poniedziałek, 16 lipca 2018

Książki na wakacje - które zapakować do dziecięcej walizki ?


Przed nami kolejne wakacyjne wyjazdy - więc przygotowałam dla Was jeszcze jedną porcję książek na lato.  
Wszystkie one zmieszczą się bez trudu w dziecięcej walizce - 
i na pewno dostarczą Wam wielu pozytywnych emocji podczas rodzinnej lektury :)

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Sergio Olivotti 
Nasza Księgarnia 

"Zapomnij o przykrych nieporozumieniach między tobą a twoim zwierzęciem! Dzięki zwierzoobjaśniarce dowiesz się w końcu, o czym myśli pies, co interesuje kota, czego pragnie kura. Tajemniczy świat owiec, złotych rybek i karaluchów wreszcie stanął przed nami otworem."

Myślę, że ta krótka nota z okładki najlepiej oddaje zamysł całej książki - oraz wielką kreatywność jej Autora :) Tytułowa zwierzoobjaśniarka to urządzenie służące do tłumaczenia języka zwierzęcego na ludzki - i odwrotnie. Została ona zaprojektowana i skonstruowana przez genialnego wynalazcę, Bonawenturę Karczocha - a jej stworzenie stanowiło prawdziwy przełom w kontaktach ludzi ze zwierzętami, w poznawaniu ich charakterów i światopoglądu.

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Ale nie myślcie sobie, że poznanie mowy i zwyczajów zwierząt niosło ze sobą dla ludzkości tylko i wyłącznie korzyści. Co to, to nie! Niektóre czworonogi stały się bowiem strasznie roszczeniowe - zaczęły domagać się chociażby równych człowiekowi praw wyborczych i spełniania szeregu innych wydumanych postulatów ;) Pewien karaluch zapragnął nawet zostać burmistrzem! - a tradycyjne formy komunikacji (jak chociażby merdanie przez psy ogonami) zaczęły stopniowo zanikać i wymierać...

"Zwierzoobjaśniarka" to nie tylko przezabawna historia słynnego wynalazku i jego twórcy - ale również skrótowy zapis psich, kocich oraz innych zwierzęcych dyskusji. Dowiecie się z niej, o czym rozmawiają ze sobą poszczególne gatunki - i gwarantuję Wam, że będziecie bawić się przy tym świetnie i...płakać ze śmiechu ;)

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Paulina Wyrt 
Nasza Księgarnia 

"Opowiem Ci mamo, co robią psy" - to kolejna odsłona jednej z naszych ulubionych wydawniczych serii. Po wcześniejszych dinozaurach oraz pociągach - mieliśmy również okazję  bliższego poznania się z Felerem i całą jego psią kompanią.

Na kartach książki aż roi się od psów najróżniejszej maści, wielkości i rasy - oraz od zagadek i łamigłówek, które towarzyszą ich odkrywaniu. Można poczytać tu zarówno o zwyczajnych, pospolitych kundelkach - jak i o psach do tak zwanych "zadań specjalnych": przewodnikach osób niewidomych, psach policyjnych czy też wykwalifikowanych psich ratownikach.

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Poznamy także tajniki psiej mowy ciała - oraz dowiemy się , jakim zabiegom poddawane są poszczególne psie gatunki : jak należy o nie dbać i jakie podobieństwa wykazują w stosunku do swoich właścicieli. Wszystko to poparte zostało - jak zawsze - świetnymi grafikami oraz sporą dawką dystansu i dobrego humoru. Książeczka udowadnia, że pies został nazwany "najlepszym przyjacielem człowieka" absolutnie nie bez powodu !

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Teresa Blanch, Anna Gasol
Nasza Księgarnia 

To - moim skromnym  zdaniem - najbardziej wartościowa propozycja w całym niniejszym zestawieniu. I dzieje się tak nie tylko z racji na jej wiele mówiący tytuł - ale przede wszystkim ze względu na ważne przesłanie, jakie w sobie niesie.

Znajdziemy tu aż 16 opowiadań o najistotniejszych wartościach , jakimi powinniśmy kierować się w swoim życiu. Tolerancja, uczciwość, życzliwość i empatia - to tylko niektóre z nich, szczególnie zapadające w pamięć. Każda  niezwykła historia opowiada o dzieciach i ich rodzinach, które z różnych przyczyn znalazły się w trudnej sytuacji życiowej lub stanęły w obliczu pewnych moralnych dylematów, z których musiały w jakiś sposób wybrnąć.

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Zostały tutaj poruszone bardzo istotne i niezwykle aktualne kwestie - takie jak chociażby brak pracy i bieda, akceptacja dla czyjejś odmienności, poczucie własnej wartości czy kwestie uchodźstwa, utraty domu i emigracji do innego kraju...

Są to sytuacje , które nawet dla dorosłych okazują się często zbyt trudne i ponad ich siły - więc tym bardziej dzieciom trzeba pomóc odpowiednio je zrozumieć, zinterpretować i "oswoić". W moim przekonaniu ta książeczka doskonale sobie z tym radzi - a jej barwne ilustracje i niesamowicie mądre treści sprawiają , że chce się do niej wracać wciąż od nowa.

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Jacek i Agatka 
Wanda Chotomska 
Wydawnictwo Wilga  

Osobiście nie pamiętam telewizyjnych przygód Jacka i Agatki - ale są to postaci, o których niejednokrotnie słyszałam od własnych rodziców. Najciekawsze perypetie bohaterów dawnej dobranocki zostały wskrzeszone i przywołane na nowo przez Wydawnictwo Wilga, w ramach Serii z niezapominajką.

