Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepłodność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepłodność. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 lutego 2019

Blogi o adopcji dziecka i rodzicielstwie zastępczym - wirtualne miejsca, do których zdecydowanie WARTO zajrzeć.


 Po co komu blog o adopcji dziecka ?

W 2012 roku - kiedy zdecydowaliśmy się na adopcję dziecka i pierwszą wizytę w ośrodku adopcyjnym - udało mi się znaleźć zaledwie dwa czy trzy blogi, dotyczące przysposobienia. Oprócz nich istniało jeszcze kilka wątków tematycznych na "Naszym Bocianie", na których rodzice adopcyjni dzielili się swoimi doświadczeniami - ale mimo wszystko czułam wtedy pewien przesyt czysto teoretycznej, podręcznikowej wiedzy oraz niedosyt informacji z tak zwanej "pierwszej ręki".

Potem zaczęłam sama prowadzić swojego pierwszego bloga - dotyczącego stricte tematyki adopcyjnej - i odzew ze strony Czytelników przeszedł moje najśmielsze oczekiwania ! Pisały do mnie zarówno osoby, których rodziny już jakiś czas temu powiększyły się o upragnione "dziecko z serduszka" - jak i ludzie, którzy dopiero rozważali decyzję o adopcji, stawiali pierwsze kroki w adopcyjnej procedurze i borykali się z całym mnóstwem najróżniejszych wątpliwości. 
 
Ten pierwszy blog już wprawdzie (niestety !) nie istnieje - a na obecnym tematykę adopcji dziecka poruszam znacznie rzadziej i nie jest ona dominującym zagadnieniem - ale z otrzymywanych przeze mnie wiadomości wynika, że takie treści nadal są bardzo potrzebne, pomagają w pewnym sensie adopcję "odczarować" i odmitologizować...

Dlatego dzisiaj stworzyłam dla Was listę 24 blogów o adopcji i rodzicielstwie zastępczym.
 (Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że ich "baza" rozrosła się aż do takich rozmiarów!)

Są prawdziwą skarbnicą wiedzy, kumulacją emocji i źródłem wielu cennych refleksji -
dlatego jeżeli temat adopcji dziecka w jakiś sposób Was dotyczy i jest bliski Waszemu sercu,
polecam czerpać z nich pełnymi garściami ! :) 
 
blogi o adopcji - blogi o rodzicielstwie zastępczym - niepłodność - adopcja dziecka - blog mamy adopcyjnej - blog rodziców adopcyjnych - rodzina adopcyjna - rodzina zastępcza
zdjęcie : pixabay / free photos
 
BLOGI O ADOPCJI I RODZICIELSTWIE ZASTĘPCZYM 
(kolejność przypadkowa) 

Czarodziej Nasz  -  sercem o adopcji 

Bocianie Czekamy - blog kobiety, mamy, poszukującej skarbów codzienności

Tygrys, Mamatu i Tatatu - adopcja oraz mnóstwo inspiracji czytelniczych, 
plastycznych - a ostatnio również budowlanych :) 

Takie tam stożki - o adopcji i nie tylko.
 Zbiór luźnych przemyśleń, kobiecych zachwytów i polskich narzekań.  

Sercem otulone -  blog Anny Gbiorczyk-Wojciechowskiej 

Od środka - o życiu i innych demonach (oraz o adopcji w UK) 

Kocioł domowy - "oswajamy to, co trudne" 
+ pierwszy polski kanał na YouTube, poświęcony adopcji dziecka 

W oczekiwaniu na bociana - "mamy wszystko, bo mamy Ciebie..." i jego kontynuacja >>>
Mama Motylka - "nasza droga to adopcja...dzięki niej dzisiaj jesteśmy szczęśliwą rodziną..."

Krótki blog - o leczeniu, in vitro i adopcji. O tym, że nic nie jest ostatnie. 

Domowe historie - o miłości, adopcji bez lukru i niezwyczajnej codzienności

Child Adoption / Adopcja Dziecka - "nasza droga do adopcji" 

Być Rodzicami - "dzięki adopcji - zostaliśmy rodzicami" 

Pikuś Incognito - Pogotowie Rodzinne - co to takiego ? 

Nie z krwi, a z duszy i z serca - adopcja, wychowanie i wiele, wiele więcej...

On, Ona i Dzieciaki - bardzo kreatywni rodzice dwóch wspaniałych dziewczynek :)

Rysiowa Kraina - "o Rysiu, Rudziku i naszym wspólnym życiu we czwórkę"

Sercem urodzone - o niecodziennej codzienności, która pokolorowała szarość dnia   
 
Przysposobienie do życia - blog o rodzinie i budowaniu więzi z dziećmi 

Nasz mały światek - blog o adopcji, miłości, rodzicielstwie, chwilach zwykłych i niezwykłych

Dokąd tupta nocą jeż -  oczekiwanie, adopcja i piecza tydzień po tygodniu 

Wiewiórkowo - sposoby na normalne, szczęśliwe życie, mimo niepłodności 

Adopcja = rodzicielstwo z wyboru - "rodzina inna niż wszystkie, 
nasza własna - którą dała nam adopcja" 

Wolne miejsce - rodzicielstwo zastępcze, relacje rodzinne i małżeńskie 

blogi o adopcji - blogi o rodzicielstwie zastępczym - niepłodność - adopcja dziecka - blog mamy adopcyjnej - blog rodziców adopcyjnych - rodzina adopcyjna - rodzina zastępcza
zdjęcie : pixabay / free photos

Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam,
lecz jeśli jednak mi się zdarzyło - 
bardzo przepraszam i proszę o uzupełnianie powyższej listy w komentarzach :)

***

Warte przeczytania również :

Adopcja to powołanie - artykuł na blogu Agaty Komorowskiej 
Adopcja - artykuły na portalu Chcemy Być Rodzicami 
Adopcja - artykuły w serwisie Płodność.pl (kilka z nich jest mojego autorstwa) 


wtorek, 11 grudnia 2018

Nie życzę Ci dziecka w te Święta ! (Ani w żadne inne...)


Zanim zmieszacie mnie z błotem, proszę : 
przeczytajcie ten wpis wnikliwie od początku do końca. 

