czwartek, 15 marca 2018

Solidarność jajników to mit ? - czyli o tym, że kobiety kobietom zgotowały ten los...


Czasami myślę sobie, że powinnam była urodzić się mężczyzną - bo kompletnie nie rozumiem tych babskich przepychanek, krwawych jatek i rozpętywanych raz za razem shitstormów. Niektóre sytuacje z życia codziennego i zaciekłe kobiece dyskusje toczące się w świecie wirtualnym coraz bardziej każą mi wątpić w zasadność idei równouprawnienia. Bo z jednej strony oczekujemy tego równouprawnienia od mężczyzn i walczymy o nie zawzięcie niczym lwice - a z drugiej strony siebie nawzajem nie potrafimy traktować równoprawnie, po ludzku i z należytym szacunkiem...

matka matce wilkiem, kobiety kobietom zgotowały ten los, równouprawnienie, macierzyństwo, wydobyciny, poród naturalny, cesarskie cięcie, solidarność jajników, adopcja dziecka, z brzuszka, z serduszka, hejt, mama adopcyjna, karmienie piersią, karmienie mm, poród cc, poród sn
foto: pinterest.com

Matka matce wilkiem ?
Wygląda na to, że tak ! 

Przypuśćmy , że jesteś (świeżo upieczoną) mamą. Domyślam się, że czasami nieco zagubioną w tej swojej życiowej roli, wiążącej się przecież z ogromnym stresem i odpowiedzialnością. Najprawdopodobniej przeczytałaś już całe stosy poradników oraz artykułów w prasie i Internecie na temat pielęgnacji i wychowania dziecka. Wysłuchałaś też stu tysięcy "dobrych rad" od swojej mamy, babci, teściowej, koleżanki i sąsiadki - a jednak zawsze znajdzie się coś, co nadal będzie Cię nurtowało i spędzało Ci sen z powiek...

A może po prostu brakuje Ci rozmowy z kimś, kto znajduje się w sytuacji bardzo podobnej do Twojej? Może potrzebujesz się wygadać, wywnętrzyć, podzielić własnymi doświadczeniami i wątpliwościami - oraz uzyskać życzliwe, kobiece wsparcie ?

No to teraz opowiem Ci o miejscach, 
gdzie z dużym prawdopodobieństwem tego wsparcia NIE DOSTANIESZ.

Internetowe fora i Facebookowe grupy dla mam -
 idea jakże szczytna i pozytywna w swoich założeniach, 
a jednak w praktyce podczas dołączania do większości takich grup 
na Twoim monitorze powinien pojawiać się poniższy znak ostrzegawczy :

matka matce wilkiem, kobiety kobietom zgotowały ten los, równouprawnienie, macierzyństwo, wydobyciny, poród naturalny, cesarskie cięcie, solidarność jajników, adopcja dziecka, z brzuszka, z serduszka, hejt, mama adopcyjna, karmienie piersią, karmienie mm, poród cc, poród sn

Sama też kilkukrotnie taki błąd popełniłam.  
Zostałam członkiem grupy - a już po kilku godzinach 
uciekałam stamtąd takim pędem, aż unosił się za mną wirtualny kurz ;)

Jeśli karmisz piersią - nazwą Cię tam "chodzącą mleczarnią" i "krową, wywalającą cycki na środku ulicy". Jeżeli mlekiem modyfikowanym - będą wytykać, że krzywdzisz swoje dziecko i kompletnie nie dbasz o jego rozwój. 

Jeżeli jesteś mamą kilkorga dzieci - powiedzą Ci, żeś "patologia". Jeśli natomiast masz w swoim domu jedynaka - zawyrokują, że to przez Twoje lenistwo i wygodnictwo.

Jeżeli swojego dziecka nie szczepisz - zaraz przeczytasz, że jesteś głupia i nieodpowiedzialna. Jeżeli szczepisz - usłyszysz w sumie to samo, tyle że od innych osób i w innym kontekście.

