Czasami myślę sobie, że powinnam była urodzić się mężczyzną - bo kompletnie nie rozumiem tych babskich przepychanek, krwawych jatek i rozpętywanych raz za razem shitstormów. Niektóre sytuacje z życia codziennego i zaciekłe kobiece dyskusje toczące się w świecie wirtualnym coraz bardziej każą mi wątpić w zasadność idei równouprawnienia. Bo z jednej strony oczekujemy tego równouprawnienia od mężczyzn i walczymy o nie zawzięcie niczym lwice - a z drugiej strony siebie nawzajem nie potrafimy traktować równoprawnie, po ludzku i z należytym szacunkiem...
![]() |
| foto: pinterest.com |
Matka matce wilkiem ?
Wygląda na to, że tak !
Przypuśćmy , że jesteś (świeżo upieczoną) mamą. Domyślam się, że czasami nieco zagubioną w tej swojej życiowej roli, wiążącej się przecież z ogromnym stresem i odpowiedzialnością. Najprawdopodobniej przeczytałaś już całe stosy poradników oraz artykułów w prasie i Internecie na temat pielęgnacji i wychowania dziecka. Wysłuchałaś też stu tysięcy "dobrych rad" od swojej mamy, babci, teściowej, koleżanki i sąsiadki - a jednak zawsze znajdzie się coś, co nadal będzie Cię nurtowało i spędzało Ci sen z powiek...
A może po prostu brakuje Ci rozmowy z kimś, kto znajduje się w sytuacji bardzo podobnej do Twojej? Może potrzebujesz się wygadać, wywnętrzyć, podzielić własnymi doświadczeniami i wątpliwościami - oraz uzyskać życzliwe, kobiece wsparcie ?
No to teraz opowiem Ci o miejscach,
gdzie z dużym prawdopodobieństwem tego wsparcia NIE DOSTANIESZ.
Internetowe fora i Facebookowe grupy dla mam -
idea jakże szczytna i pozytywna w swoich założeniach,
a jednak w praktyce podczas dołączania do większości takich grup
na Twoim monitorze powinien pojawiać się poniższy znak ostrzegawczy :
Sama też kilkukrotnie taki błąd popełniłam.
Zostałam członkiem grupy - a już po kilku godzinach
uciekałam stamtąd takim pędem, aż unosił się za mną wirtualny kurz ;)
Jeśli karmisz piersią - nazwą Cię tam "chodzącą mleczarnią" i "krową, wywalającą cycki na środku ulicy". Jeżeli mlekiem modyfikowanym - będą wytykać, że krzywdzisz swoje dziecko i kompletnie nie dbasz o jego rozwój.
Jeżeli jesteś mamą kilkorga dzieci - powiedzą Ci, żeś "patologia". Jeśli natomiast masz w swoim domu jedynaka - zawyrokują, że to przez Twoje lenistwo i wygodnictwo.
Jeżeli swojego dziecka nie szczepisz - zaraz przeczytasz, że jesteś głupia i nieodpowiedzialna. Jeżeli szczepisz - usłyszysz w sumie to samo, tyle że od innych osób i w innym kontekście.
A już nie daj Boże, jeśli rodziłaś przez cesarskie cięcie - bo przecież to w sumie "nie żaden poród, tylko zwykłe wydobyciny". Więc może Twoje dziecko nie powinno obchodzić co roku kolejnych urodzin - tylko jakąś Rocznicę Wydobycia albo inny dziwny twór językowy?
A już nie daj Boże, jeśli rodziłaś przez cesarskie cięcie - bo przecież to w sumie "nie żaden poród, tylko zwykłe wydobyciny". Więc może Twoje dziecko nie powinno obchodzić co roku kolejnych urodzin - tylko jakąś Rocznicę Wydobycia albo inny dziwny twór językowy?
Praktycznie każdy temat i każde pytanie jest tam świetnym pretekstem ku temu, by przetoczyła się nad Tobą ogromna gównoburza z piorunami - i by kobiety znajdujące się po drugiej stronie monitora mogły zmieszać Cię z błotem, wytknąć Ci wszystkie Twoje domniemane błędy i spalić Cię rytualnie na symbolicznym stosie wraz w innymi czarownicami.
![]() |
| foto: imgur.com |
Z punktu widzenia psychologii -
kobiety to mistrzynie AGRESJI RELACYJNEJ !
Podczas gdy mężczyźni częściej uciekają się do przemocy fizycznej (która również do niczego dobrego nie prowadzi) - kobiety
dysponują jeszcze bardziej przemyślanym i wyrafinowanym narzędziem, polegającym na
rozsiewaniu złośliwych pomówień na temat nielubianej osoby (tudzież
osoby, której opinia choć trochę odbiega od tego, co same przyjęły sobie
za pewnik).
"Agresywność
relacyjna to tendencja do krzywdzenia innych poprzez utrudnianie lub
niszczenie ich relacji społecznych (...) drogą rozsiewania plotek ,
wykluczania społecznego, ignorowania lub nastawiania innych członków
grupy przeciwko danej osobie." [ źródło: TUTAJ ]
Na potrzeby tego wpisu spróbowałam przypomnieć sobie wszystkie sytuacje, w jakich kiedykolwiek w życiu zostałam skrytykowana, shejtowana czy obrażona - poczynając od czasów szkolnych aż do teraz. Okazuje się, że w przytłaczającej większości przypadków krytyka ta była we mnie wymierzana przez inne dziewczynki lub dorosłe kobiety. To właśnie one zawsze wbijały najostrzejsze szpile, sączyły najwięcej jadu i potrafiły najcelniej trafić w mój najsłabszy punkt.
