Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina zastępcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina zastępcza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 czerwca 2022

Dzieci NICZYJE...Ile jeszcze "ostatnich szans" dla rodziców biologicznych?

Wczoraj był Dzień Dziecka. Większość z nas spędziła go zapewne na różnych festynach, w salach zabaw, na rodzinnych piknikach albo wycieczkach - żeby uczynić ten wspólnie spędzony czas naprawdę wyjątkowym i wartym zapamiętania. Trzeba mieć jednak świadomość, że około 76 tysięcy polskich dzieci przebywa obecnie poza swoimi rodzinami biologicznymi - z czego 56 tysięcy w rodzinach zastępczych, a 20 tysięcy w dużych instytucjonalnych domach dziecka...

 Według raportów NIK z 2012-2017 roku :

  • zaledwie 3% wychowanków domów dziecka to sieroty: 17 % ma jednego, a 80 % oboje biologicznych rodziców;
  • w roku 2012 odnotowano spadek liczby dzieci powracających do swoich biologicznych rodzin - wynosiła ona tylko 25-30% wszystkich wychowanków (nawet jeżeli obecnie dzięki programowi rządowemu 500+ statystyki te wyglądają nieco bardziej optymistycznie - to nie łudźmy się, że większość dzieci wraca do lepszych i bardziej korzystnych warunków! Prawda jest taka, że ogromna część rodziców biologicznych w swoich decyzjach kieruje się jedynie chęcią zysku - a nie troską o dziecko i jego dobro...)
  • z połową w/w rodzin przedstawiciele instytucji wcale nie mogli się skontaktować - natomiast w przypadku innych chęć współpracy była znikoma, a komunikacja polegała głównie na wymianie oficjalnych pism;
  • w odniesieniu do badań brytyjskich (bo w Polsce się takich niestety nie prowadzi) nieudane reintegracje z rodziną biologiczną stanowią aż 75% przypadków - a to oznacza, że dla 3/4 dzieci powrót do rodzinnego domu kończy się ponowną traumą i brakiem stabilizacji.

 *źródła:  TUTAJ  i TUTAJ  

"Mam na imię Ania. Moja mama nie żyje od 8 lat, a tato zaczął pić i nie poradził sobie z wychowaniem dziecka. Lubię szydełkować i robić na drutach - bo tego nauczyła mnie mama, to mnie uspokaja i z tym związane są moje najmilsze wspomnienia z dzieciństwa. Tego PRAWDZIWEGO DZIECIŃSTWA - a nie tego spędzonego w domu dziecka..." 

"Jestem Amelka - a to mój młodszy braciszek, Krzyś. Jesteśmy w placówce, odkąd mama zachorowała. Któregoś dnia zadzwoniła do domu dziecka i powiedziała, że po nas przyjedzie. Spakowaliśmy się, zabraliśmy swoje rzeczy - a potem czekaliśmy na nią pod bramą przez kilka godzin. Nikt nie przyjechał, dalej tu mieszkamy - i pewnie zostaniemy tak długo, aż będziemy dorośli..."

"Mam na imię Kamil. Rodzice czasami zabierają mnie do siebie - ale nie lubię ich odwiedzać. W domu śmierdzi, jest brudno, nic się tam nie zmieniło przez tych kilka lat. Kiedyś pojechałem tam na święta - i wróciłem do domu dziecka z wszami, swędzącą głową...Wolę zostawać tutaj na Boże Narodzenie - bo przynajmniej zawsze jest ciepło i ktoś da mi jeść..."

"Nasz adoptowany synek to Jaś. Teoretycznie i według przepisów prawa nie powinien w ogóle trafić do domu dziecka - ponieważ od 2015 roku nie mogą przebywać tam dzieci poniżej siódmego roku życia. A mimo to spędził w placówce kilka miesięcy, zanim uregulowana została jego sytuacja prawna. Dla takiego maluszka to jest czas kompletnie i zupełnie bez sensu stracony - choć każdego dnia staramy się nadrobić tamte braki czułości, troski i miłości..."
 
