Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozpieszczone dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozpieszczone dziecko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lutego 2016

Matko, nie bądź "wariatką" !

Chyba dla każdej matki to właśnie JEJ dziecko jest tym najwspanialszym, najpiękniejszym, najmilszym i najbardziej błyskotliwym - nawet jeśli według innych do żadnej z tych kategorii nie zostałoby absolutnie i w żadnym wypadku zaliczone.

To zupełnie normalne. Ludzkie. Oczywiste. Po pierwsze - kochamy je. Po drugie - spędzamy z nim najwięcej czasu i często dostrzegamy w nim pewne cechy, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka dla osób postronnych. Po trzecie - jesteśmy mamami ;) i niekiedy nie potrafimy być w swoich ocenach wystarczająco obiektywne.

Ale Matko - trochę dystansu, zdrowego rozsądku 
i umiaru w stosunku  do własnego potomstwa naprawdę nie zaszkodzi.

Nie wymagaj zatem od wszystkich wokół, by Twoje dziecko bezsprzecznie wielbili, szczebiotali w nieskończoność pochyleni nad jego wózkiem, zachwycali się nim na okrągło jak jakimś kolejnym, właśnie odkrytym cudem świata albo nowo narodzonym następcą tronu.


Twoje dziecko dla innych ludzi naprawdę nie jest takie jedyne w swoim rodzaju, jak by Ci się to mogło wydawać. Codziennie na świecie rodzą się przecież setki tysięcy podobnych szkrabów (z danych UNICEFu wynika, że jakieś 353 tysiące), a więc Twój maluszek  w oczach reszty populacji jest tylko jedną, niewielką kropelką w całym morzu rozkosznych, ślicznych i słodkich bobasów. Uświadom to sobie wreszcie.

Być może aktualnie ciężko Ci w to uwierzyć, ale nie wszyscy lubią dzieci, nie wszyscy je mają czy nawet planują mieć w przyszłości - a niektórzy mieć po prostu nie mogą, w związku z czym takie epatowanie macierzyństwem i bombardowanie całego otoczenia opowieściami o zupkach, kupkach i niesamowitych umiejętnościach i postępach Twojej pociechy może być dla innych ludzi przykre, denerwujące, doprowadzające wręcz do białej gorączki...Daj spokój !

Jakiś konkretny przykład?

Nie wszczynaj alarmu w kuratorium czy ministerstwie, kiedy pani w przedszkolu wyrazi o Twoim szkrabie niezbyt pochlebną opinię i zażąda od Ciebie zwrócenia bacznej uwagi na pewne jego zachowania. Nie rzucaj się na nią z pazurami, nie gryź i nie idź na skargę do dyrekcji - nie zaczajaj się też w krzakach na kolegów z grupy Twojego dziecka, żeby "przemówić im do rozsądku" (serio, znam taki przypadek!)

Może faktycznie zdarza mu się bić, kopać i pluć na inne dzieci bez wyraźnej przyczyny, choć do tej pory byłaś święcie przekonana, że wychowujesz pod swoim dachem prawdziwego "aniołka", który nie skrzywdziłby nawet muchy. Powiesz pewnie, że to inne dzieci są "be", prowokują, naigrywają się, pokazują język - ale czy naprawdę jesteś pewna, że Twój pięciolatek ma taki nieskazitelny, krystalicznie czysty charakterek?

Pamiętaj, że nie należy popadać w skrajności.

Ale nie stawiaj swojego dziecka na piedestale i nie rób z niego bóstwa. Nie buduj mu w domu rodzicielskich ołtarzy, nie wznoś matczynych świątyń na jego cześć. Nie wychowuj małego "terrorysty", nie ulegaj mu zawsze i we wszystkim, bo to taki sam członek rodziny, jak inni - i do pewnych reguł też powinien się (w miarę możliwości) dostosować. Od początku ucz, że każdy człowiek musi ponosić określone konsekwencje swoich wyborów i zachowań...

Życie najprawdopodobniej nie będzie obchodzić się z nim jak z jajkiem - tak, jak Ty w tej chwili to czynisz. Nauczyciele będą wymagać, szefowie będą rozliczać z efektów wykonywanej pracy, a potencjalni życiowi partnerzy pewnie zwieją gdzie pieprz rośnie, kiedy zorientują się, że mają do czynienia z zapatrzonym w siebie narcyzem albo księżniczką na ziarnku grochu... 

NADMIERNIE rozpieszczając i hołubiąc - krzywdzisz swoje dziecko 
(nawet jeśli nieświadomie lub w imię dobrych intencji).