A już nie daj Boże, jeśli rodziłaś przez cesarskie cięcie - bo przecież to w sumie "nie żaden poród,  tylko zwykłe wydobyciny".  Więc może Twoje dziecko nie powinno obchodzić co roku kolejnych urodzin - tylko jakąś Rocznicę Wydobycia albo inny dziwny twór językowy?

Praktycznie każdy temat i każde pytanie jest tam świetnym pretekstem ku temu, by przetoczyła się nad Tobą ogromna gównoburza z piorunami - i by kobiety znajdujące się po drugiej stronie monitora mogły zmieszać Cię z błotem, wytknąć Ci wszystkie Twoje domniemane błędy i spalić Cię rytualnie na symbolicznym stosie wraz w innymi czarownicami.

matka matce wilkiem, kobiety kobietom zgotowały ten los, równouprawnienie, macierzyństwo, wydobyciny, poród naturalny, cesarskie cięcie, solidarność jajników, adopcja dziecka, z brzuszka, z serduszka, hejt, mama adopcyjna, karmienie piersią, karmienie mm, poród cc, poród sn
foto: imgur.com

Z punktu widzenia psychologii -
kobiety to mistrzynie AGRESJI RELACYJNEJ !  
 
Podczas gdy mężczyźni  częściej uciekają się do przemocy fizycznej (która również do niczego dobrego nie prowadzi)  - kobiety dysponują jeszcze bardziej przemyślanym i wyrafinowanym narzędziem, polegającym na rozsiewaniu złośliwych pomówień na temat nielubianej osoby (tudzież osoby, której opinia choć trochę odbiega od tego, co same przyjęły sobie za pewnik). 

"Agresywność relacyjna to tendencja do krzywdzenia innych poprzez utrudnianie lub niszczenie ich relacji społecznych (...) drogą rozsiewania plotek , wykluczania społecznego, ignorowania lub nastawiania innych członków grupy przeciwko danej osobie." [ źródło: TUTAJ ] 

Na potrzeby tego  wpisu spróbowałam przypomnieć sobie  wszystkie  sytuacje, w jakich  kiedykolwiek  w życiu  zostałam skrytykowana, shejtowana czy obrażona  - poczynając od  czasów szkolnych aż do  teraz.  Okazuje  się, że w przytłaczającej większości przypadków krytyka  ta była we  mnie wymierzana przez  inne dziewczynki lub dorosłe kobiety. To  właśnie  one  zawsze  wbijały najostrzejsze  szpile, sączyły  najwięcej  jadu i potrafiły najcelniej trafić w mój  najsłabszy  punkt.

Być może to  właśnie  dlatego w pewnym  momencie  zaczęłam  unikać ich  towarzystwa jak  ognia i spędzać przeważającą część mojego  czasu ze znajomymi  przeciwnej  płci - ponieważ wiedziałam, że  z ich  strony nigdy nie  doświadczę aż tylu  przykrości, fałszu i zawiści.  Zastanówcie  się przez  chwilę, pomyślcie...Czy Wy  też macie  za  sobą takie doświadczenia  - i dochodzicie  do  podobnych wniosków?


foto: www.stepdigest.com

 Czy na grupach adopcyjnych jest ciut inaczej ?
Tylko "CIUT"...

Byłam przekonana, że wśród obecnych i przyszłych mam adopcyjnych panuje jednak nieco cieplejsza atmosfera. W końcu same niejednokrotnie spotykają się z brakiem akceptacji swoich wyborów, społecznym ostracyzmem i alienacją. Kto jak kto - ale akurat one powinny wiedzieć doskonale, czym potrafi być niezrozumienie, pochopne ocenianie i posługiwanie się krzywdzącymi stereotypami, które niewiele mają wspólnego ze stanem faktycznym...Lecz niestety -  mamy adopcyjne też ŻRĄ SIĘ pod niejednym forumowym wątkiem i niejedną facebookową dyskusją niczym wściekłe psy - i licytują o to, kto ma większe prawo do nazywania się matką...

