czwartek, 25 sierpnia 2016

Wakacyjne hity kosmetyczne Bąblowej mamy.



Lato to dla mnie taka pora roku, kiedy używam w zasadzie tylko kilku najbardziej potrzebnych i sprawdzonych kosmetyków. Pogoda jest zbyt piękna, przygoda zbyt głośno nas wzywa, a wokół jest zbyt dużo najróżniejszych miejsc do zwiedzenia i zobaczenia, żebym chciała marnować ten wakacyjny czas i spędzać go za zamkniętymi drzwiami łazienki ;)

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam właśnie to moje letnie, kosmetyczne minimum - niespełna dziesięć produktów, dzięki którym w tegoroczne wakacje czułam się (oczywiście nie zawsze ;) ) piękna, zadbana i odpowiednio wypielęgnowana.

Oczyszczanie twarzy / demakijaż. 

Tutaj świetnie sprawdziła się u mnie nowa linia oczyszczająca Creme Care od Nivea. W ramach szeroko zakrojonej kampanii testerskiej miałam okazję wypróbować mleczko oraz nawilżone chusteczki, które rewelacyjnie radziły sobie nie tylko z makijażem dziennym, ale również z tym bardziej intensywnym - zarezerwowanym na okoliczność wesel, chrzcin i plenerowych festiwali muzycznych.


Jak już wiecie z wcześniejszych postów - sporą część naszego urlopu spędziliśmy nad jeziorem, nad morzem, na piaszczystych plażach. I chyba nie muszę nikogo przekonywać o tym, że zawsze  w takich warunkach tworzy się na skórze niepożądany, tłusty film: mieszanka potu, piasku, nadmiaru sebum, słonej morskiej wody...Generalnie coś, czego chyba żadna z nas nie lubi, z czym nie czujemy się zbyt komfortowo i czego pragniemy pozbyć się jak najszybciej, biorąc chłodny prysznic w hotelowym pokoju...


Dzięki chusteczkom od Nivea - pozbywałam się tego  poczucia dyskomfortu błyskawicznie, jeszcze będąc na plaży. Chusteczki pozostawiają po sobie wrażenie idealnej świeżości, rześkości oraz chłodu, który w obliczu trzydziestostopniowych upałów był dla mnie i mojej skóry prawdziwym ukojeniem. 

Co ważne, nie są tłuste. Nie lepią się też jak guma do żucia. Jedna spokojnie starcza nie tylko na oczyszczenie całej twarzy, ale również szyi i dekoltu. Jedna w zupełności wystarcza, żebym znów poczuła się jak nowo narodzona - i pomimo lejącego się z nieba żaru nabrała ochoty na dalsze harce z Bąblem, lepienie piaskowych babek i podlewanie wodorostów plastikową konewką ;)

Nawilżanie twarzy, ciała i włosów.


Tutaj prawdziwym hitem okazały się dla mnie: 100-procentowy kwas hialuronowy i olej z pestek malin od La Quintessence. Mając przy sobie te dwie malutkie, niepozorne buteleczki - miałam też absolutną pewność, że moja skóra pozostanie przez cały dzień odpowiednio nawilżona, wygładzona i napięta, zabezpieczona przed nadmierną utratą wody. Od siebie dodam tylko, że najlepiej jest stosować oba te kosmetyki jednocześnie, mieszając je dodatkowo z kropelką...wody właśnie (ponieważ podobno dopiero wtedy kwas hialuronowy optymalnie się wchłania i przenika do głębszych warstw skóry). 

Chyba najbardziej uniwersalnym kosmetykiem w całym moim zestawieniu okazuje się natomiast olejek kokosowy marki Loton - stosowany przeze mnie zarówno na całe ciało, jak i wysuszone letnim słońcem włosy. I kompletnie nie pasuje do niego popularne stwierdzenie, że "jeśli coś jest do wszystkiego - to jest do niczego" - bo nie dość że świetnie nawilża, wygładza i regeneruje, to jeszcze pachnie tak obezwładniająco i egzotycznie, że nawet na naszym rodzimym polskim wybrzeżu przenosi nas w odległe, orientalne krainy ;)

Sztuczna opalenizna / wyrównywanie kolorytu.


Nie jestem zwolenniczką wylegiwania się plackiem na słońcu - ani tym bardziej częstych wizyt w solarium. Najlepiej moim zdaniem opalać się aktywnie i w ruchu - jednak z małym dzieckiem zdecydowanie częściej poszukuję miejsc skrytych w cieniu, niż wystawionych na silne promieniowanie UVB. 

Dlatego też zdarza mi się posiłkować kosmetykami takimi, jak Sun Shimmer Instant Tan marki Rimmel - które robią mi piękną, złocistą i równomierną opaleniznę w ciągu zaledwie trzech minut: bez jakichkolwiek wyrzeczeń, bez podrażniania skóry, bez efektu "dojrzałego pomidora" i narażania się na groźnego czerniaka. 