Uważam , że to świetny pomysł - by dawnych dziecięcych idoli ocalić od zapomnienia, tchnąć w nich nowe życie i zaprezentować następnym pokoleniom, nie mającym zbyt wielkiego pojęcia o ich istnieniu.

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Co szczególnie rzuca się w oczy w przypadku Jacka i Agatki ? Przede wszystkim - ich polskość i zamiłowanie do naszej rodzimej, pięknej przyrody ! Czytając książkę i poszczególne zawarte w niej opowiadania - o bocianach, dudkach czy przygodzie w lesie - czułam się niesamowicie swojsko i przyjemnie, ponieważ właśnie z takimi realiami mamy do czynienia na co dzień, jako mieszkańcy wsi.

Książeczka ma ponadto bardzo ciekawą formę - łączącą trzecioosobową narrację, dialogi Jacka i Agatki oraz fragmenty tekstu pisane wierszem. Jednocześnie, wszystkie te elementy zostały odpowiednio wyodrębnione i zaznaczone przy pomocy innej czcionki - więc nawet młodzi czytelnicy raczej nie będą mieli problemu , by się w tych literackich zabiegach zorientować.

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Królik Franek i historia nieśmiałego misia
Królik Franek i prawda o zaginionym telefonie 
Marta Krzemińska 
Wydawnictwo Wilga 

O poprzednich przygodach Królika Franka pisałam TUTAJ. W kolejnych tomikach nasz sympatyczny bohater mierzy się z problemem nieśmiałości oraz prawdomówności. W ramach spotkania ze swoim kilkuletnim sąsiadem - misiem Mikusiem -  dowiaduje się, że niektóre dzieci mają problem z nawiązywaniem nowych znajomości i relacji społecznych. Czasami się po prostu wstydzą, wymagają większego taktu i wyczucia - ale absolutnie nie oznacza to, że mamy automatycznie skreślać je ze swojej listy ulubionych kolegów! Często wystarczy dać im trochę czasu, sporą dawkę akceptacji i zrozumienia - i można dzięki temu zapoczątkować przyjaźnie, o jakich nawet nie marzyliśmy !

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Równie ważne jest mówienie prawdy - i bycie szczerym wobec bliskich sobie osób. Jak głosi bardzo popularne przysłowie - "kłamstwo ma krótkie nogi" i zawsze bardzo szybko wychodzi na jaw. Królik Franek także miał okazję się o tym przekonać - zabierając telefon swojej starszej siostry bez pytania i pozwolenia z jej strony. Na szczęście cała ta sytuacja skończyła się dobrze - i zaowocowała kolejną nauką oraz cennym literackim morałem.

książki na wakacje - książeczki dla dzieci - Nasza Księgarnia _ Wilga - Jacek i Agatka - Królik Franek - Zwierzoobjaśniarka - Opowiem Ci mamo co robią psy - Wielka Księga Wartości

Pozostaje mi tylko życzyć Wam miłej lektury -
i udanych letnich urlopów (obowiązkowo z walizką pełną książek!) :) 
 

czwartek, 12 lipca 2018

Adopcja trójki dzieci i spotkanie z biologicznym rodzeństwem - historia Pani Joanny.


Po publikacji na łamach bloga ostatniego wywiadu z mamami adopcyjnymi - zgłosiło się do mnie również kilka innych osób, pragnących podzielić się z Wami własnymi historiami. Jedną z nich była Pani Joanna - adopcyjna mama trójki dzieci, której córki kilka lat temu po raz pierwszy spotkały się ze swoim biologicznym rodzeństwem. W niniejszym wpisie to właśnie Jej oddaję głos :)

adopcja dziecka - adopcja trójki dzieci - adopcja rodzeństwa - spotkanie z biologicznym rodzeństwem - niepłodność - niepłodność to nie wyrok - chcemy być rodzicami - niepłodności nie widać - adopcja to nie tabu
foto : pixabay

Adopcja trójki dzieci -
potrójne wyzwanie, ale i potrójne szczęście 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Jest Pani mamą adopcyjną trójki dzieci : 12-letniej Weroniki, 9-letniego Stasia oraz 6-letniej Poli. Dziewczynki są biologicznymi siostrami, natomiast ich brat nie jest z nimi genetycznie spokrewniony. Czy zechce Pani opowiedzieć nam coś więcej o tej wspaniałej Trójce ? :)

Pani Joanna : Weronika została adoptowana, mając 8 miesięcy. Do dziś nosi w sobie dużą obawę o swój los. Ja określam ten stan jako odrzucenie. "Na rozum" wie, że nie ma zagrożenia - ale jednak ciągle coś nad nią wisi. Ma problemy z koncentracją i obniżoną wydolność pamięci krótkotrwałej - a to niesie ze sobą trudności w nauce i podobno jest efektem wysokiego poziomu kortyzolu w życiu płodowym.

Staś został adoptowany w wieku 6 tygodni. To "dziecko idealne" -  aż nazbyt rozsądne (bardziej , niż większość dorosłych). Bezgranicznie uwielbia naszą najmłodszą córkę - i choć nie ma między nimi pokrewieństwa, to tej cudownej relacji mogą im wszyscy pozazdrościć (często nie uświadczysz takiej nawet w genetycznie posplatanych rodzeństwach).

