sobota, 12 marca 2016

O tym, jak to się na blogu "bogacę" ;)

"Był blog o życiu, emocjach - czytało się super, teraz mamy reklamę, która otacza nas wszędzie i włazi nam do mieszkań. Zaraz posypie się lawina zdań "nie chcesz to nie czytaj". Tak też zrobię, ale szkoda bo ten blog to już nie to. Nasuwa mi się pytanie czy bezinteresowne pisanie możliwe jest tylko przed adopcją i zaraz po niej, a potem już tylko dla kasy. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Anna."

Pod poprzednim postem znalazł się między innymi taki komentarz, który "zainspirował" mnie do tego stopnia, że aż postanowiłam popełnić cały wpis w tym temacie (podobny zresztą miałam okazję przeczytać ostatnio u Czupurkowej Mamy). Oczywiście każdy ma prawo mieć własne zdanie w niniejszej kwestii, ALE...

***

Owszem, pojawiła się na moim blogu zakładka zatytułowana jako "współpraca". 

Owszem, nawiązałam kontakt z kilkoma wydawnictwami oraz firmami produkującymi akcesoria dla dzieci - i nie robię z tego żadnej tajemnicy.

Po pierwsze, żaden z testowanych produktów nie został mi (a raczej Bąblowi) podarowany za friko - bo w jego przetestowanie, napisanie recenzji czy obróbkę zdjęć wkładam naprawdę sporo pracy, swojego wolnego czasu i energii. Nie przywykłam do robienia czegokolwiek "na pół gwizdka", więc do każdej recenzji podchodzę bardzo rzetelnie i staram się opowiedzieć o danym produkcie najlepiej, jak potrafię - i wcale niekoniecznie w samych superlatywach.

Po drugie - gdyby któraś z firm przysłała mi jakiś kompletny shit, który w moim odczuciu do niczego by się nie nadawał, to najzwyczajniej w świecie napisałabym o nim recenzję niepochlebną, stanowczo odradziła jego zakup, a firmie podziękowała za dalszą kooperację. 

Po trzecie, nie widzę niczego złego w testowaniu - niektóre blogi dotyczą wyłącznie tego i sama bardzo chętnie na nie zaglądam, żeby poznać opinię innych mam na temat poszczególnych marek. Wybory dobrych sprzętów, trwałych zabawek, skutecznych kosmetyków czy kształcących książeczek są dla mnie bardzo ważne, bo dotyczą mojego dziecka - i zwykle mam potrzebę zapoznania się ze zdaniem innych osób na temat produktów, które sama zamierzam kupić. Wierzę, że również moje recenzje mogą ułatwić komuś tego typu decyzje.

Po czwarte - być może coś mi umknęło, ale póki co nie odnotowałam na swoim koncie w banku absolutnie żadnych przychodów z tego tytułu :) Więc gdzie jest ta rzeczona "kasa", o której - droga Anno - piszesz? Pewnie zablokował mi ją wszędobylski fiskus ;)

Po piąte - jeśli ktoś FAKTYCZNIE zarabia na swoim blogu krocie, to trzymam za niego kciuki i niech  te swoje zyski mnoży do potęgi nieskończonej ;) No ale fakt - taka to już nasza polska słabostka, mentalność i przypadłość, że dostajemy "dupościsku" za każdym razem, kiedy komuś powodzi się lepiej od nas i ma jakiś pomysł na siebie oraz własny biznes. Ja na szczęście do Klubu Zaciśniętych Zwieraczy nie należę - sama żyję sobie normalnie, przeciętnie i skromnie, ale innym życzę, żeby ich dobra passa finansowa trwała jak najdłużej :)

Po szóste - na poprzednim blogu pisałam rzeczywiście niemal wyłącznie o emocjach, życiu, oczekiwaniu na adopcję, towarzyszących temu lękach, tęsknotach i obawach. I wtedy również niektórzy wylewali na mnie całe wiadra pomyj, bo ich zdaniem albo wszystko zbyt mocno idealizowałam i opisywałam zbyt cukierkowo, albo z kolei ośmielałam się złorzeczyć, przechodzić gorsze dni, mieć wszystkiego serdecznie dość i po same dziurki w nosie. Jaki z tego wniosek? Nigdy nie uda się wszystkich zadowolić - więc już nawet nie próbuję tego robić ;)

