piątek, 17 listopada 2017

Miasteczko Świętego Mikołaja DIY + listy do Mikołaja DO DRUKU.


Jako dziecko w nikogo chyba nie wierzyłam tak bardzo intensywnie, jak w Świętego Mikołaja. Wszystkie wróżki zębuszki czy wielkanocne zajączki w moim dziecięcym mniemaniu swoją magią nie dorastały mu nawet do pięt - a zresztą w tamtych czasach nie były to jeszcze zbyt popularne osobistości i mówiło się o nich tylko w nielicznych domach.

Za to Świętego Mikołaja znały chyba wszystkie dzieci - i zawsze czekały na niego z wielkim utęsknieniem, a potem w przedszkolu podekscytowane wymieniały się informacjami, co też takiego podrzucił im pod choinkę ich ulubiony świąteczny gość. Wedle dzisiejszych standardów - był z niego naprawdę niezły celebryta ;)

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Pamiętam, jak bardzo nie chciałam zasnąć w wigilijny wieczór, żeby nie przegapić wizyty Mikołaja i przyłapać go na gorącym uczynku. (Swoją drogą - zawsze niesamowicie dziwiłam się , jak taki korpulentny jegomość jest w stanie przecisnąć się przez nasz wąski i pełen sadzy komin ;) )

Pamiętam też, że nigdy mi się to nie udawało - i w końcu zawsze zapadałam w sen, a tuż po przebudzeniu pędziłam do salonu co sil w nogach i gorączkowo sprawdzałam, czy pod drzewkiem znalazły się moje wymarzone prezenty.

Pamiętam, że pisałam do niego listy, zostawiałam mu na stoliku szklankę mleka i talerzyk z ciastkiem i godzinami wpatrywałam się w rozgwieżdżone niebo, czy przypadkiem nie majaczy na nim kontur sań , ciągniętych przez renifery.

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Ta wiara i to oczekiwanie - to do dzisiaj jedne z najpiękniejszych wspomnień mojego dzieciństwa. Swojemu synkowi chciałabym podarować podobne - dlatego już od listopada zaczynamy intensywnie przygotowywać się na godne przyjęcie szacownego gościa i nadanie jego wizycie odpowiedniej otoczki.

Pierwszym krokiem było stworzenie naszego prywatnego miasteczka Świętego Mikołaja - odległej lodowej krainy, w której poza nim mieszkają też sprytne i pracowite elfy, rącze renifery oraz sympatyczne śniegowe bałwanki. 

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Z dekoracji świątecznych DIY mamy tu:

- bałwanka ze starej doniczki
- sanie Mikołaja z płozami z rurek do napojów
- chatkę Mikołaja (tudzież fabrykę elfów) ze starego pudełka po butach
- domki elfów z plastikowych kubków i papierowych foremek na muffinki
- 3 stożkowe choinki z brystolu, kolorowego papieru i chusteczek higienicznych
- świąteczny wieniec z wycinanek, ozdobiony guzikami i kolorowymi szkiełkami
 - śnieżny łańcuch z białych pomponów i transparentnych koralików, nawleczonych na żyłkę

Całość umieściliśmy na sporym plastrze watoliny, imitującej  śniegową kołderkę - a z tyłu położyliśmy długi sznur okrągłych lampek LED , które wieczorami nadają naszemu miastu niesamowity klimat.

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Oczywiście pokusiliśmy się też o list do Mikołaja -
który w tym roku jest (dla odmiany) listem w butelce.

Mikołajki - Boże Narodzenie - święta - świąteczne ozdoby - dekoracje DIY - pracownia elfów - fabryka prezentów - miasteczko Świętego Mikołaja - list do Mikołaja do druku

Jeżeli nie macie jeszcze napisanych własnych listów do Świętego Mikołaja i jego elfów -
przygotowałam Wam kilka szablonów, z których możecie śmiało korzystać :) 

Częstujcie się - i dajcie znać w komentarzach, o jakich prezentach marzycie ;)

list do Świętego Mikołaja do druku - Boże Narodzenie - Mikołajki

list do Świętego Mikołaja do druku - Boże Narodzenie - Mikołajki

list do Świętego Mikołaja do druku - Boże Narodzenie - Mikołajki

list do Świętego Mikołaja do druku - Boże Narodzenie - Mikołajki

środa, 15 listopada 2017

Szalony dinovember - czyli co robią dinozaury w naszym domu ;)


W dużym skrócie - Dinovember to inicjatywa jednego z amerykańskich małżeństw. Refe i Susan mieszkają w Kansas, są rodzicami czwórki dzieci i posiadaczami ogromnej kolekcji plastikowych dinozaurów wszelkiej maści ;) W 2012 roku postanowili dokumentować przygody swojego gadziego stadka na zdjęciach - co dało początek nie tylko serii książeczek pod tym samym tytułem , ale również stało się inspiracją dla rodziców i dzieci na całym świecie. 

