Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brahmi amla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brahmi amla. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 sierpnia 2017

Naturalne kosmetyki indyjskie Dabur Vatika oraz Soil and Earth - nutka Orientu w mojej pielęgnacji.


Kojarzycie filmy Bollywood ? Wybitne kino to może nie jest - ale za to powiew egzotyki, indyjska muzyka i taniec, piękne stroje i scenerie, niesamowita feeria kolorów...I do tego aktorki ! Zawsze zastanawiałam się, jakim cudownym czynnikom zawdzięczają Hinduski swoje gęste, długie i niesamowicie lśniące włosy. Z jednej strony - to pewnie kwestia genów. Z drugiej - jestem przekonana, że ogromną rolę odgrywają też tamtejsze indyjskie naturalne kosmetyki, które i ja miałam ostatnio okazję wypróbować.


Czarnuszka ? Niezłe z niej ziółko ! 

O cudownych właściwościach czarnuszki czytałam już dawniej na różnych forach i blogach kosmetycznych - ale dopiero teraz osobiście przetestowałam jej wzmacniające, odżywcze i intensywnie regenerujące działanie.  


Maska Dabur Vatika z czarnuszką pozostawia moje włosy tak miękkimi i gładkimi w dotyku, że aż samej trudno mi w to uwierzyć. Stosuję ją po uprzednim umyciu głowy, zostawiam na wilgotnych pasmach na zaledwie 20 minut , a następnie spłukuję. W przypadku wielu innych masek nie udawało mi się uzyskać podobnego efektu nawet po znacznie dłuższym czasie ekspozycji moich włosów na kosmetyk. Dodatkowo - Dabur Vatika bardzo ułatwia rozczesywanie. W moim przypadku jest to prawdziwe błogosławieństwo - ponieważ dzięki temu po każdej kąpieli znajduję na grzebieniu zdecydowanie mniej włosów. 

Maska pachnie dość specyficznie, ale jej zapach nie utrzymuje się na włosach przesadnie długo. W trakcie jej stosowania polecam uważać na ubrania, jasne ręczniki czy pościel - ponieważ kosmetyk może ubrudzić je na zgniłozielony kolor (najlepiej owinąć włosy foliówką, a dopiero potem ręcznikiem).


Świetnym uzupełnieniem maski jest natomiast krem modelujący Dabur Vatika z czarnuszką i jeżyną .Absolutny hit, który nie tylko pomaga utrzymać moje włosy w ryzach i podkreśla ich naturalny skręt - ale jeszcze odżywia je i nawilża (w przeciwieństwie do tradycyjnych pianek, lakierów i innych kosmetyków do stylizacji).  Cieszę się niezmiernie, że wreszcie trafiłam na specyfik modelujący - a jednocześnie nie pomijający najważniejszego aspektu pielęgnacyjnego. 

Krem pachnie bardzo przyjemnie, z łatwością się wchłania i nie pozostawia na włosach wrażenia nadmiernej tłustości. Mimo wszystko warto pamiętać o tym, by nie nakładać go na pasma w przesadnych ilościach.


Olejowanie włosów na 5 różnych sposobów.

Moja przygoda z olejowaniem włosów zaczęła się stosunkowo niedawno - ale już teraz mogę powiedzieć, że była jedną z najlepszych urodowych decyzji w moim życiu. Jak wiadomo, olejować można na kilka różnych sposobów: na sucho lub na mokro, na zimno lub na ciepło, w formie płukanki lub rozpylanej na włosach mgiełki.
Według zaleceń producenta poniższe indyjskie olejki powinno aplikować się na sucho - a następnie pozostawić je na włosach na godzinę i zmyć szamponem. U mnie jednak najlepiej sprawdza się aplikacja na wilgotne pasma, pozostawienie olejków na włosach na całą noc i spłukanie ich dopiero następnego dnia rano.


Testowane przeze mnie kosmetyki są o tyle wyjątkowe, że stanowią mieszanki kilku różnych olejków, ziół i ekstraktów ziołowych.  Ten od marki Soil and Earth łączy w sobie antybakteryjne i oczyszczające właściwości rozmarynu oraz rewitalizujące działanie tymianku. Dedykowany jest włosom osłabionym, z łupieżem i przetłuszczającym się u nasady (a jednocześnie przesuszonym w dolnych partiach). Mieszanka tymianku i rozmarynu nadaje mu dość intensywny ziołowy zapach - który pewnie nie każdemu przypadnie do gustu, ale ja akurat nie mam z nim najmniejszego problemu. 


Natomiast olejek Dabur Brahmi Amla będzie stanowił ukojenie dla włosów zniszczonych i nadmiernie łamliwych. Już po 2-3 pierwszych użyciach matowe kosmyki nabierają nowego blasku,  wyczuwalnie zmniejsza się ich szorstkość i porowatość. Włosy stają się miękkie w dotyku, bardziej elastyczne i sprężyste. Mniej się puszą - co było widać zwłaszcza podczas naszych ostatnich rodzinnych wycieczek, w trakcie których moja fryzura pozostawała stosunkowo gładka nawet pomimo dużej wilgotności powietrza.

Tutaj ziołowy aromat jest chyba jeszcze mocniejszy - a olejek ma nieco bardziej lejącą konsystencję. Próbowałam stosować go również bez spłukiwania - jednak wówczas nadmiernie obciąża i przetłuszcza włosy, więc lepiej nie pozostawiać go na głowie zbyt długo. 


Poza indyjskimi kosmetykami do pielęgnacji włosów zamówiłam sobie jeszcze naturalne mydełko do twarzy z szafranem i miodem Soil nad Earth. Według zapewnień na jego opakowaniu - ma za zadanie przede wszystkim nawilżać i rozświetlać zmęczoną cerę, przywracać jej blask i eliminować wszelkie wypryski, przebarwienia oraz inne niedoskonałości.

Muszę powiedzieć, że radzi sobie całkiem nieźle. Skóra jest po nim gładsza , bardziej promienna, ma zdecydowanie ładniejszy koloryt i zdrowszy wygląd.  Nawet po kiepskiej nocy nie towarzyszy mi charakterystyczna "ziemistość" mojego lustrzanego odbicia ;) Mydełko ładnie pachnie, umiarkowanie się pieni - i oczyszcza twarz z resztek makijażu, z którymi nie poradziły sobie nawilżone chusteczki czy płyn micelarny. 

Co więcej, jest to mydełko ręcznie robione- i podobnie jak pozostałe opisywane przeze mnie kosmetyki nie zawiera żadnych sztucznych, szkodliwych dodatków. Opakowane zostało bardzo gustownie i ekologicznie - w związku z czym chyba pokuszę się o cały zestaw mydełek z przeznaczeniem na drobne prezenty dla bliskich mi osób.


Wszystkie w/w kosmetyki dostępne są na stronie MagiczneIndie.pl -
gdzie znajdziecie też bardziej szczegółowe informacje na temat ich składu i zastosowania.