Pola ma obecnie 6 lat - a adoptowana została w 13-stym miesiącu życia. Najdłużej była "w wojsku" - ale jej pewnością siebie, pogodą ducha i bystrością można obdzielić kilka osób. Biologicznie to siostra Wery. I tutaj pojawia się temat genów - bo choć ich rodzice są ci sami, to dzieci już zupełnie różne ! Jedyne, co łączy obie nasze dziewczynki - to słabość układu moczowego i miłość do makaronu :)

adopcja dziecka - adopcja trójki dzieci - adopcja rodzeństwa - spotkanie z biologicznym rodzeństwem - niepłodność - niepłodność to nie wyrok - chcemy być rodzicami - niepłodności nie widać - adopcja to nie tabu
foto : pixabay

 Wpływ genów ? 
Zależy - kto i czego szuka...

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Pani córki mają jeszcze dwie siostry biologiczne, adoptowane przez inną rodzinę...

Pani Joanna: Tak, zgadza się. 9-letnia Maja trafiła do adopcji razem ze swoją 6-tygodniową siostrą, Blanką. Maja ma zespół Aspergera - i dom dziecka zrobił w tym temacie strasznie złą robotę. Ponieważ dziewczynka była trudna i "inna" - umieszczano ją z izolatce. W efekcie przestała mówić i kompletnie zamknęła się w sobie. Co do Blanki - podobnie jak nasza Wera, ma uzdolnienia muzyczne i kompleksy. 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Gdyby miała Pani w jakiś skondensowany sposób podsumować temat genów oraz ich znaczenia w życiu Waszej rodziny - to jakby takie podsumowanie wyglądało ? 

Pani Joanna : W temacie genów - równie wielkie podobieństwa (ale i różnice) można odkryć pomiędzy mną i Panią Jadzią z warzywniaka :) Kwestia, kto i czego szuka. Wera ma moje teksty (nad czym często ubolewam) - oraz mój upór. W najbliższej rodzinie mieliśmy szesnaścioro dzieci - i wszystkie zaprosiliśmy na trzecie urodziny Wery. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że gdyby postawić je w rządku i rzucić hasło, że jedno z nich jest adoptowane - to akurat Wera zostałaby wskazana jako jedna z ostatnich...Zawsze była - i nadal jest - bardzo podobna fizycznie do mojego męża.

adopcja dziecka - adopcja trójki dzieci - adopcja rodzeństwa - spotkanie z biologicznym rodzeństwem - niepłodność - niepłodność to nie wyrok - chcemy być rodzicami - niepłodności nie widać - adopcja to nie tabu
foto : pixabay

Spotkanie z biologicznym rodzeństwem 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Kiedy Pani córki miały 2,5 oraz 6,5 roku - nastąpiło ich pierwsze spotkanie z biologicznymi siostrami. Jak do tego doszło - i jakie emocje wówczas Wam wszystkim towarzyszyły ? 

Pani Joanna : Zostawiliśmy w Ośrodku Adopcyjnym zgodę na przekazanie naszego telefonu osobom, które ewentualnie w przyszłości adoptują rodzeństwo naszych dzieci. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że faktycznie się ono pojawi - ale któregoś dnia zjechała do nas rodzina Blanki i Mai razem z dziewczynkami. 

Wszystkie nasze dziewczyny są różne. To znaczy - każda ma w sobie coś z drugiej, ale w niektórych kwestiach są jednak zupełnie inne. Wszystkie też od zawsze wiedzą o fakcie swojej adopcji - więc spotkanie było dla nas wyłącznie przyjemnością i dało nam wiele wzruszeń. Można powiedzieć, że zyskaliśmy nową, fantastyczną rodzinę :) Do tej pory spędzamy ze sobą uroczystości, długie weekendy, czasami też wakacje. Poprosiliśmy również rodziców Mai i Blanki, by zostali rodzicami chrzestnymi naszej Polki. 

Zabawne jest to, że kiedy zadzwonił telefon z ośrodka adopcyjnego z informacją, że pojawiła się Pola - pierwsze połączenie wykonałam do męża, a drugie właśnie do mamy Mai i Blanki. Powiedziałam jej, że jeśli ja sama stchórzę - to ona może już lecieć do sklepu po Pampersy :)

adopcja dziecka - adopcja trójki dzieci - adopcja rodzeństwa - spotkanie z biologicznym rodzeństwem - niepłodność - niepłodność to nie wyrok - chcemy być rodzicami - niepłodności nie widać - adopcja to nie tabu
foto : pixabay

Jak budować w dziecku adoptowanym poczucie własnej wartości ? 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Niesamowita historia ! - i myślę, że jest takich znacznie więcej wśród wszystkich rodzin adopcyjnych :) Jednak wracając do innej kwestii...Wspominała Pani wcześniej , że Weronika ma najróżniejsze kompleksy - i że przez cały czas towarzyszy jej poczucie odrzucenia. Proszę powiedzieć - jak powinno się Pani zdaniem budować w dziecku adoptowanym poczucie własnej wartości oraz pomagać mu "sięgnąć gwiazd" ? Czy uważa Pani, że jest to trudniejsze - niż w przypadku dziecka biologicznego ? 