* historie prawdziwe, tylko imiona bohaterów zostały zmienione 
 

Dzieci przebywające w domach dziecka i rodzinach zastępczych bardzo często nie mają uregulowanej sytuacji prawnej. Oznacza to w wielkim skrócie tyle, że ich rodzice biologiczni nie są pozbawieni pełni praw rodzicielskich - a dziecko nie może trafić do adopcji i tkwi w pewnego rodzaju zawieszeniu oraz "poczekalni" do innego, nowego życia. 

Zdarza się, że oczekuje całymi tygodniami, miesiącami, a niekiedy nawet latami na dalszy rozwój wydarzeń i kolejne decyzje opieszałych instytucji. Smutna prawda jest taka, że wielu wychowanków placówek w tym czasie - mówiąc brutalnie - "zestarzeje się" i osiągnie wiek, w jakim ich szansa na adopcję spadnie niemal do zera. Czasami dzieje się tak tylko dlatego, że rodzicom biologicznym daje się wciąż nowe - zupełnie niezasłużone i nieuzasadnione - szanse...

"Wie pani, jak koordynator rodzin przyszedł do rodziców Mariki i Damiana, bezpośrednio po zabraniu chłopca do placówki, w domu już było po nim posprzątane. Zniknęło łóżeczko dziecka, nic, jakby w tym domu nigdy nie mieszkał noworodek. Tam po dzieciach już nie było śladu. Jak rozmawiać z takimi rodzicami o planie odzyskania dziecka, kiedy oni już...kiedy już nie było tam dla dzieci miejsca (...) Mieli dziesiątki, setki szans - z żadnej nie skorzystali, wszyscy latami chcieli im pomóc, ale oni nie byli zainteresowani (...) Damian nie zna znaczenia słowa mama. Wie z opowieści, z bajek, z przedszkola, że to osoba, która kocha, opiekuje się, chroni dziecko. On nie ma takiej osoby, nie doświadczył takiego uczucia (...)"

 

Moi Drodzy, ja naprawdę staram się nikogo nie oceniać i nie potępiać! W życiu zdarzają się przecież różne dramatyczne sytuacje, różne egzystencjalne zakręty i wyboje - które trudno pokonać nawet w pojedynkę, a co dopiero z kilkorgiem dzieci pod opieką... Ale mimo wszystko uważam, że w stosunku do rodziców biologicznych powinno się wymagać "ciut" więcej, niż tylko odwiedziny w placówce raz na kilka miesięcy...Bo dla nich tych kilka miesięcy to zaledwie jakiś krótki wycinek z życia - a dla dziecka przebywającego w pieczy instytucjonalnej to jest po prostu WIECZNOŚĆ,  bardzo często decydująca o jego całym przyszłym losie! 
 
W tej kwestii nasz polski system jest nadal niewydolny, a jako nadrzędny cel zapisany w prawie podaje się ochronę i umacnianie rodziny biologicznej - co niestety najczęściej ma bardzo niewiele wspólnego z faktycznym DOBREM DZIECKA. Piękne hasło, niesione na sztandarach wielu instytucji i ugrupowań politycznych - ale w praktyce okazuje się tylko pustym, nic nieznaczącym frazesem.
 

"Gdzieś tam, za konarami tych zasypiających drzew, jest nasz dom. Dom anonimowych dziewczynek w mysich kitkach i zbyt szybko dojrzewających chłopców, sióstr i braci od pożałowania godnego życia (...) Dom - poczekalnia. Dom ze sznurami schnących w nieskończoność pieluch - dowodów na obecność najmłodszego pokolenia sierot, chodzących po smutnym podwórku w równych rządkach, jak mała armia dobrowolnych straceńców. Doskonale pamiętam te blade buzie maluchów, ich zapadnięte oczy, nieprzyzwoicie dorosłe i niepasujące do miniaturowych ciałek. Wreszcie dom, w którym dobrze czuli się tylko dorośli - bo tylko oni potajemnie, o znanej sobie godzinie, szybko opuszczali wypełnione dziećmi sale, uciekali z ciemnych korytarzy, aby wrócić do swoich prawdziwych domów. Domów - portów. Tam triumfalnie wciągali na maszt marzeń flagę rodzinności (...)"