O akcji pod hasłem Dinovember dowiedziałam się dopiero w tym roku. Na szczęście na samym początku listopada - a ponieważ bardzo mi się ten pomysł spodobał, postanowiłam niezwłocznie się do niego przyłączyć :) Muszę Wam powiedzieć, że to naprawdę świetna sprawa - która niesamowicie rozwija dziecięcą kreatywność i wyobraźnię. Fajnie jest obserwować Bąbla, który każdego dnia odkrywa jakieś nowe, zaaranżowane przeze mnie scenki z udziałem dinozaurów - a potem sam wymyśla do nich własne wersje wydarzeń i scenariusze :)

Nasz tegoroczny Dinovember zaczął się od radosnej nowiny.
Dinozaurom powiększyła się rodzina - a więc były prezenty i goście z gratulacjami...

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

Potem gady tak bardzo przejęły się swoją nową rolą,
że za wszelką cenę starały się spełniać zachcianki małego, zielonego przybysza -
na przykład robiąc mu na śniadanie omlet i wywołując panikę w wytłaczance...

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

Czasami zdarzało im się trochę narozrabiać - 
na przykład wysypać na kuchenną podłogę pół opakowania płatków...

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

Odkryły w sobie też talent plastyczny -
 choć nie bardzo wiem, do jakiego nurtu w sztuce można zaliczyć ich dzieła ;)

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

W chwilach, kiedy nie zajmowały się żadną z w powyższych rzeczy -
urządzały sobie prywatny basen i wczasy all inclusive w naszym łazienkowym zlewie. 

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

Okazało się, że zwierzęta te bardzo chętnie i entuzjastycznie
dbają o higienę jamy ustnej ;)

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

Są też świetnymi budowlańcami -
i bardzo prawdopodobne, że już wkrótce wygrają kilka przetargów na nowe inwestycje ;)

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

Jak widać, cechuje je też ogromna miłość do książek -
a najchętniej czytają o sobie, swojej historii i najważniejszych wydarzeniach z własnego życia. 

Jedynie swojego wyginięcia zupełnie nie przyjmują do wiadomości -
i ewidentnie stosują w tej kwestii  psychologiczny mechanizm wyparcia ;)

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

Książka widoczna na zdjęciach - to "Opowiem ci, mamo, co robią dinozaury" autorstwa Emilii Dziubak. Znajdziemy tu mnóstwo informacji o życiu tych prehistorycznych gadów - a także kilka zadań i łamigłówek dla małego czytelnika, dzięki którym jeszcze lepiej pozna prawa rządzące ich ówczesnym światem.  Ogromną rolę pełnią też niesamowicie szczegółowe i misterne ilustracje - które nasz synek bardzo chętnie zestawia z obrazkami w pozostałych książkach o dinozaurach, doszukując się ewentualnych różnic pomiędzy przedstawicielami tego samego gatunku.
 
dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

Podobnie jak w przypadku części o pociągach, również tutaj mamy do czynienia z motywem przewodnika. Po krainie dinozaurów oprowadza nas sympatyczny jaskiniowiec Kudłacz - a towarzyszą mu jego przyjaciel karaluch i znaleziona w kapsule czasu...marchewka ;)

Kudłacz przenosi się kolejno do triasu, jury oraz kredy - i prezentuje czytelnikowi wybrane gatunki dinozaurów żyjące na lądzie, w wodzie i w powietrzu. Przy okazji dowiadujemy się również , jak wyglądała dawniej Ziemia, jakie procesy i zjawiska na niej zachodziły i w jakiej kolejności pojawiały się poszczególne formy życia. 

Niektóre opisane fakty okazały się dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Nigdy w życiu nie domyśliłabym się, z jakim żyjącym obecnie zwierzęciem dinozaury są najbliżej spokrewnione - i Wam również tego nie zdradzę, bo na pewno wolicie mieć niespodziankę w trakcie lektury ;)

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

Naszego Bąbla zdecydowanie najbardziej fascynują wszelkie zdumiewające ciekawostki i porównania. Jako typowy maksymalista bardzo chętnie poszukuje dinozaura, który był największy, najdłuższy, najcięższy tudzież najbardziej drapieżny. (Sam uważa się oczywiście za tyranozaura - "ale takiego miłego, który nikomu nie robi krzywdy" ;) )

Strasznie ubolewa nad tym, że nigdy nie będzie miał okazji poznać żadnego dinozaura osobiście - więc książeczka od Naszej Księgarni jest dla niego właśnie czymś w rodzaju kapsuły czasu, która chociaż w pewnym sensie umożliwia mu takie wymarzone spotkanie :)

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

A teraz muszę się Wam do czegoś przyznać. 
Całe moje blogowanie jest jedną wielką mistyfikacją !