Pani Joanna : Powiem tak...Niektóre dzieci "z przeszłością" w ogóle nie potrzebują jakiegoś szczególnego wsparcia - na przykład nasza Pola czy Staś. Natomiast w przypadku Weroniki nasz sposób polegał na odkryciu dziedziny, w której jest mocniejsza od innych. W dziedzinie tej sukcesy osiąga przy minimalnym wysiłku - za to z wielką radością i przyjemnością nad sobą pracuje. 

No i taki w sumie banał : rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać ! Poświęcać też dziecku dużo czasu "jeden na jeden" - by czuło się dla nas ważne i dostrzegane.

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Co jeszcze poradziłaby Pani przyszłym rodzicom adopcyjnym ? Jaka byłaby taka przewodnia wskazówka dla nich od Pani, z poziomu osoby bardziej doświadczonej w temacie ?

Pani Joanna : Mądrych ludzi oswajać z adopcją, a tych głupich i strachliwych - olewać.  A na koniec chciałabym po prostu pozdrowić serdecznie wszystkich rodziców adopcyjnych - których dzieci nie mogłyby być przecież BARDZIEJ ICH , prawda ? :) Zainteresowani na pewno będą wiedzieli , o czym mówię :)

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Dziękuję ogromnie za taką cenną, szczerą rozmowę. Na pewno rozwieje ona wiele wątpliwości - i odpowie na dylematy, w obliczu których spora część rodzin adopcyjnych prędzej czy później stanie ! 

poniedziałek, 9 lipca 2018

Aż trudno uwierzyć, że to Polska ! Lazurowe jeziorko, plaża i piaszczyste wydmy w dolnośląskim Nowogrodźcu.

Czasami szukamy lazurowej wody, idealnie czystego piasku i innych elementów naszej wymarzonej wakacyjnej scenerii NIE WIADOMO, JAK DALEKO...Przemierzamy świat wzdłuż i wszerz, celujemy w coraz to odleglejsze i bardziej egzotyczne destynacje...A tymczasem, nam udało się odnaleźć to wszystko zaledwie 100 kilometrów od domu - na terenach kopalni Surmin-Kaolin w dolnośląskim Nowogrodźcu. 

Dzisiaj - zgodnie z obietnicą - 
dzielimy się z Wami tym naszym nowo odkrytym, małym kawałkiem raju :)

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

Kopalnia Surmin-Kaolin - krótki rys historyczny 

Kopalnia powstała w 1947 roku - i wyspecjalizowała się przede wszystkim w wydobywaniu gliny kaolinowej do produkcji ceramiki (z której zresztą słynie pobliski Bolesławiec). Z czasem obiekt przeszedł w ręce niemieckie, wokół utworzyły się gigantyczne hałdy białego i sypkiego jak mąka piasku, a w zagłębieniu wyrobiska powstało lazurowe jeziorko otoczone lasem  i piaszczystą plażą z dużą domieszką gliny. Na pewno zgodzicie się ze mną, że krajobraz jest tu przepiękny - a dla dziecka to cała masa atrakcji, zajmujących na wiele długich godzin ! 

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

 To co z tym zakazem wstępu ?

Wprawdzie na obszarze kopalni obowiązuje zakaz wstępu - ale jednocześnie wstęp ten nie stanowi żadnego problemu. Jadąc w kierunku kopalni z Bolesławca - skręcamy w dość wyboistą, polną drogę (po jednej stronie mamy zboże, po drugiej - uprawę kukurydzy). Uwaga: dziury są tutaj dość liczne i głębokie, więc posiadaczom aut z obniżonym zawieszeniem zalecam szczególną ostrożność. Można też zaparkować gdzieś na początku trasy - a na teren hałd kopalnianych przejść się pieszo, kilkunastominutowym spacerkiem. 

Najpierw musimy pokonać jeden niewielki piaszczysty nasyp i płytkie bajorko - a potem czeka nas podejście pod główną, najwyżej usypaną hałdę. Możemy pójść na żywioł i wspinać się samym jej środkiem - ale można też wybrać znacznie łagodniejsze i mniej strome zbocze po lewej stronie. Tak czy siak - jeśli traficie na bardzo wietrzną pogodę to najprawdopodobniej będziecie mieli piasek we włosach, oczach, a nawet między zębami ;)

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

Cała okolica przypomina pustynię z lazurową oazą pośrodku - albo przynajmniej  piaszczyste wydmy w Łebie :) Spotkamy tu zarówno pieszych, jak i rowerzystów - a my byliśmy nawet świadkami ślubnej sesji zdjęciowej, w trakcie której w końcowych ujęciach panna młoda brodziła po glinie w śnieżnobiałej sukni ;) Czasami zjawiają się też osoby z wykrywaczami metalu - by w wielkich hałdach kopalnianych poszukiwać rozmaitych ukrytych "skarbów". Generalnie rzecz biorąc - kopalnia kaolinu przyciąga jak magnes miłośników malowniczych widoków i zwolenników niepowtarzalnego klimatu, który z całą pewnością te okolice zapewniają.

