Ze wszystkich moich poczynionych dotychczas obserwacji wynika, że wraz z nadejściem wiosny wypada zrobić przynajmniej trzy rzeczy: 1) zakochać się, 2) zadbać intensywniej o wygląd i kondycję i być bardziej fit, 3) upchnąć grube swetry i płaszcze w najciemniejszym kącie oraz pokusić się o odświeżenie i częściową wymianę swojej garderoby.
No
cóż...W dwóch mężczyznach mojego życia - tym dużym i tym małym -
zakochana jestem przez cały czas, a więc pierwszy punkt dotyczy mnie
niezależnie od pory roku ;) Na bycie fit postanowiłam jeszcze
trochę poczekać do momentu, aż zrobi się naprawdę ciepło i będziemy
mogli wreszcie rodzinnie rozpocząć bicie naszych rowerowych rekordów. W
związku z tym wiosenną metamorfozę rozpoczęłam przede wszystkim od zawartości szafy - choć jeśli podglądacie nas na Facebooku to wiecie doskonale, że zdecydowanie lepiej idzie mi ostatnio z zakupami na dziale dziecięcym ;)
W większości sklepów trafiłam w tym roku na kolekcje, które albo jakoś szczególnie mnie nie urzekły, albo okazały się powtórką i kalką z poprzednich sezonów. Mdłe, nijakie, zupełnie bez polotu i bez wyrazu - a przecież jak już szukać tej nowej modowej miłości na wiosnę, to niech chociaż będzie warta czasu poświęconego na jej odnalezienie!
Potrzebowałam czegoś naprawdę energetycznego, kolorowego, wpisującego się w optymistyczne wiosenne klimaty - a dodatkowo powiązanego w jakiś sposób z moim ulubionym, folkowym stylem. Tak właśnie odkryłam kolekcję słowiańską od Avocado Style - i oszalałam na jej punkcie od pierwszego wejrzenia oraz pierwszego kliknięcia ! (Poza koszulkami mają tam jeszcze śliczne, utrzymane w podobnym stylu folkowe sukienki, których zakup jest dla mnie pewnie tylko kwestią czasu ;) )
Zauroczyły mnie w niej przede wszystkim piękne ludowe motywy, od których po prostu oczu oderwać nie mogę. Ale zakochałam się też w świetnych gatunkowo materiałach, lekko asymetrycznych fasonach, dłuższych tyłach, krótszych przodach, eterycznych zwiewnościach, delikatnie rozkloszowanych rękawach...Obdarzyłam je wszystkie miłością tak wielką i tak intensywną - że aż musiałam zamówić, nie zważając na czekające mnie opłaty za kolejny semestr studiów ;)
Wzornictwo łowickie ma w sobie coś tak barwnego, że idealnie sprawdza się zarówno w przypadku odzieży - jak i galanterii, wystroju wnętrz, przedmiotów codziennego użytku oraz wszelkich innych mniej lub bardziej przydatnych gadżetów, do których lgnę zawsze niczym mucha do miodu ;)
W przypadku ubrań największa zaleta wzorów łowickich polega na tym, że w zasadzie już niczego więcej nie potrzebują. Same w sobie "robią" całą stylizację - więc wystarczy założyć do nich zwykłe dżinsy i klasyczne baleriny , a efekt ludowości dopełnić ewentualnie jakimś drobnym biżuteryjnym akcentem albo fryzurą a'la Julia Tymoszenko :)
koszulka - Avocado Style
filcowa torebka - bazarek w Zakopanem
dżinsy - Denim Co. (second hand)
pierścionek - Katarzyna Targosz
ażurowane baleriny - CCC
kolczyki - Allegro