***
Reasumując, na naszym niesamowicie "popularnym" i "rozchwytywanym" blogu "wzbogaciliśmy się" wręcz niesłychanie ! Małż właśnie wczoraj odebrał nowiutkie czerwone Ferrari prosto z salonu, ja paraduję po wiosce już wyłącznie w futrach z norek, soboli i szynszyli. Tylko czekać, aż zaczną zapraszać nas do telewizji śniadaniowej i robić zdjęcia na celebryckich "ściankach". STAY TUNED, bo być może całkiem niedługo rozkręcimy własny reality show,  jak Kim Kardashian albo Natalia Siwiec ;) 


51 komentarzy:

  1. Rewelacja! Niestety poprzedniego bloga nie czytałam. :(

    Przyznam, że sama chciałabym mieć okazję do testowania różnych fajnych rzeczy dla dzieci. Ja nie widzę w tym nic złego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzedni blog został zamknięty, między innymi ze względu na "po szóste"...A potem stwierdziłam, że mam gdzieś czyjeś fochy i dąsy i zamierzam dalej pisać - bo bardzo to lubię ;)

      Usuń
    2. i bardzo dobrze zrobiłas :) popieram inicjatywę, gratuluję pomysłu na bloga i też jestem za tym, że jak ktoś potrafi, ma mozliwość i lubi to niech zarabie ile wlezie na blogowaniu, jestem ZA.
      ściskam :)

      ps: nie zapomnij pochwalić się niegdyś i zrecenzować ferrari i futra ;)

      Usuń
  2. Bardzo Wam twarzowo w tym Ferrari ;) A Szynszyle kiedy? Czekam na fotki :* Telewizja Śniadaniowa to jest w publicznej? Jeśli tak to kurczęta nie będę oglądała :( Bojkotuję ;)
    Buziakuje Was Krezusów :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tfu tymi futrami się zasugerowałam - oczywiście Seszele - eh...

      Usuń
    2. Fotki na pewno się pojawią, wszystko w swoim czasie - na razie trochę obawiam się, żeby mnie jacyś obrońcy zwierząt nie wyczaili i czerwoną farbą imitującą krew nie oblali. (Tak całkiem serio - naturalnego futra w życiu bym nie założyła).

      A śniadaniowa to te wszystkie poranne programy "kobiece", według niektórych przeznaczone wyłącznie dla sfrustrowanych kur domowych - czyli dla mnie jak znalazł ;) Są i w publicznej, i w niepublicznej - choć też nie oglądam, bo czasu brak.

      Usuń
    3. A ja myślałam, ze faktycznie o szynszyle pytasz ;) No coś Ty, Seszele już dawno jest passe - teraz celebryci uskuteczniają powrót do natury i agroturystyki ;)

      Usuń
    4. Agroturystyka no tak, jak mogłam nie pomyśleć. Wszak na wsi mieszkasz nie bez przyczyny :)

      Usuń
  3. W sumie nic dodać nic ująć, świetny tekst :) A ktoś zazdrosny zawsze się znajdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet nie o zazdrość musi chodzić - i myślę, że akurat Anna wcale nie to miała na myśli, bo po prawdzie zazdrościć nie ma czego :) Może się natomiast faktycznie zdarzyć, że ktoś oczekuje po moim blogu czegoś innego, przyzwyczaił się już do jego dawnego "wcielenia" i myśli sobie, że tak już będzie na wieki wieków. Ale prawda jest taka, że ja się zmieniam, moje życie się zmienia, więc i blog będzie się zmieniał pewnie jeszcze niejeden raz (dla niektórych na szczęście, a dla innych - niestety).