A jeśli dodatkowo nabiję sobie na nogach całe mnóstwo sińców (na przykład bawiąc się z Bąblem w berka na czworakach ;) ) albo nabawię jakichś nieestetycznych pajączków i popękanych żyłek - to rajstopy w sprayu od Lirene świetnie mi to wszystko zatuszują i pozwolą pojawić się na weselichu nawet w krótkiej, wiele odkrywającej kiecce ;)

Peeling, złuszczanie i ścieranie...


...czyli mój osobisty pielęgnacyjny masochizm ;) Odkąd pamiętam wręcz uwielbiam wrażenie, że peeling działa na moją skórę niczym papier ścierny - a więc jest gruboziarnisty, wywołuje mrowienie, swędzenie i poczucie, że faktycznie coś się tam "dzieje" (w sensie pobudzonego krążenia, przepływu limfy i redukcji cellulitu, rzecz jasna ;) ) I dokładnie takie wrażenie mam po zastosowaniu peelingu cukrowo-solnego od Green Pharmacy - nic dodać, nic ująć ! 

Natomiast jako bonus podrzucam Wam także wzmiankę odnośnie magicznego pilnika Scholl Velvet Smooth - ponieważ tylko dzięki niemu mogłam założyć tego lata odkryte sandałki i wreszcie nie wstydzić się swoich popękanych, zmasakrowanych długimi spacerami pięt, które do tej pory ukrywałam skrzętnie w bardziej zabudowanym i "maskującym" obuwiu. 

***

(A na pierwszym zdjęciu: oczyszczająca maseczka błotna od Himalaya Herbals 
 + plasterki ogórka z Biedronki ;) ) 

36 komentarzy:

  1. Kochana, gdzie kupiłaś te chusteczki?? Zastanawiam się czy zmyją wodoodporny tusz do rzęs. Przede mną wyjazd w ciepłe miejsca ;) i nie musiałabym brać płynu.. czy ten olejek malinowy można też stosować na skórę tłustą? Ja kilka dni temu zainwestowałam w tołpę dermo do tłustej skóry. Mam ten pilnik, tzn ten Rossmanowski, tragedia :/ Pozdrosy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chusteczki otrzymałam do testowania od Nivea, ale są dostępne w wielu drogeriach internetowych (stacjonarnych pewnie też). U mnie z makijażem wodoodpornym radzą sobie bez problemu. A dokąd to się wybieracie, jeśli można wiedzieć? ;)

      Olejek jest dla wszystkich rodzajów cery - ja akurat mam mieszaną i w problematycznych miejscach (czoło, broda, nos) nie powoduje wzmożonego przetłuszczania się skóry.

      Natomiast pilnik też mam z Rossmanna i jestem z niego zadowolona - choć oczywiście najlepsze efekty daje wtedy, kiedy stopy są odpowiednio przygotowane (to znaczy wymoczone "do białości" ;) )

      Usuń
    2. Kochana, pilnik wzięłam taki jakby to powiedzieć "made in rossman" ;) i słabo sobie radził. Byłam kilka dni temu w Super Pharm i nie dostrzegłam chusteczek Nivea, były przeróżne, ale tych nie. Jednak poszukam.

      Lecimy (już za 2tyg) do Aten, a stamtąd na wyspę Eubea (lub "nowoczesna" nazwa - Evia).
      Buźki :))
      Anula

      Usuń
    3. Ale Wam dobrze ! :) Koniecznie potem podziel się na blogu swoimi wrażeniami i fotami z podróży :)

      Usuń
  2. Ja ogólnie jestem zakochana w marce Nivea. Wszelkie balsamy, mydełka, kremy kupuje właśnie z Nivea. Ale chusteczek jeszcze nie miałam. PS w sobotę na spotkaniu osobiście sprawdzę Twoje pięty; -)))To odnośnie skuteczności pilnika, żeby nie było; -)do zobaczonka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, już zaczynam się bać ;) Będę musiała chyba jeszcze podpiłować tu i ówdzie, skoro mi takie testy zapowiedziałaś ;)

      Usuń
  3. Bardzo lubię peelingi i masła z Green Pharmacy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero jakiś czas temu je odkryłam - i ten kawowy szczególnie skradł moje serce, bo wcześniej przygotowywałam podobny w domu, we własnym zakresie (a kupny jest o tyle fajniejszy, że nie brudzi mi całej łazienki na czarno ;) )

      Usuń
  4. Ja uwielbiam te kosmetyki ;) jednak, czasami nawet i w lato lubię poleżeć z maseczka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też czasami lubię - co widać na załączonym obrazku ;)

      Usuń
  5. Też raczej nie przesadzam z kosmetykami latem. W ogóle staram się nie przesadzać z kosmetykami, niezależnie od pory roku, ale peelingi bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet jakbym chciała przesadzić od czasu do czasu - to nie mam za bardzo kiedy ;) Ale jakieś minimum musi być :)

      Usuń
  6. Też mam ten olejek kokosowy, ale tylko do włosów go używam.