"Teren domu dziecka rozciągał się złośliwie nieopodal krzyżujących się i rozchodzących torów kolejowych. Tymi torami dość często przejeżdżały wagony towarowe, czasami nawet pasażerskie, przypominające mieszkańcom sierocińca, że jest jeszcze inny świat, pełen normalnych mieszkań i spotkań. Ktoś zawsze na kogoś gdzieś czekał. Ktoś inny tęsknił. Zupełnie inaczej niż w ścianach sierocińca, gdzie zmieniały się tylko wychowawczynie (...)"

Barbara Kosmowska - "Gobelin"

 ________________________________

zdjęcia w poście: pixabay.com/Alexas_Fotos

niedziela, 21 listopada 2021

Czy Święty Mikołaj istnieje? No jasne - może nim zostać każdy z nas! Akcja charytatywna "Mikołaj w koronie" dla dzieci z domów dziecka i rodzin zastępczych.

Nie bez powodu mawia się,że potrzeba jest matką wynalazku. Kiedy w 2020 roku pojawił się koronawirus, wszystkie związane z nim obostrzenia oraz ograniczenia kontaktów społecznych - automatycznie wymyślono też kilka cudownych inicjatyw, mających na celu walkę z pandemiczną izolacją, marazmem i osamotnieniem.

Jedną z takich charytatywnych akcji jest "Mikołaj w koronie" - czyli projekt wspierający dzieci z placówek opiekuńczych, rodzinnych domów dziecka i rodzin zastępczych. W obliczu pandemii ich sytuacja stała się szczególnie skomplikowana - nie tylko z powodu wydłużonych procedur adopcyjnych, ale również ze względu na utrudniony dostęp wolontariuszy i dotychczasowych darczyńców. Na szczęście znalazły się osoby, które postanowiły temu zaradzić - i to właśnie dzięki nim każdy z nas może zostać Świętym Mikołajem :) 

 
 
  Krótka instrukcja, jak przyłączyć się do akcji "Mikołaj w koronie":

1. Śledzimy fanpage Mikołaj w koronie - ale naprawdę uważnie, żeby nie przegapić kolejnych postów! Kilka razy dziennie pojawiają się tam adresy domów dziecka i rodzin zastępczych z imionami dzieci oraz ich marzeniami, które możemy spełnić.

2. Szukamy prezentu dla konkretnego wybranego przez nas dziecka. (Teoretycznie kwota przeznaczona na prezent nie powinna przekraczać 150 złotych, ale my zawsze dorzucamy jeszcze jakieś książki, zestawy gier planszowych albo puzzli do użytku wszystkich dzieci w placówce.)

3. Pakujemy prezent, dołączamy do niego świąteczną kartkę z życzeniami i dedykacją dla wybranego przez nas malucha/starszaka. Ja pokusiłam się nawet o list od Mikołaja, na którym ślady swoich kopytek zostawiły renifery. (Stary sprawdzony numer, który kiedyś wykorzystywałam w przypadku naszego Bąbla. Przepadał za tym patentem! ;))

4. Nadajemy paczkę na poczcie i cieszymy się, że możemy wywołać uśmiech na czyjejś buzi :)

My oczywiście też bierzemy udział w tegorocznej akcji - bo z wiadomych względów jest ona szczególnie bliska naszemu sercu! Doskonale zdajemy sobie sprawę, że to właśnie nasz Bąbel mógł być na miejscu tych wszystkich dzieci: wciąż oczekiwać na nową rodzinę albo chociaż na drobny gwiazdkowy upominek i ciepłe, wspierające słowa...

