czwartek, 8 grudnia 2016

Wózek Delti Amelis MUKI Meteo - dla tych, co lubią bujać w obłokach :)

Najpierw był wózek bardzo głęboki, bardzo duży i bardzo ciężki. Taki typu "czołg" - który nigdy i nigdzie się nie mieścił, a kiedy musiałam taszczyć go z piwnicy po schodach na okoliczność każdego spaceru to autentycznie oblewały mnie siódme poty.

Później dla odmiany zainwestowaliśmy w spacerówkę względnie lekką i nowoczesną - która teoretycznie powinna spełniać już wszystkie nasze kryteria... Cóż z tego, skoro Bąblowi zupełnie ona nie odpowiadała - i darł się wniebogłosy za każdym razem, kiedy usiłowałam go do niej choć na chwilę wsadzić?

Przyciśnięci do muru przez naszego małego wózkowego terrorystę - znów popędziliśmy do sklepu. W trybie natychmiastowym nabyliśmy popularną "parasolkę", która służyła nam względnie dobrze przez ostatni rok - lecz jakościowo nie podołała i rozklekotała się na naszych polnych drogach do tego stopnia, że w pewnym momencie miałam ochotę zacząć wozić Bąbla w wehikule takim, jak ten poniżej (w końcu mieszkanie na wsi do czegoś zobowiązuje) ;)



W błędzie jest ten, komu wydaje się, że transportowanie dziecka w wózku kończy się wraz z osiągnięciem przez nie magicznego drugiego czy trzeciego roku życia. Ja też tak myślałam przez pewien krótki moment...Kilka razy nawet wybrałam się z Bąblem na jakąś dłuższą pieszą wyprawę - którą jednak mój kręgosłup odchorował potem tak dotkliwie, że postanowiłam sobie z pełną determinacją: poszukiwania WÓZKA NUMER 4 czas zacząć!

A gdzie indziej mogłaby poszukiwać wózka blogerka, jeśli nie w Internecie ?  ;)

Przejrzałam całe mnóstwo witryn, odwiedziłam kilka internetowych sklepów, zajrzałam na strony producentów, importerów i dystrybutorów. Kilka modeli spacerówek nawet względnie wpadło mi w oko - jednak po bardziej wnikliwych oględzinach okazywało się, że każdy z nich ma w sobie jakiś feler (a to cena za wysoka, a to brak pewnych wymaganych  funkcji, a to kolor nie taki jak trzeba...)

Po jakimś czasie byłam tym wszystkim już po prostu zmęczona - więc odpuściłam i zajrzałam sobie dla odrobiny relaksu na swoje ulubione strony konkursowe. Widać jednak ewidentnie, że niezałatwiona kwestia wózka postanowiła usilnie dręczyć mnie i prześladować - ponieważ już na pierwszej ze stron trafiłam na olbrzymi nagłówek :  

"Marka Amelis szuka ambasadora!" 

Wysłałam swoje zgłoszenie - a potem w natłoku innych spraw zupełnie o nim zapomniałam :) Jakieś trzy tygodnie później przedstawiciele marki poinformowali nas, że zostaliśmy zakwalifikowani do testów - natomiast już pod koniec listopada pojawiło się w naszym mieszkaniu takie oto niebiańskie cudo  :  

wózek Delti Amelis MUKI 2w1 w wariancie Meteo - w przepiękne obłoczki, 
w sam raz dla naszego małego myśliciela i marzyciela :)






Zacznijmy zatem od samego początku - czyli od MONTAŻU. 

Kiedy kurier zadzwonił do mnie z informacją, że za chwilę pojawi się pod naszym blokiem z paczką - trochę spanikowałam. Po doświadczeniach z naszym pierwszym wózkiem-czołgiem byłam przekonana, że znów przyjdzie mi taszczyć po schodach jakiś ogromny, niewyobrażalny ciężar. Tymczasem karton z wózkiem okazał się na tyle lekki i niewielki rozmiarowo, że nie musiałam nawet prosić kuriera o pomoc w jego wniesieniu. 

Samo złożenie wózka natomiast zajęło Małżowi góra jakieś 15-20 minut - i to w niezbyt sprzyjających warunkach, w których  Bąbel co chwilę podkradał mu jakieś części i usiłował za wszelką cenę władować się do swojego nowego pojazdu ;) Co ważne, wcale nie potrzebowaliśmy do tego żadnych francuskich kluczy, śrubek czy innych dodatkowych "akcesoriów" - ponieważ w zasadzie wszystko w tym wózku składa się na tak zwany "klik" i nie wymaga jakiegokolwiek skręcania.