Jest naprawdę WAŻNY. Myślę, że nie tylko dla mnie - ale również dla ogromnej liczby kobiet, których bezpośrednio dotyczy.  Mogę życzyć Wam zdrowia, szczęścia, pełnej satysfakcji z życia i spełnienia wszystkich marzeń - ale DZIECKA NIE ŻYCZĘ NIKOMU, bo za takimi życzeniami zbyt często kryje się zaskakująco wiele osobistych ludzkich tragedii (tudzież świadomych wyborów)...

niepłodność - niepłodności nie widać - in vitro - adopcja - święta w niepłodności - świąteczne życzenia - Boże Narodzenie - nie życzę nikomu dziecka - blog o adopcji - bezdzietność - starania - ciąża - niepłodność wtórna - Dzień Dziecka Utraconego - Aniołkowa Mama
zdjęcie : pixabay

Nie życzę Ci dziecka -
bo być może to właśnie Ty jesteś tą kobietą (statystycznie JEDNĄ NA PIĘĆ), 
która boryka się z problemem niepłodności. 

Sama też nią byłam, przez kilka ładnych lat. A w zasadzie byliśmy niepłodną parą, razem z moim mężem - ponieważ w końcu to nie tylko kobiet ten problem fizycznie i psychicznie dotyka. Nie tylko one spalają się z wielkim trzaskiem w swoich staraniach. Nie tylko one czasami mają tak bardzo dość wszystkiego, że już naprawdę nie chce im się być - i podejmować kolejnych nieudanych prób...Nie tylko one myślą sobie czasem, że wolałyby ulecieć z dymem własnych emocji - niczego już nie czuć, o niczym nie marzyć, niczego nie pragnąć tak rozpaczliwie...

Dlatego wiem, co to znaczy słyszeć od wszystkich wokół następujące świąteczne życzenia :

"Niech w końcu i Wasza rodzina się powiększy! To już chyba najwyższy czas!" 

"Życzę Wam takiej samej wesołej gromadki, jaką mam w swoim domu."

"Niech wreszcie pojawi się jakiś następca tronu. 
Bo co to za królestwo, w którym nie ma komu władzy przekazać ?" 
  
Takie słowa nie tylko ranią, smucą i wpędzają w jeszcze większą rozpacz. One po prostu na maksa WKURWIAJĄ ! (tak - właśnie użyłam wulgaryzmu, wytłuściłam go i zaznaczyłam na czerwono, i ani trochę nie jest mi wstyd z tego powodu).  Takie słowa nie sprawią, że ktoś nagle zajdzie w ciążę, doczeka się TEGO upragnionego telefonu z ośrodka adopcyjnego albo zechce przytulić członka rodziny składającego powyższe życzenia do swojej łkającej, umęczonej piersi...

Takie słowa raczej obudzą w niepłodnej osobie instynkt mordercy - i spowodują jedynie chęć dosypania rozmówcy cyjanku potasu do jego świątecznego grzybowego sosiku. Zaniechaj ich zatem - bo Boże Narodzenie w niepłodności jest już wystarczająco trudnym i wyczerpującym wyzwaniem...

niepłodność - niepłodności nie widać - in vitro - adopcja - święta w niepłodności - świąteczne życzenia - Boże Narodzenie - nie życzę nikomu dziecka - blog o adopcji - bezdzietność - starania - ciąża - niepłodność wtórna - Dzień Dziecka Utraconego - Aniołkowa Mama
zdjęcie : pixabay

Nie życzę Ci dziecka -
bo może właśnie jakiś czas temu swoje dziecko straciłaś, 
choć nikomu o tym nie powiedziałaś. 

Jeszcze pamiętasz ogromną radość z tych dwóch kresek na ciążowym teście. Jeszcze pamiętasz ekscytację, która towarzyszyła Wam w drodze do gabinetu ginekologicznego. Mieliście usłyszeć bicie serduszka, zobaczyć na USG malutkie rączki i nóżki - a tymczasem spotkała Was tylko dźwięcząca w uszach cisza i mina lekarza, która mówiła właściwie sama za siebie... :(

O Twojej ciąży nikt nie wiedział - bo było jeszcze zbyt wcześnie, by dzielić się z kimkolwiek tą radosną nowiną. Teraz uważasz, że to lepiej - ale jednocześnie każde świąteczne życzenia związane z ciążą są dla Ciebie jak smaganie biczem albo sypanie soli na świeże, otwarte i zaognione rany...
 
Nie życzę Ci dziecka -
bo być może już je masz... 
i odwiedzasz co roku na cmentarzu. 

Twoje  dziecko urodziło się zbyt wcześnie albo przegrało walkę z jakąś okrutną, nie oszczędzającą nikogo chorobą. Jesteś Aniołkową Mamą, co roku obchodzisz swoje święto 15 października. Dzień Dziecka Utraconego dotyczy zarówno Ciebie - jak i wszystkich mam z punktu powyżej, które swojego maleństwa nie zdążyły nawet pożegnać i pochować... 

Być może nie wyobrażasz sobie powtórki takiego scenariusza - bo panicznie boisz się następnej straty. A może po prostu czujesz, że absolutnie nic i nikt nie jest w stanie zastąpić Ci dziecka, które choć na chwilę zagościło w Twoim życiu. Nadal jesteś jego mamą, na zawsze nią pozostaniesz - a życzenia kolejnej ciąży są ostatnią rzeczą, jakiej w tym momencie pragniesz i potrzebujesz...Masz dość bagatelizowania swojej straty - oraz tekstów w stylu : "Jesteś jeszcze młoda, nadal możesz urodzić!" Jeżeli jeszcze raz coś takiego usłyszysz przy świątecznym stole - po prostu wstaniesz i wyjdziesz, ale najpierw kopniesz swojego interlokutora prosto w dupę. 

niepłodność - niepłodności nie widać - in vitro - adopcja - święta w niepłodności - świąteczne życzenia - Boże Narodzenie - nie życzę nikomu dziecka - blog o adopcji - bezdzietność - starania - ciąża - niepłodność wtórna - Dzień Dziecka Utraconego - Aniołkowa Mama
zdjęcie : pixabay

Nie życzę Ci dziecka -
bo być może już je masz... 
ale z jakichś powodów nie możesz dać mu rodzeństwa. 

Wiecie, jest coś takiego jak niepłodność wtórna. Być może pierwsze dziecko udało Wam się spłodzić  i urodzić bez większych komplikacji i problemów - ale już przy kolejnych staraniach zaczynają się schody sięgające tak wysoko, że ludzka krótkowzroczność tego nie ogrania...