P.S. Jakby tego było mało - ekipa odpowiedzialna za inicjatywę działa nie tylko w tym wyjątkowym, przedświątecznym czasie.  Oprócz typowo mikołajkowych akcji gromadzi również książki i szkolne wyprawki dla dzieciaków oraz paczki dla samotnych mam.

To jak? Wy też zostaniecie Świętymi Mikołajami? :)


poniedziałek, 25 lutego 2019

Blogi o adopcji dziecka i rodzicielstwie zastępczym - wirtualne miejsca, do których zdecydowanie WARTO zajrzeć.


 Po co komu blog o adopcji dziecka ?

W 2012 roku - kiedy zdecydowaliśmy się na adopcję dziecka i pierwszą wizytę w ośrodku adopcyjnym - udało mi się znaleźć zaledwie dwa czy trzy blogi, dotyczące przysposobienia. Oprócz nich istniało jeszcze kilka wątków tematycznych na "Naszym Bocianie", na których rodzice adopcyjni dzielili się swoimi doświadczeniami - ale mimo wszystko czułam wtedy pewien przesyt czysto teoretycznej, podręcznikowej wiedzy oraz niedosyt informacji z tak zwanej "pierwszej ręki".

Potem zaczęłam sama prowadzić swojego pierwszego bloga - dotyczącego stricte tematyki adopcyjnej - i odzew ze strony Czytelników przeszedł moje najśmielsze oczekiwania ! Pisały do mnie zarówno osoby, których rodziny już jakiś czas temu powiększyły się o upragnione "dziecko z serduszka" - jak i ludzie, którzy dopiero rozważali decyzję o adopcji, stawiali pierwsze kroki w adopcyjnej procedurze i borykali się z całym mnóstwem najróżniejszych wątpliwości. 
 
Ten pierwszy blog już wprawdzie (niestety !) nie istnieje - a na obecnym tematykę adopcji dziecka poruszam znacznie rzadziej i nie jest ona dominującym zagadnieniem - ale z otrzymywanych przeze mnie wiadomości wynika, że takie treści nadal są bardzo potrzebne, pomagają w pewnym sensie adopcję "odczarować" i odmitologizować...

Dlatego dzisiaj stworzyłam dla Was listę 24 blogów o adopcji i rodzicielstwie zastępczym.
 (Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że ich "baza" rozrosła się aż do takich rozmiarów!)

Są prawdziwą skarbnicą wiedzy, kumulacją emocji i źródłem wielu cennych refleksji -
dlatego jeżeli temat adopcji dziecka w jakiś sposób Was dotyczy i jest bliski Waszemu sercu,
polecam czerpać z nich pełnymi garściami ! :) 
 
blogi o adopcji - blogi o rodzicielstwie zastępczym - niepłodność - adopcja dziecka - blog mamy adopcyjnej - blog rodziców adopcyjnych - rodzina adopcyjna - rodzina zastępcza
zdjęcie : pixabay / free photos
 
BLOGI O ADOPCJI I RODZICIELSTWIE ZASTĘPCZYM 
(kolejność przypadkowa) 

Czarodziej Nasz  -  sercem o adopcji 

Bocianie Czekamy - blog kobiety, mamy, poszukującej skarbów codzienności

Tygrys, Mamatu i Tatatu - adopcja oraz mnóstwo inspiracji czytelniczych, 
plastycznych - a ostatnio również budowlanych :) 

Takie tam stożki - o adopcji i nie tylko.
 Zbiór luźnych przemyśleń, kobiecych zachwytów i polskich narzekań.  

Sercem otulone -  blog Anny Gbiorczyk-Wojciechowskiej 

Od środka - o życiu i innych demonach (oraz o adopcji w UK) 

Kocioł domowy - "oswajamy to, co trudne" 
+ pierwszy polski kanał na YouTube, poświęcony adopcji dziecka 

W oczekiwaniu na bociana - "mamy wszystko, bo mamy Ciebie..." i jego kontynuacja >>>
Mama Motylka - "nasza droga to adopcja...dzięki niej dzisiaj jesteśmy szczęśliwą rodziną..."

