Zanim zaczęłam recenzować dla Was "Małą Księżniczkę", zerknęłam sobie na inne opinie,które pojawiły się na jej temat w internecie. Przeraziło mnie to, jak wielu ludzi okrzyknęło książkę Karoliny Lewestam "plagiatem" - jednocześnie przyznając w swoich komentarzach, że...nigdy nawet nie mieli jej w ręku (a już tym bardziej nie zapoznali się z jej treścią i nie ogarnęli przesłania,jakie ze sobą niesie). To trochę tak,jak oceniać drugiego człowieka wyłącznie na podstawie jego aparycji. W sumie nic o nim nie wiemy, nie znamy jego charakteru, systemu wartości ani zasad,jakimi kieruje się w życiu - lecz z góry zakładamy, że jest taki czy owaki,bo wygląda w ten lub inny sposób...Cholernie smutne, krzywdzące - i piszę to również na bazie własnych doświadczeń, ponieważ niejeden raz zostałam w swoim życiu niesprawiedliwie oceniona i zaszufladkowana.
Jak wynika z wywiadu z Autorką, ona również obawiała się tego typu krytyki, porównań do twórczości Exupery'ego i oskarżeń, że porywa się na kulturowe tabu. Jednak od samego początku podkreślała, że jej książka to pewnego rodzaju dialog z "Małym Księciem" - a nie próba napisania go od nowa w wersji przeznaczonej dla dziewczynek! Ciężko zatem uniknąć pewnych podobieństw, analogii i nasuwających się automatycznie skojarzeń - ale jak dla mnie jest to jednak zupełnie inna (i chyba nawet bardziej trafiająca w mój gust czytelniczy) lektura.
Bohaterka książki to Amelia Earhart - pierwsza kobieta, która przeleciała samolotem nad Oceanem Atlantyckim. Poznajemy ją jako kilkuletnią dziewczynkę, już na tak wczesnym etapie swojego życia marzącą o lataniu - jednak rodzice nieustannie podcinają jej skrzydła i sugerują, by zajęła się bardziej przyziemnymi, prozaicznymi sprawami. Amelia nie poddaje się i zostaje słynną pilotką pomimo wielu przeciwności losu - a pewnego dnia po katastrofie swojego samolotu ląduje na tajemniczej planecie, na której spotyka tytułową Małą Księżniczkę...
Księżniczka również ma na swoim koncie liczne podróże, w trakcie których poznaje głównie osoby podobne do siebie: niepewne swojej wartości, uwikłane w toksyczne relacje, nie umiejące zaakceptować w pełni własnego "ja". Jest wśród nich chociażby Królowa, która nie wydaje rozkazów z obawy przed utratą sympatii swoich podwładnych; samotna mewa, która trzyma się z daleka od reszty stada, ponieważ niczego innego nie boi się tak bardzo, jak odrzucenia; modelka, która zupełnie zmienia wygląd do sesji zdjęciowych, bo chce być nieustannie podziwiana i wstydzi się pokazywania swojej prawdziwej twarzy...Wspólnym mianownikiem tych wszystkich postaci jest fakt, że w pierwszej kolejności zawsze spełniają oczekiwania i zachcianki innych - zupełnie zapominając o sobie oraz o własnej tożsamości.
Książka Karoliny Lewestam to powieść wielowątkowa, pełna metafor i napisana niezwykle poetyckim językiem. Jej bohaterowie są wewnętrznie rozdarci i stoją w rozkroku pomiędzy potrzebą "latania" oraz spełniania własnych marzeń - a przywiązaniem do konkretnych miejsc, osób i "korzeni", które już zdążyli zapuścić. Bardzo istotnym wątkiem jest tutaj obecność Tulipana, którego Księżniczka zasadziła na swojej planecie - i który potem nieustannie wpędzał ją w poczucie winy, umniejszał jej znaczenie oraz każdego dnia sprawiał, że przestawała wierzyć w swoją wyjątkowość i we własne możliwości. Myślę, że każdy z nas choć raz w swoim życiu miał do czynienia z taką toksyczną osobą, od której bardzo trudno się uwolnić. Autorka kładzie tutaj duży nacisk na potrzebę wsłuchiwania się w swój wewnętrzny głos i na angażowanie się w relacje, które nam służą - a nie takie, przez które ciągle cierpimy, czujemy się mniej ważni i tracimy z oczu swoje cele.
Jest jeszcze jedna rzecz, która bardzo mnie w tej książce cieszy - a mianowicie obecność bohaterek płci żeńskiej, których w przypadku "Małego Księcia" jednak trochę zabrakło. Nie chodzi tutaj bynajmniej o konieczność przestrzegania w literaturze jakichkolwiek parytetów, ale moim zdaniem nadal zbyt mało jest lektur, które stawiają w centrum kobiece doświadczenia i kobiecy sposób postrzegania świata. Oczywiście nie zmienia to faktu, że z książkowymi postaciami może utożsamić się tak naprawdę każdy, niezależnie od swojej płci i wieku. Ja jednak rekomenduję "Małą Księżniczkę" raczej czytelnikom z nieco starszej kategorii wiekowej - ponieważ małe dzieci mogą jeszcze nie zrozumieć jej przesłania i może wydać się im zbyt enigmatyczna.
Wydawnictwo W.A.B.
tekst i ilustracje: Karolina Lewestam
stron: 96 / wiek: 4-104 lat



