I choć moim zdaniem grupy te czasami niosą ze sobą naprawdę dużą wartość - to jednak tam też coraz częściej daje się zauważyć mnóstwo jadu, hejtu oraz rzucania kamieniami (tudzież kupami) do cudzego ogródka...A smutna prawda wygląda dokładnie tak, jak w tytule : to kobiety kobietom gotują ten los...

"Jak to? Nie próbowałaś wywołać laktacji?! Nie chciałaś dać swojemu adoptowanemu dziecku  WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE? Nie biegałaś po wszystkich poradniach laktacyjnych w kraju, nie piłaś ziółek i nie masowałaś cycków jak oszalała, żeby wyprodukować z nich ten magiczny napój bogów i nektar rodzicielskiej miłości? No to powiem Ci - ch** z Ciebie, a nie matka! Nigdy nie będziesz w stanie nawiązać ze swoim dzieckiem silnej , autentycznej więzi !"

 I takie przykłady można tutaj mnożyć naprawdę w nieskończoność...

matka matce wilkiem, kobiety kobietom zgotowały ten los, równouprawnienie, macierzyństwo, wydobyciny, poród naturalny, cesarskie cięcie, solidarność jajników, adopcja dziecka, z brzuszka, z serduszka, hejt, mama adopcyjna, karmienie piersią, karmienie mm, poród cc, poród sn
foto: pinterest.com

 ***

Jestem w tym wpisie ciut wulgarna, wiem. Być może niektórzy z Was mnie za to nie polubią i uznają, że zwalczam hejt - takim samym hejtem ... Tak czy siak - przeraża mnie poziom ludzkiej hipokryzji i zakłamania. Nie ma to jak powtarzać dziecku, że w życiu liczy się szacunek i tolerancja wobec drugiego człowieka - a następnie ciskać obelgami w kogo popadnie w poczuciu własnej RZEKOMEJ anonimowości , wyższości i bezkarności.  Oczami wyobraźni widzę Was - szalone maDki plujące jadem na Fejsie - i wyglądacie tak:

matka matce wilkiem, kobiety kobietom zgotowały ten los, równouprawnienie, macierzyństwo, wydobyciny, poród naturalny, cesarskie cięcie, solidarność jajników, adopcja dziecka, z brzuszka, z serduszka, hejt, mama adopcyjna, karmienie piersią, karmienie mm, poród cc, poród sn

***

A mimo wszystko - nadal wierzę
w JEDEN WSPÓLNY MIANOWNIK MACIERZYŃSTWA.

Ten wspólny mianownik to MIŁOŚĆ DO DZIECKA.  
 
Nieważne, czy karmionego piersią - czy butelką.
Nieważne, czy rodzonego siłami natury - czy przez cesarskie cięcie.
Nieważne, czy z brzuszka - czy z serduszka. 

Bo każda z nas jest inna -
ale każda kocha swoje dziecko tak samo
i chce dla niego jak najlepiej !

A zatem - przestańmy wystawiać swoje macierzyństwo
i dzieciństwo naszych dzieci
na ciągłą , nieustającą LICYTACJĘ !

To nie prowadzi absolutnie do niczego -
poza fermentem i zniesmaczeniem.

matka matce wilkiem, kobiety kobietom zgotowały ten los, równouprawnienie, macierzyństwo, wydobyciny, poród naturalny, cesarskie cięcie, solidarność jajników, adopcja dziecka, z brzuszka, z serduszka, hejt, mama adopcyjna, karmienie piersią, karmienie mm, poród cc, poród sn


65 komentarzy:

  1. Niestety na własnej skórze doświadczyłam, że w pewnych sytuacjach "solidarność" traci na znaczeniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie odczucia. Dlatego już nawet nie wymagam tej "solidarności" - tylko zwykłego zrozumienia i dawania innym ludziom prawa do własnych wyborów oraz życia według własnych reguł. Niestety, czasami nawet o to ciężko...

      Usuń
  2. Dużo prawdy jest w tym co napisałaś..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo obserwacji, osobistych doświadczeń - i zdaje się, że nie tylko moich...

