niedziela, 9 stycznia 2022

Co robić w Bieszczadach poza sezonem wakacyjnym? 15 atrakcji, z których skorzystacie również zimą.

Zimowe Bieszczady są niemal kompletnie wyludnione, ciche, pozbawione wszechobecnej komercji.
Idealne na totalny reset i odpoczynek od ludzi - ale również na zwiedzanie w spokoju 
interesujących miejsc, przez które normalnie przewijają się całe tabuny turystów. 

***

1. Muzeum Kultury Duchowej i Materialnej Bojków w Myczkowie powstało dzięki staraniom Stanisława Drozda - historyka i pasjonata tutejszej kultury ludowej. Pierwsze zbiory Pan Stanisław zaczął gromadzić w latach 70. i przechowywał je w szkole podstawowej, w której wówczas uczył. W późniejszym okresie udało się uzyskać wsparcie Gminy Solina oraz fundusze europejskie na rozwój dalszej działalności. Aktualnie muzeum prezentuje kulturową różnorodność regionu, gromadzi eksponaty związane z życiem dawnych wsi i miasteczek oraz przekazuje wiedzę dotyczącą pielęgnowanych tu zwyczajów, obrzędów i tradycji.

 2. Zapora w Solinie to obiekt, o którym chyba każdy słyszał. Betonowa konstrukcja o wysokości 82 metrów i długości 664 metrów spiętrza wody Sanu oraz Solinki - i jest tym samym najwyższą zaporą wodną w Polsce. Najprzyjemniej spacerowało się po niej w zupełnej ciszy, we wczesnych godzinach porannych - kiedy jeszcze nie było tu żadnych innych zwiedzających poza nami. Zdradzę Wam też, że obecnie trwa budowa widokowej kolejki gondolowej nad Soliną, z której prawdopodobnie będzie można skorzystać już w czerwcu tego roku.

3. Punkty widokowe w Polańczyku są dwa: jeden tuż za parkingiem przy Centrum Informacji Uzdrowiskowo-Turystycznej - a drugi przy Osiedlu na Górce, gdzie znajdował się nasz pensjonat. Przy ładnej pogodzie i dobrej widoczności z pierwszego można obserwować głównie zbiornik wodny i pobliskie szczyty, a z drugiego roztacza się piękny panoramiczny widok na całą miejscowość oraz jej okolice.

4.  Muzeum Młynarstwa i Wsi w Ustrzykach Dolnych. Ustrzycki Młyn funkcjonował w latach 1925-2007. Obecnie udostępniono w nim do zwiedzania aż 1100 metrów kwadratowych na czterech kondygnacjach, na których turyści mogą poznać kompletne mechanizmy służące do czyszczenia i mielenia zboża przy pomocy nowoczesnej linii napędowej. Uzupełnieniem wewnętrznej ekspozycji jest również wystawa plenerowa z licznymi urządzeniami i maszynami wykorzystywanymi w gospodarstwach wiejskich w XIX i XX wieku. Na najniższym piętrze znajduje się natomiast karczma, w której można skosztować tradycyjnych lokalnych przysmaków.

5. Wielka pętla bieszczadzka, czyli najciekawsza trasa turystyczna w Bieszczadach. Za jej punkt startowy uważa się Lesko, natomiast jej łączna długość wynosi 144 kilometry (lub 155, jeżeli uwzględnimy również miejscowość Wołosate). Trasa wiedzie przez cztery różne parki krajobrazowe, liczne punkty widokowe oraz miejsca, z których można dotrzeć chociażby do Połoniny Caryńskiej, Wetlińskiej, na Tarnicę, Halicz oraz Szeroki Wierch. Tak naprawdę dopiero podążając tą drogą udało nam się zaznać prawdziwej, bieszczadzkiej zimy - w ramach której auto ledwie dawało radę pod górkę, a nogi zapadały się w śniegu powyżej kolan. 

6. Kultowy bar "Siekierezada" w Cisnej został zainspirowany równie kultową powieścią Edwarda Stachury pod tym samym tytułem. Jako że Stachura był w czasach licealnych jednym z moich ulubionych poetów i prozaików, po prostu nie mogłam przejść obojętnie obok tego miejsca i nie zawitać w jego drewniane, diabelskie progi. Dawniej w Bieszczady trafiali głównie ludzie twardzi i hardzi, niepogodzeni ze światem artyści, niejednokrotnie z trudną przeszłością... Wielu z nich pracowało w tamtejszych lasach, przy wycince i transporcie drzew - a po pracy zbierali się w bieszczadzkich barach, przepijali w nich całą wypłatę, prowadzili rozmowy o życiu, śmierci i sztuce. Podobny klimat panuje w "Siekierezadzie" aż do dnia dzisiejszego - choć oczywiście i tutaj dotarły już pewne elementy współczesnej komercji.