Jakim cudem poszło nam tak sprawnie? Otóż, stelaż wózka jest aluminiowy. W związku z tym cała konstrukcja naprawdę nie waży wiele, a poszczególne elementy bardzo łatwo pozwalają się w nią wpiąć. Gondola wraz ze stelażem to zaledwie 14,5 kilograma, natomiast spacerówka - o kolejny kilogram mniej.  Wózek składa się i rozkłada naprawdę intuicyjnie, w ekspresowym tempie - i nawet takiej technicznej kalece jak ja nie trzeba było zbyt długo tłumaczyć wszystkich praw rządzących tym zupełnie nieskomplikowanym procesem ;)



 

 

No to teraz - GONDOLA !

Ponieważ mamy u siebie już 2-latka, z oczywistych względów akurat wersji głębokiej nie testowaliśmy ;) Mimo to nie mogę pominąć jej milczeniem - ponieważ posiada kilka bardzo ciekawych i przydatnych udogodnień,  o których w naszym poprzednim środku transportu mogliśmy sobie tylko pomarzyć:

do budki przymocowany jest uchwyt,
służący do jej wygodnego i bezpiecznego przenoszenia;


w dnie gondoli umieszczono specjalne płozy,
ułatwiające bujanie i stanowiące świetną amortyzację;


mamy tu również oparcie, które można wyregulować -
w sytuacji, kiedy dziecko zaczyna już samodzielnie siadać;
 

gondola ma aż 79 centymetrów długości - co z mojego punktu widzenia jest bardzo ważne,
ponieważ Bąbel zawsze był wyjątkowo "wyrośniętym" dzieckiem
i bardzo szybko przestał mieścić się w swoim pierwszym pojeździe;


w zestawie znajduje się też solidny pokrowiec przeciwdeszczowy
(nie mylić z tandetną, cienką folią !) 


oraz blenda przeciwsłoneczna (a ja biedna przez tyle czasu narzucałam na nasz stary wózek pieluszki tetrowe, żeby choć trochę osłonić małego Bąbla przed promieniami!)




 
Przechodzimy do WERSJI SPACEROWEJ !

O tej mogę napisać już zdecydowanie więcej :) Pierwsze, co najbardziej rzuciło mi się w oczy - to dodatkowy podnóżek, ułatwiający dziecku samodzielne wchodzenie do wózka. Oprócz tego mamy tutaj także obrotowe przednie koła z funkcją blokady, dzięki którym bardzo dobrze manewrowało się wózkiem praktycznie po każdej przetestowanej przez nas powierzchni - zarówno po asfalcie i brukowej kostce, jak i po trawie czy błotnistej drodze przez las. Podczas dłuższych wycieczek towarzyszyła nam natomiast dodatkowa, miękka wkładka - dzięki której Junior ani razu nie uskarżał się, że "boli go pupka" ;)

Poziom amortyzacji, wysokość rączki, kąt położenia oparcia i podnóżka okazały się parametrami, które można dowolnie i wedle uznania regulować - żeby uczynić nasz spacer jeszcze bardziej przyjemnym i komfortowym doświadczeniem. Na wszelkich nierównościach terenu Amelis bardzo fajnie "sprężynuje" i płynie po nich miękko jak te znajdujące się na nim obłoczki ;) Z całą pewnością przyczynia się do tego także fakt, że koła wózka są pompowane - a więc cechuje je też większa elastyczność niż w przypadku tych piankowych i rewelacyjnie prowadzą się po trudnym, wymagającym częstego lawirowania terenie. Krótko mówiąc: są dla nas IDEALNE ! - bo właśnie taka z nas rodzina survivalowców, którzy bardzo często poruszają się z wózkiem po okolicach, gdzie cywilizacja jeszcze niezupełnie dotarła ;)  

Kolejna bardzo ważna kwestia to bezpieczeństwo ! I nie mam tutaj na myśli wyłącznie pięciopunktowych pasów, ale także możliwość montowania siedziska przodem lub tyłem do kierunku jazdy. Dla mnie osobiście jest to właśnie kwestia ściśle powiązana z bezpieczeństwem - a konkretnie z możliwością osłonięcia dziecka od wiatru, mrozu i wszelkich innych niesprzyjających czynników, które u naszego Bąbla niestety dość często skutkują reakcją organizmu w postaci  zapalenia gardła albo krtani...A ponieważ według mojej babci najgorsze choróbska łapie się przede wszystkim "przez nogi" - rzeczą niezbędną na popołudniowe chłody okazał się też ocieplany pokrowiec na Bąblowe dolne kończyny. Dlatego tym bardziej producent wózka Amelis za dbałość i troskę o zdrowie mojego dziecka ma ode mnie naprawdę ogromnego plusa ! :)






O właśnie ! PRODUCENT ! 