Ja nawet nie umiem wprowadzić tekstu do edytora, że już o obróbce zdjęć nie wspomnę ;)
Od samego początku lwią część roboty odwalają za mnie właśnie dinozaury ;) 

dinovember - dinozaury - opowiem ci mamo co robią dinozaury - emilia dziubak - nasza księgarnia - książeczki dla dzieci

poniedziałek, 13 listopada 2017

Drodzy Rodacy, mnóżmy się jak króliki ! - czyli o tym, jak spot-gniot obraża nasze społeczeństwo.

Staram się nie oglądać telewizji (bo i po co się denerwować?) - ale najnowszy spot przygotowany na zlecenie Ministerstwa Zdrowia wynurzył się do mnie z czeluści internetu. Pewnie miało być zabawnie, uroczo (bo przecież króliczki to takie sympatyczne zwierzątka) i zachęcająco do zdrowego trybu życia. Niestety, wyszło jak zwykle - czyli głupio, żenująco i obraźliwie...

Zanim zacznę się na dobre rozkręcać - 
obejrzyjcie sobie, o jaki spot konkretnie chodzi.  


I co Wy na to ? Ja przyznam szczerze, że po pierwszym seansie po prostu nie mogłam uwierzyć własnym oczom i uszom. Po kolejnych natomiast jedyną słuszną reakcją wydawało mi się przywalenie sobie solidnego facepalma w sam środek czoła - albo zmówienie modlitwy za zdrowie psychiczne polityków i ich marketingowców, by już nigdy więcej nie zaserwowali Polakom takiej pożałowania godnej pseudokampanii. 

Sporo tu na blogu piszę o dystansie. O dystansie do świata, do samej siebie, nawet i do swojej niepłodności czy innych życiowych, niezbyt przyjemnych faktów. Naprawdę wiele rzeczy potrafię przyjąć na klatę, potraktować z humorem i z przymrużeniem oka. Ale sorry - jakoś nie jestem w stanie zdobyć się na dystans wobec ludzi rządzących tym krajem, którzy porównują nasze społeczeństwo do królików i obrażają w ten sposób nie tylko osoby niepłodne, lecz i (w moim odczuciu) ogół obywateli w wieku reprodukcyjnym. 

spot Ministerstwa Zdrowia - króliki - płodność - niepłodność - kampania- Narodowy Program Zdrowia
www.aliexpress.com

Dlaczego uważam, że obrażają ?
Już wyjaśniam. 

Po pierwsze...Czy jest na sali ktoś, w kim wyrażenie "mnożyć się jak króliki" faktycznie budzi jakiekolwiek pozytywne, ciepłe i miłe skojarzenia? No raczej nie...Bardziej kojarzy się to z nierozważnym seksem na potęgę - byle jak, byle gdzie i byle z kim - a dodatkowo ze sprowadzeniem tego aktu do zwierzęcej, bezrefleksyjnej kopulacji, której nie towarzyszą żadne wyższe uczucia.

Odkąd tylko pamiętam - o mnożeniu się jak króliki najczęściej mówiono prześmiewczo i w odniesieniu do patologii,  która rzeczywiście sobie tych dzieci bezmyślnie "naklepie" - a potem je karygodnie zaniedbuje i w sumie nie za bardzo wie, co powinna z nimi zrobić...Natomiast rodziny wielodzietne, które są bardzo odpowiedzialne oraz decydują się na dzieci i wychowują je w pełni świadomie - również sprowadza się w tym spocie do...króliczej familii.
 
Po drugie...Patrząc na to z perspektywy osób niepłodnych spot sugeruje ewidentnie, że płodność lub jej brak zależy tylko i włącznie od nas i naszego trybu życia. Że wystarczy sobie wpierniczać marchewkę czy inne warzywka, aktywnie kicać po łące i "nie używać" zanadto - a już dzieci będą nam wyskakiwały jedno za drugim niczym...króliki z kapelusza. Tymczasem - to gówno prawda. Oczywiście w niektórych przypadkach tryb życia ma dla płodności spore znaczenie - ale równie często jest to kwestia zdrowotna zupełnie niezależna od nas i "złote rady" Ministerstwa są tak naprawdę o kant dupy rozbić. 
 