Krótki blog - o leczeniu, in vitro i adopcji. O tym, że nic nie jest ostatnie. 

Domowe historie - o miłości, adopcji bez lukru i niezwyczajnej codzienności

Child Adoption / Adopcja Dziecka - "nasza droga do adopcji" 

Być Rodzicami - "dzięki adopcji - zostaliśmy rodzicami" 

Pikuś Incognito - Pogotowie Rodzinne - co to takiego ? 

Nie z krwi, a z duszy i z serca - adopcja, wychowanie i wiele, wiele więcej...

On, Ona i Dzieciaki - bardzo kreatywni rodzice dwóch wspaniałych dziewczynek :)

Rysiowa Kraina - "o Rysiu, Rudziku i naszym wspólnym życiu we czwórkę"

Sercem urodzone - o niecodziennej codzienności, która pokolorowała szarość dnia   
 
Przysposobienie do życia - blog o rodzinie i budowaniu więzi z dziećmi 

Nasz mały światek - blog o adopcji, miłości, rodzicielstwie, chwilach zwykłych i niezwykłych

Dokąd tupta nocą jeż -  oczekiwanie, adopcja i piecza tydzień po tygodniu 

Wiewiórkowo - sposoby na normalne, szczęśliwe życie, mimo niepłodności 

Adopcja = rodzicielstwo z wyboru - "rodzina inna niż wszystkie, 
nasza własna - którą dała nam adopcja" 

Wolne miejsce - rodzicielstwo zastępcze, relacje rodzinne i małżeńskie 

blogi o adopcji - blogi o rodzicielstwie zastępczym - niepłodność - adopcja dziecka - blog mamy adopcyjnej - blog rodziców adopcyjnych - rodzina adopcyjna - rodzina zastępcza
zdjęcie : pixabay / free photos

Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam,
lecz jeśli jednak mi się zdarzyło - 
bardzo przepraszam i proszę o uzupełnianie powyższej listy w komentarzach :)

***

Warte przeczytania również :

Adopcja to powołanie - artykuł na blogu Agaty Komorowskiej 
Adopcja - artykuły na portalu Chcemy Być Rodzicami 
Adopcja - artykuły w serwisie Płodność.pl (kilka z nich jest mojego autorstwa) 


poniedziałek, 5 marca 2018

Wspaniała Gilly - o dziewczynce przekazywanej z rąk do rąk.


 "Twierdziła, że jestem jej córeczką -
kiedy jednak przeprowadzili się na Florydę, 
zostawili mnie razem ze śmieciami. 

Nie mogę zmięknąć - 
dopóki nie jestem naprawdę czyimś dzieckiem,
dopóki się mnie podrzuca coraz to komuś innemu (...)"

***

Jakie  to  uczucie  - być dzieckiem  porzuconym, niechcianym  i niekochanym? Zmieniać kolejne  domy za  każdym  razem, kiedy  coś pójdzie  nie  tak - kiedy rodzicom  zastępczym nie  spodoba się Twoje  zachowanie albo  przeprowadzą się na  drugi  koniec  kraju, nie  wykazując chęci  zabrania Cię ze  sobą? Jak  to  jest  wciąż wierzyć, że jednak  ktoś kiedyś po  Ciebie  wróci - ale  nadal  mieć po nim  tylko  jedną pamiątkę w postaci  starej  fotografii? Jakie  to  uczucie  - wkraczać w wiek  nastoletni  ze świadomością, że Twoi  rodzice  Cię zostawili - a matka właśnie  gdzieś tam  zdobywa  świat, podczas  gdy  Ty  jesteś przekazywana  z rąk  do  rąk jak  przesyłka, której  zawartość w każdej  chwili  grozi niekontrolowanym wybuchem?