      Usuń
  4. A ja żałuję, że nie miałam okazji czytać poprzedniego, bo ten bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętaj kochana, jak się człowiek nie obróci d... zawsze z tyłu ;-) ja sama zgłaszam się po wszystkie 'próbki' z p&g, na szczęście nie trzeba ich na blogu opisywać bo bym się pewnie nie wyrobiła. Chociaż książki bym sobie potestowała, ech jednak Ci zazdroszczę i w ogóle jak możesz. ;-* czekam na foty w futrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podrzuciłabym Ci parę książek, ale wiesz - tyle kasy za to zgarniam, że szkoda byłoby rezygnować ;)

      Usuń
  6. Po siódme to Twój blog i TY na nim rządzisz, taka prawda. Tak, jak w Twoim domu jesteś Panią. Masz zakładki odpowiednie więc jeżeli komuś przeszkadza reklama niech wejdzie w inną zakładkę. W przygotowanie jednej recenzji w moim przypadku często wkładam aż kilka dni pracy. Bo to zdjęcie niedobre, pogoda nieodpowiednia. Mnóstwo jest z tym pracy, czasem się zastanawiam czy ta nasza praca jest warta produktu. Po za tym żeby robić konkursy czytelnikom też trzeba mieć odpowiednie nagrody. Mamy pisać z pasji, jeść kit ze ścian a nagrody kupować za ostatnie pieniądze?Wiele razy słyszałam, że bloga prowadzi się z pasji? Gdzie to jest do cholery napisane? W jakimś kodeksie? Do pracy chodzi się z pasji ale zarabia i blog tez jest pracą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak, jak piszesz - żadna recenzja nie zajmuje 15 minut, choć może niektórym się tak wydaje. A te książkowe są szczególnie czasochłonne, bo przecież najpierw trzeba przeczytać - i nie zawsze jest to kilkustronicowa książeczka całokartonowa dla malutkiego dziecka, gdzie tekstu tyle, co kot napłakał ;) Ale ja Ci powiem, że akurat głównie z pasji się za to zabrałam - bo lubię pisać i swój "warsztat" w ten sposób doskonalę :) Konkursów nie urządzam póki co ;)

      Usuń
  7. Kiedyś taki świetny wpis przeczytałam na temat "hejtów", a zasadzie: jeśli zaczynają się pojawiać, to wiedz, że jesteś popularna :D
    Uważam Kochana, że nie powinnaś się tłumaczyć. Nie ma sensu... Ludzie faktycznie bywają złośliwi. Budowaliśmy dom, pojawiały się posty, teraz dom urządzamy - również nadal się pojawiają. Jeśli coś mam, i mogę na ten temat cokolwiek powiedzieć to dlaczego tego nie zrobić? Dlaczego nie napisać skąd dany produkt pochodzi? Odpowiadam nadal na wiele e-maili ze starych wiadomości w których nie pisałam skąd mamy styropian, jakie okna, skąd podłogi i jaki model - gdybym to napisała w tamtych wpisach chociażby na dole na pewno ludzie mieliby dużo łatwiej - oni tak jak ja szukają inspiracji i informacji o tym co dobre :)

    PS: nie śmiej się z telewizji śniadaniowej. Ja z mężem robiłam sobie ubaw jednego poranka z Pytania na Śniadanie ("zaraz moja żonka będzie celebriti blogger, w pytanku na śniadanku, wywiadziki") a dokładnie dwa tygodnie później siedziałam zamurowana czytając w aucie pod sklepem remontowo budowlanym e-mail z zaproszeniem! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to masz rację. Najlepiej robić swoje i się nie przejmować - czy to się komuś podoba, czy nie. Najważniejsze, że nam i jeszcze paru innym osobom daje fun i satysfakcję ;)

      A do śniadaniówki nic nie mam, poważnie - i czasami rzucałam okiem, zanim pojawił się Bąbel, ale akurat odcinka z Tobą nie miałam okazji obejrzeć. Może jeszcze uda mi się wygrzebać w jakichś internetowych archiwach :)

