czwartek, 11 sierpnia 2022

10 powodów, dla których warto jeździć na festiwale.

 
Dzisiaj temat pozornie zupełnie niezwiązany z parentingiem - 
ale właśnie tylko POZORNIE, ponieważ na pewne festiwale można jeździć też z dziećmi 
(co uskuteczniamy i w sumie polecamy), więc może niektórym z Was się przyda :)  

1) Muzyka i gwiazdy światowego formatu. Prawda jest taka, że aktualnie nie stać nas na Dubaj ani na Ibizę. Jeśli tak dalej pójdzie i jeśli inflacja wciąż będzie zapierdzielać w tak zawrotnym tempie - nie będziemy mogli pozwolić sobie nawet na koncert Zenka Martyniuka w Ciechocinku ;) Dlatego korzystamy, póki jeszcze możemy! Wybieramy się na festiwale właśnie po to, żeby zobaczyć i usłyszeć najsłynniejszych wykonawców na żywo - w naszych skromnych, polskich realiach.

2) Niepowtarzalny klimat. I to jest fakt - bo każdy odwiedzany przez nas festiwal czy koncert ma zupełnie inną, specyficzną atmosferę. Wprawdzie preferujemy festiwale muzyki elektronicznej, na których króluje głównie techno, trance i house - ale nie pogardzimy też dobrym rockowym czy metalowym brzmieniem. Bywaliśmy już na Woodstocku, na Pikniku Country w Mrągowie, a nawet...na kołobrzeskich dansingach dla seniorów (jedna z najlepszych rzeczy, jakie nas spotkały - bo starsi ludzie niejednokrotnie mają w sobie więcej energii, niż lansujące się instagramowe "pokolenie Z" ;)) W tym roku wybraliśmy się też na gotyckie Castle Party do Bolkowa i na dość odległy od naszych klimatów Slot Art w Lubiążu - ale jestem zdania, że wszystkiego warto w życiu spróbować!

3) "Wspomnienia to najważniejsze, co nam pozostaje". Do niektórych festiwali mamy po prostu ogromny sentyment - ponieważ towarzyszą nam praktycznie przez pół naszego życia. Na Sunrise jeździłam jeszcze w czasach studenckich, nawet mój mąż mi się tam oświadczył - i choć obecnie cała formuła festiwalu bardzo się zmieniła i nie do końca odpowiada nam pod względem organizacyjnym, to i tak nadal lubię wracać myślami do tych starych dobrych czasów, kiedy jeszcze byłam piękna i młoda ;) 


4) Nowe doświadczenia i okazja do sprawdzenia się w ekstremalnych sytuacjach ;) Uwierzcie mi, że takich sytuacji na festiwalach nie brakuje. Nagle okazuje się, że zbiorowy transport zawodzi - i po zakończonej imprezie zasuwacie 10 kilometrów z Podczela do Kołobrzegu na piechotę oraz na boso (bo buty gdzieś po drodze diabli wzięli). Albo na Woodstocku dopada Was istne oberwanie chmury, Wasze namioty porywa rwąca rzeka i w zasadzie nie pozostaje Wam nic innego, jak tylko beztrosko taplać się w błocie... No cóż - festiwale to poniekąd survival. Przetrwają jedynie najwytrwalsi, najsilniejsi i najbardziej zawzięci! ;)

5) Znajomości na wiele lat (a może nawet na całe życie). Naprawdę nie jestem w stanie zliczyć, ilu świetnych ludzi poznaliśmy na różnego rodzaju eventach. Z niektórymi z nich mamy więź aż do dziś - bo okazało się, że pochodzimy z tych samych rejonów i że łączą nas również inne pasje poza muzyką. Z innymi kontakt  urwał się z biegiem czasu - ale mimo wszystko każda taka relacja w pewien sposób wzbogaciła nasze życie, pozostawiła po sobie jakiś  ślad oraz istotne refleksje.

6) Różnorodność, mix kulturowy i poszerzanie horyzontów! Festiwale każdego dnia uświadamiają nam, jak bardzo różni są ludzie, ich tryb życia, światopogląd oraz życiowa perspektywa. Spotykamy tam osoby wszelkich nacji, wszelkich wyznań i wszelkich wykonywanych zawodów (na jednej z imprez napatoczyłam się nawet na moją Panią Profesor z lat studenckich). Rozmowy z nimi i wspólnie spędzony czas zawsze utwierdzają nas w przekonaniu, że warto mieć horyzonty myślowe znacznie szersze, niż pasek w stringach! ;)


7) Możliwość wyrażenia samego siebie. Jedynie na festiwalach mogę być brokatowym jednorożcem, wróżką, syrenką, Wonder Woman, barwnym motylem, Diaboliną albo jakimś tam innym cosplayem, który akurat przyjdzie mi do głowy. Na co dzień byłoby to co najmniej dziwne, niestosowne - i chyba niezbyt przychylnie odbierane przez małomiasteczkowe otoczenie, które póki co jeszcze nie przywykło do tego typu atrakcji ;)

8) Odskocznia od codzienności. Prawda. Czasami człowiek potrzebuje po prostu uciec od swojego codziennego życia, zresetować się, totalnie odkleić od rzeczywistości i spotkać ludzi tak samo pozytywnie zakręconych, jak on sam! Na festiwalach na szczęście nie ma prania, sprzątania, użerania się z szefem, systemem edukacji czy ze zleceniodawcami - a zatem zdecydowanie na plus ;)

