środa, 11 marca 2020

Koronawirus a podróże - czyli o tym, dlaczego powinniśmy SIEDZIEĆ NA TYŁKACH w obliczu epidemii.


Do tej pory nie wypowiadałam się w kwestii koronawirusa
ale w ciągu ostatnich kilku dni zostałam do tego poniekąd sprowokowana.

Weszłam sobie ostatnio na fanpage jednego z bardzo poczytnych i zasięgowych blogów podróżniczych oraz na kilka grup związanych z podróżowaniem, do których należę. A tam w komentarzach niektórzy ludzie wręcz prześcigają się w pomysłach, dokąd jechać i co zwiedzić w czasach zarazy - tudzież skąd właśnie całymi rodzinami wrócili (bo przecież wszyscy teraz obniżają ceny lotów, noclegów oraz innych atrakcji, więc aż szkoda byłoby przepuścić taką niepowtarzalną okazję...) #facepalm

Na tego typu relacje trochę chce mi się rzucać inwektywami, a trochę nóż się w kieszeni otwiera. Zdawać by się mogło, że osoby takie inteligentne, obyte i światowe - a mimo to nie dociera do nich, że w tak dynamicznie zmieniającej się sytuacji epidemiologicznej podstawową zasadą powinno być (poza wzmożonym dbaniem o higienę) unikanie dużych skupisk ludzkich, ograniczenie przemieszczania się i - mówiąc kolokwialnie - SIEDZENIE NA TYŁKU W DOMU / w jego najbliższych okolicach!

koronawirus, coronavirus, podróże, podróże małe i duże, epidemia, podróże z dzieckiem, odpowiedzialność, świadome podróżowanie, etyka podróżnika, koronawirus w Polsce, koronawirus na świecie
foto: dailymail.co.uk

Dlaczego Chińczycy pomimo początkowej kiepskiej sytuacji
 tak dobrze radzą sobie z koronawirusem?

Właśnie dlatego, że umieli na tym tyłku usiąść, zdyscyplinować się, podjąć radykalne działania i dostosować swój tryb życia do aktualnie panujących warunków - zamiast udawać, że w sumie to nic się nie dzieje i że mają do czynienia z jakąś tam "trochę cięższą grypą".

Dla kontrastu - Włosi już tego nie potrafili. Potraktowali wszelkie ograniczenia jako zamach na ich osobistą wolność, dalej spotykali się swoim dawnym zwyczajem stłoczeni jak sardynki w puszce i aktualnie sytuacja wygląda u nich tak dramatycznie, jak opisuje to jeden z lekarzy pracujących w Bergamo (a także potwierdzają inne osoby zatrudnione we włoskiej służbie zdrowia) >>>> TUTAJ   Chyba dopiero teraz, w obliczu takiej tragedii zaczyna cokolwiek do nich docierać - i oby nie było zbyt późno na tego typu refleksje...(Bardzo rzetelnie przebieg zdarzeń relacjonuje u siebie Sabina z bloga Przystanek Italia).

***

 Zgadzam się, że panika jest zła i szkodliwa - 
ALE JESZCZE GORSZA JEST IGNORANCJA ORAZ TOTALNY BRAK WYOBRAŹNI!

Moim zdaniem znaleźliśmy się w takim punkcie, w którym nie można sobie nadal tak po prostu śmiało podróżować do każdego dowolnie wybranego zakątka świata bez jakichkolwiek konsekwencji i bez ponoszenia odpowiedzialności za własne decyzje.

Sytuacja zaszła już zbyt daleko, by móc pozwolić sobie na pełen chillout i lekceważenie. Uważam, że obecnie jakiekolwiek podróże (zwłaszcza te podyktowane nie wyższą koniecznością - a jedynie chęcią zwiedzania oraz niskimi cenami biletów) to po prostu SKRAJNA LEKKOMYŚLNOŚĆ.

