Tytułowe pytanie "jak wybrać najlepsze przedszkole dla dziecka?" to z całą pewnością prawdziwa zmora niejednych rodziców - a od pewnego czasu również i nasza.
Wszyscy chcemy przecież, żeby nasze dziecko miało zapewnione to, co
najlepsze. I wcale nie mam tu na myśli hipernowoczesnego budynku,
pierdyliarda dodatkowych zajęć ani wypasionych sprzętów, którymi równie
dobrze można byłoby wyposażyć międzyplanetarną stację kosmiczną...Dzisiaj opowiem Wam trochę o naszych dotychczasowych doświadczeniach w tej materii - i wyborze przedszkola, które najprawdopodobniej pozostanie już tym docelowym.
Rekrutacja do przedszkoli w teorii.
Do przedszkola mogą zapisać dziecko jego rodzice lub opiekunowie prawni. Maluszek może zacząć uczęszczać do takiej placówki już w momencie, kiedy ukończy 2,5 roku - natomiast od 6. roku życia jest to kwestia obligatoryjna, z której rodzice muszą się wywiązać. Podobnie urząd miasta lub gminy ma obowiązek zapewnić miejsce w publicznym przedszkolu każdemu dziecku w wieku 6 lat - a także temu młodszemu (5-, 4- i 3-latkowi), jeżeli tylko jego rodzice zgłoszą taką chęć i potrzebę.
Rekrutacja do przedszkoli w większości placówek odbywa się zarówno drogą internetową, jak i tradycyjną. W obu przypadkach trzeba wypełnić odpowiedni formularz i po prostu czekać na ogłoszenie listy przyjętych - pamiętając jednocześnie o tym, że przy rekrutacji do przedszkola publicznego największa liczba punktów rekrutacyjnych przysługuje dzieciom:
- z rodziny wielodzietnej,
- niepełnosprawnym,
- mającym niepełnosprawnych rodziców lub rodzeństwo,
- wychowywanym tylko przez jednego rodzica,
- przebywającym w rodzinie zastępczej. (źródło: KLIK)
Muszę Wam powiedzieć, że pomimo wspomnianego wyżej obowiązku nałożonego na urzędy miasta i gminy - w praktyce rekrutacja do przedszkoli wcale nie musi wyglądać już tak różowo.
W naszym najbliższym miasteczku ze względu na ograniczony metraż placówki część grup przedszkolnych została przeniesiona do funkcjonującego tu gimnazjum. Co z tego, że miejsca dla dzieci ostatecznie się znalazły - skoro kilkulatki uczą się i przebywają w tym samym budynku, co gimnazjaliści?
Mówiąc zupełnie szczerze, jakoś niekoniecznie chciałabym posyłać Bąbla do miejsca, w którym zasadniczą większość uczniów stanowi młodzież w wieku 13-15 lat... - i był to jeden z czynników, dla których postanowiliśmy w naszych poszukiwaniach odpowiedniego przedszkola zapuścić się w nieco bardziej oddalone od domu rejony...
Przedszkole prywatne czy publiczne?
Tutaj nie jestem w stanie odpowiedzieć jednoznacznie - ponieważ odnoszę wrażenie, że po prostu nie ma na to żadnej reguły. Bardzo dużo zależy od tego, jacy ludzie zatrudniani są w danej placówce - a niestety nie zawsze są to osoby kryształowe, z prawdziwym powołaniem i naprawdę dobrze przygotowane do pracy z dziećmi.
Podobnie jak w każdej innej profesji - zawsze znajdzie się jakaś "czarna owca" tudzież "zgniłe jajo", które potem niestety może bardzo mocno rzutować na odbiór i wizerunek całej placówki. W naszym miejscowym przedszkolu niestety również takie jednostki pracują. Znam je osobiście z własnych studenckich praktyk - i mówiąc zupełnie szczerze nie powierzyłabym im nie tylko własnego dziecka, ale nawet akwariowej rybki czy kwiatka w doniczce...
Podobnie jak w każdej innej profesji - zawsze znajdzie się jakaś "czarna owca" tudzież "zgniłe jajo", które potem niestety może bardzo mocno rzutować na odbiór i wizerunek całej placówki. W naszym miejscowym przedszkolu niestety również takie jednostki pracują. Znam je osobiście z własnych studenckich praktyk - i mówiąc zupełnie szczerze nie powierzyłabym im nie tylko własnego dziecka, ale nawet akwariowej rybki czy kwiatka w doniczce...
