Potwory do oswojenia mogą być bardzo różne - tak samo, jak różne
są dziecięce lęki, obawy i uczucia. Czasami jest to jakieś nowe
miejsce, którego dziecko nie zna i nie czuje się w nim pewnie.
Innym razem - sytuacja rodzinna lub rówieśnicza, w której maluszek
znajduje się po raz pierwszy i nie wie jeszcze do końca, jak
sobie z nią poradzić. Może to być również jakaś bardzo silna negatywna
emocja, która narasta w dziecku i nie potrafi znaleźć sensownego
ujścia. Jeszcze kiedy indziej potworną postać przybiera nocny cień
albo szelest, który w dziecięcej wyobraźni urasta do rangi groźnej
bestii, czającej się w szafie czy pod łóżkiem. Najczęściej
okazuje się jednak, że wszystkie te potwory wymagają tylko
odpowiedniego podejścia i obłaskawienia - z czym genialnie radzą
sobie opowiadania terapeutyczne autorstwa Moniki Drużyńskiej.
"Jak oswoić potwory?" to kilka krótkich historii z życia zwyczajnej,
czteroosobowej rodziny. Jest tam mama, tata , dziewczynka imieniem
Nikolina i jej młodszy braciszek Alek - który przychodzi na świat w
pierwszym opowiadaniu i sam staje się w pewnym sensie "oswojonym
potworem" swojej starszej, zazdrosnej o niemowlę, siostry.
Towarzysząc bohaterom w ich kolejnych przygodach, stajemy również twarzą w twarz z najczęstszymi dziecięcymi problemami i dylematami. Agresywny kolega w przedszkolu, śmierć ukochanego czworonożnego przyjaciela, choroba i pobyt w szpitalu czy też nieśmiałość i trudności w nawiązywaniu kontaktów... - to tylko niektóre rozterki, z jakimi mierzą się Nikolina i Alek i z jakimi z wielkim prawdopodobieństwem przyjdzie zmierzyć się każdemu małemu Czytelnikowi.
Towarzysząc bohaterom w ich kolejnych przygodach, stajemy również twarzą w twarz z najczęstszymi dziecięcymi problemami i dylematami. Agresywny kolega w przedszkolu, śmierć ukochanego czworonożnego przyjaciela, choroba i pobyt w szpitalu czy też nieśmiałość i trudności w nawiązywaniu kontaktów... - to tylko niektóre rozterki, z jakimi mierzą się Nikolina i Alek i z jakimi z wielkim prawdopodobieństwem przyjdzie zmierzyć się każdemu małemu Czytelnikowi.
Lektura w przystępny i prosty sposób przeprowadza dziecko przez
wiele istotnych zagadnień związanych chociażby z aklimatyzacją
przedszkolną czy socjalizacją w szerszym tego słowa znaczeniu. Uczy
tolerancji, zrozumienia dla czyjejś odmienności oraz poszukiwania
konstruktywnych rozwiązań w sytuacjach konfliktowych. Z ogromnym
taktem i wyczuciem opisuje i tłumaczy kwestie takie jak rozwód
rodziców, niepełnosprawność czy narodziny młodszego rodzeństwa.
Daje
konkretne i rzeczowe odpowiedzi na stawiane przez dzieci pytania -
a jednocześnie prowokuje do dalszych dyskusji i rozważań w rodzinnym
gronie. Dodatkowo robi to w sposób estetyczny, zachęcający i atrakcyjny wizualnie - za sprawą kolorowych, wyrazistych i przyciągających wzrok ilustracji Justyny Hołubowskiej-Chrząszczak.
Od pierwszej do ostatniej strony wyraźnie daje się odczuć ,
że nie ma w tym zbiorze opowiadań niczego przypadkowego i nieprzemyślanego - że jego Autorka to doświadczony pedagog, pracujący z dziećmi na
co dzień jako nauczyciel wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego, mający do nich świetne podejście.
Miałam wielkie szczęście zapoznać się z książką pani Moniki jeszcze
przed jej oficjalną premierą, zanim w ogóle została wydana - i
już wtedy uznałam, że ma w sobie naprawdę ogromny potencjał.
Polecam wszystkim rodzicom traktować ją nie tylko jako zbiór
pouczających historii czytanych dziecku przed snem - ale przede
wszystkim jako bardzo przydatne narzędzie wychowawcze, stanowiące
idealny pretekst do rozmów na ważne tematy.
Podsumowując, zostawiam Wam jeszcze słowa mojego autorstwa,
które ukazały się na materiałach promocyjnych książki - oraz częściowo na jej okładce.
"Dzieci - to ludzie tacy, jak my.
które ukazały się na materiałach promocyjnych książki - oraz częściowo na jej okładce.