      Usuń
  3. Powiedziałaś wszystko o czym nie raz myślałam. Facet przywali drugirmu facetowi i na drugi dzień się dogadają a baby będą pluły jadem i do konca życia (nie raz udając, że chcą dla nas jak najlepiej). Ja też się spotkałam z różnymi formami krytyki kiedy szukałam wsparcia głównie na forach i zawsze to były kobiety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera, co z nami - babami - jest nie tak ?! Wiele kobiet odczuwa jakąś dziwną i niezrozumiałą dla mnie satysfakcję, kiedy może komuś emocjonalnie dowalić. Zamiast się wzajemnie wspierać - walczymy ze sobą i niejednokrotnie kruszymy kopie o jakieś zupełnie nieistotne rzeczy. Masz rację - że faceci jakoś lepiej potrafią się ze sobą porozumieć : bez udawania, drugiego dna i fałszywej troski.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję - choć z drugiej strony to smutne, że komentujące kobiety mają podobne spostrzeżenia...

      Usuń
  5. Ja nie rozumiem tego zjawiska, kobiet, które warczą na siebie niczym te wilki ze zdjęć. Przykro mi okropnie, gdy widzę takie matki, zacięte w kłótniach i krzykach o to, której racja jest bardziej prawdziwa.
    Dlatego staram się trzymać z daleka od tego smrodku i dobrze na tym wychodzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W realu faktycznie trzymam się z daleka - i zupełnie nie utrzymuję kontaktu z osobami , które taki ferment sieją. Ale już w wirtualu, w ramach działalności blogowej czy obecności w social mediach - to jest chyba nieuniknione. Takie rzeczy po prostu raz za razem pojawiają się na Facebookowym wallu, w komentarzach na forach albo w mailach - i moim zdaniem warto wreszcie zabrać głos w tej sprawie i spróbować chociaż częściowo zmienić status quo.

      Usuń
  6. Poruszyłaś niezwykle ważny temat. Wiele kobiet ocenia i "wylewa" na druga kobietę wiadro pomyj tylko dlatego, że ma inne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej można mieć inne zdanie - bo gdyby wszyscy byli tacy sami i mieli bliźniaczo podobne poglądy , to świat byłby niesamowicie nudny i przewidywalny. Ale można przecież mieć odmienne spojrzenie na daną kwestię - i wyrażać je bez uwłaczania drugiej osobie. Jest mnóstwo kobiet, które to rozumieją - lecz również mnóstwo takich, dla których wzajemne obrażanie się stanowi chyba sens życia i ulubioną rozrywkę...

      Usuń
  7. Współczuje każdej dziewczynie kobiecie wchodzącej na takie fora, co za patologia. Jak czytałem dziewczynie te teksty z foruw to aż tarzaliśmy się ze śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na niektórych forach można znależć naprawdę wiele cennych wskazówek i porad. Sami zaczynaliśmy swoje starania o adopcję właśnie od takich stron i poznawania opinii innych osób. A jednak - "porada" to coś zupełnie innego , niż "pogarda". Tej ostatniej nie dzierżę.

      Usuń
  8. Świetny.wpis. szkoda, że matki zamiast współdziałać, wspierać się, dzielić swoim doświadcZeń, podchodzą do siebie jak wilki. Świetnie dobrałaś.zdjecia, idealnie obrazują podejście matki do.matki

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo cenny post! Czytam i przypominaja mi sie rozne okrpone wymiany zdan licytujacych sie matek na FB. Bardzo Ci dziekuje za ten post! 100% racji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety - taka prawda...w dodatku bardzo smutna rzeczywistość :( zamiast się wspierać nawzajem, rzucamy kłody pod nogi...
    Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą ci chcieli dokopać - na grupach, forach...ale także poza nimi...samo życie ;(

