poniedziałek, 1 lipca 2019

Jak zorganizować ślub i wesele? Co zmieniłabym w dniu swojego ślubu, gdybym miała przeżyć go jeszcze raz?

Jak zorganizować ślub i wesele? W jakiej sukni wystąpić, jakie obrączki ślubne wybrać? Czy zaprosić tylko najbliższą rodzinę i kilkoro dobrych znajomych - czy może urządzić wielki bal na sto par, spośród których nawet nie wszystkich osobiście kojarzymy? Z perspektywy czasu i jako żona z 9-letnim stażem postanowiłam zestawić ze sobą ślubne rozwiązania, które w naszym przypadku okazały się doskonałym wyborem - jak i te niezbyt trafione, na które nie zdecydowałabym się na pewno po raz kolejny...

obrączki ślubne - klasyczne obrączki ślubne - jak zorganizować ślub - jak zorganizować wesele - co zmieniłabym w dniu swojego ślubu -ekokarat.pl
foto: pixabay / takemeomeo

Zacznijmy jednak od kwestii, których na pewno bym NIE ZMIENIŁA
ponieważ uważam je za naprawdę rozsądne i słuszne decyzje.

1. Obrączki ślubne klasyczne - proste, minimalistyczne i ponadczasowe. Bez zbędnych udziwnień, dodatkowych cyrkonii czy innych wymyślnych zdobień. Bardzo subtelne w swej formie i wymykające się przemijającym trendom - co jednocześnie ani trochę nie odbiera im ich symbolicznej mocy. Pomyśleliśmy sobie, że właśnie takie klasyczne obrączki najlepiej przetrwają próbę czasu - a dodatkowo w przypadku zmiany rozmiaru nie będzie najmniejszego problemu z ich zmniejszeniem czy powiększeniem (obrączki z kamieniami czy też łączone z różnych metali mogą być w trakcie tego typu modyfikacji zdecydowanie bardziej problematyczne).

2. DJ zamiast zespołu muzycznego - to był u nas absolutny strzał w 10! Do prowadzenia naszej weselnej imprezy wybraliśmy znajomego DJ-a, który od lat prowadzi najróżniejsze uroczystości w rodzinie mojego męża. Grywa na urodzinach, rocznicach, osiemnastkach i innych jubileuszach - a więc doskonale zna wszystkich członków familii, ich gusta muzyczne i jest z nimi po prostu blisko zaprzyjaźniony. Naprawdę kompleksowo zadbał o całą oprawę muzyczną i świetlną, znakomicie poradził sobie również z konferansjerką. Po co nam wieloosobowy zespół muzyczny, skoro jest w naszym otoczeniu taki "człowiek-orkiestra"? ;)

3. Brak oczepin. Na cudzych weselach w trakcie oczepin po prostu uciekaliśmy z sali, gdzie pieprz rośnie. Wszystkie te weselne zabawy, przyśpiewki, dotykanki i rozbieranki na parkiecie zawsze wydawały nam się niesamowicie żenujące i zwyczajnie głupie - więc postanowiliśmy po prostu ich nie organizować. To była jedna z naszych najlepszych decyzji - i bardzo cieszymy się, że nie ulegliśmy ogólnej presji, bo w przeciwnym razie po własnym weselu pozostałby nam zapewne wielki niesmak. (Welonem też nie rzucałam - bo go po prostu nie miałam ;) ). 

4. Pan Młody :) Tutaj nie będzie niespodzianki. Pomimo lepszych i gorszych momentów w naszym związku nadal uważam, że wybrałam właściwego człowieka na właściwym miejscu. Jednocześnie mam nadzieję, że tak pozostanie już do końca - bez żadnych zmian i zawirowań :)

obrączki ślubne - klasyczne obrączki ślubne - jak zorganizować ślub - jak zorganizować wesele - co zmieniłabym w dniu swojego ślubu -ekokarat.pl
foto: ekokarat.pl

OK. Przejdźmy zatem do kwestii, które uważam za niezbyt udane -
i obecnie chętnie bym je ZMODYFIKOWAŁA, decydując się na zupełnie inne rozwiązania. 

1. Prawdopodobnie wzięlibyśmy tylko ślub cywilny, ponieważ nasze poglądy od tamtego czasu mocno się zmieniły. Mamy w sobie również znacznie więcej asertywności, by głośno je wyrażać i nie obawiać się linczu ze strony starszych pokoleń. Nie wspominamy dobrze ani kościelnych nauk przedmałżeńskich, ani późniejszych kontaktów z proboszczem w celu ustalenia szczegółów dotyczących przebiegu całej ceremonii. Myślę, że symboliczna lampka szampana wypita w towarzystwie sympatycznych urzędników z naszego USC byłaby dla nas zdecydowanie przyjemniejszych doświadczeniem. 

