Jak niepłodność wpływa na związek i relacje ?
Chyba żadnej z par, która borykała się (lub też nadal boryka) z niepłodnością - nie trzeba przekonywać, że jest to ogromne obciążenie finansowe, fizyczne, a przede wszystkim psychiczne. W dłuższej perspektywie czasowej niemal na pewno doprowadzi ono do jakichś zawirowań, fermentów i zgrzytów w naszym związku oraz w relacjach z partnerem.
Niby przyrzekamy sobie tę "miłość, wierność i uczciwość
małżeńską". Niby ma ta nasza przysięga obowiązywać "w zdrowiu i w
chorobie" oraz "dopóki śmierć nas nie rozłączy" - ale jak wiadomo w
praktyce bywa z tym naprawdę różnie, a problemy z zajściem w ciążę i niemożność poczęcia
dziecka są dla wielu par przysłowiowym...gwoździem do trumny.
![]() |
| pixabay.com |
Jeszcze nie mamy dziecka -
a już zawładnęło ono całym naszym życiem...
Świat osoby niepłodnej wygląda zazwyczaj "nieco" inaczej, niż w przypadku osoby w pełni zdrowej. Jest to świat postrzegany z perspektywy ginekologicznego fotela albo szpitalnego łóżka. Jest to świat widziany przez pryzmat kolejnych badań , wyników, leków i zabiegów. Jest to świat, w którym dominuje ogromne poczucie niesprawiedliwości i obezwładniająca niemoc. To świat, który po prostu boli - i w którym nasz niedoskonały organizm co rusz nas zawodzi i staje się naszym wrogiem. I my w tym świecie niepłodności również mamy poczucie, że zawiedliśmy siebie i partnera - choć nie powinno tak być, bo przecież nie ma w tym naszej winy...
Zawsze powtarzałam, że dla osoby niepłodnej przeciętna wizyta lekarska nie trwa jak zawsze około 15 czy 20 minut. W naszej głowie ona trwa w gruncie rzeczy nieprzerwanie - ponieważ wciąż o niej myślimy, zastanawiamy się, analizujemy, poszukujemy co rusz to nowych informacji. Tak naprawdę nawet długo po wyjściu z gabinetu - nadal jesteśmy w nim mentalnie i uporczywie staramy się "oszacować" swoje szanse na powodzenie w kolejnym cyklu...
Kiedy starania przeradzają się w obsesję
Wydaje mi się, że ten graniczny moment bardzo trudno uchwycić. Najprawdopodobniej musiałby wypowiedzieć się tutaj wykwalifikowany psycholog - ale dla mnie jest to chyba punkt, gdy ludzie kompletnie odcinają się od reszty świata i "zafiksowują" wyłącznie na jednym problemie, całkowicie podporządkowując mu życie...
Może nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy - ale coraz bardziej jesteście niewolnikami niepłodności. To ona dyktuje Wam warunki, wyznacza rytm każdego dnia i każe podejmować takie, a nie inne decyzje. Wasze życie staje się jałowe, monotematyczne i zorientowane jednokierunkowo. Stopniowo zrywacie kontakty ze znajomymi - ponieważ każde ich pytanie zadaje ból, a widok ciężarnej koleżanki czy sąsiadki pchającej dziecięcy wózek tnie Wasze emocje na kawałki niczym ostry nóż.
Jedyną oazą na Waszej pustyni okazuje się wizja upragnionej ciąży, na zmianę przybliżająca się do Was lub oddalająca - zależnie od rezultatów kolejnych medycznych konsultacji. A kiedy znów dostrzegacie na ciążowym teście zaledwie jedną, cieniutką kreskę - po raz kolejny dociera do Was, że Wasza oaza może być tylko mirażem, złudą i zgubną fatamorganą...Zapętlacie się coraz bardziej.
![]() |
| pixabay.com |
"Zostawi mnie, bo jestem niepłodna..."
Nawet jeśli nasz związek ma bardzo solidne podstawy -
jest oparty na miłości, wzajemnym zaufaniu, szacunku i innych trwałych,
konkretnych fundamentach - to po kilku latach bezskutecznych starań
prędzej czy później pojawia się w głowie osoby niepłodnej myśl: "A co
będzie, jeśli on/ona zostawi mnie dla kogoś innego - bardziej płodnego,
nie mającego tego typu problemów?"
Często
dochodzi wręcz do sytuacji, w której sam(a) oznajmiasz swojemu
partnerowi: "Odejdź ode mnie, dopóki jeszcze masz czas i szansę ułożyć
swoje życie na nowo. Znajdź sobie kogoś, z kim będziesz szczęśliwy - kto
da Ci dziecko, spełni Twoje marzenie o rodzicielstwie, z kim nie
będziesz musiał wciąż walczyć i przegrywać".
Takie myśli pojawiają się mimowolnie - nawet jeśli druga osoba nigdy w żaden sposób
nie okazała nam i nie dała odczuć, że ma do nas jakikolwiek żal czy
pretensje...Nawet jeśli w gruncie rzeczy wiemy, że ktoś kocha nas bez względu na wszystko - i że nasze zdolności rozrodcze nie mają tu nic do rzeczy...