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

Woda do lazurowego jeziorka doprowadzana jest przez rurociąg, stanowiący zwłaszcza dla dzieci nie lada atrakcję w postaci efektownej fontanny. Co więcej - jest wyjątkowo ciepła, więc niektórzy traktują ją jako coś w rodzaju gorącego źródełka. My akurat nie zdecydowaliśmy się na kąpiel - ale na pewno warto zabrać ze sobą odpowiedni strój i wszelkie plażowe gadżety dla dziecka. Bąbel miał ogromną radochę wykopując tunele, robiąc piaskowe babki i szusując z hałd kopalnianych jak z najlepszej zjeżdżalni świata ! Po kamienistych plażach Chorwacji taka przygoda była dla niego widocznie potrzebną, miłą odmianą ;)

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

Samo lazurowe jeziorko jest - według opowieści napotkanych osób - naprawdę głębokie. Im bliżej jego brzegu, tym podłoże staje się bardziej grząskie i gliniaste. W niektórych miejscach można zapaść się w glinie nawet po kolana - i zostawić w niej obuwie, które po takim "spacerku" prezentuje się tak, jak na jednym ze zdjęć ;) (Dlatego zalecam raczej chodzenie boso lub - jeśli macie co do tego jakieś obiekcje - w wysokich, gumowych kaloszach).

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

Jednym z nielicznych elementów krajobrazu , przypominającym nam o "polskości" tego miejsca - są rosnące wokół jeziorka brzozy. Gdyby nie one - można byłoby odnieść wrażenie, że faktycznie znajdujemy się w jakimś zupełnie innym, odległym  państwie i klimacie. Na potwierdzenie powiem Wam, że kiedy wysłałam zdjęcia stamtąd do naszych znajomych - odpisali mi : "A Was gdzie znowu poniosło? Przecież dopiero co wróciliście z zagranicznych wojaży !" 

Bąbel - jak widać - pokochał taplanie się w glinie ;) Moje klapki niestety tego sprawdzianu nie przetrwały - więc tuż po zakończeniu naszej wycieczki wylądowały w koszu na śmieci.  Na szczęście miały już kilka lat, by dość mocno wysłużone i zdezelowane - a ja bezpośredni kontakt z kaolinem tłumaczę sobie jako świetny, darmowy zabieg kosmetyczny (w końcu biała glinka jest składnikiem tak wielu profesjonalnych specyfików do całego ciała ! ;) )

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

Ogólnie rzecz biorąc, teren jest naprawdę rozległy i czysty, jak na nasze polskie realia. Oczywiście zawsze znajdzie się jakiś "Janusz", pozostawiający po sobie niedopałki czy puszki po piwie - ale w porównaniu z plażami nad Bałtykiem jest to środowisko niemal idealnie sterylne. Nie musimy na każdym kroku obawiać się, że nadepniemy na jakiś odłamek szkła - i nigdzie nie znajdziemy też "kwiatków" takich jak chociażby zużyte pampersy czy tampony, które nad polskim morzem zdarzają się niebywale często...

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

Sam powrót z hałd to też nie lada frajda - można z nich zjeżdżać, skakać, wzbijać przy tym całe tumany kurzu i pyłu ;) Czasami trzeba przedzierać się przez dość głębokie koleiny, usypane przez wiatr oraz jeżdżący tędy w ciągu tygodnia ciężki sprzęt. Ponieważ jednym z moich punktów na liście marzeń do zrealizowania było "zatańczyć dziki taniec na pustyni" - nie omieszkałam uczynić tego właśnie tutaj, bo druga taka okazja może mi się już nigdy w życiu nie przytrafić ;)

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

A ze szczytu najwyższej piaszczystej hałdy roztacza się taki oto piękny widok na całą okolicę.  
Jeśli znajdziecie się kiedyś w pobliżu Nowogrodźca - zajrzyjcie tu KONIECZNIE !
Gwarantuję Wam, że będziecie zachwyceni i pod wielkim wrażeniem :)

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

podróże z dzieckiem- atrakcje dla dzieci na Dolnym Śląsku - jezioro kaolinowe - Surmin Kaolin - Nowogrodziec - Bolesławiec - wyrobisko - kopalnia kaolinu - kopalnia surowców mineralnych

czwartek, 5 lipca 2018

Adopcja dziecka , a reakcje otoczenia - historie prawdziwe.


Jako rodzice adopcyjni - zawsze jesteśmy w pewnym sensie na cenzurowanym. Co byśmy nie zrobili, jakbyśmy się nie starali i jakbyśmy swojego dziecka nie wychowywali - w wielu codziennych, społecznych sytuacjach nasze rodzicielstwo będzie przez innych ludzi postrzegane właśnie przez pryzmat adopcji...

Czego zdaniem sporej części populacji nam "NIE WOLNO" ? 
Czego robić "NIE POWINNIŚMY" ? Czego nam "NIE WYPADA" ?  

O swoich doświadczeniach opowiemy Wam my - 
autorka tego bloga oraz trzy inne zaprzyjaźnione mamy adopcyjne
które postanowiły podzielić się z Czytelnikami własnymi refleksjami.

adopcja - adopcja dziecka - adopcja to nie tabu - adopcja to miłość - adopcja to droga i wybór - blog o adopcji -niepłodność - niepłodności nie widać - niepłodność to nie wyrok
foto: pixabay. com

Adopcja dziecka - reakcje otoczenia

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Cześć Dziewczyny.  Bardzo dziękuję, że zdecydowałyście się zabrać głos - i przedstawić na łamach bloga swoje historie. Zacznijmy może od pytania, z jakim odbiorem spotkała się adopcja dziecka w Waszym najbliższym otoczeniu ? Czy odczułyście w jakikolwiek sposób, że Wasze macierzyństwo jest traktowane jako "inne" oraz poddawane bardziej wnikliwej obserwacji ? 