Być może to właśnie dlatego w pewnym momencie zaczęłam unikać ich towarzystwa jak ognia i spędzać przeważającą część mojego czasu ze znajomymi przeciwnej płci - ponieważ wiedziałam, że z ich strony nigdy nie doświadczę aż tylu przykrości, fałszu i zawiści. Zastanówcie się przez chwilę, pomyślcie...Czy Wy też macie za sobą takie doświadczenia - i dochodzicie do podobnych wniosków?
Na potrzeby tego wpisu spróbowałam przypomnieć sobie wszystkie sytuacje, w jakich kiedykolwiek w życiu zostałam skrytykowana, shejtowana czy obrażona - poczynając od czasów szkolnych aż do teraz. Okazuje się, że w przytłaczającej większości przypadków krytyka ta była we mnie wymierzana przez inne dziewczynki lub dorosłe kobiety. To właśnie one zawsze wbijały najostrzejsze szpile, sączyły najwięcej jadu i potrafiły najcelniej trafić w mój najsłabszy punkt.
Być może to właśnie dlatego w pewnym momencie zaczęłam unikać ich towarzystwa jak ognia i spędzać przeważającą część mojego czasu ze znajomymi przeciwnej płci - ponieważ wiedziałam, że z ich strony nigdy nie doświadczę aż tylu przykrości, fałszu i zawiści. Zastanówcie się przez chwilę, pomyślcie...Czy Wy też macie za sobą takie doświadczenia - i dochodzicie do podobnych wniosków?
![]() |
| foto: www.stepdigest.com |
Czy na grupach adopcyjnych jest ciut inaczej ?
Tylko "CIUT"...
Byłam przekonana, że wśród obecnych i przyszłych mam adopcyjnych panuje jednak nieco cieplejsza atmosfera. W końcu same niejednokrotnie spotykają się z brakiem akceptacji swoich wyborów, społecznym ostracyzmem i alienacją. Kto jak kto - ale akurat one powinny wiedzieć doskonale, czym potrafi być niezrozumienie, pochopne ocenianie i posługiwanie się krzywdzącymi stereotypami, które niewiele mają wspólnego ze stanem faktycznym...Lecz niestety - mamy adopcyjne też ŻRĄ SIĘ pod niejednym forumowym wątkiem i niejedną facebookową dyskusją niczym
wściekłe psy - i licytują o to, kto ma większe prawo do nazywania się matką...
I choć moim zdaniem grupy te czasami niosą ze sobą naprawdę dużą wartość - to jednak tam też coraz częściej daje się zauważyć mnóstwo jadu, hejtu oraz rzucania kamieniami (tudzież kupami) do cudzego ogródka...A smutna prawda wygląda dokładnie tak, jak w tytule : to kobiety kobietom gotują ten los...
I choć moim zdaniem grupy te czasami niosą ze sobą naprawdę dużą wartość - to jednak tam też coraz częściej daje się zauważyć mnóstwo jadu, hejtu oraz rzucania kamieniami (tudzież kupami) do cudzego ogródka...A smutna prawda wygląda dokładnie tak, jak w tytule : to kobiety kobietom gotują ten los...
"Jak to? Nie próbowałaś wywołać laktacji?! Nie chciałaś dać swojemu
adoptowanemu dziecku WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE? Nie biegałaś po
wszystkich poradniach laktacyjnych w kraju, nie piłaś ziółek i nie
masowałaś cycków jak oszalała, żeby wyprodukować z nich ten magiczny
napój bogów i nektar rodzicielskiej miłości? No to powiem Ci - ch** z
Ciebie, a nie matka! Nigdy nie będziesz w stanie nawiązać ze swoim dzieckiem silnej , autentycznej więzi !"
I takie przykłady można tutaj mnożyć naprawdę w nieskończoność...
![]() |
| foto: pinterest.com |
***
Jestem w tym wpisie ciut wulgarna, wiem. Być może niektórzy z Was mnie za to nie polubią i uznają, że zwalczam hejt - takim samym hejtem ... Tak czy siak - przeraża mnie poziom ludzkiej hipokryzji i zakłamania. Nie ma to jak powtarzać dziecku, że w życiu liczy się szacunek i tolerancja wobec drugiego człowieka - a następnie ciskać obelgami w kogo popadnie w poczuciu własnej RZEKOMEJ anonimowości , wyższości i bezkarności. Oczami wyobraźni widzę Was - szalone maDki plujące jadem na Fejsie - i wyglądacie tak:
***
A mimo wszystko - nadal wierzę
w JEDEN WSPÓLNY MIANOWNIK MACIERZYŃSTWA.
Ten wspólny mianownik to MIŁOŚĆ DO DZIECKA.
Nieważne, czy karmionego piersią - czy butelką.
Nieważne, czy rodzonego siłami natury - czy przez cesarskie cięcie.
Nieważne, czy z brzuszka - czy z serduszka.
Bo każda z nas jest inna -
ale każda kocha swoje dziecko tak samo
i chce dla niego jak najlepiej !
A zatem - przestańmy wystawiać swoje macierzyństwo
i dzieciństwo naszych dzieci
na ciągłą , nieustającą LICYTACJĘ !
A zatem - przestańmy wystawiać swoje macierzyństwo
i dzieciństwo naszych dzieci
na ciągłą , nieustającą LICYTACJĘ !






