Pokazywanie postów oznaczonych etykietą basen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą basen. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lutego 2022

Dodatkowe zajęcia pozalekcyjne dla dzieci - jakie wybrać i czy w ogóle na nie posyłać?

Kiedy dziecko zaczyna przygodę z edukacją, wielu rodziców zastanawia się, na jakie dodatkowe zajęcia warto posłać swoją pociechę - i czy w ogóle ma to sens. W tym momencie chciałam przypomnieć Wam opinię eksperta, którą opublikowałam już wcześniej w przeprowadzonym przeze mnie wywiadzie na temat adaptacji szkolnej (i z którą zresztą bardzo się zgadzam, podpisując się pod nią wszystkimi swoimi kończynami):

"Zdecydowanie lepiej spokojnie poczekać. Rozpoczęcie edukacji w szkole to dla dziecka nie tylko ogrom nowych wiadomości do przyswojenia czy nowe nawyki do wprowadzenia, ale również bardzo duży ładunek emocjonalny. Dziecko, które w szkole styka się z ogromem bodźców, a które później przewożone jest na kolejne zajęcia - jest po prostu przemęczone i często sfrustrowane. Nie zapominajmy o tym, że pierwszoklasista to nadal dziecko, które potrzebuje zabawy, luźnego czasu dla siebie. Oczywiście, jeżeli dziecko chce chodzić na jakieś zajęcia, a inicjatywa wychodzi od niego i te zajęcia rzeczywiście sprawiają mu frajdę to nie widzę przeciwwskazań. Ważne jednak, żeby w tym wszystkim zachować umiar i obserwować swoje dziecko." 

 (Marlena Bronhard-Puchała, psycholog dziecięcy)

OK. Od rozpoczęcia roku szkolnego minęło już kilka ładnych miesięcy. Załóżmy, że nasz pierwszoklasista zdążył przyzwyczaić się do nowej szkolnej rzeczywistości, względnie ogarnia swoje obowiązki i bez trudu opanowuje materiał przewidziany w podstawie programowej. Czy to właściwy moment, żeby zapisać go na jakieś pozalekcyjne warsztaty? Moim zdaniem tak - ale tylko i wyłącznie w przypadku, kiedy konkretna tematyka i forma aktywności naprawdę go interesuje, sprawia mu autentyczną radość, pokrywa się z jego indywidualnymi predyspozycjami i przejawianymi talentami! (Mówię natomiast stanowcze NIE! rodzicielskiemu wyścigowi szczurów, polegającemu na nadmiernym obciążaniu dziecka i zapisywaniu go na wszystkie dodatkowe zajęcia, jak leci - tylko po to, by zaimponować otoczeniu czy też zaspokoić jakieś własne niespełnione, chore ambicje...) 

Poniżej opowiem Wam o dodatkowych zajęciach, na które zdecydowaliśmy się w przypadku naszego Juniora - oraz o takich, które ogarniamy w domu we własnym zakresie (oczywiście po wcześniejszej konsultacji z samym zainteresowanym, wysłuchaniu jego opinii i wielowątkowej rodzinnej dyskusji, w której to dziecko powinno mieć decydujący głos!)


1. Język angielski to akurat kwestia, w której prowadzę Bąbla sama - w naszych domowych warunkach. W liceum byłam w klasie o profilu językowym, maturę z angielskiego zdałam na poziomie rozszerzonym z wynikiem 98%, mam też za sobą kursy językowe i korepetycje udzielane młodszym rocznikom - więc na szczęście nie musimy wydawać dodatkowych pieniędzy na zewnętrznych tutorów. 

Staram się uskuteczniać podejście znane powszechnie jako "nauka przez zabawę". Bardzo pomagają nam w tym najróżniejsze platformy internetowe, anglojęzyczne książeczki i językowe zestawy edukacyjne, takie jak English Words od Adamigo. To doskonała pomoc do nauki słownictwa - która przyda się zarówno w pracy indywidualnej, jak i grupowej. Mamy tu do dyspozycji aż 192 tafelki: obrazki i odpowiadające im angielskie słowa. Dołączona do zestawu instrukcja podrzuca nam propozycje kilku różnych językowych zabaw: szukania konkretnych fotografii, odnajdywania par na zasadzie memory czy też gry w klasyczne kalambury z zadawaniem pytań "can you...?", "are you...?", "do you have...?" itd. 


