Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smoczek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smoczek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lutego 2016

Pożegnanie ze smoczkiem !

Spieszę donieść, że w miniony piątek Bąbel rozstał się ze swoim wiernym gumowym przyjacielem, zwanym często "Dydem", "Moniem", "Dragonem" oraz "Aplikacją" (dwa pierwsze określenia upodobał sobie Młody, natomiast dwóch kolejnych to my używaliśmy, dla niepoznaki ;) )

Już wcześniej czyniliśmy pewne nieśmiałe próby, by pozbyć się z naszego domu tego "towarzysza niedoli", do którego dziecię nasze było od początku swoich dni dość mocno przywiązane i bez którego nie mogła odbyć się ani popołudniowa drzemka, ani spacer w wózku, ani żadna dłuższa podróż samochodem. 

Na przestrzeni kilkunastu miesięcy udało nam się osiągnąć tyle, że podawaliśmy ustrojstwo tylko na noc lub w sytuacjach absolutnie wyjątkowych, kiedy naprawdę nie byliśmy w stanie w żaden inny sposób ukoić Bąblowej histerii. 

Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że uda nam się nawyk nocnego ssania wykorzenić przed drugimi urodzinami Potwora - i de facto to nie nam się udało, lecz zadecydował o tym pewien przypadek, splot zdarzeń i sam Bąbel, któremu należą się tutaj największe oklaski i gratulacje :)
Tak się akurat złożyło, że w piątkowy wieczór Bąblowy smoczek został po prostu (coraz pełniejszym uzębieniem) przegryziony - już po raz czwarty w naszej rodzicielskiej karierze. W takim stanie absolutnie nie nadawał się do dalszego użytku, ale jako przezorni rodzice byliśmy przygotowani na taką ewentualność i mieliśmy w zanadrzu aż trzy zapasowe egzemplarze, trzymane w specjalnej szafce "na czarną godzinę".

Młody oczywiście do razu się do tej szafki skierował, dając nam tym samym do zrozumienia, że bez smoczka to on jednak ani rusz! Jak wielkie było nasze zdziwienie, kiedy żadnego z alternatywnych smoczków...nie zaakceptował - wszystkie chciał z miejsca wywalić i zaczął bardzo stanowczo domagać się tego swojego, konkretnego, przegryzionego, do którego zapałał najwyraźniej wyjątkowo gorącym uczuciem ! ;)

No i bądź tu teraz mądry, Rodzicu...Pora dość późna, wszystkie okoliczne sklepy już pozamykane - gdzie my teraz znajdziemy smoczek identyczny jak ten poprzedni (i czy w ogóle uda nam się taki znaleźć) ?! 

Wprawdzie wiedzieliśmy, że możemy potem bardzo tego żałować i nastawić się z góry na totalnie nieprzespaną noc, ale ostatecznie postanowiliśmy wziąć Potwora na przetrzymanie - i wykorzystać tę nadarzającą się okazję, by definitywnie powiedzieć smoczkowi "sayonara".

Nie będę udawała, że obyło się bez buntu, bez przeszukiwania przez Bąbla kieszeni mojego płaszcza, bez płaczu i prób przetrząśnięcia zawartości kosza na śmieci. My w tym czasie próbowaliśmy jakoś przystępnie Młodemu wytłumaczyć, że "Moniu" zepsuł się i został już zabrany przez śmieciarkę - na pewne wspaniałe wysypisko pełne innych zużytych smoczków, na którym na pewno też będzie mu bardzo dobrze ;)

Ostatecznie dość szybko zrozumiał, że już nie może liczyć na powrót dawnego kompana, powiercił się trochę w łóżeczku, pochlipał - ale w końcu zasnął (hurrrraaaa!!!) i przez cały weekend już zupełnie się smoczka nie domagał ! Gdybyśmy wiedzieli, że pójdzie tak gładko, to chyba sami byśmy mu ten smoczek przegryźli - już kilka ładnych miesięcy wcześniej ;)