Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezdzietność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezdzietność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 grudnia 2018

Nie życzę Ci dziecka w te Święta ! (Ani w żadne inne...)


Zanim zmieszacie mnie z błotem, proszę : 
przeczytajcie ten wpis wnikliwie od początku do końca. 

Jest naprawdę WAŻNY. Myślę, że nie tylko dla mnie - ale również dla ogromnej liczby kobiet, których bezpośrednio dotyczy.  Mogę życzyć Wam zdrowia, szczęścia, pełnej satysfakcji z życia i spełnienia wszystkich marzeń - ale DZIECKA NIE ŻYCZĘ NIKOMU, bo za takimi życzeniami zbyt często kryje się zaskakująco wiele osobistych ludzkich tragedii (tudzież świadomych wyborów)...

niepłodność - niepłodności nie widać - in vitro - adopcja - święta w niepłodności - świąteczne życzenia - Boże Narodzenie - nie życzę nikomu dziecka - blog o adopcji - bezdzietność - starania - ciąża - niepłodność wtórna - Dzień Dziecka Utraconego - Aniołkowa Mama
zdjęcie : pixabay

Nie życzę Ci dziecka -
bo być może to właśnie Ty jesteś tą kobietą (statystycznie JEDNĄ NA PIĘĆ), 
która boryka się z problemem niepłodności. 

Sama też nią byłam, przez kilka ładnych lat. A w zasadzie byliśmy niepłodną parą, razem z moim mężem - ponieważ w końcu to nie tylko kobiet ten problem fizycznie i psychicznie dotyka. Nie tylko one spalają się z wielkim trzaskiem w swoich staraniach. Nie tylko one czasami mają tak bardzo dość wszystkiego, że już naprawdę nie chce im się być - i podejmować kolejnych nieudanych prób...Nie tylko one myślą sobie czasem, że wolałyby ulecieć z dymem własnych emocji - niczego już nie czuć, o niczym nie marzyć, niczego nie pragnąć tak rozpaczliwie...

Dlatego wiem, co to znaczy słyszeć od wszystkich wokół następujące świąteczne życzenia :

"Niech w końcu i Wasza rodzina się powiększy! To już chyba najwyższy czas!" 

"Życzę Wam takiej samej wesołej gromadki, jaką mam w swoim domu."

"Niech wreszcie pojawi się jakiś następca tronu. 
Bo co to za królestwo, w którym nie ma komu władzy przekazać ?" 
  
Takie słowa nie tylko ranią, smucą i wpędzają w jeszcze większą rozpacz. One po prostu na maksa WKURWIAJĄ ! (tak - właśnie użyłam wulgaryzmu, wytłuściłam go i zaznaczyłam na czerwono, i ani trochę nie jest mi wstyd z tego powodu).  Takie słowa nie sprawią, że ktoś nagle zajdzie w ciążę, doczeka się TEGO upragnionego telefonu z ośrodka adopcyjnego albo zechce przytulić członka rodziny składającego powyższe życzenia do swojej łkającej, umęczonej piersi...

Takie słowa raczej obudzą w niepłodnej osobie instynkt mordercy - i spowodują jedynie chęć dosypania rozmówcy cyjanku potasu do jego świątecznego grzybowego sosiku. Zaniechaj ich zatem - bo Boże Narodzenie w niepłodności jest już wystarczająco trudnym i wyczerpującym wyzwaniem...

niepłodność - niepłodności nie widać - in vitro - adopcja - święta w niepłodności - świąteczne życzenia - Boże Narodzenie - nie życzę nikomu dziecka - blog o adopcji - bezdzietność - starania - ciąża - niepłodność wtórna - Dzień Dziecka Utraconego - Aniołkowa Mama
zdjęcie : pixabay

Nie życzę Ci dziecka -
bo może właśnie jakiś czas temu swoje dziecko straciłaś, 
choć nikomu o tym nie powiedziałaś. 