      Usuń
  8. To się dorobiłaś heh. Testuj testuj i recenzji bo ja korzystam bezczelnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli tylko Ty jedna korzystasz, to już wiem, że było warto - i testować, i ten hejt na klatę przyjąć ;)

      Usuń
  9. Eee... tam przejmujesz się :) A tak naprawdę to życzę co tych futer i tego ferrari :) bo zarabianie na blogu to nic złego :) praca jak praca - równie ciężka jak każda inna :) całuski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko te futra i ferrari to nie dla mnie - nie ta bajka i nie te oczekiwania oraz priorytety ;) Ale jeśli ktoś akurat taki ma pomysł na siebie i swoje życie - to wcale nie jest to lekki kawałek chleba i ja takim osobom bardzo kibicuję. Żaden człowiek swojej pracy nie wykonuje charytatywnie, więc dlaczego blogerzy mieliby to robić?(oczywiście mowa tu o tych popularnych, rozchwytywanych i opiniotwórczych, którzy naprawdę stworzyli własną markę).

      Usuń
  10. amen! Moje zdanie znasz😃 całusy i udanej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, znam - i zgadzam się z nim w 100% ;) Miłego popołudnia :*

      Usuń
  11. Jeszcze się taki nie narodził co by każdemu dogodził ;) Ja zawsze powtarzam - kto komu broni. Jeśli ktoś uważa, że można w trakcie takiej współpracy zarobić kokosy niech zakłada swojego bloga i niech zarabia. Najlepsze jest to, że inni wiedzą lepiej jak wygląda życie innego człowieka.
    Ja lubię czytać Twoje posty opisujące różne produkty. Często takie posty czytam na różnych blogach, oglądam recenzje vlogerów. Oni robią to zarobkowo. To ich praca. I wcale nie mówię, że jest łatwa, lekka i przyjemna.
    Pisz dalej. Testuj. Twój blog.
    Ja będę zawsze chętnie tu zaglądać.

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i można coś tam zarobić, nie wgłębiałam się w to jakoś specjalnie ;) Ale niektórzy chyba nie znają pojęcia barteru i uważają, że wszystko za kasę i że wiąże się z Bóg wie jakimi kwotami. Jeśli komuś przeszkadza, że czyjeś dziecko dostanie za kawałek cudzej roboty i szczerą opinię jakąś książeczkę albo inny gadżet - to chyba sam ze sobą ma problem.

      Usuń
  12. Tylko pisanie bloga to nie tylko komentarze słodkie jak cukierki. I każdy powinien mieć prawo wyrażenia swojego zdania. Swoim postem pokazalas że tak nie jest. Można ale później próbujesz udowodnić że ta osoba nie ma racji. A nie o rację tu chodzi. Każdy ma prawo do własnego zdania nawet jeśli się ono różni od twojego Ja osobiście też zauważyłam że pojawiły się posty sponsorowane. A że nie tego szukam na blogach to po prostu kolejnych tego typu czytać nie będę . Tyle. Może i nie dostajesz za to kasy, ale produkty tak. Czy jesteś w swojej opinii obiektywna nie wiem bo na dwa posty/dwa produkty obydwa polecasz. Czas pokaże chodź osobiście śledzić tego nie będę. Oczywiście każdy się zmienia też blogi ale nie każdemu musi to odpowiadać. I warto to uszanować. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, do komentarzy innych niż te cukierkowe też już zdążyłam przywyknąć w ciągu minionych czterech lat blogowania, tutaj i w poprzednim miejscu. Tylko czy mam przyklasnąć takiej opinii, skoro nie jest ona zgodna ze stanem faktycznym i skoro żadnych pieniędzy za to nie dostaję (a nawet gdyby, to co byłoby w tym dziwnego - przecież za każdą wykonywaną pracą zwykle idzie jakieś wynagrodzenie) ?