Bardzo trafnie ubrali to w słowa przedstawiciele Stowarzyszenia Nasz Bocian,
których pozwolę sobie tutaj krótko zacytować:
 
"(...) dużo ruchu i zdrowe jedzenie, zgodnie ze współczesną wiedzą medyczną, nie wpłynęły na udrożnienie jajowodów i usunięcie endometriozy u matek tych dzieci, ani nie zwiększyły liczby i morfologii plemników ich ojców. Natomiast prawdopodobnie poziom stresu u niepłodnych pacjentów był w tamtych latach niższy, ponieważ Ministerstwo Zdrowia wspierało leczenie niepłodności zgodnie z medycyną opartą na dowodach (Evidence Based Medicine) i nie proponowało nam zamiast terapii inspirowania się królikami, w przypadku których jeden samiec zapładnia wiele samiczek, co słownikowo nie nazywa się „monogamią”, a w istocie jest skakaniem z kwiatka na kwiatek, używając frazeologii kampanii zrealizowanej przez Ministerstwo Zdrowia (...)"

spot Ministerstwa Zdrowia - króliki - płodność - niepłodność - kampania- Narodowy Program Zdrowia
www.cio.co.ke

Po trzecie...No właśnie, jest jeszcze hasło przewodnie kampanii, umieszczone na billboardach : "Nie skacz z kwiatka na kwiatek… bo prędzej dokicasz się lekarza niż króLicznej rodziny”. Pomijam już fakt, że sama gra słów rozkłada na łopatki i taka jest "prześmieszna" , że aż boki zrywać...Ale jeśli jakiemuś naszemu rodzimemu "mądrali" odpowiednie złącze w mózgu nie styknie we właściwym momencie to bez dwóch zdań uzna właśnie "skakanie z kwiatka na kwiatek" za jedną z głównych przyczyn niepłodności (sic!) - a stąd już bardzo blisko do stworzenia sobie w głowie obrazu niepłodnych jako rozwiązłych seksualnie, prowadzących szkodliwy tryb życia i w sumie samym sobie winnych.
 
(Czy to moja nadinterpretacja? Nie sądzę. Zdziwilibyście się, jak często takie poglądy nadal w naszym społeczeństwie funkcjonują - a ta pseudokampania Ministerstwa Zdrowia ma ogromne szanse w dalszym ciągu je pogłębiać). 

Po czwarte...Czy nie uważacie, że ten spot zupełnie pomija rolę matki? Mowa jest przecież tylko o króliczym ojcu ("ojciec miał nas 63") i to jego stawia się nie tylko za wzór płodności, ale i generalnie za reprezentacyjną głowę rodziny, godną wzmianki...w telewizji (ehh...) O biednej króliczej mamie jakoś cicho i bez echa - a w końcu ojciec sam sobie tych dzieci nie napłodził...

Reasumując, żal tylko królików i pieniędzy wydanych na tak nieudolną kampanię. 
A kosztowała ona - bagatela ! - 2,7 miliona złotych...

piątek, 10 listopada 2017

Rodzicu, poluzuj gumę w gaciach - czyli kultowa seria o Kapitanie Majtasie.


Zaczęło się od tego, że zobaczyliśmy w kinie pewien zwiastun. Najnowsza produkcja wytwórni filmowej DreamWorks. Rozebrany prawie do naga, łysy facet - biegający po mieście w wielkich białych gaciach i czerwonej pelerynie. Kapitan Majtas. 

Nie wiedzieć czemu, pomyślałam sobie wtedy :  " Bingo ! To może być dobre na totalne odmóżdżenie!" (Bo prawda jest taka, że nawet jeśli na co dzień gustujesz w ambitnym kinie psychologicznym, wypełnionym po same brzegi głęboką metafizyczną refleksją - to od czasu do czasu potrzebujesz też wytchnienia i włączasz sobie jakiegoś lekkiego, przyjemnego i nie zmuszającego do myślenia...gniota ;) )

Kapitan Majtas - Dav Pilkey - DreamWorks - Wydawnictwo Jaguar

Kapitan Majtas - Dav Pilkey - DreamWorks - Wydawnictwo Jaguar

Potem wielokrotnie trafiałam w Sieci na skrajnie różne opinie i recenzje zarówno samego filmu, jak i książeczek będących jego literackim pierwowzorem. Jedni objeżdżali całą serię z góry na dół - zarzucając jej głupotę, kompletny brak ambicji i jakiegokolwiek sensownego, wartościowego przesłania. Inni z kolei zachwycali się jej absurdalnym poczuciem humoru, zabawnymi gagami i dwójką sympatycznych kilkuletnich bohaterów, którzy co rusz pakują się w jakieś tarapaty i wywołują w swojej szkole wciąż nowe kataklizmy.