"Dzieci - to ludzie tacy, jak my.
Tylko trochę
mniejsi - i potrzebujący więcej wyjaśnień.
Ta niezwykle
ważna i wartościowa książeczka
pomaga
dzieciom oswoić ich lęki oraz obawy -
natomiast
dorosłym czytelnikom pozwala
znów spojrzeć na świat z perspektywy kilkulatka.
znów spojrzeć na świat z perspektywy kilkulatka.
Opowiadania
terapeutyczne Moniki Drużyńskiej są wprawdzie stosunkowo krótkie –
a jednak niosą
ze sobą ogromny ładunek skondensowanej, bezcennej treści.
Dzięki nim
wszelkie dziecięce strachy i wątpliwości zostają obłaskawione :
i zamiast
groźnego drapieżnika jawią się jako sympatyczny, puszysty kociak –
łaszący się
do nas i mruczący pod nosem miłe dla ucha melodie..."
ilustracje : Justyna Hołubowska-Chrząszczak
tekst : Monika Drużyńska
stron : 88
!!!UWAGA !!! KONKURS !!!
A teraz - zadanie dla Was :)
Mam do rozdysponowania 2 egzemplarze niniejszej książeczki -
żebyście mogli sami przekonać się o jej pozytywnym wydźwięku i terapeutycznym charakterze :)
A teraz - zadanie dla Was :)
Mam do rozdysponowania 2 egzemplarze niniejszej książeczki -
żebyście mogli sami przekonać się o jej pozytywnym wydźwięku i terapeutycznym charakterze :)
Wystarczy, że...OSWOICIE WŁASNEGO POTWORA.
Pomyślcie, czego najbardziej boicie się Wy lub Wasze dziecko -
co jest dla Was najtrudniejszą sytuacją, emocją lub problemem -
i jak można temu zaradzić :)
Napiszcie o tym w komentarzu tutaj lub pod postem konkursowym na Facebooku -
a być może książeczka trafi właśnie do Was :)
REGULAMIN KONKURSU
1. Konkurs przeznaczony jest dla fanów Nasze Bąbelkowo i Wydawnictwo Skrzat na Facebooku.
2. Konkurs trwa od 13 lutego 2018 do 20 lutego 2018 , do godziny 23:59.
3. Zwyciężą 2 odpowiedzi, które (według zupełnie subiektywnych kryteriów) najbardziej nas oczarują.
4. Wyniki ogłosimy w ciągu 5 dni roboczych od daty zakończenia konkursu, jako "edit" do tego wpisu.
5. Po ogłoszeniu wyników zwycięzcy mają obowiązek podania organizatorowi swoich danych teleadresowych (adres, nr telefonu oraz adres e-mail) poprzez wiadomość email (nasze.babelkowo@gmail.com) lub poprzez wiadomość prywatną na fanpage strony Nasze Bąbelkowo - w ciągu 3 dni od daty publikacji wyników na stronie organizatora. W przeciwnym razie jury wyłoni kolejnego zwycięzcę.
6. Nagroda zostanie wysłana Zwycięzcom na podany adres pocztowy na terenie Polski.
7. Udział w konkursie jest dobrowolny, bezpłatny i oznacza akceptację przez Uczestnika niniejszego regulaminu.
8. Zwycięzca konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez organizatora oraz sponsora swoich danych osobowych na potrzeby konkursu i w związku z wykonaniem postanowień niniejszego Regulaminu. Zwycięzca ma prawo wglądu do swoich danych oraz ich poprawy.
9. Konkurs nie jest sponsorowany, administrowany ani organizowany przez portal Facebook ani żadne podmioty z nim związane.
ZAPRASZAM DO UDZIAŁU I ŻYCZĘ POWODZENIA ! :)
Edit z 24.02.2018 (godz. 12:00)
UWAGA !!! WYNIKI !!!
Edit z 24.02.2018 (godz. 12:00)
UWAGA !!! WYNIKI !!!
Serdecznie dziękuję za wszystkie odpowiedzi -
oraz za wytrwałość i kreatywność w zwalczaniu własnych potworów :)
Książeczki powędrują do autorek dwóch poniższych komentarzy :
Patrycja Iwanicka : Mój dwu letni synek najbardziej bał się "BABOLA". Pare tygodni temu
pojechaliśmy na weekend do rodziny. Synek nie czuł się dobrze po za
domem i najzwyczajniej w świecie nie mógł zasnąć. Jego ciocia okropnie
postąpiła...w pewnym momencie powiedziała"zasypiaj bo BABOL Cię zje" .