Emilia : Najbliższe otoczenie - w sensie rodzina, znajomi i przyjaciele - zareagowało bardzo pozytywnie i bardzo mocno nam kibicowało w trakcie całej procedury adopcyjnej. Mieliśmy z mężem naprawdę ogromne wsparcie w rodzicach, teściach i rodzeństwie - aczkolwiek potem, w zderzeniu z szerszą rzeszą ludzi,  zaczęły się pewne "schody"

Karolina / Nasze Bąbelkowo : O jakiego rodzaju "schodach" mówisz ? Bo u nas było często ogromne zażenowanie rozmówców - którzy na wieść o adopcji aż pąsowieli na twarzach, uciekali wzrokiem i zachowywali się tak, jakbyśmy właśnie wymienili nazwę jakiejś wstydliwej choroby...Albo z kolei popadanie w inną skrajność - czyli podziwy nad podziwy, jakbyśmy jako rodzice adopcyjni dokonywali wielkiego, heroicznego czynu. 

Emilia : U nas natomiast ludzka ciekawość, niekiedy dosyć natarczywe pytania o przeszłość i historię naszej córeczki. Z jakiej biologicznej rodziny pochodzi ? Czy jej mama piła w ciąży ? Czy to była jakaś straszna "patologia" - i czy nie boimy się wpływu "złych genów" ? Generalnie postronne osoby poruszały w rozmowach z nami kwestie, które w ogóle nie powinny ich obchodzić. Myślę, że każdy rodzic adopcyjny musi się z takimi tekstami liczyć - i zawczasu uzbroić się w jakieś stosowne, cięte riposty. 

Weronika:  Dopóki nasz synek był z nami w domu - nie mieliśmy w związku z adopcją jakichś większych nieprzyjemności. Sytuacja trochę się skomplikowała, kiedy poszedł do zerówki, a potem do szkoły. Wieść o adopcji oczywiście rozniosła się w naszej miejscowości lotem błyskawicy - a dzieci potrafiły być bardzo dociekliwe i zadawać mu bardzo bezpośrednie pytania z tym związane. Jak to możliwe, że wszystkie dzieci mają tylko jedną mamę - a on ma aż dwie ? Dlatego również jestem zdania, że trzeba dziecko odpowiednio na takie sytuacje przygotować - i od samego początku tłumaczyć mu, na czym polega adopcja oraz jej wyjątkowość.
  
Agata : A ja dodam jeszcze, że w moim przypadku adopcja często postrzegana była jako "macierzyństwo gorszego sortu". Niejednokrotnie słyszałam: "Nie rodziłaś - więc co możesz o tym wiedzieć?" - w kontekście pierwszego spotkania z dzieckiem i emocji, jakie to w człowieku wywołuje. Wielu osobom poród jawi się jako coś mistycznego, jako cud narodzin i wydania na świat nowego życia  - natomiast adopcja jest po prostu "odebraniem dziecka z placówki". Nie rozumieją, że dla nas - rodziców adopcyjnych - to również jest najpiękniejszy, najważniejszy i najbardziej wzniosły moment w całej historii naszego małżeństwa. I bardzo nie lubię, kiedy ktoś to deprecjonuje - sprowadza tylko do formalności, papierologii, podpisania stosownych świstków...Uczucia, jakie temu towarzyszą - są nie do opowiedzenia !  

Szkodliwy syndrom "biednej sierotki"

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Ja zauważyłam jeszcze jedną tendencję. Mamie adopcyjnej "nie wolno" czuć się zwyczajnie, po ludzku zmęczoną. Ludzie zawsze Ci wytkną, że tak bardzo czekałaś na dziecko, tak długo się o nie starałaś, tyle różnych warunków musiałaś spełnić - więc teraz jakim prawem śmiesz narzekać i nie mieć na nic siły ? A tymczasem adopcja absolutnie nie umniejsza naszego wyczerpania, nieprzespanych nocy, czuwania przy dziecku 24/7 - i ja sobie daję prawo również do negatywnych emocji z tym związanych. W końcu żadna z nas nie jest robotem, zaprogramowanym na wieczny entuzjazm i "rzyganie tęczą"...

Weronika : Zgadza się - też to przerabiałam. Dodatkowo jeszcze słyszałam od dziadków mojego synka : "Jak możesz mu czegokolwiek zabraniać? Przecież to taka BIEDNA SIEROTKA - więc powinnaś mu teraz nieba przychylić i zgadzać się na wszystko, czego zapragnie."  To jest szkodliwe - i nie tędy droga ! Postrzeganie naszego dziecka przez pryzmat "biednej sierotki" i wcześniejszego pobytu w instytucji - to dla niego wielka krzywda ! 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : W pełni się z Tobą zgadzam - i mam nawet w wersjach roboczych kolejny wpis na ten temat. Stawianie dziecka w charakterze "biednej sierotki" - automatycznie sugeruje, że sami sprowadzamy się do roli jej "wspaniałomyślnego wybawiciela". A to z kolei wiedzie do tak zwanego "długu wdzięczności", który dziecko rzekomo powinno odczuwać w stosunku do swoich rodziców adopcyjnych - podczas gdy faktycznie wcale go odczuwać nie musi, a my absolutnie nie możemy tego od niego oczekiwać.

adopcja - adopcja dziecka - adopcja to nie tabu - adopcja to miłość - adopcja to droga i wybór - blog o adopcji -niepłodność - niepłodności nie widać - niepłodność to nie wyrok
foto: pixabay. com

Po adopcji "na pewno się odblokujesz"

 Agata : Idąc dalej - rzadko kiedy otrzymywałam gratulacje z okazji powiększenia się naszej rodziny. W przypadku narodzin dziecka biologicznego to raczej naturalne, że się gratuluje - natomiast w sytuacji adopcji było to raczej współczujące spojrzenie, krzepiące poklepanie po ramieniu oraz stwierdzenie : "No trudno, i tak w życiu bywa..." Jakie "TRUDNO" ? Ja tu mam ochotę wykrzyczeć całemu światu swoje szczęście - a tymczasem ktoś traktuje mnie jak ofiarę, której się w życiu nie powiodło...