Kapitan Majtas - Dav Pilkey - DreamWorks - Wydawnictwo Jaguar

Kapitan Majtas - Dav Pilkey - DreamWorks - Wydawnictwo Jaguar

Mówiąc całkiem szczerze - zdecydowanie bliższa jest mi opinia tej drugiej recenzenckiej grupy :) Kiedy jeszcze nie byłam  mamą  - zakładałam sobie z całym  przekonaniem, że  będę  kupować  swojemu dziecku jedynie książeczki wyjątkowo wysokich lotów. Takie wybitnie kształcące, posiadające  liczne walory edukacyjne, artystyczne i estetyczne - a za całokształt  zasługujące przynajmniej na Literackiego Nobla ;)

W życiu  nie przypuszczałabym, że w biblioteczce naszego Bąbla znajdą  się lektury traktujące  o kupach, glutach, majtkach i klozetach - i że  w dodatku będą one jedną  z naszych ulubionych i najczęściej  czytanych serii !

Kapitan Majtas - Dav Pilkey - DreamWorks - Wydawnictwo Jaguar

Kapitan Majtas - Dav Pilkey - DreamWorks - Wydawnictwo Jaguar

A jednak, naprawdę się z Kapitanem Majtasem i jego ekipą polubiliśmy. Podoba nam się jego misja ratowania świata - oraz nieporadność, w wyniku której w efekcie powala wszystkich złoczyńców...śmiechem ;) Podoba nam się również metamorfoza srogiego i nieustępliwego szkolnego dyrektora w superbohatera w obciachowym kostiumie - oraz szalone pomysły Georga i Harolda na urozmaicenie lekcyjnych zajęć ;)

A najbardziej podoba nam się to, że książka uczy dystansu do samych siebie i do otaczającego nas świata. (Dystansu - który w dzisiejszych czasach jest towarem mocno deficytowym i którego wielu dorosłym ludziom ewidentnie brakuje). Autor książeczek - Dav Pilkey - musiał natomiast mieć tego dystansu pod dostatkiem , skoro osobiście określił swoją serię jako : "anty-zabawę, denną akcję i absurdalną animację".

Kapitan Majtas - Dav Pilkey - DreamWorks - Wydawnictwo Jaguar

Kapitan Majtas - Dav Pilkey - DreamWorks - Wydawnictwo Jaguar

Parafrazując Hamleta : "W tym szaleństwie jest metoda".  

Misją Kapitana Majtasa jest - śmieszyć i bawić.  Misją czytelników jest - śmiać się i nie poddawać treści zbyt głębokiej analizie ;) Myślę, że seria ta może spodobać się wszystkim, który potrafią poluzować gumę w gaciach i nie podchodzić do życia oraz do literatury śmiertelnie poważnie. 

 ***

Za kupę śmiechu podczas czytania i recenzowania  dziękujemy Wydawnictwu Jaguar :)
 

środa, 8 listopada 2017

5 ważnych rzeczy, które warto zrobić dla siebie jesienią !

Nie wiem, czy też tak macie - ale w moim przypadku latem jakoś chce się człowiekowi robić dla siebie więcej, lepiej i intensywniej. Słońce dodaje energii, optymizmu i kopa do działania. Plaża, morze i bikini skłaniają do większej dbałości o swój wygląd i sylwetkę - a atmosfera wakacyjnych podróży sprawia, że odnajdujemy w sobie żyłkę odkrywcy i chętniej zajmujemy się własnym rozwojem. Piękna pogoda sprzyja aktywności i życiu na pełnych obrotach - natomiast wraz z nastaniem deszczowego listopada często przechodzimy na tryb bardziej leniwy i odnotowujemy lekki deficyt motywacji. 

Tymczasem są rzeczy, które warto zrobić dla siebie także jesienią  
- a może nawet ZWŁASZCZA wtedy - i zabrać się do nich z równie wielkim entuzjazmem. 

Poniżej zostawiam Wam swoją listę takich rzeczy - 
ze szczególnym naciskiem na punkt pierwszy.

samotność w niepłodności agnieszka mans chcemy być rodzicami  bulletjournal listopad jesień 8

1. Przebadaj się i zadbaj o zdrowie! 

I wcale nie mam tu na myśli rutynowej walki z katarem, wirusami i przeziębieniem. Jesień to czas, kiedy twój lekarz specjalista na pewno dawno wrócił już z urlopu - a więc warto odwiedzić go po dłuższej przerwie i wykonać badania profilaktyczne, zalecane dla Twojej płci. 

