Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plażing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plażing. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 lipca 2019

Antyporadnik plażowania, czyli czego nie robić (z dzieckiem) nad Bałtykiem (ani nad żadnym innym morzem).


Najbardziej żenujące (rodzicielskie) zachowania, 
z jakimi można mieć do czynienia na plaży ?
Oto one (kolejność przypadkowa) !

antyporadnik plażowania - parawaning - zakaz załatwiania potrzeb fizjologicznych - Janusz i Grażyna na plaży - blog parentingowy- blog rodzicielski - madka & tateł - swimming coffin - coffin pool float
foto: www.geekologie.com

1. Puść dziecko nad morze z gołą dupą. W końcu "to tylko dziecko" - więc nie trzeba szanować jego godności, intymności ani jakichkolwiek osobistych granic. Śmiało! Można wystawiać jego genitalia na widok publiczny absolutnie bez żadnego skrępowania czy zażenowania! (Polecam również samej/samemu rozebrać się do naga i zaprezentować swoje wdzięki pozostałym plażowiczom w pełnej krasie - a przy okazji poczuć te "rozkoszne" ziarenka piasku we własnych miejscach intymnych.)

2. W negliżu uderzaj również do restauracji. Nie ma przecież nic lepszego (i bardziej apetycznego), niż posiłek w towarzystwie czyjegoś włochatego torsu, piwnego bebzola czy trzęsącego się od cellulitu tyłka w stringach przy sąsiednim stoliku.

3. Pozwól dziecku sikać i robić kupę na wydmach oraz w nadmorskich krzakach. W końcu pobliski toi-toi taki brudny i niehigieniczny, a za toaletę w restauracji trzeba zabulić przynajmniej 2 złote - więc lepiej zasrajmy całą plażę, przysypmy wszystko dyskretnie piaseczkiem i bawmy się nadal w najlepsze, niczym szczęśliwe koty w swojej aromatycznej kuwecie...(Ten wątek na profilu Doroty Zawadzkiej niestety potwierdza, że wielu rodziców wybiera właśnie taką wakacyjną opcję...)

antyporadnik plażowania - parawaning - zakaz załatwiania potrzeb fizjologicznych - Janusz i Grażyna na plaży - blog parentingowy- blog rodzicielski - madka & tateł - swimming coffin - coffin pool float
foto: www.icelandnews.is

4. Skoro kupa już zrobiona, nie zaszkodzi również zaśmiecić wybrzeża kiepami, puszkami po piwie czy zużytymi podpaskami. Świat i tak tonie w śmieciach, więc po co wyłamywać się z tego powszechnie obowiązującego trendu? Nie zapomnij tylko przyjść na plażę następnego dnia i rzucić w przestrzeń siarczystego : "Ku**a! Co za jełop tak tu nasyfił?!"

5. Na plażę koniecznie przynieś ze sobą przynajmniej ośmiopak. W końcu Twoje dziecko wręcz marzy o spędzeniu wakacji w towarzystwie bełkoczącego, ledwie trzymającego się na nogach rodzica. Gdyby w pewnym momencie zdarzyła Ci się jakaś drobna niedyspozycja i chwilowa utrata świadomości - absolutnie się nie martw! Na pewno zajmą się nim jacyś sympatyczni współplażowicze, funkcjonariusze straży miejskiej lub policji (a docelowo - troskliwi przedstawiciele lokalnego MOPS-u...)

6. Weź również swój nieodzowny głośnik marki JBL (to prawie jak DBL - czyli "debil"). Następnie puść z niego na cały regulator repertuar Zenka Martyniuka, naparzaj tak non-stop przez jakieś 8 godzin i pełen entuzjazmu oczekuj, że wszyscy wokół ochoczo zaintonują razem z Tobą  "przez te oczy zielone, zielone..."

7. Miej głęboko gdzieś wywieszoną czerwoną flagę, nadciągający sztorm, ostrzeżenia meteorologów i ratowników. Kąp się dalej w najlepsze, wypływaj na pełne morze! W ostateczności dobijesz na swoim dmuchanym jednorożcu/flamingu/krokodylu aż do upragnionych brzegów majaczącej gdzieś w oddali Szwecji... A jeśli nie - no cóż, mówi się trudno...

8.  Zrób "se" parawan - ale nie jakiś taki zwykły i przeciętny, tylko zajmujący od razu kilka hektarów i prezentujący się z oddali niczym schron przeciwlotniczy. Niech zaanektuje sobą przynajmniej połowę ogólnodostępnej plaży, będzie odpowiednio zadaszony i odcina Cię całkowicie od wszelkich zewnętrznych bodźców. Dzięki niemu nie poczujesz na swojej skórze ani słonecznych promieni, ani podmuchu nadmorskiej bryzy. Zupełnie, jakbyś spędzał urlop nie nad Bałtykiem - tylko na własnym osiedlowym balkonie ;) 

antyporadnik plażowania - parawaning - zakaz załatwiania potrzeb fizjologicznych - Janusz i Grażyna na plaży - blog parentingowy- blog rodzicielski - madka & tateł - swimming coffin - coffin pool float
foto: www.turystyka.wp.pl

***

Dodacie coś jeszcze od siebie ?
Jakie są Wasze "ulubione" zachowania plażowiczów? ;)

niedziela, 10 lipca 2016

Dwa rodzaje wakacyjnej golizny, które najbardziej działają mi na nerwy.

