Zanim zmieszacie mnie z błotem, proszę :
przeczytajcie ten wpis wnikliwie od początku do końca.
![]() |
| zdjęcie : pixabay |
Nie życzę Ci dziecka -
bo być może to właśnie Ty jesteś tą kobietą (statystycznie JEDNĄ NA PIĘĆ),
która boryka się z problemem niepłodności.
Sama też nią byłam, przez kilka ładnych lat. A w zasadzie byliśmy niepłodną parą, razem z moim mężem - ponieważ w końcu to nie tylko kobiet ten problem fizycznie i psychicznie dotyka. Nie tylko one spalają się z wielkim trzaskiem w swoich staraniach. Nie tylko one czasami mają tak bardzo dość wszystkiego, że już naprawdę nie chce im się być - i podejmować kolejnych nieudanych prób...Nie tylko one myślą sobie czasem, że wolałyby ulecieć z dymem własnych emocji - niczego już nie czuć, o niczym nie marzyć, niczego nie pragnąć tak rozpaczliwie...
Takie słowa nie tylko ranią, smucą i wpędzają w jeszcze większą rozpacz. One po prostu na maksa WKURWIAJĄ ! (tak - właśnie użyłam wulgaryzmu, wytłuściłam go i zaznaczyłam na czerwono, i ani trochę nie jest mi wstyd z tego powodu). Takie słowa nie sprawią, że ktoś nagle zajdzie w ciążę, doczeka się TEGO upragnionego telefonu z ośrodka adopcyjnego albo zechce przytulić członka rodziny składającego powyższe życzenia do swojej łkającej, umęczonej piersi...
Takie słowa raczej obudzą w niepłodnej osobie instynkt mordercy - i spowodują jedynie chęć dosypania rozmówcy cyjanku potasu do jego świątecznego grzybowego sosiku. Zaniechaj ich zatem - bo Boże Narodzenie w niepłodności jest już wystarczająco trudnym i wyczerpującym wyzwaniem...
Dlatego wiem, co to znaczy słyszeć od wszystkich wokół następujące świąteczne życzenia :
"Niech w końcu i Wasza rodzina się powiększy! To już chyba najwyższy czas!"
"Życzę Wam takiej samej wesołej gromadki, jaką mam w swoim domu."
"Niech wreszcie pojawi się jakiś następca tronu.
Bo co to za królestwo, w którym nie ma komu władzy przekazać ?"
Takie słowa raczej obudzą w niepłodnej osobie instynkt mordercy - i spowodują jedynie chęć dosypania rozmówcy cyjanku potasu do jego świątecznego grzybowego sosiku. Zaniechaj ich zatem - bo Boże Narodzenie w niepłodności jest już wystarczająco trudnym i wyczerpującym wyzwaniem...
![]() |
| zdjęcie : pixabay |
Nie życzę Ci dziecka -
bo może właśnie jakiś czas temu swoje dziecko straciłaś,
choć nikomu o tym nie powiedziałaś.
Jeszcze pamiętasz ogromną radość z tych dwóch kresek na ciążowym teście. Jeszcze pamiętasz ekscytację, która towarzyszyła Wam w drodze do gabinetu ginekologicznego. Mieliście usłyszeć bicie serduszka, zobaczyć na USG malutkie rączki i nóżki - a tymczasem spotkała Was tylko dźwięcząca w uszach cisza i mina lekarza, która mówiła właściwie sama za siebie... :(
O Twojej ciąży nikt nie wiedział - bo było jeszcze zbyt wcześnie, by dzielić się z kimkolwiek tą radosną nowiną. Teraz uważasz, że to lepiej - ale jednocześnie każde świąteczne życzenia związane z ciążą są dla Ciebie jak smaganie biczem albo sypanie soli na świeże, otwarte i zaognione rany...
Nie życzę Ci dziecka -
bo być może już je masz...
i odwiedzasz co roku na cmentarzu.