      Nie mówię, że każdemu muszą się takie posty podobać - lecz wtedy wystarczy je pomijać albo wcale tu nie zaglądać; więc tym bardziej śmieszy mnie tekst odnośnie "włażenia z reklamą do mieszkań". Jeśli ktoś nie ma ochoty oglądać reklamy chociażby w tv, zawsze można wyłączyć albo zmienić na inny kanał - i to samo dotyczy bloga. Nikomu na siłę tej "reklamy" nie wciskam i każdy ma swobodny wybór, czy z moich recenzji skorzystać, czy je olać z góry na dół ciepłym moczem. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Aż musiałam się wrócić do rzeczonego posta bo nie czytałam i myślę o co się rozchodzi?
    Teraz juz wiem,mi to zupełnie nie przeszkadza. Mając małe dzieci więcej tych różnych gadżetów,zabawek sie szuka a jak jest możliwość to trzeba korzystać i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie tak do tego podchodzę :)Poza tym o emocjach niepłodnościowo-adopcyjnych pisać już nie mam ochoty ani potrzeby, bo już zwyczajnie we mnie ucichły i na ten moment mi nie towarzyszą (wracają tylko czasami, np. kiedy czytam o pojawieniu się adoptowanego maluszka na innym blogu :))

      Usuń
  14. Czas chyba przywyknąć do tego,że nie zadowolisz wszystkich;)Najważniejsze żebyś była autentyczna w tym co robisz:)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj czas, czas najwyższy - zresztą przecież nie o to chodzi w życiu, żeby każdemu się przypodobać ;) Podobno "kiedy kochają Cię wszyscy, jesteś żaden" ;)

      Usuń
  15. Zauwazylam juz jakis czas temu inna formule bloga. I pomyslalam tylko tyle: nowy etap w Twoim zyciu - nowy blog:) Nie wszystko mnie interesuje (akcesoria dla dzieci akurat nie), ale czy to znaczy, ze mam narzekac, nie czytac go wcale, skoro kibicuje Wam od tak dawna? Nie. Tylko wybierac co czytam i co komentuje. Jak przy szwedzkim stole. Nikt mnie nie zmusza zebym czytala czy komentowala cos, na czym sie nie znam.

    Wiele mam pisze, ze pomagasz im wybrac odpowiednie zabawki, ksiazeczki i akcesoria. Wiec blog spelnia swoja role, a Ty czujesz sie pewnie spelniona:) I o to chodzi.

    To naturalne, ze nie wracasz juz do przeszlosci, ze budujesz terazniejszosc. I zapewne zastanawiasz sie co dalej... Jestem z Toba i Twoja rodzinka, bez wzgledu na dalsze zmiany. I bede zagladala:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba jakoś specjalnie się wysilać, żeby zauważyć - ale Twoje wnioski odnośnie nowego etapu są bardzo słuszne i mnie również przyświecają :)

      Ja mam podobnie - na innych blogach też dokonuję selekcji treści, które mnie ciekawią. Jeśli autor napisze coś, co nieszczególnie mnie zainteresuje - zostawiam to bez komentarza, a nie piszę mu : "no, poprzedni post był lepszy/bardziej pasjonujący/mądrzejszy, a tu nuuuuda" ;) I generalnie tak w życiu jest, że człowiek nie musi przyjmować wszystkiego, "jak leci" - na blogu są od tego zakładki tematyczne ;)

      W sumie to miałam do czynienia już z najróżniejszymi czytelniczymi reakcjami. Na poprzednim blogu niektóre osoby najpierw mnie za coś w mailu czy komentarzu ostro zjechały i stwierdziły, że już do nas zaglądać nie będą - a kiedy zdecydowałam się zamknąć bloga były nagle wielce oburzone, jak ja im to mogę robić ;)

      Dziękuję za tak długą obecność w naszym wirtualnym życiu :)