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znałam pojęcia "agresywność relacyjna", ale wiele razy doświadczyłam takich zachowań na własnej skórze. Hmm.. Ja wierzę, że takich "złych" mam jest jednak mniej i to życzliwe kobiety stanowią przewagę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na razie nie odczułam zbyt dużo hejtu na grupach, ale może dlatego że jeszcze o nic nie zapytałam xD Widzę czasem różne rzeczy ale wierze że jakaś solidarność jest tylko może lepiej osobiście. Dlatego organizuje teraz spotkania dla mam (http://sundaysdiet.pl/spotkania-dla-mam/). Jako przyszła mama uważam że to super miejsce żeby się dowiedzieć jak sobie radzić z tym całym trudem macierzyństwa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wierzyć się nie chce. Dobrze, że nie należę do takich grup.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadza się. Faceci najczęściej dadzą sobie po ryju i po sprawie, a baby są zawistne. Kopią,knują. Piszesz o dokopywaniu sobie nawzajem przez matki. Jak się jest bezdzietnym też ci dosrają. I tak źle, i tak niedobrze. Człowiek ma potrzebę negowania zachowań innych, bo w ten sposób utwierdza się w słuszności własnego postępowania i chyba z tego to wynika(???) NIe wiem. Głos jakiegoś psychologa by się teraz przydał.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow...
    Notka z jajem i z pazurem... Takie szczere i uczciwe traktowanie tematu lubię.

    Szacunek
    M

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety już tak jest na tym naszym świecie, ludziom nie dogodzisz, a babie tym bardziej ;)
    Sama osobiście nie mam złych doświadczeń, ale kilka razy czytała różne wypowiedzi...
    Ludzie w internecie czują się silniejsi, bo ich nie widać ;) Wydaje im się, że mogą pisać co chcą....

    OdpowiedzUsuń
  17. Smutne to bardzo co piszesz.. Dlatego ja na żadne fora nie wchodzę ani na FB. Nie należę do żadnej grupy ani nie czytam "złotych rad" i mam spokój ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ehh skąd ja to znam, gdy urodził mi się syn, również dołączyłam do pewnego forum dla mam i szybko mi się odechciało udzielania tam, właśnie ze względu na sytuacje, o których piszesz. Kiedyś bardziej przejmowałam się ludzkimi złośliwościami, nawet w internecie, a teraz jakoś chyba dojrzałam do tego, żeby to olewać. Uświadomiłam sobie, że jeżeli ja jestem wobec kogoś w porządku, staram się być miła, uprzejma, uśmiechnięta, a ktoś wyskakuje ze złośliwościami, to problem nie leży po mojej stronie, tylko po stronie tej osoby :).

    OdpowiedzUsuń
  19. Kobiety są dla siebie wredne, są w tym mistrzyniami! Zazdrość jest okrutna! Widze to już niestety na poziomie wieku mojej córki, to dziewczynki w jej klasie sa najgorsze :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja na szczęście nie przejmuje się złośliwościami innych kobiet, ale faktycznie niektóre bywają bezlitosne

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tam żyję w swoim świecie, niewielki mam kontakt z forami, grupami i ogólnie ze światem i bardzo mi z tym dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Raz przezyłam takie wsparcie grupowe, to nieźle mi w piety poszło

    OdpowiedzUsuń
  23. Kobiety kobietom wzorem powinny być! Wsparciem, motywacją i inspiracją :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Na szczęście kiedy ja zostałam mamą nie było internetu i nie uczestniczyłam w takich forach, a solidarność matek w najbliższym otoczeniu dało się odczuć w tym pozytywnym znaczeniu 🙂
    Ale z doświadczenia pracuje w dziale z samymi facetami i w plotkowaniu są mistrzami 😉

    OdpowiedzUsuń
  25. Pewnie narażę się jajnikom czytającym ten komentarz, jednak nie od dziś wiadomo, że kobieta kobiecie wilkiem w owczej skórze bywa. W odróżnieniu od zerojedynkowych samców, którzy wilczych zamiarów nawet nie próbują maskować, kobiety lubują się wręcz w ich woalowaniu. Może męski punkt widzenia jest o wiele prostszy, ale na wielu płaszczyznach szczery do bólu i czasem chciałoby się i Wam tego życzyć. ;)

    Pozdrawiam,
    D.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja staram się trzymać z daleka od intryg, obłudy, plotek i dobrze mi z tym, a o swoich sprawach rozmawiam z zaufanymi osobami.