Nie życzę Ci dziecka -
Twoje dziecko urodziło się zbyt wcześnie albo przegrało walkę z jakąś okrutną, nie oszczędzającą nikogo chorobą. Jesteś Aniołkową Mamą, co roku obchodzisz swoje święto 15 października. Dzień Dziecka Utraconego dotyczy zarówno Ciebie - jak i wszystkich mam z punktu powyżej, które swojego maleństwa nie zdążyły nawet pożegnać i pochować...
Być może nie wyobrażasz sobie powtórki takiego scenariusza - bo panicznie boisz się następnej straty. A może po prostu czujesz, że absolutnie nic i nikt nie jest w stanie zastąpić Ci dziecka, które choć na chwilę zagościło w Twoim życiu. Nadal jesteś jego mamą, na zawsze nią pozostaniesz - a życzenia kolejnej ciąży są ostatnią rzeczą, jakiej w tym momencie pragniesz i potrzebujesz...Masz dość bagatelizowania swojej straty - oraz tekstów w stylu : "Jesteś jeszcze młoda, nadal możesz urodzić!" Jeżeli jeszcze raz coś takiego usłyszysz przy świątecznym stole - po prostu wstaniesz i wyjdziesz, ale najpierw kopniesz swojego interlokutora prosto w dupę.
![]() |
| zdjęcie : pixabay |
Nie życzę Ci dziecka -
bo być może już je masz...
ale z jakichś powodów nie możesz dać mu rodzeństwa.
ale z jakichś powodów nie możesz dać mu rodzeństwa.
Wiecie, jest coś takiego jak niepłodność wtórna. Być może pierwsze dziecko udało Wam się spłodzić i urodzić bez większych komplikacji i problemów - ale już przy kolejnych staraniach zaczynają się schody sięgające tak wysoko, że ludzka krótkowzroczność tego nie ogrania...
Na pewno nie poczujecie się lepiej, otrzymując każdego roku życzenia "młodszego rodzeństwa dla Frania" albo "dziewczynki do parki" . Dlatego ja Wam tego nie życzę - a o refleksję i myślenie swoich domowników musicie zadbać już we własnym zakresie...
Nie życzę Ci dziecka -
bo może zwyczajnie nie chcesz mieć dzieci,
a takie życzenia są niczym innym,
jak tylko próbą wywierania na Tobie społecznej presji.
Być może od wielu lat towarzyszy Ci przeświadczenie, że nie chcesz zostać matką. Wiedziałaś o tym już jako mała dziewczynka, dojrzewająca nastolatka - a potem dorosła kobieta, która wciąż musi mierzyć się z roszczeniami i zarzutami otoczenia w tej kwestii.
Najgorsze, co można zrobić - to na siłę nakłaniać Cię do rodzicielstwa ! Z takiego nakłaniania rodzą się dzieci w gruncie rzeczy niechciane i niekochane - których mamy piszą potem o sobie na forach, że żałują macierzyństwa i że traktują wychowanie dziecka jedynie jako pewnego rodzaju "eksperyment pedagogiczny", niezwiązany z jakimikolwiek głębszymi uczuciami. Ponieważ zdecydowały się na dziecko tylko za namową znajomych, dziadków czy kogokolwiek innego. Ponieważ mimo wszechogarniającego braku chęci uwierzyły, że "jeśli urodzą - to pokochają" - a ostatecznie stało się wręcz przeciwnie...
Dlatego mam nadzieję, że pozostaniesz asertywna. Że nie ulegniesz zewnętrznym naciskom - i wszelkim próbom wpływania na Twoje autonomiczne, świadome decyzje prokreacyjne pokażesz po prostu stanowczo i zdecydowanie środkowy palec.
![]() |
| zdjęcie : pixabay |
A Wy, czy życzycie innym ludziom dzieci ?
I czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jest to co najmniej niestosowne -
nawet jeżeli wynika z tak zwanej "troski" ?
nawet jeżeli wynika z tak zwanej "troski" ?








