O zamiłowaniu Bąbla do strażaków pisałam już między innymi tutaj i tutaj - także chyba nikogo nie powinno dziwić, że tegoroczne ( TRZECIE ! ) urodzinki również postanowiliśmy wyprawić mu w bardzo ognistym, strażackim stylu :)
Oczywiście cała urodzinowa impreza poprzedzona została licznymi przygotowaniami - na które jednak miałam bardzo niewiele czasu, ponieważ przyjęcie odbyło się krótko po naszym powrocie z Chorwacji. Biorąc pod uwagę fakt, że wszystko ogarnialiśmy tak naprawdę na ostatnią chwilę - wydaje mi się, że efekt był całkiem niezły, goście zadowoleni, a najważniejszy w tym dniu Solenizant bardzo szczęśliwy i uśmiechnięty :)
Wśród naszych urodzinowych akcesoriów nie mogło zabraknąć zastawy stołowej ze strażakiem Samem, serpentyn (tych tradycyjnych - i tych w sprayu), kolorowego konfetti oraz balonów. Tymi ostatnimi przystroiliśmy nie tylko altankę w ogrodzie Bąblowych dziadków - ale również najbardziej okazały prezent, który aż do dnia imprezy był trzymany w tajemnicy i stacjonował naprzemiennie w piwnicy lub na babcinym balkonie ;)
Tort również utrzymany był w typowo strażackiej konwencji - idealnie nieidealny, robiony w całości ręcznie i bez użycia jakichkolwiek specjalnych sprzętów czy wycinarek do lukru. Dodatkowo nie musieliśmy jeździć po niego do żadnej z oddalonych o dwadzieścia kilometrów cukierni - ponieważ dysponujemy na miejscu bardzo utalentowaną sąsiadką, potrafiącą wyczarować prawdziwe kulinarne dzieła sztuki. Sama na pewno nie poradziłabym sobie z takim wyzwaniem - ale osobiście zadbałam o nasze ulubione muffinki marchewkowe, robione według tego przepisu.
Prawda wygląda tak, że w naszej rodzinie nie ma zbyt wielu dzieci - zwłaszcza tych zbliżonych wiekowo do trzyletniego Bąbla. Mimo to Młody nie mógł narzekać na brak dziecięcego towarzystwa - ponieważ zaprosiliśmy na przyjęcie dzieci sąsiadów i jeszcze kilkoro bliżej niezidentyfikowanych, które do nich dołączyły :) Wariacjom i zabawom nie było końca - a ulubioną rozrywką naszego Solenizanta okazały się rundki po trawniku w...dziadkowym pontonie (nie dziwcie się - mamy na koncie wiele równie nietypowych pomysłów ;) )
A tu jeszcze jeden świetny gadżet, który mogę uznać za absolutny hit imprezy i najlepszy zakup ostatniego dziesięciolecia ;) Maszynka do baniek mydlanych - produkuje ich naprawdę mnóstwo, a dzieciaki oderwać się od niej nie mogą ! My póki co zdążyliśmy zużyć jakieś 4 litry płynu - ale Bąbel nadal nie ma dość i odnoszę wrażenie, że dopiero się rozkręca. Oprócz tego szaleliśmy też z bańkami w rozmiarze XXL, wyczarowanymi przy pomocy plastikowych obręczy.
Bardzo zależało nam na tym, żeby nasi goście wrócili do domu bogatsi nie tylko o miłe wspomnienia z uroczystości - ale również o jakiś sympatyczny drobiazg, który będzie im o tym dniu namacalnie przypominał. Dlatego też na stronie Fotobum.pl zamówiliśmy kilka eleganckich boxów z fotomagnesami - dokładając do nich jeszcze po garści słodkości i karteczce z podziękowaniami za przybycie.
Już zdążyliśmy się zorientować, że obdarowani dziadkowie, ciocie i wujkowie wręcz pękają z dumy - a fotomagnesy z wizerunkiem Bąbla zdobią ich lodówki, mikrofalówki oraz kuchenne szafki, jak najcenniejsza pamiątka :)
Inne ciekawe zastosowania takich fotomagnesów
znajdziecie na profilu facebookowym Fotobum
oraz na ich koncie na Instagramie .
znajdziecie na profilu facebookowym Fotobum
oraz na ich koncie na Instagramie .
Raz jeszcze wszystkiego najlepszego, Synku !
Nie było nas przy Tobie, kiedy trzy lata temu przyszedłeś na świat -
ale jesteśmy i będziemy, dopóki starczy zdrowia i sił :*
Bądź sobą. Ufaj sobie. Odważnie spełniaj marzenia.
Czerp z życia pełnymi garściami - i miej je dobre i szczęśliwe !
Kochamy Cię wszyscy najmocniej na świecie ! :*
Nie było nas przy Tobie, kiedy trzy lata temu przyszedłeś na świat -
ale jesteśmy i będziemy, dopóki starczy zdrowia i sił :*
Bądź sobą. Ufaj sobie. Odważnie spełniaj marzenia.
Czerp z życia pełnymi garściami - i miej je dobre i szczęśliwe !
Kochamy Cię wszyscy najmocniej na świecie ! :*



