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Otóż to. Wielu ludzi stoi nad nami i nad naszą adopcją jak nad otwartym, świeżo wykopanym grobem...Traktują to jako pogrzeb marzeń o dziecku biologicznym, pogrzeb życiowych planów i nadziei, przegraną w walce z niepłodnością. Nie rozumieją, jak wiele dzięki adopcji wygraliśmy i że nie każdy ma parcie na dziecko biologiczne -  "krew z krwi i kość z kości" - za wszelką cenę ! Nie dociera do nich, że my już mamy dziecko - które nie jest "zamiast" - i że żadne dalsze ciążowe inspiracje nie są nam już do szczęścia potrzebne.

Agata: Do tej pory zdarzają się rozmowy, w których ktoś sugeruje mi, że teraz - po adopcji - na pewno już się "odblokuję i zajdę w ciążę".  Albo wiadomości od koleżanek - polecających najróżniejsze ziółka, cudowne metody i kolejnych znachorów. A ja już tego nie chcę i nie potrzebuję, bo w swojej macierzyńskiej roli czuję się w 100% szczęśliwa i spełniona ! 

Weronika : Ja jeszcze w trakcie procedury adopcyjnej spotykałam się z ogromnym brakiem zrozumienia - bo teoretycznie mogliśmy mieć własne dziecko biologiczne, ale mimo to zgłosiliśmy się do ośrodka dosłownie kilka tygodni po ślubie. I niektóre osoby nie były w stanie ogarnąć rozumem, że adopcja to nie jest dla nas konieczność i ostatnia deska ratunku - tylko życiowa droga, którą wybiera się w pełni świadomie i bez żadnej zewnętrznej presji.

Ach, te "złe geny"...

Karolina / Nasze Bąbelkowo: No właśnie. Czy nie odnosicie wrażenia, że macierzyństwo adopcyjne jest obwarowane jeszcze większą ilością zakazów, nakazów oraz konwenansów - niż to biologiczne?  

Emilia : Myślę, że tak właśnie jest. Jakiś czas temu moja adoptowana córka zwyciężyła w szkolnym konkursie recytatorskim. Byłam z niej strasznie dumna - ale oczywiście gdzieś w tle usłyszałam również komentarze w tonie: "Nie masz czym się szczycić - bo to przecież nie Twoje geny i dziecko swoich zdolności recytatorskich Tobie nie zawdzięcza". 

Karolina / Nasze Bąbelkowo:  O kurczę, naprawdę !? A jakie to ma w ogóle znaczenie ? Geny Twoje czy nie Twoje - masz dokładnie takie samo prawo do dumy z dziecka i z jego sukcesów oraz do wspierania go w rozwoju jego pasji, jak każda inna mama! I to chyba jest trochę tak , że sukcesami rzekomo "nie wolno" nam się cieszyć - natomiast o ewentualnych problemach z dzieckiem też lepiej nie opowiadać...Zgadzacie się ?

Agata : Zawsze znajdzie się ktoś, kto skwituje nasze trudności słowami : "A nie mówiłem? I po co Wam to było ? Przecież niejeden raz powtarzałem Wam, że bierzecie sobie niepotrzebny kłopot na głowę..." - a potem następuje cała litania utyskiwań na geny, patologię, nieznane pochodzenie itp., itd...Tymczasem przecież problemy wychowawcze zdarzają się w każdej rodzinie - i dotyczą tak samo dzieci biologicznych, jak i adoptowanych.

Karolina /Nasze Bąbelkowo : Co najśmieszniejsze - często wypowiada takie słowa osoba, która sama też nie jest kryształowa - i w jej własnej rodzinie pewnych pokładów "patologii" też nie trzeba długo i ze świecą szukać. Czy nie macie czasem odczucia, że ludzie trochę bezrefleksyjnie przeceniają własne geny i ich rzekomą "wspaniałość" ?

Emilia : Być może moje stanowisko jest dość kontrowersyjne - i zostanę skrytykowana za to, co mówię....ale uważam, że takie czysto genetyczne podejście jest okropne. Sprowadza rolę człowieka wyłącznie do prokreacji i do przekazywania własnego DNA. A tymczasem - w adopcji chodzi o coś znacznie więcej. Chodzi o miłość - i to jest uczucie na tyle potężne, że może być odczuwane nawet w stosunku do kogoś, kogo nigdy wcześniej się nie widziało, nie spotkało, nie poznało żadnym ze swoich zmysłów. I dokładnie takich emocji doznawałam w stosunku do swojej adopcyjnej córki - jeszcze na długo przed tym, zanim ją w ogóle po raz pierwszy zobaczyłam.

adopcja - adopcja dziecka - adopcja to nie tabu - adopcja to miłość - adopcja to droga i wybór - blog o adopcji -niepłodność - niepłodności nie widać - niepłodność to nie wyrok
foto: pixabay. com
 
Mówić, czy nie mówić - czyli adopcyjne tabu

Karolina / Nasze Bąbelkowo : A jak wygląda u Was kwestia informowania swojego dziecka oraz otoczenia o fakcie adopcji ? 