Cytologia - raz w roku (lub co 6 miesięcy, jeżeli jesteś w grupie podwyższonego ryzyka). USG piersi - najlepiej z podobną częstotliwością. Mammografia - jeśli z jakichś przyczyn niepokoisz się o swój biust albo osiągnęłaś wiek 45/50+. Generalnie  jesień to taki czas, kiedy warto ogarnąć wszystkie palące kwestie zdrowotne - żeby w nowy rok wejść już z czystym sumieniem i spokojną głową. 

(Tak na marginesie , wczoraj wreszcie wybrałam się do okulisty - i bardzo prawdopodobne, że już wkrótce będziecie podziwiać na łamach blogach moją mniej ślepą wersję, w jakichś twarzowych i efektownych brylach ;) )

2. Odkrywaj w sobie nowe pasje -

i poświęć się czemuś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie robiłaś! Tutaj masz wręcz nieograniczone pole do popisu - i wcale nie musi to być żadne kosztowne hobby, na które będziesz wydawać co miesiąc miliony monet !

Osobiście staram się wygospodarować sobie choć trochę czasu na tworzeniem biżuterii i figurek z masy solnej, notowanie w bullet journalu, relaks z kolorowankami dla dorosłych - a także...przerabianie starych ubrań i supłanie sznurkowych makatek . Tak naprawdę sprawdzi się wszystko to, co Cię interesuje - sprawia Ci przyjemność, daje satysfakcję i nieopisaną radość, że spróbowałaś czegoś całkiem nowego :)  
  
samotność w niepłodności agnieszka mans chcemy być rodzicami  bulletjournal listopad jesień 8

samotność w niepłodności agnieszka mans chcemy być rodzicami  bulletjournal listopad jesień 8

Jesień to również świetna pora, żeby nadrobić zaległości w lekturze. A jeśli już mamy zarywać długie listopadowe noce - to tylko w towarzystwie książek, które chwytają za serce jak imadło i poruszają w nas najgłębsze, najczulsze struny. Dla mnie taką książką jest "Samotność w niepłodności" - zwłaszcza że miałam okazję wirtualnie poznać jej Autorkę i towarzyszyć jej przez kilka lat we wszystkich wzlotach i upadkach związanych z leczeniem (tak samo jak Ona towarzyszyła mi w oczekiwaniu na adopcję Bąbla i wspierała dobrym słowem za każdym razem, kiedy najbardziej tego potrzebowałam).  

Ta książka uświadamia, że cierpiąc na niepłodność można czuć się samotnym i nierozumianym nawet w wielkim tłumie życzliwych nam ludzi. Dla każdego, kto również znajdował się lub nadal znajduje w podobnym punkcie swojego życia - będzie podróżą bardzo emocjonalną i wzruszającą, ale dającą ogromną nadzieję na szczęśliwe zakończenie.

samotność w niepłodności agnieszka mans chcemy być rodzicami  bulletjournal listopad jesień 8
  
3. Ruszaj się, ruszaj - i jeszcze raz ruszaj!

Bo jesień wcale nie musi być wyłącznie czasem "ciepłych kapci", grubego polarowego koca i wieczorów spędzanych przed telewizorem.

W listopadowe dni nadal możesz wsiąść na rower, pobiegać, poćwiczyć w domu z dzieckiem albo na siłowni pod okiem personalnego trenera. Wszystko zależy tak naprawdę od Twoich predyspozycji i upodobań - ale z całą pewnością lepiej nie porzucać całkowicie aktywności fizycznej i nadal uskuteczniać ją dla własnego zdrowia, figury oraz dobrej kondycji. 

4. Zafunduj sobie "efekt WOW!"

- i pomyśl o kompleksowej regeneracji, której z całą pewnością potrzebujesz po upalnym lecie. Twoja skóra pewnie niezbyt dobrze zniosła wystawianie jej na intensywne słoneczne promienie - a i włosy zwykle bywają po wakacjach mocno przesuszone i niespecjalnie służy im kontakt ze słoną morską wodą.