Czym kierować się przy wyborze przedszkola?
Po pierwsze - wspomniany już wcześniej PERSONEL.
Na pewno jako rodzice chcielibyśmy oddawać nasze potomstwo w ręce godnych zaufania,
kompetentnych i sprawdzonych opiekunów - którzy nie okażą się w pewnym
momencie jakimiś patologicznymi frustratami i nie zechcą wyładowywać
swoich napięć na wychowankach.
Pytanie tylko, jak się o tym przekonać? Myślę, że warto odwiedzić rozważaną placówkę osobiście - nawet jeszcze zanim zacznie się właściwa rekrutacja do przedszkoli. Zwyczajnie porozmawiać z jej dyrektorem czy wychowawcami i ocenić, jakie wywarli na nas wrażenie - oraz czy nie zderzyliśmy się ze ścianą chamstwa, tępoty lub zawodowego wypalenia. Dobrze jest kierować się tutaj także poleceniem innych, zaprzyjaźnionych rodziców - którzy już mają doświadczenia z tą konkretną kadrą i mogą nam coś więcej o niej opowiedzieć.
Po drugie - dostępne w przedszkolu ZAJĘCIA DODATKOWE.
Jak widać na załączonym obrazku , w wybranym przez nas przedszkolu prywatnym jest tych zajęć i akcji trochę więcej - oczywiście o ile nie okażą się one jedynie tzw. "martwą literą" i nie będą odbywały się bardzo sporadycznie.
Różnica w cenie pomiędzy dwiema porównywanymi przeze mnie placówkami to około 250 złotych za miesiąc - jednak trzeba doliczyć do tego też koszt samych dojazdów, ponieważ przedszkole nr 2 jest od nas oddalone o jakieś 20 kilometrów i będziemy tam musieli codziennie Bąbla dowozić.
Plusem placówki prywatnej jest dla mnie natomiast to, że znajduje się ona w nieco większym mieście - i spora część zajęć dla przedszkolaków odbywa się w muzeach, galeriach sztuki, teatrze czy centrum kultury, co z kolei w naszej mieścinie ma miejsce bardzo rzadko i tylko przy okazji większych zorganizowanych wycieczek.
Po trzecie - BUDYNEK, JEGO OTOCZENIE I WARUNKI LOKALOWE.
Nasze przedszkole publiczne znajduje się przy dość ruchliwej ulicy, przez którą w godzinach szczytu nawet ja sama czasami aż boję się przechodzić. Na szczęście dzięki środkom unijnym jakiś czas temu przeszło generalny remont, została do niego dobudowana dodatkowa sala gimnastyczna i całość prezentuje się zdecydowanie lepiej niż w czasach, kiedy jako dziecko po raz pierwszy przekraczałam jego progi ;) Poszczególne sale to raczej takie "pomieszanie z poplątaniem" - i mówiąc szczerze troszkę brakuje mi tu jakiegoś ujednolicenia i przyświecającej wnętrzom myśli przewodniej.
Wybrane przez nas przedszkole prywatne to z kolei twór stosunkowo "świeży" i funkcjonujący dopiero od 2010 roku. Budynek jest wprawdzie niewielki, ale za to przepiękny - i cały wymalowany w dzikie zwierzęta, na widok których Bąbel aż otworzył buzię z zachwytu ;) Całość położona jest na bardzo spokojnym, wyizolowanym od centrum miasta osiedlu - a tuż obok znajduje się duży plac zabaw i kompleks boisk sportowych. Wszystkie pomieszczenia utrzymane są w zbliżonym stylu, do którego najbardziej pasuje moim zdaniem określenie "eco-friendly" albo "animal-friendly" ;)
Po czwarte - ROZKŁAD DNIA W PRZEDSZKOLU.
Tak naprawdę nie mam zielonego pojęcia, jak będą wyglądały moje godziny pracy, kiedy urlop wychowawczy już dobiegnie końca. Na wszelki wypadek poszukiwaliśmy jednak przedszkola, w którym będziemy mogli zostawiać Bąbla już o godzinie 6:30, a odbierać nawet o 18 (choć rzecz jasna wolałabym uniknąć aż tak długiego czasu spędzanego w placówce). W naszym miejscowym przedszkolu dziecko musi zostać odebrane najpóźniej do godziny 16:30, co niestety mogłoby okazać się dla nas nie do przeskoczenia.

