Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Program Skarbonka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Program Skarbonka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 marca 2017

Jeżeli choć raz czekałaś na wyniki takich badań - to wiesz, dlaczego piszę ten post...

Część z Was nie zna mnie zbyt dobrze i zbyt długo - a może nawet dopiero przy okazji tego dzisiejszego wpisu znalazła się tutaj po raz pierwszy. Tylko nieliczni wiedzą, jak wyglądała cała nasza historia, starania o dziecko oraz moje perypetie zdrowotne. Tylko nieliczni pamiętają ten post sprzed trzech lat na moim poprzednim blogu, w którym napisałam:

 "Dziewczyny, nie jest wesoło. 
Właśnie odebrałam wyniki, mam podwyższone markery nowotworowe 
i za tydzień kładę się do szpitala na operację"... 

To był koszmarny, naprawdę KOSZMARNY tydzień. Najchętniej przespałabym go w całości tak samo, jak niedźwiedź przesypia zimę w swojej jaskini - a potem obudziła się już po zabiegu i usłyszała od lekarza: "Wszystko w porządku. Pani guz nie był złośliwy. Wycięliśmy go razem z całą resztą i już niczego nie musi się Pani obawiać". 

A tymczasem, musiałam robić dobrą minę do złej gry - chodzić do pracy, uśmiechać się do klientów i udawać, że żadna kartka z przekroczonymi normami CA-125 i CEA nie leży na mojej nocnej szafce i nie przypomina mi bezlitośnie każdego wieczoru o tym, co nieuniknione...

rak wojna z rakiem fundacja alivia 1% podatku
zdjęcie: Internet

Oddział chirurgii onkologicznej to inny świat.  

Już na sam widok tych dwóch wyrazów nad drzwiami 
człowiek dostaje dreszczy i oblewa go zimny pot. 

"Co ja tutaj w ogóle robię, do diabła? Mam dopiero 28 lat i lada dzień pewnie zadzwoni do mnie TEN telefon z ośrodka adopcyjnego...I co ja im wtedy powiem? Bardzo mi przykro? Nie możemy przyjąć do siebie dziecka? Właśnie dowiedzieliśmy się, że mam raka?"

"Powinnam teraz biegać po sklepach, szukać wózka i łóżeczka ze szczebelkami, kompletować wyprawkę, krążyć pomiędzy regałami pełnymi mikroskopijnych ubranek...A tymczasem - jadę szpitalnym korytarzem w zielonym czepku na głowie, fartuchu i papierowych kapciach - na salę, na której za chwilę pokroją mnie, a po trzech godzinach z powrotem zaszyją"...

Serio - to było najgorsze uczucie 
i najbardziej histeryczna gonitwa myśli w całym moim życiu...

 ___________________________

 TEN telefon z ośrodka zadzwonił do mnie dwa dni po operacji. 
Wypisałam się ze szpitala na własne żądanie - i praktycznie prosto z oddziału 
pojechaliśmy do domu dziecka, na pierwsze spotkanie z naszym synkiem. 

Na szczęście w moim przypadku alarm okazał się fałszywy -
i wyniki badań histopatologicznych wykluczyły złośliwość nowotworu.

Ale ile jest każdego roku osób, które usłyszą w gabinecie lekarskim 
tę najgorszą, najbardziej tragiczną diagnozę?

rak wojna z rakiem fundacja alivia 1% podatku
zdjęcie: Internet

Dlatego właśnie piszę ten post. 
 
Jeżeli nadal nie wiecie i wahacie się, na jaki cel przeznaczyć 1% swojego podatku - odsyłam Was na stronę Fundacji Onkologicznej Alivia . Jest to organizacja, która prowadzi cały szereg działań na rzecz osób dotkniętych chorobą nowotworową. Dla swoich podopiecznych zainicjowała między innymi Program Skarbonka, w ramach którego wsparcie finansowe otrzymało już prawie 500 osób. Oprócz tego stworzyła też bazę wiedzy o raku oraz ogólnopolski RAPORT - z którego niestety wynika, że większość polskich pacjentów onkologicznych nie jest leczona zgodnie z ogólnie przyjętymi światowymi standardami i stanem współczesnej wiedzy medycznej.

Koniecznie wypełnijcie też TEST O RAKU. Ja muszę przyznać, że pomimo moich wcześniejszych doświadczeń zaznaczyłam w nim całkiem sporo nieprawidłowych odpowiedzi - a te właściwe niejednokrotnie wprawiły mnie w zdumienie, niedowierzanie i zupełnie zszokowały. 

Fundacja Alivia ma na swoim koncie również kampanie społeczne
"Wojna z rakiem" oraz "Weź raka na cel", 
 których flagowe filmiki możecie obejrzeć poniżej. 




 Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia - 
i obyście nigdy nie musieli żadnej takiej nierównej walki stoczyć...