    OdpowiedzUsuń
  27. To jest powód dla którego nie uczestniczę w wojenkach na grupach bo matka matce wilkiem, choc tym stwierdzeniem obrażam wilki bo te sa bardziej solidarne niż kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziękuję, że o tym napisałaś. Mam identyczne przemyślenia, zresztą wiesz o tym :)
    Omijam fora rodzicielskie szerokim łukiem. Na FB należę do jednej grupy rodziców adopcyjnych - zamkniętej i bardzo kameralnej, w której wszyscy się znamy (wirtualnie co prawda, ale dosyć dobrze, bo rozmawiamy niemal codziennie). I z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że tam nie ma hejtu, bo umiemy się ze sobą kulturalnie nie zgadzać.
    Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek krytykowała kogoś za to, jakim jest rodzicem. Nikt mi nie dał do tego prawa. Zresztą - raz w życiu pomyślałam nieprzychylnie o koleżance, mamie dwojga dzieci, która miała w domu straszny bałagan. Nie powiedziałam jednak tego głośno. I dobrze, bo bardzo szybko dostałam pstryczka w nos od losu ;)Moja Księżniczka potrafi w 5 minut zniwelować skutki dwugodzinnego sprzątania, tak że tego... ;) Najlepiej pilnować swojego nosa.
    A, i jeszcze coś. Nie próbowałam wywoływać laktacji, nie jeździłam po poradniach. I nie czuję się gorszą matką.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dlatego omijam szerokim łukiem takie toksyczne fora. Z mojego fanpage i bloga wywaliłam sporo toksycznych osób. Szkoda zdrowia. :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Staram się szeroko omijać wszelkie fora dla matek, bo naprawdę mnóstwo tam jadu. Po co się denerwować??

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajny wpis - też piszę o tym na swoim blogu z feministycznego punktu widzenia i bardzo mnie to boli. Dla mnie wynika z niskiego poczucia własnej wartości i potrzeby zgnojenia innych, żeby samemu czuć się lepiej. Przeszłam dwa różne porody (jeden to wydobyciny ;)), teraz mam w domu malucha, z którym byłam w szpitalu na neonatologii - same kobiety (lekarki, pielęgniarki, matki), a w życiu się tylu kąśliwych uwag nie nasłuchałam co tam. Także tego, jedyny sposób to mur sympatyczności i praca u podstaw chyba...

    OdpowiedzUsuń
  32. Niestety tak było, jest i pewnie będzie... Tak jak piszesz wystarczy wejść na byle jaką grupę facebookową, nie trzeba szukać długo wypowiedzi poniżej poziomu zero...Smutna prawda!

    OdpowiedzUsuń
  33. Znam wiele for i grup, gdzie młoda mama otrzyma wsparcie i zrozumienie. Są to tajne, zamknięte, schowane przed terrorem laktacyjnym grupy matek karmiących mieszanką. Tajne grupy kobiet, które urodziły przez cesarskie cięcie. Tajne grupy mam rozszerzających dietę po 4 miesiącu, a nie po 6. Czyli te, które mają gdzies propagandę i podejmują własne deycyzje. Tam hejtu nie znajdziesz, a każda osoba, która tylko spróbuje hejterzyć, wyleci bez pytania z grupy z wilczym biletem. Przemyśl to sobie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Wirtualny kurz mnie niesamowicie ujął :D Grupy dla mam podejrzewam, że są podobne do grup kociarzy. Lubię je, ale już przestałam się odzywać w spornych tematach, bo "moja prawda jest zawsze mojsza" ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zgadzam się z tym wszystkim o czym przeczytałam i dodam tylko, że to jest bardzo przykre,iż kobiety tak się zachowują, zamiast się wspierać...