Jeszcze pamiętasz ogromną radość z tych dwóch kresek na ciążowym teście. Jeszcze pamiętasz ekscytację, która towarzyszyła Wam w drodze do gabinetu ginekologicznego. Mieliście usłyszeć bicie serduszka, zobaczyć na USG malutkie rączki i nóżki - a tymczasem spotkała Was tylko dźwięcząca w uszach cisza i mina lekarza, która mówiła właściwie sama za siebie... :(

O Twojej ciąży nikt nie wiedział - bo było jeszcze zbyt wcześnie, by dzielić się z kimkolwiek tą radosną nowiną. Teraz uważasz, że to lepiej - ale jednocześnie każde świąteczne życzenia związane z ciążą są dla Ciebie jak smaganie biczem albo sypanie soli na świeże, otwarte i zaognione rany...
 
Nie życzę Ci dziecka -
bo być może już je masz... 
i odwiedzasz co roku na cmentarzu. 

Twoje  dziecko urodziło się zbyt wcześnie albo przegrało walkę z jakąś okrutną, nie oszczędzającą nikogo chorobą. Jesteś Aniołkową Mamą, co roku obchodzisz swoje święto 15 października. Dzień Dziecka Utraconego dotyczy zarówno Ciebie - jak i wszystkich mam z punktu powyżej, które swojego maleństwa nie zdążyły nawet pożegnać i pochować... 

Być może nie wyobrażasz sobie powtórki takiego scenariusza - bo panicznie boisz się następnej straty. A może po prostu czujesz, że absolutnie nic i nikt nie jest w stanie zastąpić Ci dziecka, które choć na chwilę zagościło w Twoim życiu. Nadal jesteś jego mamą, na zawsze nią pozostaniesz - a życzenia kolejnej ciąży są ostatnią rzeczą, jakiej w tym momencie pragniesz i potrzebujesz...Masz dość bagatelizowania swojej straty - oraz tekstów w stylu : "Jesteś jeszcze młoda, nadal możesz urodzić!" Jeżeli jeszcze raz coś takiego usłyszysz przy świątecznym stole - po prostu wstaniesz i wyjdziesz, ale najpierw kopniesz swojego interlokutora prosto w dupę. 

niepłodność - niepłodności nie widać - in vitro - adopcja - święta w niepłodności - świąteczne życzenia - Boże Narodzenie - nie życzę nikomu dziecka - blog o adopcji - bezdzietność - starania - ciąża - niepłodność wtórna - Dzień Dziecka Utraconego - Aniołkowa Mama
zdjęcie : pixabay

Nie życzę Ci dziecka -
bo być może już je masz... 
ale z jakichś powodów nie możesz dać mu rodzeństwa. 

Wiecie, jest coś takiego jak niepłodność wtórna. Być może pierwsze dziecko udało Wam się spłodzić  i urodzić bez większych komplikacji i problemów - ale już przy kolejnych staraniach zaczynają się schody sięgające tak wysoko, że ludzka krótkowzroczność tego nie ogrania...

Na pewno nie poczujecie się lepiej, otrzymując każdego roku życzenia "młodszego rodzeństwa dla Frania" albo "dziewczynki do parki" . Dlatego ja Wam tego nie życzę - a o refleksję i myślenie  swoich domowników musicie zadbać już we własnym zakresie...

 Nie życzę Ci dziecka - 
bo może zwyczajnie nie chcesz mieć dzieci, 
a takie życzenia są niczym innym, 
jak tylko próbą wywierania na Tobie społecznej presji. 

Być może od wielu lat towarzyszy Ci przeświadczenie, że nie chcesz zostać matką. Wiedziałaś o tym już jako mała dziewczynka, dojrzewająca nastolatka - a potem dorosła kobieta, która wciąż musi mierzyć się z roszczeniami i zarzutami otoczenia w tej kwestii.

