Przeczytałam kiedyś bardzo mądre zdanie, że "wychowanie i bycie dobrym
rodzicem tak naprawdę nie polega na radzeniu sobie z dzieckiem - tylko
na radzeniu sobie z sobą samym oraz z własnymi trudnymi emocjami".
I w zasadzie w tym jednym krótkim stwierdzeniu mogłabym zamknąć niemal cały przekaz zawarty w książce "Nie ma rodziców doskonałych" autorstwa Isabelle Filliozat, o której recenzję pokusiłam się na prośbę Wydawnictwa Esprit.
I w zasadzie w tym jednym krótkim stwierdzeniu mogłabym zamknąć niemal cały przekaz zawarty w książce "Nie ma rodziców doskonałych" autorstwa Isabelle Filliozat, o której recenzję pokusiłam się na prośbę Wydawnictwa Esprit.
Generalnie rzecz biorąc, do wszelkich tego typu propozycji rynku wydawniczego odnoszę się raczej sceptycznie. W tym wypadku jednak zaryzykuję stwierdzenie, że książka Filliozat nie
jest jednym z typowych, sztampowych poradników, od których wręcz uginają
się współczesne księgarskie półki.
Jest to jedna z nielicznych autorek, które ośmielają się pisać zupełnie wprost, szczerze i bez ogródek, że czasami nasze dzieci są bardzo niewdzięcznym i trudnym "obiektem" do kochania - i że niektórym z nas wzbudzenie w sobie ciepłych rodzicielskich uczuć przychodzi niekiedy dość opornie, z bólem i mozołem.
Jest to jedna z nielicznych autorek, które ośmielają się pisać zupełnie wprost, szczerze i bez ogródek, że czasami nasze dzieci są bardzo niewdzięcznym i trudnym "obiektem" do kochania - i że niektórym z nas wzbudzenie w sobie ciepłych rodzicielskich uczuć przychodzi niekiedy dość opornie, z bólem i mozołem.
Podobnie samo rodzicielstwo z całą pewnością nie jest rolą, w którą wchodzi się jak przysłowiowy "nóż w masło". Mamy w swoich głowach pewien obraz tego, jak powinien wyglądać "rodzic
idealny" czy też "wystarczająco dobry". Zakładamy sobie, że w relacjach
z własnym dzieckiem będziemy do tego ideału dążyć i postaramy się
znaleźć jak najbliżej niego. W pewnym momencie jednak orientujemy się,
że zupełnie mimowolnie powielamy pewne schematy zaczerpnięte z naszego
własnego dzieciństwa, od których wcześniej zamierzaliśmy odciąć się definitywnie tzw.
"grubą kreską"... Chcąc, nie chcąc - stajemy się toksyczni !
W teorii więc wszyscy jesteśmy wspaniałymi rodzicami czy też kandydatami na rodziców - niestety już praktyka bardzo często obnaża nasze najróżniejsze deficyty, a zderzenie z rodzicielską rzeczywistością bywa dla niektórych z nas naprawdę bolesne. Niekiedy bardzo ciężko jest nam pogodzić się z własnymi błędami i wychowawczymi porażkami. Czasami zdarza nam się wyładowywać swoje napięcia i frustracje na dziecku - i nawet nie zdajemy sobie sprawy, że tak naprawdę jest ono jedynie "wyzwalaczem" naszej złości, a nie jej prawdziwą przyczyną.
Bo ta prawdziwa przyczyna leży zdecydowanie głębiej - w naszej podświadomości, we wzorcach które sami otrzymaliśmy jako dzieci, w naszych dotychczasowych zranieniach i wszystkich innych zdarzeniach czy traumach z przeszłości, które w jakiś sposób położyły się cieniem na nasze życie i które obecnie nieświadomie przenosimy (projektujemy) na nasze potomstwo. Oraz - być może przede wszystkim - w nękających nas wyrzutach sumienia, że nie jesteśmy dokładnie takimi rodzicami, jak to sobie uprzednio założyliśmy.
To jest właśnie realny obraz rodzicielstwa - ukazany przez autorkę bez jakiegokolwiek retuszu, bez idealizowania i koloryzowania. Isabelle Filliozat nie daje nam tu gotowego "przepisu" na budowanie właściwych, zdrowych relacji rodzinnych - jednak skłania do refleksji i do pracy nad sobą. Podrzuca czytelnikowi kilka prostych, opartych na własnym doświadczeniu zawodowym metod, które pomagają zwiększyć świadomość samego siebie i zrozumieć pewne mechanizmy psychologiczne, mające niebagatelny wpływ na to, w jaki sposób wychowujemy swoje dzieci.
W teorii więc wszyscy jesteśmy wspaniałymi rodzicami czy też kandydatami na rodziców - niestety już praktyka bardzo często obnaża nasze najróżniejsze deficyty, a zderzenie z rodzicielską rzeczywistością bywa dla niektórych z nas naprawdę bolesne. Niekiedy bardzo ciężko jest nam pogodzić się z własnymi błędami i wychowawczymi porażkami. Czasami zdarza nam się wyładowywać swoje napięcia i frustracje na dziecku - i nawet nie zdajemy sobie sprawy, że tak naprawdę jest ono jedynie "wyzwalaczem" naszej złości, a nie jej prawdziwą przyczyną.
Bo ta prawdziwa przyczyna leży zdecydowanie głębiej - w naszej podświadomości, we wzorcach które sami otrzymaliśmy jako dzieci, w naszych dotychczasowych zranieniach i wszystkich innych zdarzeniach czy traumach z przeszłości, które w jakiś sposób położyły się cieniem na nasze życie i które obecnie nieświadomie przenosimy (projektujemy) na nasze potomstwo. Oraz - być może przede wszystkim - w nękających nas wyrzutach sumienia, że nie jesteśmy dokładnie takimi rodzicami, jak to sobie uprzednio założyliśmy.
To jest właśnie realny obraz rodzicielstwa - ukazany przez autorkę bez jakiegokolwiek retuszu, bez idealizowania i koloryzowania. Isabelle Filliozat nie daje nam tu gotowego "przepisu" na budowanie właściwych, zdrowych relacji rodzinnych - jednak skłania do refleksji i do pracy nad sobą. Podrzuca czytelnikowi kilka prostych, opartych na własnym doświadczeniu zawodowym metod, które pomagają zwiększyć świadomość samego siebie i zrozumieć pewne mechanizmy psychologiczne, mające niebagatelny wpływ na to, w jaki sposób wychowujemy swoje dzieci.
***
Jeżeli również macie ochotę poszerzyć swoją rodzicielską świadomość -
razem z Wydawnictwem Esprit przygotowałam dla Was małą niespodziankę :)
Na naszym profilu na Facebooku do wygrania aż 3 egzemplarze poradnika -
więc jeśli poczuliście się zaintrygowani to zachęcam Was,
żebyście tam zajrzeli i powalczyli o jeden z nich :)
razem z Wydawnictwem Esprit przygotowałam dla Was małą niespodziankę :)
Na naszym profilu na Facebooku do wygrania aż 3 egzemplarze poradnika -
więc jeśli poczuliście się zaintrygowani to zachęcam Was,
żebyście tam zajrzeli i powalczyli o jeden z nich :)