Dlatego też jesienna pielęgnacja powinna być szczególnie intensywna i wielotorowa. Moja bazuje w tym roku na kosmetykach marki Yonelle - a poza nimi skusiłam się też na profesjonalny mezoroller. Czy może być coś przyjemnego w nakłuwaniu skóry dziesiątkami mikroskopijnych igiełek? Okazuje się, że tak! Po takim kilkunastominutowym seansie zyskuje się nie tylko zdecydowanie lepiej ukrwioną , gładszą i bardziej napiętą skórę - ale również 1000 punktów na plusie do świetnego psychicznego samopoczucia :) 

kosmetyki yonelle healthybeauty.pl jesienna pielęgnacja regeneracja 3

kosmetyki yonelle healthybeauty.pl jesienna pielęgnacja regeneracja 3

kosmetyki yonelle healthybeauty.pl jesienna pielęgnacja regeneracja 3

 5. Jedź tam, gdzie latem odstraszały Cię dzikie tłumy turystów. 

Bieszczady, Mazury, Trójmiasto...Wszystkie te miejsca są równie piękne jesienią - a poza sezonem możesz zwiedzić je na spokojnie, bez kilometrowych kolejek i korków na drogach. To jedyna w swoim rodzaju okazja, żeby ujrzeć znane rejony z zupełnie innej, nowej perspektywy - i zakochać się w nich po raz kolejny ze zdwojoną siłą. 

Oczywiście nie zapomnij o tym, żeby z każdego takiego wypadu przywieźć dobre wspomnienia, nowe doświadczenia i solidną porcję pięknych zdjęć - które będą przypominały Ci o tym, iż jesień wcale nie musi kojarzyć się z psychicznym dołkiem, marazmem i chandrą. 

***

A Ty - co ostatnio dla siebie zrobiłaś?  

poniedziałek, 6 listopada 2017

11 typów matek w przedszkolu . Sprawdź, którym jesteś TY ;)

Uprzejmie informuję, że wpis ten ma charakter wyjątkowo przejaskrawiony,  hiperboliczny i żartobliwy - i nie stanowi próby wnikliwej analizy zachowań mam przedszkolaków. Dodam jeszcze, że żadna z wymienionych poniżej kategorii mam nie ucierpiała i nie doznała żadnego uszczerbku w trakcie jego tworzenia - więc jeśli brakuje Ci dystansu oraz poczucia humoru, zdecydowanie odradzam dalszą lekturę ;)


mamy - matki - mama - parenting - lifestyle - przedszkole - adaptacja przedszkolna - wychowanie dziecka
foto : www.nytimes.com


1) Matka Wiecznie Nieogarnięta. Ta kobieta sprawia wrażenie, jakby ciągle bujała w obłokach. Nigdy nie wie, do której grupy zapisano jej dziecko, pod które drzwi należałoby je odprowadzić i gdzie ma swoją szafkę na ubrania (w związku z tym jej synek często wraca do domu w butach kolegi - lub czapce koleżanki). Nie zna imion ani nazwisk nauczycielek przedszkola,  więc w rozmowie o nich posługuje się bardzo obrazowymi opisami: "ta, która ma fryzurę jak jaskółcze gniazdo" albo "ta z brwiami a'la Breżniew". Dobrze, że chociaż imię swojego dziecka pamięta - choć czasami wygląda, jakby chciała zapytać : "Ejjj, czy ja na pewno trafiłam do właściwej placówki - czy powinnam była jednak skręcić dwie przecznice wcześniej?"

2) Matka Top Model. Zawsze prezentuje się dokładnie tak, jakby przed chwilą zeszła z fryzjerskiego fotela. Makijaż, strój i figurę również ma tak nienaganne i perfekcyjne - iż czasami odnosisz wrażenie, że tuż za rogiem czeka na nią cała świta prywatnych stylistek, wizażystek i personalnych trenerów. Nawet o szóstej trzydzieści, kiedy Ty ledwie powłóczysz nogami i musisz ciągnąć się za rzęsy, żeby nie opadły Ci zaspane i zmęczone powieki - ona tryska energią, ocieka kobiecością i seksapilem. Pozostałe matki za nią rzecz jasna nie przepadają - i prawdopodobnie knują spisek, mający na celu jej eliminację ;)

3) Matka - Helikopter. No, ta to po prostu wiecznie krąży.  Nad dzieckiem, oczywiście.  Na nic nie pozwala, we wszystkim wyręcza. Tylko czekać, aż  sama się  do tego przedszkola zapisze  - i przytarga ze sobą  własny  śpiwór  oraz piżamkę na leżakowanie... 

4) Matka - Aktywistka i Społecznica. Tutaj mamy kolejny przejaw matczynej nadgorliwości  - ale nie tyle w stosunku do własnego  dziecka, ile do całego  jego otoczenia. Tej mamie nie wystarcza już  uczestnictwo we wszystkich radach, zarządach i organizacyjnych komitetach. Nie wystarcza pełnienie  funkcji skarbnika ani opiekuna na każdej  możliwej  przedszkolnej wycieczce. Ona musi być  po prostu jak komunistyczna przodowniczka pracy albo pozytywistyczny doktor Judym  - i na każdym  kroku wykazywać  się swoją  pracą  u podstaw.

