Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adopcja zagraniczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adopcja zagraniczna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lutego 2017

Adopcja zagraniczna - błogosławieństwo czy tragedia dla polskich dzieci?


Jakiś czas temu w niektórych mediach gruchnęła wiadomość, że polskie dzieci przestaną być kierowane do adopcji zagranicznej (a właściwie - że adopcje te zostaną OGRANICZONE i nie będą odbywać się z taką częstotliwością, jak do tej pory). Podejrzewam, że wielu oczekujących kandydatów na rodziców adopcyjnych dostało tym newsem jak przysłowiowym obuchem w łeb - i w pierwszym odruchu sama również napisałam o tym dość emocjonalny i ostry post na naszym Facebooku. 

Doskonale rozumiem wszystkie bojowe nastroje  -
jednak z perspektywy czasu wydaje mi się, że emocje nie będą tutaj najlepszym doradcą.

Dlatego też przez kilka kolejnych dni grzebałam, szukałam, sporo czytałam na ten temat i nawet dzwoniłam do ośrodków zajmujących się adopcją zagraniczną w świetle nowych przepisów - żeby uzyskać jakieś konkretne informacje u źródła i nie przekazywać Wam tutaj niesprawdzonych treści.





ADOPCJA ZAGRANICZNA - TYLKO DLA KATOLIKÓW ? 

Przede wszystkim zadałam pytanie: Czy od tej pory tylko osoby wierzące będą mogły przysposobić dziecko w ramach adopcji zagranicznej? 

W odpowiedzi usłyszałam: "Absolutnie nie. Kwestie ideologiczne nie mają tu żadnego znaczenia. Szukamy po prostu dobrych ludzi o otwartych sercach, którzy są gotowi przyjąć do siebie dziecko o szczególnych potrzebach. Nasz ośrodek jest katolicki, ale wyznanie kandydatów nie ma tu nic do rzeczy."

Jednocześnie, na oficjalnej stronie internetowej wyżej wspomnianej instytucji znaleźć można taki oto zapis: "rozpatrując zgłoszenia rodzin - preferujemy w pierwszej kolejności rodziny katolickie, a następnie inne chrześcijańskie”. 

W takim razie - czy zostałam okłamana? Czy to tylko ten zapis jest tak niefortunny, dyskryminujący i krzywdzący dla pewnej określonej kategorii potencjalnych rodziców? I czy zostanie on zmodyfikowany oraz dostosowany do nowej, dynamicznie zmieniającej się sytuacji? Trudno powiedzieć... 

Zmierzając do sedna, chciałabym pokazać tutaj dwa zupełnie odmienne punkty widzenia
na adopcję zagraniczną - i dwie autentyczne historie dzieci, których ten temat swego czasu dotyczył.

Jaś i Ania naprawdę istnieją (choć mają inaczej na imię). 
Wczujcie się w ich położenie, chociaż na chwilę...

 
ADOPCJA ZAGRANICZNA - KIEDY JESTEŚ JASIEM, 
CHŁOPCEM Z "BIDULA"...

Twoja mama nie żyje, a ojciec pił na umór. Na szczęście zabrali Cię od niego po tym, jak pojawiłeś się w szkole z rozciętą wargą, podbitym okiem i śladami duszenia na szyi. Masz 9 lat i prawie nie mówisz. Boisz się własnego cienia. Mężczyźni mogą podchodzić do Ciebie wyłącznie na czworakach, ponieważ bardzo źle znosisz ich wyprostowaną sylwetkę obok siebie - zapewne w obawie przed kolejnym biciem.

Rozpromieniasz się cały tylko wtedy, kiedy pokazujesz mi zdjęcia pewnej uśmiechniętej włoskiej pary. To małżeństwo z Neapolu, które oczekuje właśnie na Twoją zagraniczną adopcję. Spotkaliście się ze sobą już dwa razy, a teraz odwiedza Cię w bidulu nauczycielka języka włoskiego, żebyś umiał się  z nimi lepiej porozumieć. Z dumą powtarzasz mi tych kilka słów, które już zdążyłeś zapamiętać. Nie możesz doczekać się, kiedy wreszcie po Ciebie przyjadą ! 