    OdpowiedzUsuń
  36. Zgadzam się z Tobą. Czasem na różnych grupach widziałam zacięte dyskusje i krytykowanie w tematach zdawałoby się takich, które są neutralne. Przyznaję też, że zdecydowanie wolę momentami rozmawiać z mężczyznami i w sumie miałam tak już w czasach szkolnych. Jak coś im nie pasuje to to mówią - prosto z mostu, a nie ubierają w piękne słowa i kąśliwe uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  37. Aż trudno uwierzyć, że to prawda ;/do czego to dochodzi....smutne

    OdpowiedzUsuń
  38. Dobry, prawdziwy tekst! Już chyba taka nasza kobieca natura, że podświadomie zwalczamy konkurencję, co ma swoje uzasadnienie ewolucyjne i genetyczne. 😉 A tak na poważnie, to przeraża mnie fala hej tu, która opanowała internety. Zapewniam Ciebie, że niestety tak jest na wielu forach i grupach, nie tylko tych mamusiowych.

    OdpowiedzUsuń
  39. Dużo racji w tym, co napisałaś, choć mam też pewną teorię: życie przeciętnej kobiety jest bardziej skomplikowane, niż życie przeciętnego mężczyzny (więcej spraw do ogarnięcia), przez co więcej jest tematów do kłótni 😁

    OdpowiedzUsuń
  40. Często się cieszę, że gdy moje dzieci były mniejsze, nie korzystałam z pomocy żadnych grup internetowych. Mają też jeszcze inną zaletę, jak człowiek chce się oderwać od tego chamstwa po prostu niech wyłączy komputer i wróci do realnego świata. Też nie jest idealny, ale za to jad jest jednostkowy.

    OdpowiedzUsuń
  41. Te fora to jakaś zła bajka, jak się nie wypowiesz to jest to zle przyjęte. Gdzie podziała się wyrozumiałość i zrozumienie? Nie każda matka może mieć dużo dzieci czy karmić piersią. Z drugiej strony i tak jest zła ech szkoda słów. Powinni zamykać takie grupy dyskusyjne które wnoszą tyle zła w życie innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  42. Wypowiadasz sie tutaj glownie z punktu widzenia kobiety/matki. Rowniez zauwazylam, ze kiedy mowa o dzieciach to kobiety tracą kontrole. Natomiast jesli chodzi o inne sfery zycia bardzo czesto spotkalam sie z ogromna solidarności kobiet nawet tych, ktore nie darzyły sie szczególna sympatia. Łączył je jeden cel i wlasnie ta solidarność jajników.

    OdpowiedzUsuń
  43. Solidarność jajników to prawdziwa rzadkość. Mam czasami wrażenie, że to kwestia hormonów, która czasami potrafi niektóre osoby kompletnie odmóżdżyć, wypruć z empatii itd. Ja na szczęście na fora dla mam nie zaglądam, bo mamą nie jestem, ale wiem od koleżanek, co się tam często wyprawia. I szczerze mówiąc trochę jest to przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  44. Nigdy nie zagląda na blogi tego typu, jednak tytuł mnie skusił. Nie nie jesteś tym wpisem wulgarna, jesteś prawdziwa do szpiku kości, czasem ludzie muszą zobaczyć brudną prawdę podaną prosto na tacy. Nie jestem świeżo upieczoną matką, jeśli Pan Bóg da to kiedyś będę, ale dobrze czuję o jakim hejcie piszesz bo my kobiety jesteśmy czasami takimi sukami do siebie (ja też nią czasem jestem. Od zawsze cenie sobie męskie towarzystwo, bo od mężczyzn zaznałam prawdziwej i lojalnej przyjaźni. Coś czuję, że jestem na mądrym rodzicielskim blogu, chce się na nim rozgościć.

    OdpowiedzUsuń
  45. Z ogromną ciekawością przeczytałam ten artykuł i... bardzo mnie zasmucił :( Nie mam jeszcze dzieci, więc nigdy na takie fora nie zaglądałam, jednak to co piszesz jest bardzo przykre. W sumie nie tylko matka matce wilkiem - niestety takie sytuacje między kobietami dzieją się na co dzień i dotyczą praktycznie każdej sfery życia. Niestety, między kobietami tworzy się jakaś niezdrowa (nawet podświadoma) rywalizacja i wyścig: która lepiej radzi sobie z łączeniem obowiązków matki, żony i pracownika, która ma lepiej wychowane dzieci, ładniejszy dom, lepszą fryzurę, więcej umiejętności... Drogie Panie, trochę empatii i ciepła dla siebie nawzajem, powinnyśmy się przecież wspierać <3