Najgorsze, co można zrobić - to na siłę nakłaniać Cię do rodzicielstwa ! Z takiego nakłaniania rodzą się dzieci w gruncie rzeczy niechciane i niekochane - których mamy piszą potem o sobie na forach, że żałują macierzyństwa i że traktują wychowanie dziecka jedynie jako pewnego rodzaju "eksperyment pedagogiczny", niezwiązany z jakimikolwiek głębszymi uczuciami. Ponieważ zdecydowały się na dziecko tylko za namową znajomych, dziadków czy kogokolwiek innego. Ponieważ mimo wszechogarniającego braku chęci uwierzyły, że "jeśli urodzą - to pokochają" - a ostatecznie stało się wręcz przeciwnie...

Dlatego  mam nadzieję, że pozostaniesz asertywna. Że nie ulegniesz zewnętrznym naciskom - i wszelkim próbom wpływania na Twoje autonomiczne, świadome decyzje prokreacyjne pokażesz po prostu stanowczo i zdecydowanie środkowy palec.

niepłodność - niepłodności nie widać - in vitro - adopcja - święta w niepłodności - świąteczne życzenia - Boże Narodzenie - nie życzę nikomu dziecka - blog o adopcji - bezdzietność - starania - ciąża - niepłodność wtórna - Dzień Dziecka Utraconego - Aniołkowa Mama
zdjęcie : pixabay

A Wy, czy życzycie innym ludziom dzieci ?
 I czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jest to co najmniej niestosowne -
nawet jeżeli wynika z tak zwanej "troski"

piątek, 15 września 2017

"Nie chcę mieć dzieci - czy jestem jakaś dziwna ?" - czyli o polskiej SZUFLANDII słów kilka...


"Nie chcę mieć dzieci - czy jestem jakaś dziwna ?" Właśnie po takim pytaniu trafiłaś na mój blog, Droga Czytelniczko. Sprawdziłam to w statystykach - do których nie zaglądam wprawdzie zbyt często, ale czasami mi się zdarza. Powiem Ci zupełnie szczerze, że dla mnie nie ma w tym nic dziwnego. W moim odczuciu byłabyś zdecydowanie bardziej dziwna, gdybyś nie chciała mieć dzieci - a jednak za wszelką cenę próbowała dopasować siebie i swoje poglądy do oczekiwań innych !

Nie chcesz mieć dzieci? A może chcesz mieć ich pięcioro? A może jeszcze inaczej - chcesz wychowywać jedynaka ? Powiem Ci, moja Droga - MASZ DO TEGO WSZYSTKIEGO PEŁNE PRAWO !

***

Tyle się można nasłuchać i naczytać na temat różnych kategorii matek i nie-matek ! Wystarczy zajrzeć na fora, Facebooka albo wziąć udział w zwyczajnej dyskusji toczącej się między kobietami na placu zabaw, pomiędzy jedną a drugą piaskową babką...

Wedle tych wszystkich wspomnianych wyżej "wyroczni" :

Matki wielodzietne - to z całą pewnością jakaś patologia. Ewentualnie skutek rządowego programu 500+ (nawet jeśli ich dzieci są już na tyle duże, że za czasów ich poczęcia program ów jeszcze  wcale nie funkcjonował) ;

Matki jedynaków - są po prostu cholernie wygodnickie , leniwe i myślą tylko o sobie ! Macierzyństwo pewnie je przerosło - i dlatego nie chcą dać swojemu dziecku "najcenniejszego daru", jakim jest rodzeństwo. No i dobrze - będą miały nauczkę! Wychowają rozpuszczonego, zapatrzonego w siebie egoistę!

Ale najgorsza kategoria to kobiety, które wcale nie chcą być matkami - i absolutnie nie mają dziecka w swoich planach. To dopiero wredne france i karierowiczki, dla których bardziej niż rodzina - liczy się praca i sukcesy zawodowe. Nieczule, zimne suki - na które ani trochę nie działa dziecięcy szczebiot, urok i powab...

foto: Sandaro Kids

Serio ? Naprawdę ktoś tak myśli ?