Agata: Nam wiele osób odradzało szczerość i otwartość  w tym temacie. Sugerowali mijanie się z prawdą i kluczenie - lub ewentualne czekanie aż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności. Oczywiście było to dla nas nie do pomyślenia - więc od razu krótko ucinaliśmy temat i jasno dawaliśmy do zrozumienia, że mamy w tej kwestii zupełnie inne zdanie.

Karolina / Nasze Bąbelkowo : No tak...Bo po co mają ludzie wiedzieć? I po co ma wiedzieć samo dziecko? Jeszcze kiedyś - nie daj Bóg - zacznie poszukiwać swoich korzeni i biologicznej rodziny, a my zostaniemy na starość sami i nie będzie nam miał kto podać tej przysłowiowej "szklanki wody"... ;) To jakiś nonsens ! Chyba nikt z nas nie chciałby być wychowywany w atmosferze wiecznych kłamstw i niedomówień...

Weronika : Myślę, że prawdziwą "niedźwiedzią przysługę"  robią rodzicom adopcyjnym niektóre medialne przekazy, w bardzo dużej mierze zakłamujące obraz rzeczywistości. Adopcja dziecka niemal zawsze jest tam przedstawiana jako ckliwa, chwytająca za serce historyjka - albo z kolei mrożąca krew w żyłach, krwawa jatka. I właśnie stąd bierze się całe mnóstwo przekłamań i stereotypów. Tymczasem - to jest po prostu życie. Ani lepsze, ani gorsze - zaledwie ciut inne od tego, które wiedzie każda rodzina. Są oczywiście też fajne, naprawdę rzetelne reportaże - ale moim zdaniem nadal jest ich zbyt mało, żeby odmienić ludzką mentalność i spojrzenie. 

Czy będzie trudniej adoptować dziecko ?

Karolina / Nasze Bąbelkowo :  A tak z innej beczki - co myślicie o nowych projektach ustaw, które aktualnie są dyskutowane? Czy Waszym zdaniem to dobry pomysł, by mamy biologiczne mogły cofnąć swoją decyzję o zrzeczeniu się praw rodzicielskich w ciągu 14 tygodni zamiast 6, jak było do tej pory ?

Emilia: Jeśli kobieta faktycznie by się przez ten czas namyśliła, zmieniła zdanie , postanowiła swoje dziecko jednak przy sobie zatrzymać - to może... Tylko - patrząc realnie - jak wiele jest takich przypadków ? To jest jakiś minimalny promil wszystkich sytuacji - a najczęściej dziecko spędza ten okres w placówce lub rodzinie zastępczej i cały proces przygotowania go do adopcji tylko niepotrzebnie się przeciąga. I to jest dla niego czas absolutnie stracony, to ono najbardziej na tym cierpi - a więc moim zdaniem ta procedura powinna być raczej skracana, niż wydłużana !

Agata: Generalnie śledząc aktualne poczynania naszego rządu oraz jego tak zwaną "politykę prorodzinną" -  już niedługo adopcja dziecka będzie postrzegana jako największe zło, machloja i handel żywym towarem. Nie chcę wdawać się tutaj zbyt szczegółowo w kwestie polityczne i roztrząsać swoich poglądów, ale odnoszę wrażenie, że nawet ta "najgorsza" rodzina biologiczna (patologiczna, przemocowa i dopuszczająca się najróżniejszych nadużyć) - zostanie wkrótce postawiona ponad instytucją adopcji. 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : I to jest również zagadnienie, które na pewno jeszcze na blogu poruszę. Tym razem skupiłyśmy się bardzo mocno na negatywach - ale całe szczęście jest też mnóstwo reakcji ciepłych, miłych i zupełnie naturalnych. Mam nadzieję, że i z takimi się spotykacie ?

Weronika: Tak, oczywiście - wiele osób reaguje zupełnie normalnie, zwyczajnie i serdecznie. Ale każdy znajdujący się na początku swojej adopcyjnej drogi musi mieć świadomość , że ludzie są różni - i że niektórzy będą za wszelką cenę szukali sensacji nawet tam, gdzie jej nie ma.

Agata: Osobiście mam porównanie , ponieważ przez jakiś czas mieszkaliśmy w mieście - a potem przeprowadziliśmy się do małej wioski, z której pochodzę. I w naszym przypadku wyraźnie dało się odczuć, że w tej niewielkiej, zamkniętej społeczności również ludzka ciekawość i otwartość na tematykę adopcji znajduje się na innym poziomie. Na wsi nadal często był to temat tabu , owiany wręcz jakimiś wyssanymi z palca legendami. Natomiast w mieście spotkaliśmy większą rzeszę osób, które same miały adoptowane dzieci - więc lepiej tę sytuację rozumiały. Mieliśmy wówczas poczucie, że nie jesteśmy w swoich doświadczeniach osamotnieni. 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Dziękuję Wam serdecznie za Waszą obecność i szczerość - natomiast wszystkich rodziców adopcyjnych zachęcam do dzielenia się własnymi przemyśleniami w komentarzach. Im więcej Waszych wypowiedzi - tym większa szansa, by tak ważną dla nas kwestię skutecznie oswoić i zdemitologizować.