Na pewno nie poczujecie się lepiej, otrzymując każdego roku życzenia "młodszego rodzeństwa dla Frania" albo "dziewczynki do parki" . Dlatego ja Wam tego nie życzę - a o refleksję i myślenie  swoich domowników musicie zadbać już we własnym zakresie...

 Nie życzę Ci dziecka - 
bo może zwyczajnie nie chcesz mieć dzieci, 
a takie życzenia są niczym innym, 
jak tylko próbą wywierania na Tobie społecznej presji. 

Być może od wielu lat towarzyszy Ci przeświadczenie, że nie chcesz zostać matką. Wiedziałaś o tym już jako mała dziewczynka, dojrzewająca nastolatka - a potem dorosła kobieta, która wciąż musi mierzyć się z roszczeniami i zarzutami otoczenia w tej kwestii.

Najgorsze, co można zrobić - to na siłę nakłaniać Cię do rodzicielstwa ! Z takiego nakłaniania rodzą się dzieci w gruncie rzeczy niechciane i niekochane - których mamy piszą potem o sobie na forach, że żałują macierzyństwa i że traktują wychowanie dziecka jedynie jako pewnego rodzaju "eksperyment pedagogiczny", niezwiązany z jakimikolwiek głębszymi uczuciami. Ponieważ zdecydowały się na dziecko tylko za namową znajomych, dziadków czy kogokolwiek innego. Ponieważ mimo wszechogarniającego braku chęci uwierzyły, że "jeśli urodzą - to pokochają" - a ostatecznie stało się wręcz przeciwnie...

Dlatego  mam nadzieję, że pozostaniesz asertywna. Że nie ulegniesz zewnętrznym naciskom - i wszelkim próbom wpływania na Twoje autonomiczne, świadome decyzje prokreacyjne pokażesz po prostu stanowczo i zdecydowanie środkowy palec.

niepłodność - niepłodności nie widać - in vitro - adopcja - święta w niepłodności - świąteczne życzenia - Boże Narodzenie - nie życzę nikomu dziecka - blog o adopcji - bezdzietność - starania - ciąża - niepłodność wtórna - Dzień Dziecka Utraconego - Aniołkowa Mama
zdjęcie : pixabay

A Wy, czy życzycie innym ludziom dzieci ?
 I czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jest to co najmniej niestosowne -
nawet jeżeli wynika z tak zwanej "troski"

czwartek, 8 listopada 2018

9 listopada - Światowy Dzień Adopcji / World Adoption Day.


Chyba mało kto w Polsce wie, że  
9 listopada przypada Światowy Dzień Adopcji. 

Kiedy wpiszemy tę datę w wyszukiwarkę - na polskich stronach internetowych pojawi się między innymi Europejski Dzień Wynalazcy, Międzynarodowy Dzień Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem czy też...Światowy Dzień Gry Wstępnej (ehhh...) Na temat adopcji - ani słowa... Dopiero tłumacząc hasło na język angielski trafiamy na oficjalną stronę World Adoption Day.org - na której możemy poczytać o głównej idei tego święta oraz o tym, jak obchodzi się je w innych krajach. 

Pomysłodawcą  Światowego Dnia Adopcji jest Hank Fortener - założyciel fundacji non-profit AdoptTogether. Frank sam dorastał w rodzinie, która przyjęła do siebie i wychowywała jako rodzina zastępcza aż 36 dzieci ! Sześcioro z nich ostatecznie adoptowała - a więc Frank zna zagadnienie adopcji od podszewki i doskonale wie, jak wielkie emocje temu towarzyszą. 

adopcja - adopcja dziecka - 9 listopada - Światowy Dzień Adopcji - World Adoption Day - child adoption - adopcja to nie tabu - blog o adopcji

Światowy Dzień Adopcji to przede wszystkim dzień, kiedy rodziny adopcyjne celebrują bycie razem, wspominają swoje pierwsze spotkania z dziećmi i całą długą drogę jaką pokonały, by wreszcie się połączyć. W Ameryce często rodziny zamieszkujące tę samą okolicę umawiają się ze sobą na wspólny, uroczysty posiłek - albo organizują przyjęcia dla swoich adoptowanych dzieci, by uczcić wyjątkowość każdego z nich. 

Oprócz tego jest to również inicjatywa mająca na celu zwiększenie świadomości na temat adopcji, obalenie towarzyszących jej mitów i przekłamań. Angażują się w nią nie tylko sami rodzice adopcyjni , ale również osoby publiczne i celebryci - dzieląc się własnymi wzruszającymi historiami związanymi z adopcją oraz publikując zdjęcia swoich dłoni z namalowanym symbolem uśmiechniętej buźki. 

Jak czytamy na oficjalnej stronie : Publikując znak rozpoznawczy akcji - zwiększasz świadomość na temat 19 milionów dzieci na całym świecie, które nadal czekają na swoje rodziny - i wierzysz, że docelowo każde z nich odnajdzie swój nowy dom.

Nawet jeżeli kwestia adopcji bezpośrednio nas nie dotyczy - a mimo wszystko ta idea jest w jakiś sposób bliska naszemu sercu i chcemy, żeby przestała być postrzegana jako temat tabu, możemy włączyć się w obchody Światowego Dnia Adopcji na kilka różnych sposobów. 

CO MOŻNA ZROBIĆ ? 

1. Opublikować zdjęcie własnej pomalowanej dłoni w swoich social mediach  -
wraz z hashtagami  #WorldAdoptionDay #ŚwiatowyDzieńAdopcji 
#AdopcjaDziecka #AdopcjaToNieTabu 

2. Zostać ambasadorem akcji TUTAJ .
(Aktualnie zarejestrowanych jest 397 ambasadorów z całego świata). 

3. Zachęcam Was również do odwiedzenia profilu World Adoption Day na Facebooku -
by poznać perspektywę rodziców adopcyjnych oraz ich adoptowanych dzieci
i przekonać się na ich przykładzie, że adopcja to nie życiowy dramat ani ostateczność -
tylko piękna droga ku rodzicielstwu, którą warto przejść i celebrować.


poniedziałek, 22 października 2018

Co by było, gdybyśmy nie mieli dziecka? Rozważania o niepłodności i sensie życia.


Być może robiłabym teraz karierę i odnosiła spektakularne sukcesy. Codziennie rano ubierałabym białą bluzkę, idealnie skrojony żakiet i ołówkową spódnicę, układałabym perfekcyjną fryzurę i malowała usta na intensywną czerwień. Zamiast wygodnych balerinek wyciągałabym z szafy niebotycznie wysokie szpilki - natomiast swoje rzeczy nosiłabym w lśniącej eleganckiej aktówce, a nie poupychane po kieszeniach razem z kauczukową piłką, przeżutym wafelkiem i znalezionym na podwórku kamykiem...