9) Akumulatory naładowane na kolejny rok. No, powiedzmy. Mi akurat bateria po sezonie festiwalowym nie wystarcza aż na 12 miesięcy - ale od tego są przecież halowe eventy i imprezy w klubach, które też wyzwalają całe mnóstwo niezbędnych endorfin ;) #TakTrzebaŻyć #LiveLifeYouWillRemember

10) Zarażanie festiwalowym bakcylem następnych pokoleń. Po przeczytaniu niniejszego wpisu pewnie nie zdziwi Was, że nasz Junior ma swoje pierwsze festiwale już dawno za sobą. Na plażowej afterce po Sunrisie był po raz pierwszy w wieku zaledwie 2 lat (uzbrojony w wiaderko, łopatkę i foremki do robienia piaskowych babek). W trakcie Housepitalu w Piasecznie tańczył w pierwszym rzędzie z ręką w gipsie - a podczas Euforii w Boszkowie udało mu się nawet stanąć na chwilę za konsoletą. Biorąc pod uwagę coraz szerszą festiwalową ofertę - to na pewno jeszcze nie koniec naszej wspólnej muzycznej przygody! :)
 
 

_______________________
 
* UWAGA, UWAGA! Pod pojęciem "festiwale" nie mam na myśli wyłącznie tych muzycznych. Równie dobrze może być to festiwal artystyczny, filmowy, literacki, podróżniczy albo Pyrkon dla miłośników fantastyki. Każdy z nich ma jakąś określoną wartość i specyfikę - i czasami wystarczy raz spróbować, żeby dać się wciągnąć w ten wyjątkowy #FestivalMood...
 
Jestem bardzo ciekawa, czy też jeździcie na koncerty i festiwale?
I czy również zdarza się Wam zabierać ze sobą dzieci? 
 
 

21 komentarzy:

  1. Chyba nie miałam okazji nigdy być na festiwalu, na żadnym festiwalu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z dziećmi jeszcze nigdy na festiwalu nie byliśmy, chociaż bardzo byśmy chcieli. Jaki festiwal polecasz,na który można zabrać 8- i 10-latka? Niezbyt dobrze się orientuję, może coś podpowiesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Woodstocku (obecnie Pol'and'Rock) jest Family Camp dla rodzin z dziećmi. Sporo atrakcji i atmosferę sprzyjającą dzieciom (oraz zwierzętom) mają też na Slot Arcie. My bardzo lubimy również Festiwal Ognia i Wody w Nysie, kameralny Housepital w Piasecznie (wstęp bezpłatny, przychodzą całe kilkupokoleniowe rodziny) - a w ten weekend wybieramy się na OFCA w Oleśnicy. To festiwal sztuki cyrkowej - w sobotę i niedzielę mają bloki zajęć dla dzieci od 10 do 13, a potem spektakle i pokazy na terenie całego miasta (tylko niektóre są biletowane).

      Usuń
    2. Aaaa, i chcieliśmy jeszcze podjechać z Młodym na PixelManię do Lubomierza obejrzeć sobie cosplaye - ale w tym roku nie damy rady, bo już nam się inne rzeczy ponakładały.

      Usuń
  3. Ja niezbyt przepadam za atrakcjami, gdzie są tłumy, a tak jakoś festiwale mi się kojarzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie tak właśnie jest, chociaż bywają też bardziej kameralne i spokojniejsze eventy.

      Usuń
  4. Czasami jeździmy na festiwale. Panuje tam niesamowity klimat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis! Ja akurat mało jezdzę na festiwale, ale planuje w przyszłym czasie to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jezdzimy. Nie lubie tlumu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze jest zabierać dzieci na festiwale, gdyż to dla nich też wielkie przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie jestem fanką takich imprez, ale jak ktoś lubi to ok, a w dodatku można zabrać dzieci to super sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie imprezy choć przyznam, że ostanio wolę spokojniejsze miejsca

    OdpowiedzUsuń
  10. Wstyd sie przyznać ale jeszcze nigdy nie byłam na festiwalu chodz tego typu imprezy bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty?! Żaden wstyd! :)

      Usuń
    2. Nie zawsze uda się dotrzeć wszędzie tam gdzie by się chciało.

      Usuń
  11. Kolekcjonowanie wspomnień, fajnych kontaktów to bezcenne wartości:) Odskocznia od codzienności jest ważna by z nową energią wrócić do codzienności

    OdpowiedzUsuń
  12. Festiwale mają wiele zalet, sama byłam na kilku i miło je wspominam. Z synkiem jeszcze na żadnym nie byłam, ale kto wie, może się zdecyduję. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj dawno już nie byłam na żadnym festiwalu, częściej w czasach studenckich jeździłam i wspominam to jako super wydarzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei lubię brać udział w tych literackich.

      Usuń
  14. my też lubimy jeździć na festiwale :D może te bardzo zatłoczone, muzyczne pomijamy, ale takie dla dzieci, filmowe, czy literackie są idealne :D maluchy kochają spacerować i oglądać nowe rzeczy, szczególnie jak na wejściu dostaną balony z helem albo lizaka ;)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)