Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój maleńki wkład w literaturę ;). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój maleńki wkład w literaturę ;). Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 lutego 2016

Cząstka mnie...przyszła właśnie pocztą.

Listopad 2014. Moje poprzednie blogowe wcielenie bardzo się dziwi podczas rutynowego sprawdzania skrzynki mailowej: napisała do mnie pani Gabriela Gargaś - na pewno znana niektórym z Was jako autorka wielu poczytnych, popularnych i lubianych powieści. 

Zostałam poproszona o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań dotyczących adopcji oraz wszystkich towarzyszących jej procedur i okoliczności - co oczywiście z wielką przyjemnością uczyniłam (i jak się okazuje, nie tylko ja jedna ;) )

 ***

Kilka dni temu, niespełna półtora roku po tej wymianie wiadomości,  do moich drzwi zapukał listonosz z przesyłką - i tak oto prezentuje się końcowy "produkt" tej naszej wirtualnej, mailowej współpracy :


 O czym jest książka?
Pozwolę sobie zacytować tutaj samą jej Autorkę:

"O poszukiwaniu korzeni, o odnalezieniu siebie, o adopcji, zerwanych więziach, 
o pragnieniu posiadania dziecka, problemach z tym związanych, 
różnych obliczach miłości , w tym macierzyńskiej.

Bo przecież nie ma miernika, którym moglibyśmy zmierzyć miłość. 
Czy dana miłość jest mocniejsza, czy słabsza (...)"

Aktualnie jestem już po lekturze. Już pozbyłam się białych, pomiętych trupów chusteczek higienicznych, które towarzyszyły mi niemal przez cały czas - od pierwszej do ostatniej strony - i zaścielały całą naszą sypialnię za każdym razem, kiedy tylko zabierałam się do czytania.

Być może na osoby mniej zaangażowane w tematy niepłodnościowo-adopcyjne powieść nie podziałałaby aż tak piorunująco. Ja natomiast niemal na każdej stronie odnajdowałam swoje własne zmagania, ówczesne dylematy, obawy i refleksje - i wzruszyłam się okrutnie, przeżywając je wszystkie od nowa.

To naprawdę niesamowite wrażenie - przewracać kolejne kartki książki i co chwilę myśleć sobie: "WOW ! to przecież moje własne, osobiste konkluzje!" albo: "chwileczkę, coś mi świta...TAK ! - o niemal identycznej sytuacji czytałam swego czasu na blogu Alli" ;)

"Tylko Ty" opowiada o adopcji bardzo rzetelnie i prawdziwie; niezwykle trafnie opisuje wszystkie stany, emocje i lęki, które i nam - znającym ten temat z autopsji - towarzyszyły. Tym bardziej jestem zaszczycona, że mogłam dorzucić do niej chociaż swoje trzy przysłowiowe, maleńkie grosiki - a Wam szczerze polecam i gwarantuję solidną porcję wzruszeń.