A może zupełnie zamknęłabym się w domu, straciła ochotę na jakiekolwiek kontakty z ludźmi, wpadła w depresję, całymi dniami oglądała w telewizji bzdurne, odmóżdżające seriale, piła drinka za drinkiem, użalała się nad sobą i wciąż od nowa przeżywała traumę niepłodności - do tego stopnia, że nawet mój własny pies miałby mnie w końcu serdecznie dosyć...

niepłodność - bezdzietność - adopcja dziecka - małżeństwo - sens życia - childless - childfree
zdjęcie : pixabay

Być może żylibyśmy z Małżem bardzo intensywnie, podróżując do wielu ciekawych zakątków, kosztując w każdym z nich przysmaków regionalnej kuchni i wypełniając swoje albumy egzotycznymi widoczkami, na których tylko my - rodzina "dwa plus zero". Może korzystalibyśmy z życia próbując wszelkich istniejących sportów ekstremalnych, skacząc na bungee albo ze spadochronem, balując do upadłego, wędrując w wesołym towarzystwie od klubu do klubu i wychylając jednym duszkiem szampana, buzującego w nas do spółki z adrenaliną...

A może nasze małżeństwo już dawno przestałoby istnieć, bo nie umielibyśmy żyć tylko we dwoje, codziennie przechodząc setki razy obok zamkniętego na klucz i zupełnie pustego pokoju, który wedle wszelkich planów miał być tym dziecięcym. Może zeżarłyby nas wzajemne pretensje, żale i poczucie winy. Może żylibyśmy nie razem, lecz tylko obok siebie - coraz bardziej od siebie oddaleni, hermetycznie opakowani w dwóch zupełnie innych, odrębnych światach...

niepłodność - bezdzietność - adopcja dziecka - małżeństwo - sens życia - childless - childfree
zdjęcie : pixabay

Być może byłabym bardziej wyspana, wypoczęta i mniej zestresowana. Miałabym więcej czasu na rozwój własnych pasji, pielęgnację urody, zakupy w babskim gronie i wielogodzinne wypady w miasto. W lustrze widziałabym brwi idealnie wyregulowane, włosy bez najmniejszego odrostu, ciało wspaniale opalone i niesłychanie jędrne - wyrzeźbione bieganiem, rowerem, ćwiczeniami z Chodakowską czy treningiem na siłowni...

A może wcale nie miałabym ochoty na to wszystko - i nawet patrzeć na siebie w tym lustrze by mi się nie chciało...Może byłaby we mnie jedynie chęć, żeby rozpieprzyć to szkło i swoje odbicie w drobny mak - by rozsypało się na milion maleńkich kawałków zupełnie tak samo, jak moja krucha, niepłodnościowa psychika...

***

Może nasze mieszkanie przypominałoby to z katalogu Ikei - byłoby na błysk wypucowane, pozbawione odcisków małych łapek na drzwiach i lustrach, bez rozlanego na podłodze soku i ścian pomalowanych wściekle różową kredką. Pewnie na samym środku salonu nie mielibyśmy huśtawki, plastikowego ogrodowego domku, dmuchanego baseniku wypełnionego balonami i kolorowymi piłkami. Nie potykalibyśmy się co chwilę o rozrzucone klocki, samochodziki i całokartonowe książeczki. Nie dzielilibyśmy sofy z pluszowym królikiem, łosiem i dziesiątką innych, usadzonych w rzędzie przytulanek...

A może czulibyśmy się tutaj nie jak w domu - tylko jak w muzeum albo na sklepowej wystawie. I bylibyśmy jak te eksponaty - piękni i odpowiednio ustawieni, ale zupełnie martwi w środku...

niepłodność - bezdzietność - adopcja dziecka - małżeństwo - sens życia - childless - childfree
zdjęcie : pixabay
 
Cholera, nie umiem na te pytania jednoznacznie odpowiedzieć. 
Nie jestem w stanie przewidzieć i zwizualizować sobie - "co by było, gdyby..." 

Gdybyśmy swego czasu nie zdecydowali się na adopcję
nasze losy mogłyby potoczyć się równie dobrze 
zarówno w jednym, jak i w drugim kierunku...

Najpewniej wcale nie byłoby tak zero-jedynkowo i skrajnie.
Najpewniej z czasem umielibyśmy znaleźć jakiś złoty środek  
pomiędzy wielką tęsknotą za potomstwem, a byciem tylko we dwoje. 

( W końcu zawsze towarzyszyło nam głębokie przekonanie, 
że nasze życie i związek tak czy siak mają głęboki sens -
zarówno z dzieckiem, jak i bez niego ) ... 

Znam też zresztą całkiem sporo par, u których początkowe przymusowe child-less  -
z biegiem czasu ewoluowało i zamieniło się w pełni akceptowalne 
oraz szczęśliwe child-free z wyboru .

 Więc dzisiaj celowo zostawiam ten wpis taki niedokończony i niedopowiedziany -
zwłaszcza dla tych, których temat niepłodności bezpośrednio dotyczy
Niech każdy z Was znajdzie swoją własną, osobistą odpowiedź...

czwartek, 12 lipca 2018

Adopcja trójki dzieci i spotkanie z biologicznym rodzeństwem - historia Pani Joanny.


Po publikacji na łamach bloga ostatniego wywiadu z mamami adopcyjnymi - zgłosiło się do mnie również kilka innych osób, pragnących podzielić się z Wami własnymi historiami. Jedną z nich była Pani Joanna - adopcyjna mama trójki dzieci, której córki kilka lat temu po raz pierwszy spotkały się ze swoim biologicznym rodzeństwem. W niniejszym wpisie to właśnie Jej oddaję głos :)

adopcja dziecka - adopcja trójki dzieci - adopcja rodzeństwa - spotkanie z biologicznym rodzeństwem - niepłodność - niepłodność to nie wyrok - chcemy być rodzicami - niepłodności nie widać - adopcja to nie tabu
foto : pixabay

Adopcja trójki dzieci -
potrójne wyzwanie, ale i potrójne szczęście 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Jest Pani mamą adopcyjną trójki dzieci : 12-letniej Weroniki, 9-letniego Stasia oraz 6-letniej Poli. Dziewczynki są biologicznymi siostrami, natomiast ich brat nie jest z nimi genetycznie spokrewniony. Czy zechce Pani opowiedzieć nam coś więcej o tej wspaniałej Trójce ? :)

Pani Joanna : Weronika została adoptowana, mając 8 miesięcy. Do dziś nosi w sobie dużą obawę o swój los. Ja określam ten stan jako odrzucenie. "Na rozum" wie, że nie ma zagrożenia - ale jednak ciągle coś nad nią wisi. Ma problemy z koncentracją i obniżoną wydolność pamięci krótkotrwałej - a to niesie ze sobą trudności w nauce i podobno jest efektem wysokiego poziomu kortyzolu w życiu płodowym.

