czwartek, 24 lutego 2022

"Mamo, co można zrobić, żeby nie było wojny?"

Był 24 lutego. Słoneczny i mroźny Tłusty Czwartek. Tato pojechał do sklepu z samego rana, żeby przywieźć nam świeże pączki. Kupił te z lukrem, marmoladą i bitą śmietaną. Mama wyjątkowo pozwoliła mi zjeść jednego na śniadanie - a potem poszliśmy całą klasą do ośrodka kultury, gdzie również częstowali nas pączkami.

Tego samego dnia na Ukrainie wybuchła wojna. Widziałem w telewizji jadące czołgi, lecące samoloty i płonące budynki. Kiedy ja oblizywałem przed telewizorem palce lepkie od lukru, na lotnisku w Kijowie mała dziewczynka w różowej kurtce siedziała na wypchanej walizce i czekała z rodzicami na samolot, żeby uciec jak najdalej od bomb i pocisków...

***

- Mamo, co można zrobić, żeby nie było wojny?
- Obawiam się, że my nic nie możemy zrobić - bo to niestety nie od nas zależy...
- A wiesz, jak wygląda flaga Ukrainy?
- Wiem, Skarbie...
- To może chociaż ją namaluję i będę nosił? Bo ja się na żadną wojnę nie zgadzam!

***

Tak sobie myślę, że jedyne, co możemy zrobić jako ludzkość - to wyciągać odpowiednie wnioski z historii, która lubi zataczać kręgi...Przekazywać następnym pokoleniom wiedzę o reżimach i dyktaturach - oraz o tym, do czego prowadzą.

"A zamiast uczyć dzieci, że wojna oznacza chwałę i bohaterstwo - należałoby je uczyć, że prawdziwą chwałą jest zapobieganie wojnie, a bohaterami ludzie, którzy potrafią tego dokonać. A nie ci, którzy ją wszczynają."

Bo inaczej będziemy jeszcze niejeden raz budzić się rano tak, jak dzisiaj - i stwierdzać z przerażeniem, że świat znów stał się jeszcze bardziej pojebanym miejscem. 

***

Jesteśmy myślami z Ukrainą. 
Możliwe, że potem przyjdzie kolej na nas. 
A świat nadal będzie bezczynnie stał i patrzył...
 


35 komentarzy:

  1. Kraja mi się serce na milion kawałków, jak widzę cierpienie bezbronnych ludzi i dzieci... nie mogę w to wszystko uwierzyć :( Nigdy więcej wojny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy więcej! - tylko ludzie niczego się nie nauczyli, niestety. O Hitlerze też myśleli, że blefuje :(

      Usuń
    2. Taka przykra prawda, że ludzie nie wyciągają wniosków z przeszłości.

      Usuń
  2. To co się dzieje jest naprawdę przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi rano mąż nie wierzył jak mu mówiłam co przekazują media :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wczoraj wieczorem z mężem się srogo pokłóciłam. Mówiłam mu, że z tego będzie wojna - a on na to: "Eeeee tam, jaka znów wojna..." Kurde. Akurat w tym przypadku wolałabym nie mieć racji :(

      Usuń
    2. To dokladnie jak u nas kilka dni temu! Ja mowie, ze Putin jest szalony i szykuje sie do inwazji, a moj maz, ze przesadzam. :(

      Usuń
    3. Witaj w klubie. A jednak ta kobieca intuicja coś w sobie ma...

      Usuń
    4. Chociaż w sumie nie - to nie intuicja. To świadoma obserwacja sceny politycznej od kilku lat i znajomość faktów, które już dawniej miały miejsce.

      Usuń
    5. To podobnie jak u nas. Ja w środę mowilam mężowi, że tam zaraz zaczną strzelac, on że jednak sie opamietaja. Teraz chcę mu wierzyć że my nie będziemy nastepni. Bo za Warszawe tak jak za Kijow też nikt nie będzie umieral ☹

      Usuń
  4. Każdy myślał, że tak do tego nie dojdzie, że Rosja tylko straszy, a jednak. To jest przerażające, że można sobie od tak z dnia na dzień zaatakować drugi kraj i nie bać się nikogo żadnych, sankcji itd. Aż strach pomyśleć co się jeszcze wydarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie było w czasach II wojny światowej. Zamierzenia Hitlera też wielu bagatelizowało, uważając go za niegroźnego wariata. Historia się powtarza - kolejny fanatyk z manią wielkości marzy o odbudowie swojego dawnego imperium...

      Usuń
    2. Dokładnie. Nawet nie chcę myśleć o tych jego mocarstwowych planach to jest przerażające. Każdy wiedział, że Putin się szykuje do ataku, ale nikt tak naprawdę nie wierzył, że zrobi to co zrobił. Każdy liczył, że ze ktoś go jednak powstrzyma, że nie jest do tego zdolny. Krym już zajął teraz chce resztę. Ciekawe co Unia i świat z tym zrobi.

      Usuń
    3. Na razie nie robi nic szczególnego - poza sankcjami, z których Putin drwi. Dzisiejsze słowa prezydenta Ukrainy, że jego kraj "został sam" - są znamienne. Ale poniekąd trudno się temu dziwić, bo każda zagraniczna reakcja doprowadzi do eskalacji konfliktu :(

      Usuń
    4. Dokładnie. Każdy chce pomóc, ale jako, że Ukraina nie jest w Nato ani w UE to nikt nie ma obowiązku wesprzeć jej militarnie. Ponadto każde włączenie się danego kraju do wojny doprowadzi do jej rozszerzenia i eskalacji. Każdy boi się o siebie. Dobrze, że choć broń zaczęli wysyłać.

