Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak przetrwać niepłodne święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak przetrwać niepłodne święta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 grudnia 2016

Boże Narodzenie w Niepłodności - jak przetrwać święta, gdy bocian zabłądził?

Niepłodność to taki charakterystyczny stan w ludzkim życiu. Gdybym miała go jakoś krótko określić, nazwać i podsumować - do głowy przychodzą mi w pierwszej kolejności słowa "POCZEKALNIA" oraz "ZAWIESZENIE". 

Bo z jednej strony usilnie starasz się zająć czymś ręce i głowę, odwrócić czymś uwagę od własnych pesymistycznych myśli - a z drugiej tak czy siak wciąż na coś czekasz: na wyniki, kontrolną wizytę u lekarza, miejsce w szpitalu, zabieg, kolejny monitoring cyklu...A najbardziej oczywiście na to upragnione,wytęsknione maleństwo!

Czasami wręcz chciałabyś uciec jak najdalej od tego wszystkiego - ale nie możesz... Jesteś uziemiona. Jeżeli w niewłaściwym momencie wyjedziesz na wakacje, na chwilę odpuścisz leczenie, machniesz ręką na zlecone badania - bardzo prawdopodobne, że przez długi czas będzie towarzyszyło Ci poczucie winy oraz przekonanie, że to mógł być właśnie TEN szczęśliwy, jedyny w swoim rodzaju cykl, który już nigdy więcej się nie powtórzy...Psychicznie też często tkwisz w jakiejś bliżej nieokreślonej próżni. Miotasz się pomiędzy stanem pełnej euforii i pewności, że tym razem w końcu się uda - a poczuciem totalnej pustki, beznadziei i rozżalenia, że los i choroba obchodzą się z Tobą tak paskudnie... 

Paradoksalnie, zbliżające się Boże Narodzenie to czas szczególnie znienawidzony 
przez większość znanych mi niepłodnych par...

To czas spotkań w większym lub mniejszym rodzinnym gronie, które nie zawsze wie o naszych problemach (a nawet jeżeli wie - to często nie potrafi zachować się taktownie i adekwatnie do sytuacji).

To czas, kiedy przy świątecznym stole zasiada obok nas kuzynka ze swoim słodkim kilkumiesięcznym niemowlakiem albo szwagierka z pękatym ciążowym brzuchem (którego być może nawet każe nam raz po raz dotykać, żebyśmy mogły się od niej "zarazić"). 

To czas dzielenia się opłatkiem oraz składania sobie świątecznych życzeń - wśród których niemal na pewno usłyszymy o "powiększeniu się rodzinki", "maluszku do kompletu" albo "bocianach, co to nawet zimą przylecieć potrafią"...

W mniej optymistycznym scenariuszu mogą trafić się również głupie docinki, uwagi o "strzelaniu ślepakami" albo inne takie kwiatki, za które najzwyczajniej w świecie masz ochotę walnąć swojego rozmówcę w gębę - i tylko cała ta uroczysta świąteczna otoczka Cię przed tym powstrzymuje...
 
foto: internet

Jak to przetrwać? Jak nie dać sobie jeszcze bardziej popsuć tej świątecznej atmosfery -
 i cieszyć się nią mimo wszystko, bez względu na inne okoliczności?

Jak sprawić, żeby niepłodność nie była niczym ten przebrzydły Grinch z popularnej bajki, 
który odebrał ludziom całą radość i czar Bożego Narodzenia?

Strategia nr 1. Możesz obracać wszystko w żart, przygotować sobie kilka ciętych ripost na tego typu zaczepki i nie pozostawiać na swoim rozmówcy nawet suchej nitki. To trochę taka "obrona przez atak" - niekiedy bywa brutalna, lecz przeważnie skuteczna. (UWAGA! - w towarzystwie sporej ilości czerwonego wina, może prowadzić do eskalacji negatywnych emocji. )

Strategia nr 2. Możesz zupełnie unikać jakichkolwiek rodzinnych spotkań - sporządzić sobie w myślach całą listę przekonujących pretekstów i na przykład z samego rana w Wigilię wmawiać swojej rozżalonej babci, że nie pojawisz się u niej, bo dopadła Cię paskudna jelitówka.

