Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kroniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kroniki. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 stycznia 2016

"Zapiski Babci..." - niech i Ona się wykaże ! :)

Zupełnie oczywiste jest, że chcemy wszystkie najważniejsze, przełomowe momenty w życiu naszego dziecka jak najlepiej zapamiętać, utrwalić i jak najbardziej skrupulatnie udokumentować - na zdjęciach, filmach, w kronikach, pamiętnikach czy na blogu.

Dlatego też zapisujemy w pięknych albumach najpierw przebieg ciąży (również tej adopcyjnej :) ), potem daty wyżynania się kolejnych ząbków, adnotacje odnośnie pierwszej zjedzonej marcheweczki, pierwszych słów, pierwszych kroków i generalnie rzecz biorąc wszystkich tych "pierwszych razów", których jesteśmy jako rodzice świadkami. Kiedy za jakiś czas nasza pociecha otrzyma od nas w prezencie takie grube, pękate tomisko - będzie to dla niej istna skarbnica wiedzy !

A gdyby tak podejść do tematu nieco przewrotnie, od troszkę innej strony? 

Bo co nasze dziecko będzie wiedziało chociażby o...własnej babci?  Zapamięta pewnie, że nosiła okulary, robiła na drutach, częstowała je mlecznymi karmelkami, piekła najlepszą na świecie szarlotkę, a na czwarte urodziny podarowała mu pluszowego króliczka, którego ma do dziś...

Ale czy będzie orientowało się, w jakich warunkach dorastała, jakie były jej ulubione zabawki i sposoby spędzania wolnego czasu, do jakich szkół chodziła, jakie miała marzenia, w jakich okolicznościach poznała dziadka, dokąd wspólnie podróżowali i w jakim duchu wychowywali swoje dzieci ?

Szczerze wątpię - a nawet jeśli niektóre historie z jej życia zostaną dziecku opowiedziane, to przekaz ustny jest przecież tak niesamowicie ulotny...Zdecydowanie lepiej te babcine wspomnienia spisać i zgromadzić w pewnym szczególnym, przeznaczonym do tego miejscu !

 "Zapiski Babci. Wspomnienia dla moich wnuków."
Wydawnictwo Zakamarki
rok wydania : 2015
stron: 64

Właśnie taki album znalazł się w naszym domu z myślą o jednej z Bąblowych babć - tej "zaciętej literacko", która już od jakiegoś czasu deklarowała chęć, by swojej pasji pisania dać upust :)


Jest to książeczka raczej oszczędna w treści i formie. Zawiera minimalną ilość gotowego, drukowanego tekstu oraz bardzo symboliczne elementy graficzne, dzięki czemu wypełniająca ją babcia będzie miała zdecydowanie większe pole do popisu i możliwość zaaranżowania wolnej powierzchni zupełnie po swojemu - własnymi rysunkami, przemyśleniami, istotnymi cytatami...Nie zabraknie jej też miejsca na wklejenie rodzinnych fotografii czy stworzenie uproszczonego drzewa genealogicznego.


Idea książeczki jest taka, by babcine wpisy nie odnosiły się wyłącznie do suchych faktów, dat i konkretnych wydarzeń. Chodzi również o to, by przekazać wnukowi pewne przemyślenia, cząstkę własnej życiowej mądrości, osobiste refleksje na temat posiadania dzieci i wnuków, dojrzewania, starzenia się oraz popełnionych życiowych błędów, których z pewnością nie warto powielać.

Babcia może też opowiedzieć wnukowi o tym, jak na niego czekała, jakie emocje jej wtedy towarzyszyły, co jego pojawienie się zmieniło w jej życiu, postrzeganiu świata oraz sposobie myślenia.


Całość jest bardzo przejrzysta, klarowna i nieskomplikowana, a poszczególne etapy życia pojawiają się chronologicznie, a więc podejrzewam, że nawet babcie nieco bardziej wiekowe nie będą miały problemu z poruszaniem się po książeczce oraz jej wypełnianiem.

Dla mnie osobiście bardzo ważne jest, że propozycja ta nie unika słowa "adopcja" - i stawia je w równym rzędzie z  wyrazem "narodziny", tuż obok siebie,  oddzielone ukośnikiem. Niestety bardzo nieliczne tego typu publikacje uwzględniają i taką możliwość - kiedy szukałam odpowiedniej kroniki jeszcze przed pojawieniem się Bąbla, wszędzie mowa była wyłącznie o ciąży i narodzinach dziecka z brzuszka, natomiast o tym z serduszka nikt wspomnieć nie raczył...


Jestem przekonana, że będzie to dla naszego synka piękna i bardzo cenna pamiątka - a dla babci ogromna radość, że może mu choć cząstkę siebie i swoich wspomnień w ten sposób ofiarować.

Muszę jeszcze do czegoś się Wam przyznać. Przez pewien czas wręcz korciło mnie, żeby zachować książeczkę dla siebie, na bliżej nieokreśloną przyszłość - bym sama mogła podobne notatki dla własnego wnuka prowadzić i podarować mu je w prezencie ;) Ostatecznie się powstrzymałam i postanowiłam jednak babcię uszczęśliwić. Pierwsze notatki już poczyniła, a kolejne strony wciąż czekają na zapełnienie :)



Zainteresowanym podpowiem jeszcze, że nakładem Wydawnictwa Zakamarki 
ukazały się także analogiczne "Zapiski Dziadka..."