      Usuń
  5. empatia i (nie)zrozumienie Twojego syna dodatkowo buzuje we mnie emocje, śledząc aktualne doniesienia jestem zła, że nic nie możemy zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami dzieci mają więcej empatii, niż dorośli. Ja dzisiaj aż ścięłam się na Facebooku z jednym kolesiem, który jechał po ukraińskich uchodźcach. Za chwilę możemy znaleźć się w bardzo podobnej sytuacji - i będzie wielki lament, że nikt nas u siebie nie chce...

      A tak ogólnie, właśnie wróciliśmy z Wrocławia z antywojennej manifestacji. To, co się tam działo - aż chwyta za serce i gardło. Ludzie płaczą, rozpaczają za rodziną pozostawioną na Ukrainie - no coś po prostu nie do opisania. Nigdy bym się nie spodziewała, że przyjdzie nam żyć w takich popieprzonych czasach :(

      Usuń
  6. Co zrobić? Nie wiem, jak widać ludzie nie uczą się na błędach i historia po raz kolejny zatacza koło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to...Nic dodać, nic ująć...

      Usuń
    2. Niestety, taka prawda, że przeszłość nie ma wpływu na zachowanie w teraźniejszości.

      Usuń
    3. Tak widać II Wojna światowa i wydarzenia na Ukrainie w poprzednich latach były niewystarczającą lekcją dla świata. To jest straszna rzecz.

      Usuń
  7. Najważniejsze to nie panikować, bo panika w niczym nie pomoże. Niestety, trudne czasy nastały, nie mogłam wczoraj uwierzyć o tym co czytam. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panikować nie, bo to faktycznie nie ma sensu. Ale opracować sobie jakiś plan awaryjny na wypadek, gdyby również Polska została zaatakowana. Emigracja? Tylko dokąd? Cholera wie...

      Usuń
  8. Przede wszystkim nie straszmy dzieci, nie panikujmy i nie przenośmy naszych obaw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że nie straszymy. Ale dzieci nie są ślepe ani głuche, nie żyją na bezludnej wyspie. Mają w szkole kolegów i koleżanki z Ukrainy - i same pytają, co się dzieje.

      Usuń
  9. Każdy chyba myślał, że do tego nie dojdzie, że jednak uda się im dogadać pokojowo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie wkurza to całe "solidaryzowanie się"... co z tego że taka czy inna influencerka zrobi sobie makijaż czy zalejemy socjalmedia hałami... ale są mądre osoby kóre robią jakieś zbiórki, działają. Jasne nie wiele możemy zrobić w kontekście zapobiegania czy przerwania agresji. Jednak czy bezsilne przyglądanie sie i komentowanie to jedyne co pozostało? Są mądre osoby roboące zbiórkę, sa grupy pomocowe i tam napewno można cokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jedno drugiego nie wyklucza. Można sobie zmienić profilowe i dodać hashtagi - a jednocześnie wpłacać na zweryfikowane zbiórki, organizować pomoc rzeczową itd.

      My jesteśmy właśnie w drodze na granicę. Zadeklarowaliśmy, że przewieziemy 3 osoby (tyle mamy miejsc w aucie) do dowolnego miasta w Polsce - na własny koszt i bezinteresownie, tak nam serce dyktuje.

      Usuń
    2. Piękna inicjatywa. Kogo przewieźliście?

      Usuń
    3. Trzech studentów z Kijowa pochodzenia etiopskiego - ale NAPRAWDĘ studentów (mieli wizy i legitymacje studenckie i mieliśmy kontakt telefoniczny z ich koordynatorem) - bo zdarzają się też osoby podszywające się pod nich. Bardzo mili, skromni ludzie - całą drogę zadziwieni, że pomagamy bezinteresownie. Chcieliśmy zaprosić ich na obiad, ale chcieli tylko wodę i jeden poprosił nas o doładowanie telefonu, bo skończył mu się transfer. Szkoda, że nie wzięliśmy od nich żadnych namiarów - bo teraz całe życie będę się zastanawiać, jak dalej potoczyły się ich losy. Oni też nam strasznie dziękowali i zapewniali, że nigdy o nas nie zapomną.

      Usuń
    4. Piękna opowieść. Po latach zawsze możesz próbować ich znaleźć na portalu społecznościowym choćby. Skoro to studenci pewnie znali angielski/ polski . Gorzej mają Ci, którzy języka nie znają np. ukraińskie dzieci, które z dnia na dzień muszą odnaleźć się w polskiej szkole bez znajomości języka.

      Usuń
  11. Na razie możemy tylko słychać, oglądać i wyciągać wnioski. Ewentualnie pomóc modlitwą, albo przyjmując uchodźców do siebie czy kupując dla nich produkty które są im potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj zawieżliśmy do Przemyśla ciepłe koce, a potem przewieźliśmy trzech uchodźców do Wrocławia. Cały dzień w trasie - ale wdzięczność tych ludzi bezcenna 🥺🥺🥺

      Usuń
  12. WAŻNE INFO DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY CHCĄ POMÓC NA GRANICY Z UKRAINĄ!!!

    Jeśli chcecie pomóc, kierujcie się na dworzec w Przemyślu albo parking na ul. Lwowskiej pod dawnym Tesco. Regularnie podjeżdżają pociągi i autobusy z uchodźcami - jest spore zapotrzebowanie na transport w różne rejony Polski.

    Sytuacja dynamicznie się zmienia - warto być na bieżąco i śledzić grupy pomocowe na fb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej weźcie transparenty z nazwami miejscowości, do których możecie zapewnić transport - chociaż kierowcy autobusu sami często wywołują nazwy i kontaktują potrzebujących z oferującymi pomoc.

      Usuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)