Strategia nr 3. Możesz przybyć na rodzinną imprezę z przyklejonym do twarzy i przestudiowanym przed lustrem uśmiechem - a zaraz po wyjściu beczeć całą drogę do domu i zasmarkać dokumentnie jedyną elegancką marynarkę swojego męża. 

Strategia nr 4. Możesz się upić w sztok dla zagłuszenia własnego bólu i niczego potem nie pamiętać - a w drodze powrotnej na tę jedyną elegancką marynarkę swojego męża...zwymiotować (lecz osobiście nie polecam tej opcji, chociażby ze względu na towarzyszącego Ci nazajutrz potężnego kaca).

Strategia nr 5. Możesz zadzwonić widelcem w kieliszek kilka razy - jak przy wznoszeniu toastu - a potem na stojąco oznajmić wszystkim obecnym, że staracie się o dziecko, lecz Wam nie wychodzi. I jeszcze - że jeżeli ktokolwiek po raz setny ten temat przy Tobie poruszy, to bardzo szybko podzieli tragiczny los wigilijnego karpia. (Poniekąd uważam, że jest to opcja najwłaściwsza i najbardziej optymalna - o czym pisałam zresztą tutaj i podawałam konkretną argumentację przemawiającą za takim rozwiązaniem).

foto: internet

Wszystkie wyżej wymienione strategie na pewnym etapie swojego życia przetestowałam i sprawdziłam na własnej skórze. Z perspektywy czasu (i mając małego Bąbla przy sobie) już faktycznie umiem mówić o tym z humorem i dystansem - ale dawniej wcale nie było mi z tego powodu wesoło, a każdy śmiech był jednocześnie śmiechem przez łzy...

Więc teraz tak zupełnie poważnie...

Nie dajcie wmówić sobie w ten świąteczny czas, że nie mając dziecka jesteście w jakiś sposób gorsi, mniej warci, mniej zasługujący na szacunek i magię Bożego Narodzenia (nawet jeżeli wszystko wokół sugeruje, że to obecność dzieci tworzy tę magię - i że z dziećmi świętowanie nabiera całkiem innego, głębszego sensu i znaczenia...) 

Nie pozwólcie innym ludziom drwić z Waszych problemów czy naruszać Waszej prywatności, intymności oraz osobistej strefy komfortu - nawet jeżeli robią to w trosce o Was, w dobrej wierze i jeżeli ich niewłaściwe zachowanie wynika z niewiedzy oraz braku świadomości, czym jest niepłodność...W takiej sytuacji po prostu ich uświadomcie - i wyznaczcie im konkretne granice, których absolutnie nie powinni przekraczać. Jestem przekonana, że jeżeli porozmawiacie z bliskimi Wam osobami zupełnie otwarcie - ich natarczywe pytania i zaczepki ustąpią miejsca towarzyszeniu Wam oraz kibicowaniu na tej krętej i trudnej drodze ku rodzicielstwu.

I pamiętajcie, że już stanowicie rodzinę! Tak, dobrze czytacie! Dwoje kochających się i wspierających ludzi to już RODZINA - i Święta tej rodziny mogą być cudowne,  wyjątkowe i niepowtarzalne nawet jeżeli nie pojawiło się w niej dziecko. Bo powiem Wam zupełnie szczerze, że to wcale nie dziecko ani nie rodzicielstwo czyni święta jeszcze bardziej zaczarowanym czasem w roku - tylko raczej nasze nastawienie, sposób myślenia oraz perspektywa, którą sami przyjmiemy...Dlatego - cieszcie się sobą nawzajem!