2. Zamienilibyśmy salę weselną na plener.  Ślub braliśmy w lipcu, a pogoda ku temu była wręcz idealna (choć oczywiście nigdy nie da się tego do końca przewidzieć). Myślę, że teraz zamiast zamkniętej sali bankietowej zdecydowalibyśmy się na jakąś restaurację nad jeziorem - z rozległym parkiem wokół i dużym otwartym tarasem, oświetlonym dziesiątkami lampionów. 

3. Inna ślubna suknia, makijaż i fryzura. Moda się zmienia, mój gust również :) W dniu swojego ślubu szłam do ołtarza w krótkiej tiulowej sukience a'la balerina - natomiast teraz widziałabym się raczej w prostej kreacji w stylu boho, sięgającej aż do samej ziemi. Na głowie - obowiązkowo wianek w kwiatów! :)

4. Profesjonalny fotograf i ślubna sesja zdjęciowa. O robienie zdjęć na naszym ślubie poprosiłam moją siostrę, która interesowała się fotografią, dysponowała całkiem niezłym sprzętem i uważała się za wielką specjalistkę. Tymczasem, o ile zdjęcia krajobrazów wychodziły jej naprawdę dobrze - o tyle efekt fotografowania ludzi okazał się dość mizerny i mało satysfakcjonujący. (Nie wspominając o tym, że rola fotografa bardzo szybko się jej znudziła - więc jakiekolwiek w miarę sensowne kadry mamy tylko z dwóch pierwszych godzin imprezy).

5. Podróż poślubna jak na amerykańskich filmach. Kojarzycie te sceny, kiedy goście nadal bawią się na weselu, a para młoda odjeżdża z piskiem opon, przy akompaniamencie przywiązanych do auta puszek? ;) Z puszek pewnie byśmy zrezygnowali, ale taka efektowna "ucieczka" na dzień dzisiejszy byłaby dla nas najbardziej optymalnym rozwiązaniem! :)

obrączki ślubne - klasyczne obrączki ślubne - jak zorganizować ślub - jak zorganizować wesele - co zmieniłabym w dniu swojego ślubu -ekokarat.pl
foto: ekokarat.pl

 A co Wy zmienilibyście w Waszym ślubie i weselu, 
w jego przebiegu oraz samej organizacji?

Może wszystko było tak perfekcyjne, 
że nie widzicie potrzeby dokonywania jakichkolwiek zmian? :)

33 komentarze:

  1. Faktycznie niektóre zabawy na oczepiny sa żenujące i głupie. My nie zrezygnujemy z nich, bo sami lubimy sie wygłupiać. Ślub cywilny to na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym roku obchodzimy z Małżem 9 rocznicę ślubu. Wzięliśmy ślub cywilny, zimą, w śniegu po kolana :D, miałam biało-czarną sukienkę, mamy obrączki tytanowe, a sesję poślubną robiliśmy w lesie, biegaliśmy po śniegu w mrozie -25 i było dokładnie tak, jak sobie wymarzyliśmy. :D Nie zamieniłabym niczego. Zamiast wesela było przyjęcie na 40 osób - najbliższa rodzina i przyjaciele. Był DJ zamiast zespołu. Było po naszemu. I tego życzę wszystkim młodym parom: by było po waszemu, a nie bo coś wypada, albo ciocia czy inny wujek się obrażą. To wasz dzień. :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudno jest organizować coś co wydarza się tylko raz. Polecenia potrafią być ryzykowne, bo polecają najczęściej ludzie którzy tez przeżyli to raz i nie mają wielkiego porównania. Z moich obserwacji wynika, że większości par brakuje asertywności o której piszesz. W większości przypadków do kościoła idzie się aby uspokoić babcię, a reszta robiona jest pod rodziców. Mam wrażenie, że rodzice zachowują się czasem tak jakby to był ich ślub. A przecież oni swój już mieli :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To wszystko dopiero przede mną, ale moja siostra wiem, że zmieniłaby wszystko. Tak naprawdę ona nie miała zdania, wszystko ustalała teściowa nawet wybór sukni. Dla mnie to nie do przyjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Często tak bywa, że jak się patrzy z perspektywy czasu to coś jest do zmienienia... Czasem jak myślę o swoim ślubie to również zastanawiam się co bym zmieniła, co poprawiła itd.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie dwa lata temu brałam ślub. Dziś nic bym nie zmieniła w tamtym dniu, było tak, jak być powinno <3
    My również zrezygnowaliśmy z oczepin, goście odetchnęli z ulgą ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja bym niczego nie zmieniła, dla mnie było idealnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym w swoim zmieniła tylko jedną rzecz. Robiliśmy dwie imprezy, obiad po uroczystości dla najbliższej rodziny (łącznie nie więcej niż 30 osób licząc z dziećmi), a później pod wieczór zaprosiliśmy do klubu na imprezę naszych przyjaciół i znajomych. Tam atmosfera była swobodniejsza, ale my już byliśmy mocno zmęczeni. Teraz zrobiłabym ten obiad i imprezę po prostu w dwóch osobnych salach, tak żeby nasi goście weselni nie szli do domu po kościele, a dopiero potem na imprezę. Chociaż trudno mi powiedzieć czy tak byłoby faktycznie lepiej, gdybyśmy tak chodzili od jednej sali do drugiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już slub i wesele mam za sobą. Teść wszystko organizował, bo ja byłam już w pierwszej ciąży i bardzo źle się czułam. Fajnie było. Ciekawe wskazówki. Ciekawie, że byłaś w krótkiej sukience. Ja miałam długą. Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic bym nie zmieniła. Wszystko zrobiliśmy po naszemu, było dokładnie tak jak chciałam. Nawet sukni nie miałam białej, a świadkowa była w garniturze. Zdjęć mam mnóstwo i to pięknych - jestem zachwycona tym, że posłuchałam męża i zrobiłam tak jak ja sobie z nim wymarzyłam, a nie rodzice!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zmieniła bym kilka rzeczy. Ja miałam ślub cywilny i kościelny- zrezygnowałbym z cywilnego i wzięła dwa w jednym czyli konkordatowy. Zmienibym suknię i fryzurę no i może porę roku, bo ślub miałam w zimie. 😉 Miałam kameralne przyjęcie dla najbliższych, bez kamery. Zdjęcia robił nasz kolega, a grał również DJ. Było wspaniale. Zabaw oczepinowych było kilka, ale takich na poziomie bo sama nie lubię takich, które chociażby mają podtekst seksualny. Dla mnie to niesmaczne. Obrączki mamy bardzo proste, stopione z obrączek dziadków mojego męża, dlatego dodatkowo mają dla nas sentymentalną wartość. 🙂 Może trochę organizacyjnie bym pozmieniała, no i chciałabym mieć podróż poślubną. 😉