Wspaniała  Gilly -Katherine Paterson -Wydawnictwo Nasza Księgarnia - rodzina zastępcza - sieroctwo społeczne

Wspaniała  Gilly -Katherine Paterson -Wydawnictwo Nasza Księgarnia - rodzina zastępcza - sieroctwo społeczne

Wszystkich  powyższych  sytuacji  doświadczyła na własnej  skórze  11-letnia  Galadriel  Hopkins  - czyli  tytułowa  bohaterka  powieści  "Wspaniała  Gilly". W dziewczynce faktycznie  kłębią się najróżniejsze  negatywne  emocje - owocujące  wciąż nowymi  konfliktami  z otoczeniem oraz zachowaniami, które  niejednokrotnie  odbiegają od  ogólnie  przyjętych  społecznych  norm.

Naprawdę trudno  mówić o jej  życiu  w kontekście  jakiejkolwiek  - choćby  minimalnej  - stabilizacji. Ciągle  towarzyszy  jej  poczucie zawieszenia, tymczasowości  i bycia wszędzie  jedynie "na  chwilę".  Nie  dziwi  zatem fakt, że początkowo także do  swojej nowej  opiekunki - pani  Trotter  - podchodzi  dość nieufnie  i mając pewność, że w jej  domu  również nie  zagrzeje  miejsca  zbyt  długo. 

Wspaniała  Gilly -Katherine Paterson -Wydawnictwo Nasza Księgarnia - rodzina zastępcza - sieroctwo społeczne

Wspaniała  Gilly -Katherine Paterson -Wydawnictwo Nasza Księgarnia - rodzina zastępcza - sieroctwo społeczne

Mimo  wszystko, to  właśnie  tam  następuje  w Gilly  pewien  przełom. Okazuje  się, że pod  pozorami  hardej, krnąbrnej  i zepsutej do  szpiku  kości dziewczynki kryje  się wielka  inteligencja i wrażliwe, bogate wnętrze. Wychodzi na  jaw, że wiele wcześniejszych zachowań i występków Gilly  było  tak  naprawdę jedynie  sprytnie  uknutą intrygą i mistyfikacją - oraz  próbą zniechęcenia  do  siebie innych  ludzi za wszelką cenę,  w obawie  przed  kolejnym  zranieniem. 

Dopiero wielka  cierpliwość i pełna  akceptacja  ze  strony prostolinijnej i dobrodusznej mamy zastępczej pozwalają  dziewczynce do  pewnego  stopnia  otworzyć się na  nowe  doświadczenia  oraz  nieznane  wcześniej  uczucia  - choć droga  do poznaniu  prawdy  o sobie  samej  i swoich  korzeniach jest  dla  niej  kręta  i niekoniecznie  usłana  różami, a na  jej  końcu  trudno  doszukiwać się klasycznego  happy-endu. 

***

Powieść Katherine  Paterson  napisana  została już cztery  dekady  temu  i przeznaczona  jest  teoretycznie  raczej dla  nastoletnich  odbiorców. Osobiście  uważam  jednak, że poruszona  w niej  tematyka sieroctwa  społecznego i rodzicielstwa zastępczego pozostaje  nadal  bardzo  aktualna  -  a lekturę polecam gorąco każdemu, niezależnie  od  kategorii wiekowej. 

Wspaniała  Gilly -Katherine Paterson -Wydawnictwo Nasza Księgarnia - rodzina zastępcza - sieroctwo społeczne

Katherine Paterson
rok wydania : 2018 
stron : 208

wtorek, 4 lipca 2017

Dzieci, które wołają "S.O.S" ...


Są w Polsce różne wioski. Te mniejsze - i te większe. Te tłumnie odwiedzane przez turystów i z czegoś słynące - jak i te zupełnie nieznane i anonimowe. Sama mieszkam w jednej z nich. Mamy tu  jeden sklep, kościół, przystanek autobusowy. Mamy piękne tereny - łąki, lasy, bociany w gnieździe, ruiny starego zamczyska. Mamy bezrobocie, kilkadziesiąt kilometrów do najbliższego miasta - i codziennie kilku parkowych pijaczków, szukających pocieszenia w pustych butelkach po tanim winie...Ot, nic specjalnego...