      Usuń
  16. Z mojego punktu widzenia jest tak, że mnóstwo popularnych blogów faktycznie bardziej skupia się na zarabianiu hajsu niż na prawdziwym, bezinteresownym pisaniu. Wkurzają mnie blogi oblepione banerami czy zasypane testami pisanymi pod producenta. Same och i ach... Niestety, jest tego sporo. Ja szukam blogów dziecięcych i tylko takie czytam, ale jeśli zamiast tematów o dzieciach widzę mnóstwo wpisów o budowie domu, recenzji książek, produktów, które z dziećmi nie mają wiele wspólnego to po prostu nie czytam i tyle. Bąbelkowa Mamo, Twój blog ma recenzje owszem jednak piszesz też o bąblu i to się chwali! Jak ktoś nie chce czytać, niech nie czyta. Nie widzę nic złego w zarabianiu na blogu. Ba! Zarabianie jest dobre i nie dziwię się jeśli ktoś chce zarabiać na swojej pracy. Problem pojawia się wtedy gdy zarabianie przesłania komuś cel w jakim powstał blog dziecięcy. Ty nie masz z tym problemu więc weź nie rób sobie problemów tam gdzie ich nie ma :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za cenny głos rozsądku :)

      Dla mnie też sporym nieporozumieniem jest fakt, że na blogach w założeniu parentingowych pisze się o rzeczach, które z dzieckiem, małżeństwem, rodziną i jej stylem życia nie mają absolutnie nic wspólnego. Sama wprawdzie o pewne inne kwestie zahaczam i wspominam o nich mimochodem, ale nie stają się one dla mnie tematem przewodnim - i praktycznie wszystkie w jakiś sposób odnoszą się do macierzyństwa.

      Nie dziwiłby mnie wielki ferment, gdybym zaczęła recenzować tu środki ochrony roślin, wiertarko-wkrętarki albo preparaty owadobójcze ;) - jednak dopóki wszystkie moje współprace odnoszą się do Bąbla, jego książeczek, zabawek, kosmetyków czy innych przydatnych gadżetów - to nie zamierzam bić się w piersi i mieć w związku z tym żadnych wyrzutów sumienia. Także bardzo dobrze i mądrze prawisz ! ;)

      Usuń
  17. nie ma czym sie przjemować :) dla mnie to chwila relaxu, czytac o nowych butelkach itp, o rzeczach ktorcch nie mialam pojecia ze istnieja. a nawet jezeli bys na tym zarabiala , to jego kasa, oczywiscie kasa za ciezka prace, bo trzeba recenzje napisać tak ?
    Nie przejmuj się, bo to ludzka zawisc..
    Poproszę o jedno futro haha
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę ukrywać, że jeśli trafi się jakaś propozycja tego typu, a produkt faktycznie będzie mi odpowiadał i spełniał moje oczekiwania - to chętnie ją przyjmę. No i wtedy to futro na pewno Ci podeślę, dogadamy się na priv ;)

      Usuń
  18. Frustratów i wiecznie niezadowolonych w netach pod dostatkiem ;)
    Zgadzam się, że każdy może mieć swoje zdanie. Zgadzam się, że w sposób kulturalny i nieobraźliwy ma prawo je wyrazić.
    Jedyne co mnie przeraża, że takich ludzi wciąż trzeba instruować co z tym fantem zrobić. Nie odpowiadają ci recenzje? Przestała ci odpowiadać formuła bloga, poruszana tematyka? To naprawdę takie proste- nie zaglądaj. Ale nie. Oni i tak będą zaglądać ( w większości za tym odgrażaniem się, czyny nie idą), ale na "do widzenia" muszą wylać pełen jadu i żółci komentarz. Taka szpileczka, ale ile satysfakcji. Cóż, brzydka cecha małych ludzi.
    Rób to, na co masz ochotę. To Ty jesteś tutaj u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może nawet będą nie tylko zaglądać - ale jeszcze każdy tego typu wpis bojkotować, by już nikt ci w przyszłości współpracy nie zaoferował (i by nie daj Boże faktycznie żadna kasa z tego tytułu na twoje konto nie wpłynęła) ;) Przykre to, ale i śmieszne zarazem.