Staś został adoptowany w wieku 6 tygodni. To "dziecko idealne" -  aż nazbyt rozsądne (bardziej , niż większość dorosłych). Bezgranicznie uwielbia naszą najmłodszą córkę - i choć nie ma między nimi pokrewieństwa, to tej cudownej relacji mogą im wszyscy pozazdrościć (często nie uświadczysz takiej nawet w genetycznie posplatanych rodzeństwach).

Pola ma obecnie 6 lat - a adoptowana została w 13-stym miesiącu życia. Najdłużej była "w wojsku" - ale jej pewnością siebie, pogodą ducha i bystrością można obdzielić kilka osób. Biologicznie to siostra Wery. I tutaj pojawia się temat genów - bo choć ich rodzice są ci sami, to dzieci już zupełnie różne ! Jedyne, co łączy obie nasze dziewczynki - to słabość układu moczowego i miłość do makaronu :)

adopcja dziecka - adopcja trójki dzieci - adopcja rodzeństwa - spotkanie z biologicznym rodzeństwem - niepłodność - niepłodność to nie wyrok - chcemy być rodzicami - niepłodności nie widać - adopcja to nie tabu
foto : pixabay

 Wpływ genów ? 
Zależy - kto i czego szuka...

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Pani córki mają jeszcze dwie siostry biologiczne, adoptowane przez inną rodzinę...

Pani Joanna: Tak, zgadza się. 9-letnia Maja trafiła do adopcji razem ze swoją 6-tygodniową siostrą, Blanką. Maja ma zespół Aspergera - i dom dziecka zrobił w tym temacie strasznie złą robotę. Ponieważ dziewczynka była trudna i "inna" - umieszczano ją z izolatce. W efekcie przestała mówić i kompletnie zamknęła się w sobie. Co do Blanki - podobnie jak nasza Wera, ma uzdolnienia muzyczne i kompleksy. 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Gdyby miała Pani w jakiś skondensowany sposób podsumować temat genów oraz ich znaczenia w życiu Waszej rodziny - to jakby takie podsumowanie wyglądało ? 

Pani Joanna : W temacie genów - równie wielkie podobieństwa (ale i różnice) można odkryć pomiędzy mną i Panią Jadzią z warzywniaka :) Kwestia, kto i czego szuka. Wera ma moje teksty (nad czym często ubolewam) - oraz mój upór. W najbliższej rodzinie mieliśmy szesnaścioro dzieci - i wszystkie zaprosiliśmy na trzecie urodziny Wery. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że gdyby postawić je w rządku i rzucić hasło, że jedno z nich jest adoptowane - to akurat Wera zostałaby wskazana jako jedna z ostatnich...Zawsze była - i nadal jest - bardzo podobna fizycznie do mojego męża.

adopcja dziecka - adopcja trójki dzieci - adopcja rodzeństwa - spotkanie z biologicznym rodzeństwem - niepłodność - niepłodność to nie wyrok - chcemy być rodzicami - niepłodności nie widać - adopcja to nie tabu
foto : pixabay

Spotkanie z biologicznym rodzeństwem 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Kiedy Pani córki miały 2,5 oraz 6,5 roku - nastąpiło ich pierwsze spotkanie z biologicznymi siostrami. Jak do tego doszło - i jakie emocje wówczas Wam wszystkim towarzyszyły ? 

Pani Joanna : Zostawiliśmy w Ośrodku Adopcyjnym zgodę na przekazanie naszego telefonu osobom, które ewentualnie w przyszłości adoptują rodzeństwo naszych dzieci. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że faktycznie się ono pojawi - ale któregoś dnia zjechała do nas rodzina Blanki i Mai razem z dziewczynkami. 

Wszystkie nasze dziewczyny są różne. To znaczy - każda ma w sobie coś z drugiej, ale w niektórych kwestiach są jednak zupełnie inne. Wszystkie też od zawsze wiedzą o fakcie swojej adopcji - więc spotkanie było dla nas wyłącznie przyjemnością i dało nam wiele wzruszeń. Można powiedzieć, że zyskaliśmy nową, fantastyczną rodzinę :) Do tej pory spędzamy ze sobą uroczystości, długie weekendy, czasami też wakacje. Poprosiliśmy również rodziców Mai i Blanki, by zostali rodzicami chrzestnymi naszej Polki. 

Zabawne jest to, że kiedy zadzwonił telefon z ośrodka adopcyjnego z informacją, że pojawiła się Pola - pierwsze połączenie wykonałam do męża, a drugie właśnie do mamy Mai i Blanki. Powiedziałam jej, że jeśli ja sama stchórzę - to ona może już lecieć do sklepu po Pampersy :)

adopcja dziecka - adopcja trójki dzieci - adopcja rodzeństwa - spotkanie z biologicznym rodzeństwem - niepłodność - niepłodność to nie wyrok - chcemy być rodzicami - niepłodności nie widać - adopcja to nie tabu
foto : pixabay

Jak budować w dziecku adoptowanym poczucie własnej wartości ? 

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Niesamowita historia ! - i myślę, że jest takich znacznie więcej wśród wszystkich rodzin adopcyjnych :) Jednak wracając do innej kwestii...Wspominała Pani wcześniej , że Weronika ma najróżniejsze kompleksy - i że przez cały czas towarzyszy jej poczucie odrzucenia. Proszę powiedzieć - jak powinno się Pani zdaniem budować w dziecku adoptowanym poczucie własnej wartości oraz pomagać mu "sięgnąć gwiazd" ? Czy uważa Pani, że jest to trudniejsze - niż w przypadku dziecka biologicznego ? 