Trzeba Wam wiedzieć, że testowany przez nas wózek został w całości zaprojektowany i wyprodukowany w Polsce. Nie żadna chińska podróbka ! Nie żadne "made in Taiwan" czy inna Kambodża. Dla mnie to ważne, bo wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach obcego kapitału i towaru mamy u siebie w kraju już wystarczająco dużo - a więc powinniśmy wspierać prężnie działający i rozwijający się polski biznes. (Zwłaszcza, jeżeli robi dla nas takie świetne dziecięce wózki ;) )

A na koniec - moje ulubione BABSKIE GADŻETY.

Wprawdzie jestem już szczęśliwą posiadaczką fajnej torby dla mamy i dziecka - ale takich rzeczy przecież w kobiecej szafie nigdy za wiele. Wraz z wózkiem Amelis po raz kolejny trafiła nam się w zestawie torba z przewijakiem, która nie wygląda jak infantylny pstrokaty wór, zakupiony na jakimś odpuście czy targowisku. Oprócz niej do dyspozycji mamy też pojemny kosz z dodatkową kieszonką, w którym w ciągu całego testowania ani razu nie zabrakło nam miejsca na wszystkie Bąblowe skarby (a to już nie lada wyczyn! ;) )

Oprócz wszystkich powyższych cech - wózeczek zachwyca designem ! Nie jest ani zbyt opływowy, ani zbyt kanciasty - ani nadmiernie futurystyczny, ani też zanadto retro :) Gdybym sama miała wybierać którąś konkretną wersję kolorystyczną, to chyba nie wyszłabym ze sklepu przez cały dzień - bo wszystkie mi się podobają i mają w sobie to bliżej nieokreślone "coś", do czego większość kobiet przywiązuje zwykle ogromną wagę :)

Dla mojego męża natomiast najbardziej liczą się względy praktyczne - a więc fakt, że testowany przez nas pojazd łatwo się składa i bez problemu mieści w samochodzie, pozostawiając jeszcze sporo przestrzeni na inne bagaże. Akurat dzięki tej ostatniej właściwości mogliśmy zabrać go ze sobą między innymi do Warszawy - i testować również na stołecznych ulicach.




CZY MA JAKIEŚ WADY?

W tej kwestii naprawdę trudno mi się czegokolwiek doszukać. Pierwszego dnia użytkowania pałąk trochę "nie trzymał" i z jednej strony wysuwał się ze swojego miejsca - ale już nazajutrz nie miałam z nim żadnych problemów, więc ewidentnie była to tylko przejściowa "niedyspozycja". Poza tym drobiazgiem żadnych innych wad nie dostrzegłam - więc byłoby naprawdę miło, gdyby Delti Amelis MUKI mógł towarzyszyć Bąblowi jeszcze przez kolejne lata jego życia :)



A żeby być na bieżąco z nowościami od Amelis -
zapraszam Was serdecznie na ich fanpage :)

Może już wkrótce się tam wspólnie spotkamy - 
a może i Wy będziecie kiedyś mieli okazję zostać #ambasadoremMUKI :)
 

41 komentarzy:

  1. My nasz wózek nr 3 tuż przed trzecimi urodzinami schowaliśmy do piwnicy i tym samym skończyliśmy wózkową przygodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na krótkich dystansach nie korzystamy - z tym że akurat te krótkie zdarzają się niesłychanie rzadko. Nie dość, że mieszkamy na wsi - to jeszcze na uboczu. Nawet do najbliższego marketu mamy kilka kilometrów - a ja niestety do zmotoryzowanych nie należę, także wózek jeszcze się nam dość często przydaje :)

      Usuń
  2. Oj ja wózków miałam tysiace naprawde Przemek dal rade trzem spacerówką..... Sama teraz szukam spacerówki dla Karoli i chciała bym cos sprawdzonego bo tyle tego na rynku... Patrzyłam na stronę producenta ale maja tylko z gondolą a ja bym chciała bez.... Kobieta na szpilkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to też niezły wynik ! Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć model, z którego będziesz zadowolona tak samo, jak my z tego :)