GOLIZNA NR 1 - GOLASY  W NADMORSKICH RESTAURACJACH

Siedzimy sobie w restauracji w którejś z popularnych wakacyjnych miejscówek. Cały dzień spędzony na plaży,na świeżym powietrzu skutecznie zaostrzył nasz apetyt - i już po prostu nie możemy się doczekać, kiedy podadzą nam talerz z ulubioną rybką w chrupiącej, złocistej panierce. Na jej widok aż ślinka nam cieknie - do momentu, w którym przy stoliku obok zasiada grupka osobników, praktycznie pozbawionych jakiegokolwiek odzienia.

Ewidentnie prosto z "plażingu", bo ich ciała nadal lśnią od olejku do opalania, a swoim kolorem (i fakturą) bardzo przypominają dojrzałego pomidora, który zbyt długo wisiał na krzaczku w czasie największych upałów. Skóra zaczyna już gdzieniegdzie się łuszczyć i "odłazić" całymi płatami. Od czasu do czasu któryś z nich wstaje i przechadza się pomiędzy swoim stolikiem a kontuarem w samych kąpielówkach, wypinając dumnie włochate pośladki, obciśnięte lycrą do granic możliwości (a trzeba dodać, że nie prezentuje się bynajmniej jak amerykański surfer ani ratownik z popularnego "Baywatchu").

Osobnicy głośno pokrzykują, intensywnie gestykulują, co chwilę wybuchają rubasznym śmiechem - a ich piwne brzuszyska aż się wtedy trzęsą, aż podskakują, aż przelewają się z jednej strony na drugą - i o ile generalnie nie wymagam od mężczyzn idealnego "kaloryfera" na brzuchu oraz całych godzin spędzanych na siłowni - o tyle w takiej sytuacji czuję się jednak dość mocno zniesmaczona. 

Kiedy jeden z nich po raz kolejny pochyla się nad talerzem z zupą, jego bujne owłosienie na klacie również się w niej zanurza, faluje sobie swobodnie i dryfuje razem z oczkami tłuszczu w rosole. Nasza rybka pozostaje oczywiście niedojedzona - jakoś nie sposób nie stracić na nią ochoty, mając przed oczami taki "rozkoszny" widok. 

Ktoś mi napisze: "wyluzuj! to przecież nadmorska miejscowość, żar z nieba się leje, upał jak diabli, plaża tuż za rogiem - a takie okoliczności rządzą się przecież u nas swoimi własnymi prawami..." A ja mimo wszystko nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie pojawiają się w restauracjach niemal tak, jak ich Pan Bóg stworzył. Ciekawe, czy do podobnego lokalu w centrum miasta nie będącego wakacyjnym kurortem udali by się w takim samym "stroju" ?

foto: Internet

GOLIZNA NR 2 -  DZIECKO WSTYDU NIE ZNA, 
WIĘC NIECH SOBIE BEZ MAJTEK POBIEGA. 

Plażujemy sobie w najlepsze z własnym maluszkiem, klepiemy z zapałem piaskowe babki, zbieramy kamyczki, muszelki i inne wyrzucone przez morze skarby - a wokół nas aż roi się od innych dzieci...biegających po plaży zupełnie nago. 

Żadnych majteczek, stroju kąpielowego czy choćby pieluchomajtek. W końcu dziecko jeszcze nie zna poczucia wstydu i zażenowania, jeszcze jest istotką zupełnie czystą i niewinną, nieskalaną jakimikolwiek konwenansami - więc po co zakrywać u niego to, co sami tak skrzętnie chowamy pod kostiumem, kąpielówkami, ręcznikiem tudzież wymyślnym pareo ?

Ostatnio mieliśmy nawet wątpliwą przyjemność obserwować podobną sytuację w samym środku ruchliwego skweru w centrum miasta, gdzie na oko 5-letnia dziewczynka najpierw pluskała się w fontannie, a potem została na oczach wszystkich obecnych przez swoją mamę do golusieńka rozebrana w celu wymiany ubrania na nowe, nieprzemoczone. Kobieta nie zadbała nawet o to, żeby zabrać córkę w jakieś bardziej ustronne, mniej wystawione na widok publiczny miejsce.

A ja Wam powiem, że za kilka lat podczas przeglądania zdjęć z wakacji Wasz szkrab na pewno nie będzie Wam wdzięczny za to, że pozwalaliście mu paradować między ludźmi zupełnie na golasa. Wdzięczni mogą być natomiast osobnicy przejawiający szerokie spektrum najróżniejszych dewiacji- a jestem przekonana, że kilku z nich znalazłoby się w tym plażującym wakacyjnym tłumie, w bezpośredniej bliskości Waszego potomstwa. 

Poza wszystkim innym - odzież przeznaczona do kąpieli to też jakaś forma bariery izolującej najbardziej wrażliwe miejsca przed bakteriami, drobinkami piasku czy innymi czynnikami, które mogą się tam dostać i wywołać u dziecka naprawdę potężny dyskomfort. Ja swojemu Bąblowi "golcować" pozawalam jedynie od czasu do czasu po mieszkaniu, kiedy podejmujemy kolejną próbę odzwyczajenia go od pieluszek i nawiązania bliższej znajomości z nocnikiem - natomiast nawet podczas korzystania z dmuchanego baseniku na balkonie zawsze zakładam mu jakieś odzienie, przeznaczone specjalnie do tego celu. 

Jeśli jesteście zwolennikami innego rozwiązania - to może wybierzecie się wspólnie na plażę dla nudystów, na której zaprezentujecie reszcie świata również własne "wdzięki"? Ale najbardziej optymalnym wyjściem byłoby chyba poczekać, aż Wasze dziecko dorośnie i samo zdecyduje, czy ma ochotę w takich miejscach bywać i do jakiego stopnia jest w stanie obnażyć się w miejscach publicznych. 

foto: Internet