ADOPCJA ZAGRANICZNA - KIEDY JESTEŚ ANIĄ, 
DZIEWCZYNKĄ W RODZINIE ZASTĘPCZEJ...

Masz przy sobie jeszcze dwie młodsze siostry i brata. Rodziców zastępczych bardzo kochasz - są dla Ciebie mili, nigdy nie biją i nie wyzywają od najgorszych. Odrabiacie wspólnie lekcje, zimą lepicie bałwana, a latem jeździcie nad jezioro. Nigdzie jeszcze nie czułaś się tak dobrze i bezpiecznie, jak u nich. 

Któregoś dnia przyjeżdżają do Was jacyś ludzie i mówią coś o rodzicach, którzy czekają na Ciebie zagranicą. Ale Ty przecież nie chcesz nigdzie wyjeżdżać! Przecież tu jest Twój dom! Spędziłaś tu kilka ostatnich lat i nie wyobrażasz sobie, że nagle mieliby zabrać Cię stąd do jakiegoś zupełnie innego, dalekiego i obcego kraju. Nocami płaczesz w poduszkę i obmyślasz plan ucieczki. Oczywiście zabierzesz ze sobą Emilkę, Kasię i Piotrka, żeby już nikt nigdy Was nie rozdzielił. 


 ADOPCJA ZAGRANICZNA - KIEDY JESTEŚ POLITYKIEM...

...i śmiem przypuszczać, że tak naprawdę los dzieci i ich rodziców guzik Cię obchodzi. Postępujesz trochę tak, jakbyś recytował jakąś popularną wyliczankę z czasów, kiedy sam jeszcze byłeś małym chłopcem i biegałeś po podwórku w spodniach na szelkach...

"RAZ, DWA, TRZY - do adopcji zagranicznej trafisz TY !"
"CZTERY, PIĘĆ, SZEŚĆ - zostajesz w kraju, no i cześć !"
"SIEDEM, OSIEM - w gruncie rzeczy mam Cię w nosie..."

Jeżeli dodatkowo jesteś politykiem obecnie panującej opcji - prawdopodobnie cierpisz też na coś, co określam jako MANIĘ POLSKOŚCI. Wolisz, żeby dziecko kisiło się aż do osiągnięcia pełnoletności w jakimś rodzimym bidulu - niż żeby trafiło do kochających, troskliwych, lecz zagranicznych i obcych kulturowo rodziców adopcyjnych. Czy nie przeszło Ci przez myśl, że zachowujesz się trochę jak...pies ogrodnika

A ja? JESTEM MAMĄ ADOPCYJNĄ... 

...i uważam, że wszystkie tego typu decyzje powinny być podejmowane w odniesieniu do konkretnego dziecka - i do jego indywidualnej sytuacji, która zależy od całego mnóstwa najróżniejszych czynników.  

DLA JASIA adopcja zagraniczna będzie najprawdopodobniej jedyną szansą na znalezienie nowego domu i akceptującej rodziny. Najpewniej będzie dla niego prawdziwym błogosławieństwem - i najlepszym, co może go w życiu spotkać ! 

DLA ANI adopcja zagraniczna i zerwanie wszystkich dotychczasowych więzi z rodziną zastępczą może okazać się wręcz niewyobrażalną traumą, z której dziewczynka już nigdy się nie otrząśnie.  


SZANOWNY POLITYKU, PRACOWNIKU OŚRODKA
CZY ZAGRANICZNEJ AGENCJI ADOPCYJNEJ ! 

Bardzo cię proszę...Zacznij wreszcie myśleć o adopcji tak, by to słynne "dobro dziecka" - którym się tak wszem i wobec szafuje i wyciera nim sobie gębę - nie stanowiło tylko chwytliwego hasła, pustego sloganu i nic niewartego frazesu....

Zrób wreszcie coś, żeby przepisy adopcyjne oraz podejmowane w ich ramach działania rzeczywiście stanowiły odpowiedź na potrzeby dziecka. Tego konkretnego dziecka, którego dana sprawa dotyczy - bez uogólniania i wrzucania wszystkich przypadków do jednego, wspólnego worka. 

EDIT:

Petycja w sprawie adopcji zagranicznych 
(kierowana do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Premier Beaty Szydło) , 
którą możesz podpisać - znajduje się TUTAJ.