniem tak, ponieważ dzięki nim można sobie pewne rzeczy usystematyzować, lepiej zrozumieć i poukładać w głowie - zwłaszcza w tej małej, która jeszcze nie wszystko ogarnia i w której z całą pewnością kłębią się dziesiątki pytań!

Poza ogólną charakterystyką różnych wirusów, ich klasyfikacją, sposobami rozprzestrzeniania się oraz kwestiami związanymi z odpornością książka porusza także tematy mocno kontrowersyjne w naszym społeczeństwie: szczepienia, kwarantannę, konieczność noszenia maseczek oraz przestrzegania innych obostrzeń. Znajdziemy w niej również "rodowód potwora" - czyli informacje o początkach pandemii w Azji, jej dalszej ekspansji na pozostałe kontynenty, najczęstszych objawach choroby i powszechnie stosowanych środkach prewencyjnych. Oprócz koronawirusa przywołane zostały tutaj także wirusy grypy, odry, różyczki czy wietrznej ospy - także na szczęście nie wszystko kręci się wokół naszego pandemicznego "celebryty"...

Ogółem rzecz biorąc,autorka przekazuje młodym czytelnikom sporą dawkę wiedzy oraz ciekawych informacji o wirusach,bakteriach i mechanizmach obronnych naszego organizmu - jednak w trakcie lektury trudno oprzeć się wrażeniu, że wydźwięk książki ma w sobie pewien pierwiastek znanej nam wszystkim medialnej propagandy. Końcowe hasło "szczepienia są OK!" niestety tylko mnie w tym przekonaniu utwierdza - i w sumie trochę szkoda,że cała tematyka została przedstawiona raczej jednostronnie (bez choćby najmniejszej wzmianki na temat ewentualnych poszczepiennych powikłań czy skutków ubocznych).*

* Żeby nie było -  absolutnie nie jestem jakimś antyszczepionkowcem i do tej pory szczepiliśmy naszego Bąbla zgodnie z zaleceniami. Mieliśmy jednak również do czynienia z paskudnym NOP-em, po którym konieczny był szereg badań, konsultacja neurologiczna oraz dostosowanie kalendarza szczepień do naszych indywidualnych potrzeb. Dlatego w kwestii szczepień przeciwko koronawirusowi towarzyszą nam dość ambiwalentne odczucia oraz spore wątpliwości. Moim zdaniem jest to kwestia bardzo indywidualna,zdarzają się różne przeciwwskazania - i o tym też warto byłoby rzetelnie wspomnieć. 

Reasumując uważam, że warto mieć tę lekturę na swoim regale z książkami - zwłaszcza ze względu na zabawny sposób prezentacji poszczególnych (nawet niewesołych) treści i fenomenalne ilustracje Artura Gulewicza! Jednocześnie mam wielką nadzieję, że już wkrótce koronawirus pozostanie dla nas wszystkich tylko bladym wspomnieniem - a jedyną pamiątką po nim będą właśnie tego typ publikacje...
 
"Wirus w koronie, bakteria w kapsule - czyli wyprawa do mikroświata"
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
tekst: Marta Maruszczak
ilustracje: Artur Gulewicz
stron: 48 / wiek: 6-10

wtorek, 6 kwietnia 2021

SMOKI wszystkich kultur i kontynentów zebrane w jednej niesamowitej książce!

"Jedne są szlachetne i pomocne, a inne – złowrogie i niebezpieczne. Kryją się w głębinach mórz i oceanów, zamieszkują mroczne jaskinie i niedostępne szczyty gór. Niektóre potrafią latać, inne pływać, jeszcze inne pełzają jak węże. Ale wszystkie posiadają nadprzyrodzone moce (...)" Właśnie taki intrygujący i zachęcający opis znajdujemy na okładce książki "Smoki" od Wydawnictwa Dragon dla Dzieci - a w jej wnętrzu robi się jeszcze ciekawiej, jeszcze bardziej fascynująco i tajemniczo!

Książka została podzielona na cztery różne działy, dotyczące smoków azjatyckich, europejskich, pozostałych smoków z innych części świata oraz najbardziej znanych smoczych odkryć. Autorka zadbała nie tylko o liczne odniesienia do najróżniejszych religii, mitologii oraz kultur - ale również o umiejscowienie poszczególnych smoków na mapach i ich wyczerpującą charakterystykę. Każdy z nich został zaprezentowany z perspektywy swojego wyglądu, występowania, najbardziej specyficznych cech i posiadanych magicznych mocy.

Poza wszystkimi powyższymi informacjami poznamy też liczne smocze legendy i podania oparte na wierzeniach dawnych cywilizacji. Dowiemy się, na czym polega symbolika dziewięciu smoczych synów,w jakim celu wykonuje się azjatycki taniec smoka, a także w jaki sposób rzucane są smocze klątwy i co zrobić, by uwolnić się spod ich wpływu. Zerkniemy również na smocze jaja, które w zależności od gatunku smoka różnią się od siebie kształtem, kolorem, miejscem składania oraz komponentami, z których są zbudowane. Poza zupełnie fantastycznymi i odrealnionymi aspektami na kartach książki spotkamy także prawdziwe stworzenia i rośliny, które do pewnego stopnia przypominają smoki i mają z nimi sporo cech wspólnych.

Kolejną niespodzianką dla małych Czytelników jest krótka obrazkowa instrukcja, jak krok po kroku narysować smoka lub też zaprojektować go, korzystając z gotowych elementów budowy ciała, kształtów głowy, ogonów, skrzydeł, piór oraz łusek. Trzeba też dodać, że tekstowi towarzyszą niezwykle barwne i sugestywne ilustracje oraz piękna oprawa ze złoconymi literami - a wszystko to razem wzięte sprawia, że książka autorstwa Tamary Macfarlane staje się prawdziwą gratką i niesamowicie smakowitym czytelniczym kąskiem dla wszystkich miłośników fantastyki, magii oraz pradawnych wierzeń!

 
"Smoki"
Wydawnictwo Dragon Dzieci
tekst: Tamara Macfarlane
ilustracje: Alessandra Fusi
stron: 80 / wiek:  7+