7. "Cichy memoriał" - bieszczadzkie murale Arkadiusza Andrejkowa. O popularnych deskalach Andrejkowa napisałam Wam ostatnio cały obszerny post, więc nie będę marudzić i się powtarzać. Wystarczy kliknąć w podlinkowany tekst, żeby raz jeszcze wybrać się z nami szlakiem jego obrazów, malowanych głównie na drzwiach podkarpackich stodół oraz innych zabudowań gospodarczych.

8. Pokazowa Zagroda Żubrów w Mucznem zajmuje łącznie powierzchnię aż 7 hektarów i pozwala obserwować zwierzęta w ich naturalnym górskim środowisku. Raczej nie spodziewajcie się, że żubry podejdą do Was na tyle blisko, żeby zrobić im sesję zdjęciową i przyjrzeć się dokładnie tym największym dzikim ssakom Europy. W okresie zimowym zobaczycie najprawdopodobniej jedynie oddalone ciemne punkty na śniegu - ale trasa do zagrody jest na tyle malownicza, że mimo wszystko warto się nią przejechać.



9. Regionalne smaki w bieszczadzkich karczmach. Będąc tutaj po prostu nie ma opcji, żeby nie spróbować bojkowskich pierogów z farszem ziemniaczano-kapuścianym, łemkowskich kotletów z kaszy gryczanej zwanych hryczanykami czy też tradycyjnej lokalnej zupy kisełyci na bazie kwasu z kiszonej kapusty. W okolicznych miejscowościach króluje również smażony, pieczony i wędzony pstrąg odławiany z bieszczadzkich potoków. My stołowaliśmy się głównie z Polańczyku - i tam z czystym sumieniem możemy polecić Wam Oberżę "Zakapior", Karczmę Bieszczadzką oraz Karczmę "Pod Batem".

10. Ruiny Klasztoru Karmelitów Bosych w Zagórzu to miejsce, które może spodobać się nawet osobom nieszczególnie religijnym. Na początku swojego istnienia stanowiło przede wszystkim fortyfikację obronną, przy której działał również szpital dla weteranów. W późniejszych latach kwitło tam życie zakonne, którego upadek nastąpił po pierwszym rozbiorze Polski i ogromnym pożarze w 1822 roku. Obecnie na trasie do ruin znajdują się stacje drogi krzyżowej, a na szczycie wzgórza działa nowoczesne Centrum Kultury Foresterium. 

11. Zamek Królewski w Sanoku ma bardzo ciekawą historię, której jednak nie będę Wam tutaj szczegółowo przytaczać - zawsze możecie skonsultować się w tej kwestii z wujkiem Google ;) Obecnie jest on siedzibą Muzeum Historycznego, gdzie znajdziemy m.in. galerię prac Zdzisława Beksińskiego oraz ekspozycję ikon i sztuki cerkiewnej z XV-XIX wieku. Jeśli zdecydujecie się na zwiedzanie zamku - najlepiej zrobić to w towarzystwie przewodnika, po wcześniejszej mailowej rezerwacji.

12. Bieszczadzka Wytwórnia Piwa Ursa Maior w Uhercach Mineralnych to obiekt wyjątkowo multifunkcyjny: warzelnia, salon sztuki, miejsce degustacji, a także sklep "Esencja Karpat", pełen unikalnych regionalnych produktów. Tutejsze kraftowe piwa mają etykiety i nazwy nawiązujące do dzikiej bieszczadzkiej przyrody - a oprócz nich można zaopatrzyć się również w produkowane ręcznie słodycze, naturalne soki, ciekawą bieszczadzką literaturę, ceramikę i inne tematyczne pamiątki. Kupując cegiełkę w postaci autorskich pocztówek można też dorzucić swój grosik na rzecz budowy "Pogotowia dla Niedźwiedzi" - pierwszego takiego ośrodka w Polsce, w którym dzikie zwierzęta będą profesjonalnie leczone, a następnie zwracane przyrodzie.