Zabytki stoją od wieków - i będą stały nadal. Malownicze krajobrazy też nie zając - nie uciekną!Jestem w szoku, że niektórzy nie potrafią odpuścić sobie ich podziwiania w tak newralgicznym i "gorącym" momencie - kładąc na szalę zdrowie swoje, swoich bliskich oraz wszystkich innych osób, które potencjalnie mogą zainfekować...(Pomijam już psychiczny "komfort" takiego podróżowania - oraz fakt, że nasza destynacja może praktycznie z dnia na dzień stać się "czerwoną strefą", poza granice której już nikt nas z powrotem nie wypuści.)

koronawirus, coronavirus, podróże, podróże małe i duże, epidemia, podróże z dzieckiem, odpowiedzialność, świadome podróżowanie, etyka podróżnika, koronawirus w Polsce, koronawirus na świecie
foto: economictimes.indiatimes.com
 
A teraz jeszcze mój ulubiony tekst komentatorów: "Zarazić się można wszędzie - tak samo jak wszędzie można chociażby zginąć w wypadku samochodowym. To co, mam w ogóle z domu nie wychodzić?!"

Odpowiadam, stosując analogię:

Żeby nie zginąć w wypadku samochodowym - starasz się uważać i postępować według pewnych zasad. Jeździsz ostrożnie, przestrzegasz przepisów, zapinasz pasy bezpieczeństwa i zdejmujesz nogę z gazu. Oczywiście zawsze możesz trafić na jakiegoś idiotę, który będzie szarżował i wjedzie w Ciebie z całym impetem na czołówkę - ale sam próbujesz za wszelką cenę takie ryzyko zminimalizować...

Żeby nie złapać koronawirusa - też powinieneś się choć "ciut" postarać. Często myć ręce, dezynfekować je płynem antybakteryjnym, zakładać lateksowe rękawiczki, nie dotykać twarzy. W miarę możliwości unikać kontaktu z ludźmi, bezwzględnie odpuścić sobie masowe imprezy, zrezygnować z komunikacji publicznej i - jak już wcześniej wspomniałam - SIEDZIEĆ NA TYŁKU, zamiast bezrefleksyjnie kursować po całym świecie!Oczywiście zawsze może trafić się jakiś podróżnik, który już nie mógł wytrzymać i właśnie wrócił z nart we Włoszech, a zaraz potem nakichał prosto na Ciebie w sklepowej kolejce - ale myśląc logicznie prawdopodobieństwo zarażenia się w takich okolicznościach jest zdecydowanie mniejsze, niż gdybyś sam na te narty do Włoch pojechał...

***

 Reasumując, w obliczu koronawirusa przynajmniej przez jakiś czas SIEDŹMY NA TYŁKACH 
i skończmy wreszcie z całym tym podróżniczym hurraoptymizmem

24 komentarze:

  1. W ogóle nie rozumiem ludzi, którzy mówią o panice w tych warunkach: siedzenie w domu, ograniczenie wyjść do sklepów oraz dbanie o higienę to przecież tylko zabezpieczenie siebie i rodziny przed wirusem. Żadna panika. O panice możemy mówić, gdy tratuje się ludzi uciekających lub lamentuje nad swoim losem, gdy nic się złego nie dzieje, ale takie środki bezpieczeństwa to norma dla ludzi myślących!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważne żeby nie zwariować, najważniejsze dbanie o siebie i swoich bliskich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowy rozsądek wyłącza się, kiedy stresogenny czynnik, jedni lepiej go kontrolują, drudzy gorzej. Wielu brawurowo wystawia się na niebezpieczeństwo, jakby potrzebowali dodatkowego przepływu adrenaliny, inni z kolei całkowicie zaprzeczają, że mogą znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie dlatego uzbrojona w stos książek siedzę na tyłku w domciu :) Nie w głowie mi podróże, chyba że po chleb do sklepu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą, że najlepszą obroną przed wirusem jest ograniczanie kontaktów z innymi, stosowanie sie5do zaleceń. To ma pomóc nam w opanowaniu wirusa, a nie zamknąć nas na zawsze w. Domu. To profilaktyka, która zawsze jest najważniejsza

