Kiedy wraz z nadejściem wiosny urządziłam porządne "wietrzenie" Bąblowej szafy - raptem okazało się, że praktycznie połowa ubrań jest już za mała lub z jakichś innych względów nie nadaje się do użytku. Oczywiste było dla mnie, że to do szmateksów w pierwszej kolejności skieruję swoje kroki, żeby uzupełnić dziecięcą garderobę, a przy okazji pewnie również sama wzbogacę własną kolekcję o kilka nowych "eksponatów" ;)
Tym razem trafiło mi się wyjątkowo dużo perełek z drugiej ręki.
Przede wszystkim zaopatrzyłam nas w idealne okrycia wierzchnie, które z reguły rozchodzą się w second handach jak świeże bułki i naprawdę ciężko dostać takie, którym niczego nie można zarzucić. Dla Bąbla upolowałam czarną kurtkę H&M na kożuszku - taką nie za grubą, nie za lekką, lecz w sam raz na aktualnie panującą za oknami pogodę. Sobie natomiast wygrzebałam beżowe, flauszowe ponczo, w którym według Małża wyglądam "jak w dużym, złożonym na pól naleśniku" - ale kto by tam słuchał faceta w kwestiach modowych ;)
Oprócz tego pomyślałam też o kilku innych, w miarę ciepłych rzeczach - na wypadek gdyby wiosna nie zechciała objawić się nam od razu w pełnej krasie i jeszcze troszkę przymroziła od czasu do czasu. Czapek wprawdzie nigdy w takim miejscu nie zamierzałam kupować, ale ta akurat była nowa, jeszcze zafoliowana, i razem z rękawiczkami kosztowała mnie niecałe 2 złote :)
W moich ubraniach widać rzecz jasna ewidentne wypływy stylu boho, którego wielką fanką jestem już od kilku ładnych lat - a lumpeksy są jego prawdziwą skarbnicą, z którą nie może równać się żadna popularna sieciówka. Oczywiście nie każdemu się on podoba (mojemu M. na przykład - niekoniecznie), ale osobiście czuję się najlepiej właśnie w kolorowych, długich do samej ziemi sukienkach, frędzlach, motywach etnicznych i dużej, rzucającej się w oczy biżuterii.
W najbliższych miesiącach czeka nas kilka okolicznościowych imprez, weekendowych wyjazdów, urodziny mojego chrześniaka i cywilny ślub kuzynki. Dlatego wyszperałam też Bąblowi parę ubranek, które można uznać za względnie "eleganckie". W garniturki i białe koszule na pewno nie będę go na siłę wciskać, bo przekonaliśmy się już kilkukrotnie, jak kiepsko to znosi i jak niewygodnie mu w tych wszystkich idealnie odprasowanych mankietach, kołnierzykach i kancikach.
A tu już przedsmak prawdziwego, upalnego lata, którego wszyscy nie możemy się doczekać - bo w planach mamy i Orawę, i Bałtyk, i Karpacz, i nowe rowerowe trasy...Lato akurat ma to do siebie, że wszystko zdecydowanie szybciej ulega zabrudzeniu, podarciu i generalnej destrukcji, więc pewnie jeszcze niejeden taki zakupowy maraton nas czeka, żeby uzupełnić braki i zaspokoić wszystkie nasze odzieżowe potrzeby ;)
Poza tym często zdarza mi się kupować w szmateksach również świetne zabawki i książeczki - a wszystko to za naprawdę śmieszne pieniądze, za które w normalnym sklepie dostałabym może 2-3 rzeczy, zamiast wynoszonych z second handu 2-3 reklamówek :)
Czasami oczywiście spotykam się z komentarzami w stylu "Oj, ja to bym w życiu nic używanego nie kupiła. W końcu nigdy nie wiadomo, kto w tym wcześniej chodził, prawda?" Najczęściej odpowiadam na takie teksty innym pytaniem : "A
wiadomo, co działo się z Twoim ubraniem prosto ze sklepowej półki,
zanim ekspedientka przy kasie zapakowała Ci je do lanserskiej, logowanej
reklamówki?"
Jako eks-pracownik centrum handlowego gwarantuję, że mogły dziać się z nim naprawdę bardzo różne rzeczy - i mogło być mierzone przez naprawdę bardzo różnych klientów, którzy często są na bakier i z podstawowymi zasadami higieny osobistej, i z regułami obowiązującymi w poszczególnych sklepach. (Jeśli chcecie, mogę o tym kiedyś napisać - ale uprzedzam, że tylko dla osób o mocnych nerwach i takich, które nie są na tym punkcie szczególnie przewrażliwione ;) )
Informacyjnie: za wszystkie zakupy widoczne na zdjęciach (w tym dwie pary butów - nowe, z kompletem metek) zapłaciłam łącznie troszkę ponad 200 złotych - a za zaoszczędzone w ten sposób pieniążki już wkrótce kupimy Bąblowi nowe, "dorosłe" łóżeczko i przeprowadzimy totalną metamorfozę dziecięcego pokoju, z której na pewno też zdam tu relację ;)















