Jakoś nigdy nie zastanawiałam się, czy Jurek Owsiak mieszka w kawalerce - czy w luksusowej willi albo apartamencie. Nie interesowało mnie też, czy jeździ starym, zdezelowanym i skorodowanym fiatem - czy najnowszym modelem mercedesa. Nie miało dla mnie również znaczenia, czy spędza wakacje na egzotycznych plażach na Kanarach, czy w jakiejś rodzimej Koziej Wólce...Nie wnikałam w to, jakie są jego poglądy polityczne - czy jest bardziej na prawo, na lewo, czy też akuratnie i w sam raz po środku...
Szczerze mówiąc, Jurek Owsiak sam w sobie
niewiele mnie obchodzi.
Mam głęboko gdzieś, które media, ugrupowania i środowiska go wspierają i trzymają z nim sztamę - a dla których jest "czynnikiem" wielce niepożądanym i niewygodnym. Nie mam przemożnej potrzeby, żeby co roku przy okazji kolejnego finału WOŚP domagać się dostępu do jego wyciągów z banku, zeznań podatkowych i zaglądać mu do portfela - bo wolę w tym czasie zajrzeć do własnego, wygrzebać z niego datek i wspomóc nim kwestujących.
W ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat nie było chyba takiej inwektywy, która nie padłaby pod adresem Jurka Owsiaka z ust jego oponentów i innych zacietrzewionych pieniaczy. Jestem nawet w stanie zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie personalnie za nim nie przepadają i nie darzą go zbyt wielką sympatią. Być może wkurza kogoś swoim stylem bycia, swoim powtarzanym po stokroć "Siema" i "Róbta, co chceta"...
Ale powiem Wam tyle, że najważniejszą kwestią nie jest wcale to,
kto stoi na czele Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy -
tylko raczej to, ile dobrego udało się dzięki temu zrobić.
Jak wiecie, przez trzy pierwsze miesiące życia Bąbla nie było nas przy nim.
Natomiast kiedy zabieraliśmy go z domu dziecka, dostaliśmy całą jego dokumentację medyczną.
Przesiewowe badanie słuchu u noworodków -
robione rzecz jasna przy pomocy aparatury ufundowanej przez WOŚP.
Echo serca, w którym niestety pozostał po porodzie
maleńki przetrwały otwór owalny pomiędzy przedsionkami -
wykonane również przy użyciu WOŚP-owego sprzętu.
Trzy kolejne badania kardiologiczne, które zalecono nam dla pewności
co jakiś czas systematycznie powtarzać - identyczna sytuacja.
Odpukać, do niczego więcej urządzenia medyczne zakupione przez WOŚP nie musiały się nam przydawać. Ale to mi wystarczy - i zdecydowanie potrafię postawić się na miejscu rodziców tych dzieci, którym ocaliły zdrowie oraz życie. Wszyscy ci złorzeczący, mendzący i utyskujący na Owsiaka - chyba niestety nie mają w sobie na tyle empatii. Mimo to nie życzę im, żeby to ich życie i zdrowie znalazło się kiedykolwiek w stanie zagrożenia i musiało być przez ten "brudny, złodziejski sprzęt" ratowane lub podtrzymywane...
My zawsze graliśmy, gramy i grać będziemy -
"do końca świata i o jeden dzień dłużej"...