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, nie warto ryzykować wyjazdami w obliczu sytuacji, z którą mierzy się cały świat w tym momencie, bo jest tanio. Słusznie zauważyłaś, że z dnia na dzień różne miejsca mogą stać się czerwoną strefą i możemy albo się do nich nie dostać, albo nie móc z nich przez dłuższy czas wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Panikować nie należy, ale zdrowy rozsądek zachować trzeba. Wszelkie wyjścia ograniczyć do minimum. Lepiej nie ryzykować. Wyjazdy teraz to jest coś naprawdę nierozsądnego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najważniejsze jest nieuleganie panice i rozsądek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę że powinniśmy ograniczyć wszystko aczkolwiek z głową

    OdpowiedzUsuń
  10. ja chodzę do pracy i na zumbę. O Wirusie było wiadomo gdy zaczynały się ferie, rodzice jechali z dziećmi na narty do Włoch. W Europie Azjatów jest sporo - w Lublinie np. studiują medycynę. W Mediolanie - jest spora diaspora chińczyków z Wuhan. I to nie była żadna tajemnica. I nagle ministrowie wychodzą i stukają się łokciami - żenada

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedy dzisiaj byłam w mieście po parę rzeczy (nie nie robiłam zapasów), zobaczyłam co się dzieje... niestety uważam, że czeka nas los Włoch, ponieważ młodzież pozbawiona zajęć wyszła na ulice...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ahhh niektórzy nie rozumieją że pewne ograniczenia są spowodowane nadzwyczajną sytuacją i dla dobra społęcznego lepiej sie do nich dosotosować niż traktować jako bonusowe wolne.

    OdpowiedzUsuń
  13. w Lublinie w maju uczelnie (a jest ich chyba z 10) organizują "JUWENALIA" - teraz mają - KORONARIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do maja jeszcze zmienią zdanie, uwierz mi. Prędzej, niż im się wydaje.

      Usuń
  14. Słyszałam już o skrajnościach. Część osób zamyka się szczelnie, robi zapasy, jakby przynajmniej wojna miała wybuchnąć, a inni mają zupełnie gdzieś koronawirusa. Wiadomo, że trzeba do tego podejść mądrze i nie wejść w żadną skrajność.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wędrówki po kuchni12 marca 2020 21:44

    Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z całej tej sytuacji. Zrobili w szkołach wolne, a oni i tak chodza po ulicach ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie niepojęte jest jak bardzo ludzie są bezmyślni. Wiem, że głupich nie sieją, ale obecna sytuacja pokazuje ilu osobom brakuje zdolności racjonalnego myślenia, kropelki empatii i logiki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz rację ludzie są niepoważni! Przeciez ich to nie dotyczy.....

    OdpowiedzUsuń
  18. Masz świętą rację siedzieć na tyłku, przeczekać w domu,
    a nie jeździć, roznosić wirusa na wszystkie strony,
    ja siedzę, a zakupy zrobiłam dużo wcześniej,
    bo tak mi kazano i to była dobra rada,
    by kiedy będzie najgorzej nie wychodzić z domu.
    Tacy nieodpowiedzialni ludzie, że aż to jest wkurzające.

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety obawiam się, że tutaj paradoksalnie najmniejszą dyscypliną wykażą się nastolatki, które przerwę w szkołach potraktują jako gratisowe ferie i piszę to z pełną świadomością jako praktykujący ponad 10 lat w zawodzie nauczyciel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zdziwiłbyś się. W czasie kwarantanny poza nastolatkami - pełno "maDek" z dziećmi na placach zabaw i w centrach handlowych, a także starszych osób w sklepach i kościołach (choć są w grupie podwyższonego ryzyka).

      Usuń
  20. bardzo dobrze że o tym piszesz, wciąż ludzie są za mało uświadomieni

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tam siedzę z dzieckiem w domu. Mąż niestety musi pracować.

    OdpowiedzUsuń
  22. Siedzenie w swoim towarzystwie wcale nie jest zle

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)