Pani Joanna : Powiem tak...Niektóre dzieci "z przeszłością" w ogóle nie potrzebują jakiegoś szczególnego wsparcia - na przykład nasza Pola czy Staś. Natomiast w przypadku Weroniki nasz sposób polegał na odkryciu dziedziny, w której jest mocniejsza od innych. W dziedzinie tej sukcesy osiąga przy minimalnym wysiłku - za to z wielką radością i przyjemnością nad sobą pracuje. 

No i taki w sumie banał : rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać ! Poświęcać też dziecku dużo czasu "jeden na jeden" - by czuło się dla nas ważne i dostrzegane.

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Co jeszcze poradziłaby Pani przyszłym rodzicom adopcyjnym ? Jaka byłaby taka przewodnia wskazówka dla nich od Pani, z poziomu osoby bardziej doświadczonej w temacie ?

Pani Joanna : Mądrych ludzi oswajać z adopcją, a tych głupich i strachliwych - olewać.  A na koniec chciałabym po prostu pozdrowić serdecznie wszystkich rodziców adopcyjnych - których dzieci nie mogłyby być przecież BARDZIEJ ICH , prawda ? :) Zainteresowani na pewno będą wiedzieli , o czym mówię :)

Karolina / Nasze Bąbelkowo : Dziękuję ogromnie za taką cenną, szczerą rozmowę. Na pewno rozwieje ona wiele wątpliwości - i odpowie na dylematy, w obliczu których spora część rodzin adopcyjnych prędzej czy później stanie ! 

środa, 14 lutego 2018

#DBAMboKOCHAM - Jak dbać o związek w konfrontacji i walce z niepłodnością ?


 Jak niepłodność wpływa na związek i relacje ?

Chyba żadnej z par, która borykała się (lub też nadal boryka) z niepłodnością - nie trzeba przekonywać, że jest to ogromne obciążenie finansowe, fizyczne, a przede wszystkim psychiczne.  W dłuższej perspektywie czasowej niemal na pewno doprowadzi ono do jakichś zawirowań, fermentów i zgrzytów w naszym związku oraz w relacjach z partnerem. 

Niby przyrzekamy sobie tę "miłość, wierność i uczciwość małżeńską". Niby ma ta nasza przysięga obowiązywać "w zdrowiu i w chorobie" oraz "dopóki śmierć nas nie rozłączy" - ale jak wiadomo w praktyce bywa z tym naprawdę różnie, a problemy z zajściem w ciążę i niemożność poczęcia dziecka są dla wielu par przysłowiowym...gwoździem do trumny.
 
niepłodność, leczenie niepłodności, adopcja, adopcja dziecka, in vitro, naprotechnologia, związek, małżeństwo, partnerstwo, terapia, DBAMboKOCHAM, kampania społeczna, oswajamy adopcję, strata, żałoba, walka z niepłodnością, wpływ niepłodności na związek
pixabay.com

  Jeszcze nie mamy dziecka -
a już zawładnęło ono całym naszym życiem...
 
Świat osoby niepłodnej wygląda zazwyczaj "nieco" inaczej, niż w przypadku osoby w pełni zdrowej. Jest to świat postrzegany z perspektywy ginekologicznego fotela albo szpitalnego łóżka. Jest to świat widziany przez pryzmat kolejnych badań , wyników, leków i zabiegów. Jest to świat, w którym dominuje ogromne poczucie niesprawiedliwości i obezwładniająca niemoc. To świat, który po prostu boli - i w którym nasz niedoskonały organizm co rusz nas zawodzi i staje się naszym wrogiem. I my w tym świecie niepłodności również mamy poczucie, że zawiedliśmy siebie i partnera - choć nie powinno tak być, bo przecież nie ma w tym naszej winy...

Zawsze powtarzałam, że dla osoby niepłodnej przeciętna wizyta lekarska nie trwa jak zawsze około 15 czy 20 minut. W naszej głowie ona trwa w gruncie rzeczy nieprzerwanie - ponieważ wciąż o niej myślimy, zastanawiamy się, analizujemy, poszukujemy co rusz to nowych informacji. Tak naprawdę nawet długo po wyjściu z gabinetu - nadal jesteśmy w nim mentalnie i uporczywie staramy się "oszacować" swoje szanse na powodzenie w kolejnym cyklu...

Kiedy starania przeradzają się w obsesję

Wydaje mi się, że ten graniczny moment bardzo trudno uchwycić. Najprawdopodobniej musiałby wypowiedzieć się tutaj wykwalifikowany psycholog - ale dla mnie jest to chyba punkt, gdy ludzie kompletnie odcinają się od reszty świata i "zafiksowują" wyłącznie na jednym problemie, całkowicie podporządkowując mu życie...   

Może nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy - ale coraz bardziej jesteście niewolnikami niepłodności. To ona dyktuje Wam warunki, wyznacza rytm każdego dnia i każe podejmować takie, a nie inne decyzje. Wasze życie staje się jałowe, monotematyczne i zorientowane jednokierunkowo. Stopniowo zrywacie kontakty ze znajomymi - ponieważ każde ich pytanie zadaje ból, a widok ciężarnej koleżanki czy sąsiadki pchającej dziecięcy wózek tnie Wasze emocje na kawałki niczym ostry nóż.

Jedyną oazą na Waszej pustyni okazuje się wizja upragnionej ciąży, na zmianę przybliżająca się do Was lub oddalająca - zależnie od rezultatów kolejnych medycznych  konsultacji. A kiedy znów dostrzegacie na ciążowym teście zaledwie jedną, cieniutką kreskę - po raz kolejny dociera do Was, że Wasza oaza może być tylko mirażem, złudą i zgubną fatamorganą...Zapętlacie się coraz bardziej. 

niepłodność, leczenie niepłodności, adopcja, adopcja dziecka, in vitro, naprotechnologia, związek, małżeństwo, partnerstwo, terapia, DBAMboKOCHAM, kampania społeczna, oswajamy adopcję, strata, żałoba, walka z niepłodnością, wpływ niepłodności na związek
pixabay.com
  
"Zostawi mnie, bo jestem niepłodna..."

Nawet jeśli nasz związek ma bardzo solidne podstawy - jest oparty na miłości, wzajemnym zaufaniu, szacunku i innych  trwałych, konkretnych fundamentach - to po kilku latach bezskutecznych starań prędzej czy później pojawia się w głowie osoby niepłodnej myśl: "A co będzie, jeśli on/ona zostawi mnie dla kogoś innego - bardziej płodnego, nie mającego tego typu problemów?" 