 
Dzięki kolorowym paskom okalającym ilustracje dziecko może samo sprawdzić i ocenić poprawność swoich odpowiedzi oraz skorygować ewentualne pomyłki. Gra pomaga w utrwaleniu słownictwa z kilku różnych kategorii, takich jak: artykuły spożywcze, zwierzęta, pojazdy, ubrania, zabawki, wyposażenie domu i przedmioty codziennego użytku. Wiadomo, że nie jest to pełen zestaw angielskich słówek i że do kompleksowej nauki języka potrzeba zdecydowanie czegoś więcej - ale takie edukacyjne wsparcie jest zawsze na wagę złota i pozwala przekształcić żmudne szkolne wkuwanie w naprawdę świetną i satysfakcjonującą rodzinną rozrywkę :)

2. Sensoplastyka.   W tym przypadku również włożyłam sporo swojej energii, czasu i pieniędzy, by ukończyć warsztaty sensoplastyki oraz integracji sensorycznej. Sensoplastyka to nic innego, jak tylko angażująca wszystkie zmysły zabawa z wykorzystaniem produktów spożywczych: mąki, kaszy, kolorowego ryżu, makaronu, galaretek, kisielu, jadalnych farb z jogurtu i naturalnych barwników...Tak naprawdę można używać w niej (bezpiecznie!) niemal wszystkiego, co posiadamy w naszej lodówce i kuchennych szafkach - a także łączyć ze sobą poszczególne składniki, tworząc z nich najróżniejsze glutki, eksperymentalne ciecze i masy plastyczne. (Z powodzeniem prowadziłam ją również wśród dzieci żłobkowych - i bardzo polecam, jeśli nie przeraża Was towarzyszący temu totalny bajzel oraz fragmenty pożywienia na ubraniu, twarzy czy we włosach ;))



3. Zajęcia muzyczne / warsztaty dla DJ-ów to było coś, o czym nasz Bąbel marzył tak naprawdę już od czwartego roku życia - czyli odkąd zabraliśmy go na jego pierwszy koncert i festiwal. Niestety, póki co mamy za sobą jedynie krótki epizod w stołecznym WSDJ Studio - ponieważ perspektywa regularnych wyjazdów aż do Warszawy trochę nas przeraża i przerasta. Niemniej jednak, jesteśmy na etapie poszukiwania jakiejś bliższej i bardziej dogodnej alternatywy (ogniska muzycznego lub może chętnego profesjonalnego DJ-a, który za stosowną opłatą wprowadzi Juniora w tajniki konsolety). Gdybyście przypadkiem posiadali namiary na kogoś takiego z Dolnego Śląska - będziemy bardzo wdzięczni za wszelkie informacje :)

4. Zajęcia taneczne po lekcjach to oczywista kontynuacja zamiłowania naszego synka do wszelkich form muzycznych ;) W podstawówce Bąbla są one realizowane pod hasłem "Tańce w klasie na wypasie!" i koordynowane przez instruktorów Akademii Tanecznego Wychowania z Karpacza. Ze względu na covid nigdy jeszcze nie mieliśmy okazji rzucić okiem na przebieg zajęć ani spotkać się osobiście z prowadzącymi - ale Junior jest z nich bardzo zadowolony, zawsze wraca z tańców z szerokim uśmiechem na buzi i traktujemy to jako najlepszą możliwą rekomendację.

5. Basen - bo nasze dziecko w poprzednim wcieleniu najprawdopodobniej było rybą, płaszczką albo meduzą ;) O ile nie przepada za piłką nożną czy wszelkimi sztukami walki - o tyle pluskać się i nurkować mogłoby całymi dniami, bez jakiejkolwiek przerwy. Raz w tygodniu zabieramy go zatem do Średzkiego Parku Wodnego, w którym szaleje na zjeżdżalniach i pobiera lekcje pod okiem zawodowców (a my w tym czasie możemy choć trochę pobyczyć się w jacuzzi ;))

fotki: www.infobasen.pl

Jestem bardzo ciekawa, na jakie dodatkowe zajęcia posyłacie swoje dzieci (i czy w ogóle to robicie)?
A może są jakieś warsztaty z Waszego dzieciństwa, które nadal wspominacie z rozrzewnieniem
i które przyczyniły się do tego, w jakim punkcie swojego życia obecnie się znajdujecie?