Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na śmierć i życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na śmierć i życie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2017

Miłość na śmierć i życie...

Dzisiaj będzie post o miłości. 

Ale nie o tej miłości euforycznej, walentynkowej - która przychodzi z bukietem pachnących kwiatów i pudełkiem czekoladek pod pachą. Nie o tej, która w okolicach 14 lutego spogląda na nas z każdej sklepowej wystawy oczami uroczego pluszowego misia i kusi czerwienią wyciętych z papieru serc. Nie o tej beztroskiej, młodzieńczej, która ma "motyle w brzuchu" i jeszcze nie zna prawdziwego życia - tylko o tej dojrzałej i trudnej, której na drugie imię "walka". 

Walka o zdrowie i życie ukochanego człowieka.

Walka o przyszłość dwójki dorastających córek i małego synka, 
który nie chce wychowywać się bez taty. 

Walka o prawo do terapii, która daje naprawdę obiecujące rezultaty - 
ale znacznie przekracza możliwości finansowe.

Walka, którą od wielu miesięcy toczy Asia - żona, mama, zaprzyjaźniona blogerka, 
na pewno wielu Wam znana ze swojej strony Czasem tak jest...

zdjęcie: blog Asi

Co bym zrobiła na jej miejscu, gdyby to mój mąż albo synek zmagał się z chorobą? Gdybym miała świadomość, że to mogą być te ostatnie Walentynki razem, jeżeli nie uda się zgromadzić odpowiednich funduszy na leczenie?

Myślę, że również pukałabym do wszystkich możliwych drzwi - nawet tych, które ktoś z całych sił i z wielkim impetem zatrzaskiwałby mi przed nosem. Myślę, że schowałabym swoją dumę do kieszeni i prosiłabym o pomoc każdego, kto mógłby mi tej pomocy udzielić. Myślę, że założyłabym gruby pancerz, żeby uchronił mnie przed ludzką drwiną i znieczulicą...

Ale myślę też, że nie umiałabym być aż tak silna i dzielna, jak Asia. Że nie potrafiłabym dodatkowo wspierać jeszcze innych chorych, dodawać im otuchy i nadziei. A ona właśnie taka jest - niezłomna, nadal uśmiechnięta i niosąca pomoc, pomimo wszystkich przeciwności losu i kłód rzucanych jej pod nogi.

<<< FILMIK >>>


Co można zrobić, żeby wesprzeć Asię i Irka w ich walce?

Najszybciej i najprościej - można zasilić choć symboliczną kwotą ich konto na Zrzutka.pl albo przekazać 1% podatku. Można wspomnieć o nich w swoich mediach społecznościowych - i po raz kolejny udowodnić, że Internet i blogosfera mają wielką moc !

Ale można też dołączyć do grupy na Facebooku, na której praktycznie codziennie pojawiają się nowe licytacje. Wystawiane są tam nie tylko piękne przedmioty hand made, świetne książki, kosmetyki i biżuteria. Zdarzają się również profesjonalne sesje zdjęciowe, karnety na zabiegi SPA czy restauracyjne i hotelowe vouchery. Mówiąc krótko - możecie pomóc, a przy okazji podarować sobie jakiś ładny gadżet albo chwilę relaksu i przyjemności. 

Wiem, że takich apeli jest całe mnóstwo.

Czasami wydaje się nam, że nasza pojedyncza wpłata niczego nie zmieni -
i że sami nie będziemy w stanie naprawić całego tego niesprawiedliwego świata.

Ale ja wierzę i wiem, że pomagających jest znacznie więcej -
a każda taka pojedyncza wpłata może zbliżyć Irka do celu i ocalić mu życie... 

zdjęcie: blog Asi
 
Z okazji Walentynek życzę Wam wszystkim mnóstwo miłości ,
która nigdy nie będzie musiała stać się walką...