      Usuń
    2. mi ten bardzo odpowiada bo widać, że masywny, stabilny a jak z pozycją do spania? bo nic nie pisałaś na ten temat? tylko gdyby firma robiła spacerówki tylko to bym kupiła od zaraz- więc wyzwanie dla producenta stawiam macie państwo 2 miesiące bo wtedy wychodzimy z gondoli he he

      Usuń
    3. Wspomniałam w recenzji, że kąt położenia oparcia ma regulowany ;) Z tym że rozkłada się do pozycji półleżącej, a nie zupełnie na płask - nam takie rozwiązanie bardzo odpowiada, bo Bąbel właśnie tak najbardziej lubi w wózku zasypiać (jeśli w ogóle mu się to jeszcze zdarza ;) )

      Usuń
  3. śliczny jest szkoda że czas wózkowania za nami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas pewnie jeszcze trochę potrwa - ale i tak żałuję, że nie znałam marki Amelis, kiedy dokonywaliśmy naszych pierwszych wózkowych wyborów.

      Usuń
  4. Kochana dziękuję! Niesamowicie wstrzeliłaś się tym postem w moją aktualną sytuację:) Wprawdzie my jeszcze przez chwilę nie będziemy potrzebować wózka, ale mimo to pomału się rozglądam i NIC mi się nie podoba...a ten jest fantastyczny! A do tego polski, a ja mam bzika na punkcie polskich producentów. Tylko zastanawiam się nad długością gondoli, czy nie będzie za mała jednak, widziałam takie ponad 80cm, czy to będzie ten wspomniany przez Ciebie czołg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że to, czy dany wózek można określić jako "czołg" - zależy nie tylko od długości gondoli. Nasz pierwszy wózek właśnie takim czołgiem był - a gondolę miał raczej przeciętnej wielkości. Po prostu cały był taki masywny, wielki, z olbrzymimi kołami - więc w sumie na tle tych pozostałych elementów gondola wypadała wręcz blado ;) W przypadku Amelis natomiast gondola jest spora - za to cała reszta zgrabna i leciutka :)

      Usuń
  5. Świetny 👌🏻 Wyglada pięknie a i w użytkowaniu super sie sprawdza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt - i chyba tylko my możemy mieć takiego pecha, że na wózek najbardziej zbliżony do ideału trafiamy dopiero w momencie, kiedy Młody ma już dwa lata ;)

      Usuń
  6. O matko, jak sobie przypomnę nasze przygody z wózkami, to mi słabo. Pompowane koła mieliśmy w trójkołowcu. Bardzo fajne. Gorzej jak poszła dętka ;) Na szczęście syn pokochał Maclarena - lekką spacerówkę, którą można było wręcz na ramieniu nieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tę pękniętą dętkę też się trochę bałam - ale jak na razie nic się nie wydarzyło ;) Oby tak już pozostało do końca testowania :)

      Usuń
  7. Nasz nowiutki wózek stoi i czeka na odpowiedni moment. Jeszcze chwilka dosłownie. :) Tej marki nie znam. Przejrzę ich produkty, bo wózek wygląda fajnie więc reszta pewnie też. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się - mają bardzo fajne modele za naprawdę przystępną cenę (która aż mnie zdziwiła, kiedy po raz pierwszy na nią zerknęłam).

      Usuń
  8. Pamiętam poszukiwania naszych wózków. Obłęd. A to za wieki, za ciężki, za... Do dziś żałuję, że nie kupiłam wózka, który pokochałam od pierwszego dnia testów Mini Micro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, że często taka refleksja przychodzi dopiero po jakimś czasie - kiedy jest już za późno na zakup.

      Usuń
  9. Świetny wózek także pod względem kolorystyki. Super pokazałaś jego mocne strony. Przy następnym dziecku z chęcią się skuszę na Amelis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyśmy mieli w planach następne dziecko - to też bym się pewnie skusiła na kolejny :)

      Usuń
  10. Teraz to robią świetne wózki. Tyle róznych bajerów i ułatwień. Ja mam taki, który się składa jedną ręką, tylko problem w tym, że ja nigdy nie pamiętam jak to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból ;) Sama do tej pory nie potrafię używać niektórych sprzętów, które mamy w mieszkaniu od samego początku naszego małżeństwa ;)