      Usuń
  19. Święta prawda! Nie wiem co napisać.. ludzie są i będą zazdrosni.. hejtera w każdy z nas ma.. i u nas też jest taka zakładka. . Jakieś współpracę nawiązała, ale... czy się wzbogaciła? - Nie!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet JEŚLI się wzbogaci, to co ? :) Ja takiej opcji wcale nie wykluczam, jeśli kiedyś padnie jakaś propozycja, która nie będzie pozostawała w sprzeczności ze mną i moimi zasadami. Nikt swojej pracy nie wykonuje w ramach wolontariatu, więc skoro płaci się pani w biurze, panu na budowie czy w jakimkolwiek innym miejscu - to dlaczego nie blogerowi, za jego czas, wkład i zaangażowanie ? Pozdrowienia i życzę Ci takiej oferty w przyszłości :)

      Usuń
  20. Szczerze powiedziawszy,to mnie ostatnio tez "zabolały" posty u Ciebie,jeden po drugim "testujące" ale nie dlatego że "zarabiasz" tylko po prostu jestem stosunkowo świezą czytelniczką i bardziej interesuje mnie co u Was :-) Ot,zwykła ludzka ciekawość :-)
    Sama sie przymierzam do takich postów z recenzjami,bo trafiam na wiele produktów wartych uwagi.No ale własnie!To jest cięzka robota!Umieć przedstawić produkt i zaopiniowac,dlatego nie krytykuję i nie oceniam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a ja mam tak z kolei, że z wielu spraw na poprzednim blogu już się "wypisałam" i dziwnie byłoby mi tłuc w kółko te same tematy. A codzienne życie matki - wiadomo, że jest dosyć monotonne, powtarzalne, nie uświadczysz każdego dnia jakichś wielkich "fajerwerków", o których można byłoby na bieżąco donosić ;) A jak mam wciąż nadawać o kupkach, zupkach i tego typu sprawach, to chyba jednak wolę jakieś własne przemyślenia na dany temat albo recenzję wpleść.

      No i nie przymierzaj się, tylko próbuj ! :) Jeśli uznasz, że to jednak nie Twoja bajka, to zawsze możesz wrócić do dawnej formuły bloga :)

      Usuń
  21. A poza tym to ja bazuje na takich blogach i recenzjach.Mam kilka blogerek którym ślepo ufam jeśli chodzi o polecane artykuły ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może nie ufam aż tak ślepo i zawsze wolę wiele różnych opinii porównać, ale faktycznie zaglądam na takie blogi dość często w poszukiwaniu inspiracji :)

      Usuń
  22. Wyczerpująco opisałaś zarobek swój na blogu. ja dodać jedynie mogę jedno, dzieki temu, ze masz możliwość testowania lub inaczej poznania nowych produktów Twoi czytelnicy tez mają możliwość poznac coś nowego. Gdy juz mozwa o zarobku to sorry ale blogowanie to ciężka praca i sporo kasy jaka musisz włożyć choćby w serwer, apaat bo czymś fotki musisz pstyrykać. Nie wspomnę o dokształcaniu sie non stop. Tak wiem, że ból dupy to asza przypadłość narodowa ale są na to maści. A Ty kobieto wsiadaj do tego ferrafi w tych norkach i gnaj do hollywood by innym zwieracze pusciły. Uwielbiam Cię tak trzymaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie, nawet i na taki rodzaj bólu są maści ? ;) No to może trochę szkoda, że osobiście na tę przypadłość nie cierpię, bo wtedy na pewno bym taką maść...przetestowała i zrecenzowała na blogu ! ;)))

      Usuń
  23. Taa każdemu kto stoi z boku wydaje się, że to łatwa sprawa. Jasne jeśli ktoś odwala robotę na pół gwizdka- tak może powiedzieć. Jednak sama wiem ile trzeba włożyć pracy w recenzje.
    Dupka jednak niejednego będzie jeszcze bolała.
    Za Ciebie trzymam kciuki i pozdrowienia ślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Niech ci, którzy mają takie wydumane mniemanie o recenzowaniu, sami się za to wezmą - i osobiście przekonają się, ile pracy i czasu trzeba w to włożyć (ale za to dobrze wykonana robota daje przynajmniej masę satysfakcji ;) ) Za kciuki bardzo dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)