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj ślub i wesele to nie przelewki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Również nie lubię zabaw oczepionowych i na pewno na moim weselu by ich nie było. A proste obrączki i amerykańska podróż poślubna (własnie do Stanów) na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiecka i fryzura, zdecydowanie te dwie rzeczy bym zmieniła. Ale nic to, bo przy całej reszcie bym trwała, a już najbardziej to przy panu młodym:-) Kilka dni temu obchodziliśmy dziesiątą rocznicę ślubu, a wrażenie, jak by to było wczoraj. A Wy tylko rok młodsi :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja chciałam oczepiny, ale były może 2-3 zabawy (taniec, scenka i znowu taniec), bo też nie chciałam żadnych głupot u siebie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie tak się wspomina, wszystko było ok. tylko po latach wiele się zmieniło od tego czasu...

    OdpowiedzUsuń
  17. Póki co jeszcze nie miałem tej przyjemności, ale jeśli będzie to raczej bez specjalnych fajerwerków ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja lubię oczepiny - jeśli są zrobione sensownie, oczywiście. :) Głupie macanki są, no cóż, głupie, ale zabawa w krzesełka to już co innego. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie szaleję za takimi imprezami, na swój ślub zrobiłam ognicho i zaprosiłam tylko najbliższych :)
    Ale rozumiem, że niektórzy chcą przeżyć ten dzień z pompą :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nic bym nie zmieniła. Moje wesele było takie jakie chciałam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie w ogóle ten temat nie kręci :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Oprawa florystyczna a nie tylko bukiet, inna suknia, trochę inne obrączki, zdecydowanie inna fryzura i wianek zamiast welonu :) Może też faktycznie, jak Ty, wesele w plenerze :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajny wpis ;) Ja jeszcze jestem przed ślubem dlatego bardzo mnie zaciekawił ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Super rady! Sama niedługo wychodze za mąż to się przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem tak zestresowana swoim wielkim dniem, który jest za 3 miesiące. Zawsze marzyła mi się wielka ceremonia, teraz się zastanawiam czy cywilny nie byłby lepszym rozwiązaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja miałam wesele w plenerze i bardzo miło wspominam :) Było super :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Na te chwilę nie zmienilabym nic! Spojrzę na to także za 9/20 lat i wówczas na pewno coś się znajdzie :D

    OdpowiedzUsuń
  28. A po co się zastanawiać nad tym co by się zmieniło w tym co już było?
    Czasu się nie cofnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cofnie się - ale po prostu lubię sobie tak pogdybać i porozmyślać. Poza tym znam pary, które po latach robią sobie "powtórkę" - odnowienie przysięgi małżeńskiej - i wtedy urządzają całą imprezę już dokładnie tak, jak sobie zamarzą, bez ulegania jakiejkolwiek zewnętrznej presji. Podoba mi się to - i może sami się kiedyś też zdecydujemy.

      Usuń
    2. Ale przysięga to tylko w kościele. W USC tylko formuła, która jest tylko deklaracją a nie przysięgą.

      Usuń
    3. W takim razie - po moich doświadczeniach z kościołem - po raz drugi wybrałabym zdecydowanie "tylko" formułę w USC.

      Usuń
  29. Ja nie lubię wystawnych wesel.. Zdecydowanie wolę spokojne i kameralne przyjęcia :)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)