    OdpowiedzUsuń
  46. O borze szumiący! Serio takie teksty na grupie dla mam adopcyjnych? SZOK! Ciekawe jakby potraktowali kobietę, która już ma dwójkę swoich dzieciaczków, a chce adoptować (nie mogę być już nigdy w ciąży), bo dom i serce duże, znajdzie się miejsce dla większej ilości dzieci. Strasznie to smutne. Należę do jednej grupy dla mam, którą mogę z czystym sumieniem polecić - Wege mamy, wege ciąża - dla weganskich/wegetarianskich rodzin. Niby związanej z dietą, ale takiej kultury, wyrozumiałości, akceptacji na żadnej innej grupie nie znalazłam. Tam nie ma hejtu, nie ma oceniania, jest szczera chęć niesienia pomocy i duuuużo miłości do wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja myślę, że solidarność jest tylko wtedy, gdy ktoś czegoś chce. Kiedy ktoś inny potrzebuje pomocy, nagle perspektywa się zmienia...

    OdpowiedzUsuń
  48. Smutne to, ale prawdziwe. Prześcigamy się w tym, która z nas jest lepszą matką, rywalizujemy w pracy między sobą, zamiast rywalizować z facetami, którzy i tak są na lepszej pozycji... Smutne

    OdpowiedzUsuń
  49. Bardzo to wszystko smutne, ale niestety często tak właśnie wygląda rzeczywistość.... :(

    OdpowiedzUsuń
  50. Komentarzy na forach dla matek szczerze mówiąc nie czytam, więc trudno mi się wypowiadać. Czytam natomiast komentarze pod artykułami dotyczącymi spraw politycznych, a tam zwykle jest więcej komentarzy mężczyzn. Jednak zdaję sobie sprawę, że pod takimi artykułami część z tych komentarzy to robota opłacanych hejterów, dlatego nie przywiązuję do nich zbytniej wagi. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  51. kobiety są dla siebie bardzo nie fair. ze świecą szukać wiernych przyjaciółek

    OdpowiedzUsuń
  52. Sama prawda aż straszne że takie jestśmy

    OdpowiedzUsuń
  53. W kobietach, mamach jest dużo frustracji. A internet to takie miejsce, gdzie "można" je bezkarnie wylać. Bolesne, ale prawdziwe.
    Mam takie same obserwacje co do grup i nie ważne czy to tylko grupa dla mam, czy rozmowy i niepłodności, adopcji, jak Ty przytoczyłaś. Jad sączy się wszędzie ten sam :/

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja wierzę w mądrą solidarność jajników, ale jakkolwiek to zabrzmi- w necie niewiele jest mądrych kobiet. Niestety. Dlatego od lat wyznaję zasadę, że nie wdaję się w ŻADNE dyskusje na powyższe tematy. Dyskutować można z kimś, kto reprezentuje sobą jakiś poziom, a mam wrażenie, że (choć może oczywiście kogoś skrzywdzę tym stwierdzeniem) mamy przynależące do tych wszystkich grup, czy udzielające się na forach, zapominają o nim wraz z pierwszym uderzeniem palców w klawiaturę. I o ile czasem można się jeszcze z tych wypocin pośmiać, o tyle w większości naprawdę mam ochotę zawołać: Boże, widzisz to i nie grzmisz...

    OdpowiedzUsuń
  55. Mega dużo racji, jestem przerażona tym, co się dzieje w necie. Jedzenie i kwestia dzieci wywołuje największą burzę. W sumie to nawet bardziej gnój.

    OdpowiedzUsuń
  56. Solidarność to zapomniane słowo. Ja nie czytam forów ani komentarzy na nich po mnie po prostu krew zalewa :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Matczyne gównoburze są po prostu okropne! Dlatego też ostatnio wypisalam się z większości grup, żeby się nie denerwować i nie tracić czasu.

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)