Często dochodzi wręcz do sytuacji, w której sam(a) oznajmiasz swojemu partnerowi: "Odejdź ode mnie, dopóki jeszcze masz czas i szansę ułożyć swoje życie na nowo. Znajdź sobie kogoś, z kim będziesz szczęśliwy - kto da Ci dziecko, spełni Twoje marzenie o rodzicielstwie, z kim nie będziesz musiał wciąż walczyć i przegrywać".

Takie myśli pojawiają się mimowolnie - nawet jeśli druga osoba nigdy w żaden sposób nie okazała nam i nie dała odczuć, że ma do nas jakikolwiek żal czy pretensje...Nawet jeśli w gruncie rzeczy wiemy, że ktoś kocha nas bez względu na wszystko - i że nasze zdolności rozrodcze nie mają tu nic do rzeczy...
 
 Niepłodność to problem dwojga ludzi !

Może dotyczyć ona w większym stopniu kobiety lub mężczyzny - ale ostatecznie jest to problem Was obojga. Dobrze byłoby zatem, gdybyście przeszli przez to wszystko wspólnie, ręka w rękę - zamiast odwracać się do siebie plecami i zamykać jeszcze bardziej we własnej, hermetycznej skorupie.  

niepłodność, leczenie niepłodności, adopcja, adopcja dziecka, in vitro, naprotechnologia, związek, małżeństwo, partnerstwo, terapia, DBAMboKOCHAM, kampania społeczna, oswajamy adopcję, strata, żałoba, walka z niepłodnością, wpływ niepłodności na związek
pixabay.com
 
Jak dbać o związek w obliczu niepłodności ?

Nie czyńcie z dziecka jedynego celu i sensu swojego życia.  Wiem, że łatwo powiedzieć - ale to pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy - i najważniejsza nauka, jaką wynieśliśmy (już na późniejszym etapie) z warsztatów w ośrodku adopcyjnym.  

Przypomnijcie sobie też o innych marzeniach, które zawsze chcieliście zrealizować - i dzięki którym uda Wam się do siebie znowu zbliżyć. Nie pozwólcie, żeby ta wieczna pogoń za drugą kreską całkowicie zniszczyła Wasz związek - bo czasami kiedy wreszcie pojawia się dziecko, to między partnerami nie ma już czego ratować... 

Spróbujcie nie traktować się instrumentalnie.  Pomyślcie o momencie, kiedy się w sobie zakochaliście - i kiedy jeszcze najprawdopodobniej wcale nie planowaliście potomstwa. Co w sobie lubiliście ? Dlaczego uwielbialiście przebywać w swoim towarzystwie? Czy nadal jesteście w stanie postrzegać swojego partnera w kategoriach innych niż - przepraszam, będzie brutalnie - "dawca nasienia" ? 

Chodźcie na randki i pamiętajcie o drobnych gestach. Pocałunek, przytulenie, śniadanie do łóżka. Ciepły koc i gorąca herbata, kiedy druga osoba wraca przemarznięta z pracy. Kwiaty zupełnie bez okazji. Śmieszny liścik zostawiony na lodówce przed wyjściem z domu. Niby tak niewiele - a tak dużo może między Wami odmienić. Inwestujcie zatem także w swój związek - a nie tylko w potencjalne rodzicielstwo. 

Rozmawiajcie i przepracowujcie swoje emocje - a jeśli czasami rozmowa nie pomoże to płaczcie, krzyczcie i rzucajcie talerzami (byle niezbyt często). Chodzi o to, żeby uzewnętrzniać swoje uczucia i nie tłamsić ich w sobie - bo w końcu i tak eksplodują ze zdwojoną siłą albo (co gorsza) zupełnie zniszczą Was od środka.   

Bądźcie ze sobą - a nie tylko obok siebie. Zwracajcie uwagę na stan psychiczny drugiej osoby - i pomagajcie sobie nawzajem przetrwać to, co najtrudniejsze. Nie naciskajcie, nie wywierajcie presji - poczekajcie cierpliwie, aż kolejne decyzje w pełni w Was dojrzeją.  

Jeśli nie radzicie sobie we własnym zakresie - zwróćcie się po pomoc do profesjonalisty.  Aktualnie jest już naprawdę spore grono terapeutów i psychologów, wyspecjalizowanych w problemie niepłodności. Nie wahajcie się zapukać do ich drzwi - bo może to właśnie oni pomogą Wam dostrzec coś, czego sami od wielu lat nie jesteście w stanie zobaczyć ?  

Pamiętajcie, że niepłodność Was nie definiuje. Nie czyni z Was ludzi mniej wartościowych czy wybrakowanych, gorszego męża ani gorszej żony - a sens swojemu życiu możecie nadać na tysiąc różnych sposobów. Wasze szczęście to nie jest coś, co przychodzi do Was z zewnątrz - to w sobie musicie je odnaleźć !
 
Podziękujcie sobie nawzajem. Za to, że jesteście. Za to, że trwacie. Jeśli nie zniszczył Was wróg tak potężny i podstępny jak niepłodność - to przecież znaczy, że macie u swojego boku właśnie TEGO, odpowiedniego człowieka ! 

DBAJCIE - bo przecież KOCHACIE. 

 _________________________________

Tekst powstał w ramach kampanii #DBAMboKOCHAM,  zainicjowanej przez Dagmarę z bloga Socjopatka.pl oraz Magdalenę z Savethemagicmoments. 

Do kampanii zaproszono blogerów parentingowych i lifestylowych - a także blogujących terapeutów, coachów, psychologów i małżeństwa multikulturowe. Wszystko po to, by ukazać Czytelnikom najróżniejsze perspektywy i spojrzenia na związek i partnerstwo. Miłość ma przecież wiele różnych twarzy i wymiarów - ale niezależnie od kontekstu, zawsze trzeba o nią dbać i troskliwie ją pielęgnować.

niepłodność, leczenie niepłodności, adopcja, adopcja dziecka, in vitro, naprotechnologia, związek, małżeństwo, partnerstwo, terapia, DBAMboKOCHAM, kampania społeczna, oswajamy adopcję, strata, żałoba, walka z niepłodnością, wpływ niepłodności na związek

poniedziałek, 13 listopada 2017

Drodzy Rodacy, mnóżmy się jak króliki ! - czyli o tym, jak spot-gniot obraża nasze społeczeństwo.