13. Galeria Zdzisława Beksińskiego w Sanoku. W galerii byliśmy w 2014 roku - czyli w czasach, kiedy jeszcze nie prowadziłam bloga, a moje zdjęcia wyglądały jak robione przysłowiowym "butem". W związku z tym nie pokażę Wam żadnych ciekawych ujęć - ale zapewniam, że miejsce jest naprawdę warte odwiedzenia, a twórczość Beksińskiego i jego mroczne wizje wywarły na nas wtedy wręcz piorunujące wrażenie. Zbiory galerii obejmują nie tylko obrazy i szkice, lecz również fotografię artystyczną, rzeźby i prace komputerowe - a także mnóstwo przedmiotów i dokumentów związanych z prywatnym życiem artysty.

14. Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku to jeden z najciekawszych i największych polskich skansenów, do których mieliśmy okazję dotrzeć. Według dostępnych źródeł zajmuje powierzchnię aż 38 hektarów, obejmuje sobą 150 obiektów etnograficznych, a w jego zasobach magazynowych znajduje się aż 31 tysięcy eksponatów z zakresu kultury ludowej, mieszczańskiej, dworskiej i sakralnej. Do lat 40. XX wieku tereny te były zamieszkiwane przez cztery różne grupy etniczne: Bojków, Łemków, Dolinian i Pogórzan. Dzięki skansenowi możemy poznać style budownictwa oraz elementy życia codziennego, charakterystyczne dla każdej z tych grup - a także obejrzeć ekspozycję dotyczącą przemysłu naftowego oraz Galicyjski Rynek, który w sezonie letnim tętni życiem, oferując zwiedzającym różnego rodzaju usługi i plenerowe inscenizacje.

15. Wycieczki z Biurem Podróży "Bieszczader" to (moim skromnym zdaniem) bardzo istotny element, o który warto zadbać podczas pobytu na Podkarpaciu. My zdecydowaliśmy się na sylwestrowy kulig z końmi i płonącymi pochodniami - ale poza takimi atrakcjami można wybrać się z nimi również do Przemyśla, Krosna, na Słowację, Węgry czy Ukrainę. Oferta biura jest naprawdę bogata i różnorodna - więc warto śledzić wszelkie nowości i aktualizacje na ich oficjalnej stronie internetowej, żeby niczego nie przegapić :)

Trasa naszego kuligu przebiegała jednym z najbardziej malowniczych górskich szlaków, którym jeszcze na przełomie XIX i XX wieku jeździła bieszczadzka kolejka wąskotorowa. Mijaliśmy nie tylko łagodne górskie zbocza, ale również otoczone lasami wąwozy, drewniane kładki i kamienne mostki. W połowie drogi zatrzymaliśmy się przy punkcie widokowym na rzekę Osławę - gdzie koniki mogły sobie chwilę odpocząć, a turyści zrobić pamiątkowe zdjęcia i rozprostować nogi. 

 
Naszą podróż zakończyliśmy na ośnieżonej leśnej polanie, na której zastaliśmy rozpalone wcześniej ognisko i szwedzkie pochodnie, wykonane z odpowiednio ponacinanych pni. Oprócz tego czekał na nas też bufet z gorącą herbatą i grzanym winem, pyszne proziaki z masłem czosnkowym i najlepsza swojska kiełbasa, jaką w życiu jedliśmy - przeznaczona oczywiście do upieczenia nad ogniem. 

W trakcie samego ogniska i przejazdu autokarem z Polańczyka wysłuchaliśmy wielu ciekawych bieszczadzkich historii, opowieści o bliskich spotkaniach z niedźwiedziami i wilczymi watahami. Naszym przewodnikiem był pan Edwin Bebło - nauczyciel i geograf, którego wszystkich uprawnień i licencji nie sposób tutaj wymienić; człowiek o ogromnej wiedzy historycznej i przyrodniczej. To właśnie on (zupełnie bez przynudzania!) przybliżył nam dzieje całego regionu, zwrócił uwagę na najważniejsze mijane zabytki, opowiedział o walkach toczonych dawniej w Bieszczadach, o przesiedleniach tutejszej ludności, o najczęściej spotykanych gatunkach zwierząt i ich zwyczajach... Kolejny pobyt w okolicy zarezerwowaliśmy sobie już na czerwiec - i wtedy też na pewno nie omieszkamy wybrać się z "Bieszczaderem" w jakąś ciekawą turystyczną trasę :) 
 


 
A na koniec jeszcze coś do posłuchania w bieszczadzkich klimatach. 
Od kilku dni katuję bez przerwy i myślę sobie, co te góry robią z człowiekiem...
W moim przypadku diametralnie zmieniają perspektywę i weryfikują życiowe priorytety.