      Usuń
  11. Kiedy używaliśmy wózka najważniejsze było to by dobrze się prowadził, był lekki i łatwy w obsłudze. Tutaj wygląda na to że spełnia te wymogi 😊 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam - wszystkie Twoje wymogi spełnione (a nawet jeszcze kilka dodatkowych) :)

      Usuń
  12. Wygląda całkiem fajnie :) Ja ostatnio zaczęłam się rozglądać za lekka spacerówka.. bo ta, którą mam ciężka i w pasach się nie dopina dziecię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci zdecydowanie zbyt szybko rosną ;) W takim razie - owocnych poszukiwań! :)

      Usuń
  13. Jeśli chodzi o wózek to wierna jestem naszej Emmie ;) Emmaljunga to wózek bojowy-wielozadaniowy, może ciężkawy, ale i tak najulubieńszy. Ale moje dzieciaki w okolicach 1,5 roku już na własnych stopach wyruszyły w świat i ani myślą siedzieć w wózku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam wcześniej tego modelu, ale zaraz go sobie obejrzę. Mój Bąbel też niby w świat wyruszył gdzieś pomiędzy 12 a 13 miesiącem - ale na tych naszych bardzo długich dystansach wózek to jednak rzecz nieodzowna :)

      Usuń
  14. U mnie syn 4,5, ale jak widzi wózek, a mamy jeszcze podwójny, to pierwszy jest, żeby się do niego "załadować" :) Ale wózek sam w sobie jest ciężki, około 15 kg + waga dzieci w sumie, to pcham jakieś 50 kg, ale moi zazwyczaj wtedy śpią, to mam jakiś relaks :) My się obecnie przymierzamy do babyjagger city lite chyba, no ale wtedy już młody nie pojedzie :) ale to dopiero na wiosnę jak coś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie potwierdzasz moją tezę, że wózkowanie w wieku 2 czy 3 lat wcale się nie kończy (a przynajmniej nie u wszystkich dzieci i nie w każdych warunkach ;) )

      Usuń
  15. Mnie temat wózkowy praktycznie całkiem ominął w życiu ;) Z gondoli korzystaliśmy głównie do werandowania i usypiania, spacerówki użyliśmy może z 5 razy. Na naszym terenie wózki zupełnie się nie sprawdziły, już więcej się sanki przydawały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to się nie dziwię - po takich górach wózek pchać to trzeba by było być jakimś strongmanem ;) U nasz kolei z sanek marny pożytek - stoją w piwnicy i pokrywają się grubą warstwą kurzu.

      Usuń
  16. Świetny wózek. My właśnie pozbyliśmy się tego wielofunkcyjnego i przeszliśmy na samą spacerówkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pewien etap już za Wami - ja też ten moment świetnie pamiętam, jakby to było wczoraj :)

      Usuń
  17. Swietny wozek, sliczny! a o jakosci powiem tylko, ze to ten sam producent co x-lander i mamy od nich parasolke delti-liv ktora na moje oko jest niezniszczalna :-)
    Mam nadzieje, ze z wami zostanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, producent ten sam - dlatego od samego początku mieliśmy trafne przeczucie, że jakościowo ciężko będzie mu cokolwiek zarzucić :) Też mamy taką nadzieję :)

      Usuń
  18. Bardzo rzetelna recenzja, brawo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzięki, dzięki - choć wyszła długa jak epopeja narodowa ;)

      Usuń
  19. Oj tak, wiejskie warunki to zdecydowanie coś z czym większość wózków na rynku sobie nie radzi. A to małe koła a to coś, albo wózek jak napisałaś sama "czołg"... My też podróżujemy sporo i po wiejskich wertepach i po błocie, piasku, górach dlatego tylko modele którymi jeździć mogę w tych warunkach brałam pod uwagę. Mamy Mutsy-iego, ale ten też wygląda ładnie i porządnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten sprawdził się nam i na wsi, i w mieście :) U nas jeździliśmy nim sporo po parku i lesie oraz grząskim błocie - a w Warszawie nawet po śniegu mieliśmy okazję ;) Zdał swój egzamin na 5 z plusem :)

      Usuń
  20. Wózek jest bardzo ładny i z tego co piszesz funkcjonalny. My już bardzo rzadko używamy czterokołowca, częściej babcia. Już nawet nie pamiętam, kiedy go prowadziłam. Tygrys coraz częściej chodzi sam. A z naszego babyhome emtoion byliśmy zadowoleni i najważniejsze, że mieścił się w naszym małym autku.

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)