    Kochana gdzie ty te upały 30-stopniowe odczułaś? Bo ja całe lato choć byłam w różnych miejscach to takich upałów nie "widziałam", poza dwoma dniami mw górach ;) Reszta letnich dni raczej umiarkowana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas cały pobyt nad morzem i późniejsze nad jeziorami mieliśmy temperatury koło 30 stopni - w tym roku akurat nam się udało :) No a poza tym trzeba pamiętać, że jesteśmy z podobno najcieplejszego regionu Polski - i w te wakacje raczej nie mamy na co narzekać ;)

      Usuń
  7. A jaka serweta fajna :D (A może to narzuta?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narzuta, narzuta - w dodatku z Krupówek przywieziona ;)

      Usuń
  8. Kochana, pilnik Scholl Velvet Smooth to mój wierny przyjaciel! :-) Tylko mój w kolorze różowym. Jest po prostu MEGA!!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jak kupowałam to chyba jeszcze różowych nie robili ;)

      Usuń
  9. Od dawna przymierzam się do kwasu. Może wreszcie się zmobilizuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się długo przymierzałam, ale w końcu zmobilizowały mnie pewne warsztaty kosmetyczne, na których byłam ;)

      Usuń
  10. Kwas i mnie kusi, chyba już pora, żebyśmy się bliżej poznali. Natomiast rajstopy w sprayu kupuję już któreś lato i... kupić nie mogę :) Może w następnym roku w końcu jednak się zdecyduję. A jak ze "zmywaniem" ich? Peeling wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym roku miałam wyjątkową motywację do ich zakupu, bo tylu siniaków co podczas zabaw z Młodym chyba jeszcze w życiu sobie nie nabiłam ;) Moim zdaniem nawet peeling nie jest konieczny - wystarczy mydło i ciepła woda :)

      Usuń
    2. Aha, a jak ogólnie z trwałością tej opalenizny? Ja w ogóle się nie opalam, także jestem biała- dosłownie :)

      Usuń
    3. Opaleniznę masz do wspomnianego mycia ;) Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby w międzyczasie coś spłynęło czy się rozmazało i narobiło smug (nawet jak stosowałam podczas dużych upałów) - ale na wszelki wypadek odradzałabym stosowanie w połączeniu np. z białą sukienką ;)

      A jeśli faktycznie u Ciebie taka bladość, to wybierz sobie odcień dla jasnej karnacji - bo akurat z Lirene są dwa różne dostępne.

      Usuń
  11. Bardzo lubię kwas hialuronowy. Olej z pestek malin też próbowałam, też mi służył.
    Dziewczyny, a wiecie, że takie rzeczy można kupić (zwykle dużo taniej iw większych pojemnościach) w sklepach oferujących półprodukty?
    Ja kwas kupuję na Biochemii Urody (bo zwykle biorę jakiś pomieszany np. z wyciągami kwiatowymi), ale fajny zawsze był też na Mazidłach czy Zrobsobiekrem. Olej z pestek malin też tam był, i wiele innych.
    Teraz tych stron jest mega mega dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juti, dzięki za info :) Nigdy wcześniej nie byłam na tych stronach, ale w wolnej chwili zajrzę i zorientuję się w ich ofercie :) Pewnie coś dla siebie wygrzebię :)

      Usuń
  12. Nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna za te rajstopy w spraju! Zawsze mnie intrygowały a jakoś nigdzie nie trafiłam na recenzję...Ciekawe czy uda mi się jest dostać w Ustroniu...? :P Wszak na weselicho wybieram się w sobotę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje kupiłam w Rossmannie, w asortymencie Ustronia się niestety nie orientuję ;) Ale na weselicho faktycznie byłyby jak znalazł - zwłaszcza jeśli nie lubisz wbijać się w nylony ;)

      Usuń
  13. Plasterki ogórka z Biedronki zawsze spoko :D Nigdy nie próbowałam rajstop w sprayu ale jestem ich bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zwłaszcza jeśli tak samo jak ja nie znosisz tych prawdziwych ;)

      Usuń
  14. Mnie bardzo nęci ten pilnik do pięt ;) Mówisz, że dobry, czas się rozejrzeć za promocjami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lato ma się ku końcowi, więc teraz jest akurat dobry moment na jego poszukiwania w atrakcyjnej cenie ;)

      Usuń
  15. Uwielbiam olejki ,ale niestety kokosowy mnie zapycha bo jest komogenny.
    Pilnują Ci zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na szczęście nie zapycha - bo trudno byłoby mi teraz zrezygnować z jego zniewalającego zapachu :)

      Usuń
  16. Ja niezmiennie polecam filtr prysznicowy z kdf - świetna baza dla każdego kosmetyku, warto o nim więcej poczytać.

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)