Naprawdę ktoś uważa, że kobieta powinna być definiowana właśnie w taki sposób ? Przez fakt posiadania lub nieposiadania potomstwa - albo przez pryzmat konkretnej liczby dzieci, które ma ?

Piszę to z perspektywy mamy adopcyjnej. Z perspektywy osoby, która przez kilka lat walczyła z niepłodnością, wydała krocie na jej leczenie - a w końcu zapukała do drzwi ośrodka adopcyjnego, żeby odnaleźć swoje upragnione "dziecko z serduszka"...

Piszę to jako mama jedynaka, którą aż telepie na pytania otoczenia : "A kiedy wreszcie dziewczynka do parki?" (Zupełnie tak, jakby posiadanie tej "parki" było jakimś cholernym, ustawowym obowiązkiem każdej z nas...)

Jak można zamykać kobiety w takich ciasnych, krepujących ruchy szufladkach? Jak można przyklejać im etykiety głoszące "patologia", "wygodnicka" czy "zimna suka" tylko i wyłącznie na takiej wątłej podstawie - nie znając zupełnie ich argumentów oraz kontekstu całej sytuacji?!

foto: Sandaro Kids

Kobieta jest przede wszystkim człowiekiem. Autonomiczną jednostką.  
Nie jest narzędziem do spełniania czyichś oczekiwań i jakichś bzdurnych, wziętych z d*** kryteriów.

Ma prawo decydować o tym , ile dzieci chce mieć. Ma prawo mieć ich pięcioro. Ma prawo również podjąć decyzję, że nie chce ich mieć w ogóle.

Ma prawo otoczyć się całym wianuszkiem rozkosznych (lub mniej rozkosznych) berbeci - i nie słyszeć pod swoim adresem durnych tekstów w stylu : "Oooo, pińcet plus idzie !"

Ma też prawo wybrać życie bez dziecka - i czuć się z tym naprawdę znakomicie, realizując się na całym mnóstwie różnych innych obszarów. Bo macierzyństwo jej zwyczajnie nie kręci i nie interesuje. Ot tak, po prostu...

A tymczasem,  brak potomstwa nadal bywa społecznie  nieakceptowany - natomiast kobieta bezdzietna traktowana jest albo z politowaniem ("bo pewnie niepłodna  - i dzieci mieć  nie może") , albo z brakiem zrozumienia, albo wręcz  z pretensjami i wrogością  ("no co to za podła baba, która  nie czuje  instynktu macierzyńskiego?!")

W oczach niektórych  ludzi bezdzietność czyni kobietę  niekompletną i niepełnowartościową - natomiast bycie matką  uważane  jest za jej powinność  i rolę, do której  jest niejako odgórnie  przeznaczona.

foto: Sandaro Kids

Często już małym, kilkuletnim dziewczynkom wpaja się właśnie takie przekonania - że powinny zostać żonami, matkami, tak zwanymi paniami domu. Każde ich przyszłe ewentualne odstępstwo od tej "normy" zostaje odebrane źle, napotyka na falę krytyki i hejtu. Od samego początku uczy się je tego, że mają wpasowywać się w jakiś określony schemat i model - a szczególnie wyraźne jest to w małych społecznościach wiejskich, gdzie jakakolwiek oryginalność i różnica poglądów wiąże się z ostracyzmem i byciem postrzeganym jako "dziwoląg". 

(I kwitnie sobie ta nasza polska SZUFLANDIA w najlepsze - podsycana dodatkowo przez pewne nastroje społeczne i ugrupowania polityczne.) 

Tymczasem ja uważam, że to jest wyłącznie ich - KOBIET - indywidualna, osobista decyzja.
Nikomu nic do tego.
Amen.

 ______________________________________________

P.S. Nie jestem feministką. ;)