5) Matka - Widmo. Ktoś  o niej słyszał.  Podobno faktycznie istnieje. Dziecko opowiadało, że  kiedyś  zrobiła  mu nawet kanapki na drugie śniadanie...A mimo to - nikt jej nie widział i nikt nie wie, jak wygląda. Tajemnicza i nierozszyfrowana jak enigma - nie pojawia się na żadnym przedszkolnym zebraniu.

6) Matka - Wariatka. Jej dziecko jest po prostu NAJ. Już w wieku niespełna czterech lat recytuje Homera, zna rachunek różniczkowy, a w wolnych chwilach odpala laptopa i inwestuje na giełdzie. Wszystkie inne przedszkolaki mogą się przed nim schować - a niech tylko ktoś spróbuje temu zaprzeczyć ! Od razu jej niebotyczny obcas znajdzie się w wiadomej części ciała takiego delikwenta !

7) Matka Gawędziarka. Kiedy Cię dorwie - to nie ma zmiłuj ! Zagada na śmierć, opowie historię swojego życia od okresu prenatalnego , przeprowadzi skrupulatnie przez wszystkie zawiłości rodzinnych i sąsiedzkich koligacji. Powie Ci, kto z kim sypia - kto z kim ma nieślubne dziecko - kto kogo zdradza - kto wykupił ostatnią parę Crocksów w Lidlu i ostatniego Świeżaka w Biedronce. Nie reaguje nawet na Twoje gorączkowe przestępowanie z nogi na nogę - będące przecież ewidentnym i rozpaczliwym sygnałem, że musisz wreszcie pójść do tej cholernej toalety !

8) Matka Perfekcjonistka. Zawsze z długopisem i notatnikiem pod ręką. Zapisuje drobnym druczkiem wszystkie fakty z życia przedszkola, które wydają się jej istotne - łącznie z informacją, o której godzinie pani woźna Grażynka przetarła korytarz mokrym mopem. Zadaje też mnóstwo kłopotliwych pytań, na które personel przedszkola nie zawsze jest w stanie rzetelnie odpowiedzieć. Czepia się każdego szczegółu - jest jak Sanepid, NIK i CBŚ razem wzięte.

9) Matka Roszczeniowa. To ta, której wszystko się należy. Jej i jej dziecku - i nikomu innemu na całym świecie ;) Miejsce w pierwszym rzędzie na przedszkolnym teatrzyku, szafka z najładniejszym znaczkiem w dziecięcej szatni, pierwszeństwo w kolejce po mikołajkową paczkę...No generalnie wydaje się jej, że z jakichś bliżej nieokreślonych przyczyn powinna być uprzywilejowana i witana rozwinięciem czerwonego dywanu jak na oscarowej gali. Dyrekcja placówki rozważa nawet zakup takiego dywanu - żeby połechtać jej ego i mieć wreszcie choć trochę świętego spokoju.

10) Matka "A Dajcie Wy Mi Wszyscy Święty Spokój !". Ciemne okulary, czarny płaszcz, naciągnięty głęboko na twarz kaptur albo kapelusz z szerokim rondem. Całą swoją postawą i zachowaniem informuje otoczenie, że chce być incognito i że nie przyszła się tu z nikim zaprzyjaźniać. Kiedy już odstawi dziecko w odpowiednie miejsce, przemyka pod ścianami niczym cień - by przypadkiem nie wpaść na kogoś , z kim trzeba będzie wymieniać grzecznościowe uwagi o pogodzie. Chce mieć święty spokój - i najchętniej wszelkie kontakty z przedszkolem utrzymywałaby jedynie zdalnie : ze swojej bezpiecznej , opancerzonej bazy.

11) Matka symulantka.  Podczas gdy dzieci czasami udają chorobę, by nie iść do przedszkola - ona z kolei symuluje pełne zdrowie swojej pociechy i posyła je tam nawet z zielonym gilem do pasa, gruźliczym kaszlem i gorączką. Próbuje wmawiać wszystkim wokół, że to przez pyłki, roztocza albo inwazję kosmitów. Zaraża chorobami - a ZRAŻA całkowitym brakiem odpowiedzialności.

 ***

Jeśli o mnie chodzi - jestem numerem 10 ;)

Kolej na Ciebie ;)
Przyznaj się - który typ matki najbardziej do Ciebie pasuje ?
A może chciałabyś dodać jeszcze jakiś , o którym zapomniałam ?