Niepłodność to problem dwojga ludzi !
Może dotyczyć ona w większym stopniu kobiety lub mężczyzny - ale ostatecznie jest to problem Was obojga. Dobrze byłoby zatem, gdybyście przeszli przez to wszystko wspólnie, ręka w rękę - zamiast odwracać się do siebie plecami i zamykać jeszcze bardziej we własnej, hermetycznej skorupie.
![]() |
| pixabay.com |
Jak dbać o związek w obliczu niepłodności ?
Nie czyńcie z dziecka jedynego celu i sensu swojego życia. Wiem, że łatwo powiedzieć - ale to pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy - i najważniejsza nauka, jaką wynieśliśmy (już na późniejszym etapie) z warsztatów w ośrodku adopcyjnym.
Przypomnijcie sobie też o innych marzeniach, które zawsze chcieliście zrealizować - i dzięki którym uda Wam się do siebie znowu zbliżyć. Nie pozwólcie, żeby ta wieczna pogoń za drugą kreską całkowicie zniszczyła Wasz związek - bo czasami kiedy wreszcie pojawia się dziecko, to między partnerami nie ma już czego ratować...
Spróbujcie nie traktować się instrumentalnie. Pomyślcie o momencie, kiedy się w sobie zakochaliście - i kiedy jeszcze najprawdopodobniej wcale nie planowaliście potomstwa. Co w sobie lubiliście ? Dlaczego uwielbialiście przebywać w swoim towarzystwie? Czy nadal jesteście w stanie postrzegać swojego partnera w kategoriach innych niż - przepraszam, będzie brutalnie - "dawca nasienia" ?
Chodźcie na randki i pamiętajcie o drobnych gestach. Pocałunek, przytulenie, śniadanie do łóżka. Ciepły koc i gorąca herbata, kiedy druga osoba wraca przemarznięta z pracy. Kwiaty zupełnie bez okazji. Śmieszny liścik zostawiony na lodówce przed wyjściem z domu. Niby tak niewiele - a tak dużo może między Wami odmienić. Inwestujcie zatem także w swój związek - a nie tylko w potencjalne rodzicielstwo.
Chodźcie na randki i pamiętajcie o drobnych gestach. Pocałunek, przytulenie, śniadanie do łóżka. Ciepły koc i gorąca herbata, kiedy druga osoba wraca przemarznięta z pracy. Kwiaty zupełnie bez okazji. Śmieszny liścik zostawiony na lodówce przed wyjściem z domu. Niby tak niewiele - a tak dużo może między Wami odmienić. Inwestujcie zatem także w swój związek - a nie tylko w potencjalne rodzicielstwo.
Rozmawiajcie i przepracowujcie swoje emocje - a jeśli czasami rozmowa nie pomoże to płaczcie, krzyczcie i rzucajcie talerzami (byle niezbyt często). Chodzi o to, żeby uzewnętrzniać swoje uczucia i nie tłamsić ich w sobie - bo w końcu i tak eksplodują ze zdwojoną siłą albo (co gorsza) zupełnie zniszczą Was od środka.
Bądźcie ze sobą - a nie tylko obok siebie. Zwracajcie uwagę na stan psychiczny drugiej osoby - i pomagajcie sobie nawzajem przetrwać to, co najtrudniejsze. Nie naciskajcie, nie wywierajcie presji - poczekajcie cierpliwie, aż kolejne decyzje w pełni w Was dojrzeją.
Jeśli nie radzicie sobie we własnym zakresie - zwróćcie się po pomoc do profesjonalisty. Aktualnie jest już naprawdę spore grono terapeutów i psychologów, wyspecjalizowanych w problemie niepłodności. Nie wahajcie się zapukać do ich drzwi - bo może to właśnie oni pomogą Wam dostrzec coś, czego sami od wielu lat nie jesteście w stanie zobaczyć ?
Pamiętajcie, że niepłodność Was nie definiuje. Nie czyni z Was ludzi mniej wartościowych czy wybrakowanych, gorszego męża ani gorszej żony - a sens swojemu życiu możecie nadać na tysiąc różnych sposobów. Wasze szczęście to nie jest coś, co przychodzi do Was z zewnątrz - to w sobie musicie je odnaleźć !
Podziękujcie sobie nawzajem. Za to, że jesteście. Za to, że trwacie. Jeśli nie zniszczył Was wróg tak potężny i podstępny jak niepłodność - to przecież znaczy, że macie u swojego boku właśnie TEGO, odpowiedniego człowieka !
DBAJCIE - bo przecież KOCHACIE.
_________________________________
Tekst powstał w ramach kampanii #DBAMboKOCHAM, zainicjowanej przez Dagmarę z bloga Socjopatka.pl oraz Magdalenę z Savethemagicmoments.
Do kampanii zaproszono blogerów parentingowych i lifestylowych - a także blogujących terapeutów, coachów, psychologów i małżeństwa multikulturowe. Wszystko po to, by ukazać Czytelnikom najróżniejsze perspektywy i spojrzenia na związek i partnerstwo. Miłość ma przecież wiele różnych twarzy i wymiarów - ale niezależnie od kontekstu, zawsze trzeba o nią dbać i troskliwie ją pielęgnować.