Przeraziło mnie to co powiedziała, byłam w szoku. Synek się
wystraszył,zaczął płakać i prosił żeby BABOL go nie zjadł. Oczywiście
zaczełam synkowi tłumaczyć,że takie potwory nie istnieją i nie musi się
bać. Zasnął na moich rękach z płaczem. Kolejna noc i znowu problem,
Marcelek nie myślał w łóżku o tym żeby spać a o tym, że BABOL go zje.
Zasypiał z płaczem na moich rękach. A w nocy się budził i mówił, że
potwór tu był. Śpiewałam, mówiłam wiersze, tłumaczyłam,że nic takiego
się nie stanie. Marcel wiedział swoje, widział potwora w szafie, pod
łóżkiem, właściwie to wszędzie. Po prostu w niego wierzył. Więc
pomyślałam: dobrze niech ten BABOL będzie prawdziwy. Położyłam się z
synkiem do łóżka, wybrał książkę, którą chciał przeczytać przed snem.
Powiedziałam mu,że dzisiaj wyjątkowo nie będzie książki a ja opowiem mu
bajkę. Moje opowiadanie było o BABOLU, o malutkim stworzonku, które
mieszka pod łóżkiem. O tym,że każde dziecko ma swojego BABOLA, który
strzeże dziecko w nocy. Pilnuje aby każdy maluszek miał śliczne i
spokojne sny. Synkowi zaczęło się to podobać, opowiadał,że jego BABOL
jest zielony. Ma długie uszy i malutki ogon. Tylko pazury ma długie bo
nie chce ich obciąć. Hmmm wyobraźnia dziecka nie zna granic. Synek kilka
razy jeszcze dopytywał czy BABOL na pewno jest dobry, czy go będzie
pilnował i czy go nie zje. Zapewniłam,że tak właśnie jest. Bo jego BABOL
ma bardzo dobre serduszko. A po za tym zawsze w tajemnicy go karmię.
Teraz od dwóch tygodni co wieczór pod nasze łóżko ląduje porcja
smakołyków ;) ciastko, banan, kromka chleba. Wszystko zależy od tego
czym mój synek chce nakarmić swojego potwora. Z wielkiego problemu,
płaczu, nieprzespanych nocy, stworzyliśmy z synkiem piękną historię.
Kolejny wieczorny rytuał jakim jest karmienie BABOLA. Teraz gdy czytam
Marcelowi książkę przed snem mówi : mamo głośniej żeby BABOL słyszał.
Tak właśnie poskromiłam wielki strach mojego syna.
Maja Staszczyk-Trębska : Jestem
w rozdarciu, jestem w potrzasku, jestem niepewna i jestem, tak chyba
pora to powiedzieć: Jestem Przerażona. Czym? Według wielu
najcudowniejszą rzeczą na świecie. Boję się znów zajść w ciąże. Nie,
skreśl. Nie boję się samego zajścia w ciąże, boję
się drugiego porodu. Strach – to za małe słowo, by opisać moje uczucia.
Sama myśl o tym, widok sali, zapach, ból… Serce staje mi w piersi, a
ciało zamiera. Mój pierwszy poród był trudny, trwał 12 godzin, skończył
się ratującym nas obie cięciem cesarskim. Zaczęłam oddychać dopiero, gdy
usłyszałam jej płacz. Zobaczyłam ją później, w ramionach taty. To była
piękna chwila, choć cała dygotałam jeszcze i nie byłam w stanie nawet
się unieść, by potrzymać moje nowo narodzone dziecko. Przez następne 2
godziny leżałam, trzęsąc się jak stara miotła, nie mogąc przytulić mojej
córeczki. Od tych chwil minęło już prawie 2 lata, mąż pragnie drugiego
dziecka, ja sama też chciałabym by Lili miała rodzeństwo, ale
powstrzymuje mnie strach. Powstrzymują mnie wspomnienia, jeszcze nie
zatarte w pamięci, emocje, które nadal żywo płoną na samą myśl.
Powstrzymuje mnie paniczny lęk, obawa, zakrawający na chorobliwy stan
całkowitego przerażenia. Jako matka wiem już, że istnieją „strachy”, o
których wcześniej nie miałam pojęcia, wiem, że można bać się dosłownie
wszystkiego i niczego. I tak, innych rzeczy też się boję, ale staram się
o tym nie myśleć. Jak jednak nie myśleć o porodzie, skoro mowa o
drugiej ciąży? Jak wymazać z głowy te wspomnienia? Tego jeszcze nie
wymyśliłam… Nie wiem jak pokonać mojego Potwora, może potrzeba więcej
czasu, może w końcu sam się pokona? A może ktoś z Was walczył kiedyś z
podobnym Boogeyman’em i znalazł na niego sposób?
GRATULUJĘ I PROSZĘ O KONTAKT NA FACEBOOKU
ALBO NA MAILA : nasze.babelkowo@gmail.com