Staram się nie oglądać telewizji (bo i po co się denerwować?) - ale najnowszy spot przygotowany na zlecenie Ministerstwa Zdrowia wynurzył się do mnie z czeluści internetu. Pewnie miało być zabawnie, uroczo (bo przecież króliczki to takie sympatyczne zwierzątka) i zachęcająco do zdrowego trybu życia. Niestety, wyszło jak zwykle - czyli głupio, żenująco i obraźliwie...

Zanim zacznę się na dobre rozkręcać - 
obejrzyjcie sobie, o jaki spot konkretnie chodzi.  


I co Wy na to ? Ja przyznam szczerze, że po pierwszym seansie po prostu nie mogłam uwierzyć własnym oczom i uszom. Po kolejnych natomiast jedyną słuszną reakcją wydawało mi się przywalenie sobie solidnego facepalma w sam środek czoła - albo zmówienie modlitwy za zdrowie psychiczne polityków i ich marketingowców, by już nigdy więcej nie zaserwowali Polakom takiej pożałowania godnej pseudokampanii. 

Sporo tu na blogu piszę o dystansie. O dystansie do świata, do samej siebie, nawet i do swojej niepłodności czy innych życiowych, niezbyt przyjemnych faktów. Naprawdę wiele rzeczy potrafię przyjąć na klatę, potraktować z humorem i z przymrużeniem oka. Ale sorry - jakoś nie jestem w stanie zdobyć się na dystans wobec ludzi rządzących tym krajem, którzy porównują nasze społeczeństwo do królików i obrażają w ten sposób nie tylko osoby niepłodne, lecz i (w moim odczuciu) ogół obywateli w wieku reprodukcyjnym. 

spot Ministerstwa Zdrowia - króliki - płodność - niepłodność - kampania- Narodowy Program Zdrowia
www.aliexpress.com

Dlaczego uważam, że obrażają ?
Już wyjaśniam. 

Po pierwsze...Czy jest na sali ktoś, w kim wyrażenie "mnożyć się jak króliki" faktycznie budzi jakiekolwiek pozytywne, ciepłe i miłe skojarzenia? No raczej nie...Bardziej kojarzy się to z nierozważnym seksem na potęgę - byle jak, byle gdzie i byle z kim - a dodatkowo ze sprowadzeniem tego aktu do zwierzęcej, bezrefleksyjnej kopulacji, której nie towarzyszą żadne wyższe uczucia.

Odkąd tylko pamiętam - o mnożeniu się jak króliki najczęściej mówiono prześmiewczo i w odniesieniu do patologii,  która rzeczywiście sobie tych dzieci bezmyślnie "naklepie" - a potem je karygodnie zaniedbuje i w sumie nie za bardzo wie, co powinna z nimi zrobić...Natomiast rodziny wielodzietne, które są bardzo odpowiedzialne oraz decydują się na dzieci i wychowują je w pełni świadomie - również sprowadza się w tym spocie do...króliczej familii.
 
Po drugie...Patrząc na to z perspektywy osób niepłodnych spot sugeruje ewidentnie, że płodność lub jej brak zależy tylko i włącznie od nas i naszego trybu życia. Że wystarczy sobie wpierniczać marchewkę czy inne warzywka, aktywnie kicać po łące i "nie używać" zanadto - a już dzieci będą nam wyskakiwały jedno za drugim niczym...króliki z kapelusza. Tymczasem - to gówno prawda. Oczywiście w niektórych przypadkach tryb życia ma dla płodności spore znaczenie - ale równie często jest to kwestia zdrowotna zupełnie niezależna od nas i "złote rady" Ministerstwa są tak naprawdę o kant dupy rozbić. 
 
Bardzo trafnie ubrali to w słowa przedstawiciele Stowarzyszenia Nasz Bocian,
których pozwolę sobie tutaj krótko zacytować:
 
"(...) dużo ruchu i zdrowe jedzenie, zgodnie ze współczesną wiedzą medyczną, nie wpłynęły na udrożnienie jajowodów i usunięcie endometriozy u matek tych dzieci, ani nie zwiększyły liczby i morfologii plemników ich ojców. Natomiast prawdopodobnie poziom stresu u niepłodnych pacjentów był w tamtych latach niższy, ponieważ Ministerstwo Zdrowia wspierało leczenie niepłodności zgodnie z medycyną opartą na dowodach (Evidence Based Medicine) i nie proponowało nam zamiast terapii inspirowania się królikami, w przypadku których jeden samiec zapładnia wiele samiczek, co słownikowo nie nazywa się „monogamią”, a w istocie jest skakaniem z kwiatka na kwiatek, używając frazeologii kampanii zrealizowanej przez Ministerstwo Zdrowia (...)"

spot Ministerstwa Zdrowia - króliki - płodność - niepłodność - kampania- Narodowy Program Zdrowia
www.cio.co.ke

Po trzecie...No właśnie, jest jeszcze hasło przewodnie kampanii, umieszczone na billboardach : "Nie skacz z kwiatka na kwiatek… bo prędzej dokicasz się lekarza niż króLicznej rodziny”. Pomijam już fakt, że sama gra słów rozkłada na łopatki i taka jest "prześmieszna" , że aż boki zrywać...Ale jeśli jakiemuś naszemu rodzimemu "mądrali" odpowiednie złącze w mózgu nie styknie we właściwym momencie to bez dwóch zdań uzna właśnie "skakanie z kwiatka na kwiatek" za jedną z głównych przyczyn niepłodności (sic!) - a stąd już bardzo blisko do stworzenia sobie w głowie obrazu niepłodnych jako rozwiązłych seksualnie, prowadzących szkodliwy tryb życia i w sumie samym sobie winnych.
 
(Czy to moja nadinterpretacja? Nie sądzę. Zdziwilibyście się, jak często takie poglądy nadal w naszym społeczeństwie funkcjonują - a ta pseudokampania Ministerstwa Zdrowia ma ogromne szanse w dalszym ciągu je pogłębiać). 

Po czwarte...Czy nie uważacie, że ten spot zupełnie pomija rolę matki? Mowa jest przecież tylko o króliczym ojcu ("ojciec miał nas 63") i to jego stawia się nie tylko za wzór płodności, ale i generalnie za reprezentacyjną głowę rodziny, godną wzmianki...w telewizji (ehh...) O biednej króliczej mamie jakoś cicho i bez echa - a w końcu ojciec sam sobie tych dzieci nie napłodził...

Reasumując, żal tylko królików i pieniędzy wydanych na tak nieudolną kampanię. 
A kosztowała ona - bagatela ! - 2,7 miliona złotych...