Ale są też wioski wyjątkowe. Takie, które dają nadzieję. Takie, w których mieszkańcy są jedną wielką rodziną - nawet jeśli nie łączą ich więzy krwi. Takie, bez których nie wiadomo, co by się stało - bo tylko one przygarnęły, przytuliły, przyjęły z otwartymi ramionami. Bo tylko one zareagowały na to dziecięce wołanie, którego rodzice biologiczni nie umieli lub nie chcieli usłyszeć - a często sami byli jego sprawcami i główną przyczyną.

SOS Wioski Dziecięce - adopcja dziecka - rodzicielstwo zastępcze

Mowa tutaj o SOS Wioskach Dziecięcych, które w rzeczywistości są po prostu osiedlami niepublicznych, rodzinnych placówek opiekuńczych. Trafiają do nich najczęściej dzieci, dla których z jakichś przyczyn nie udało się stworzyć rodziny adopcyjnej lub zastępczej - i każde z nich znajduje tam swoją wioskową mamę, wioskowego tatę oraz rodzeństwo (choć częściej są to liczne rodzeństwa biologiczne - w myśl zasady, że nie powinno się ich rozdzielać).

Aktualnie istnieją w Polsce cztery takie wioski - w Biłgoraju, Kraśniku, Siedlcach i Karlinie. Wszystkie położone daleko od naszego miejsca zamieszkania - a jednocześnie (z wiadomych względów) bardzo mi bliskie. Wszystkie funkcjonujące podobnie jak każda inna przeciętna , polska rodzina - a jednocześnie dość nietypowe w swojej idei. Ich głównym założeniem jest nie tylko zapewnić domową atmosferę, szczęśliwe dzieciństwo i lepszy start w dorosłe życie - ale również oferować specjalistyczne wsparcie i pomoc ( stąd też każda taka wioska ma w swoich szeregach psychologów, pedagogów i innych profesjonalistów, zajmujących się różnymi formami terapii).

SOS Wioski Dziecięce - adopcja dziecka - rodzicielstwo zastępcze

 Dlaczego o tym wspominam? 

Ponieważ dzieci potrzebujące pomocy w Wioskach SOS to równie dobrze mógłby być mój Bąbelek i wiele jemu podobnych maluszków - gdyby ich losy potoczyły się inaczej, niż to miało miejsce. 

Ponieważ nabór na rodziców / opiekunów ciągle trwa - i być może ktoś z moich Czytelników zainteresowanych tematyką adopcji i rodzicielstwa zastępczego poczuje się na siłach, by podjąć takie wyzwanie. 

A może ktoś inny - nie odnajdujący w sobie takiego powołania - zechce wesprzeć SOS Wioski Dziecięce w jakiś inny sposób (przekazując 1% podatku, zostając ich wolontariuszem czy chociażby puszczając ten post dalej w świat)...

***

Mogłabym tutaj długo pisać o tym , jak wielkie wzruszenie i pozytywne emocje wzbudza we mnie ta inicjatywa. Jednak najlepiej opowiedzą o niej osoby bezpośrednio z nią związane. Zresztą, obejrzyjcie filmik -  zdecydowanie przywraca wiarę w ludzi...




poniedziałek, 5 września 2016

Płodzimy posty na przekór niepłodności - podsumowanie "mojej" części kampanii "Niepłodności nie widać".

Dzisiejszym wpisem chciałabym bardzo podziękować wszystkim Dziewczynom, które odpowiedziały na mój apel, przyłączyły się do kampanii magazynu "Chcemy Być Rodzicami" i opublikowały na swoich blogach posty dotyczące niepłodności, podważające pewne obiegowe opinie na jej temat oraz prezentujące ten problem na wielu różnych płaszczyznach, z wielu odmiennych punktów widzenia. 

W ciągu minionego miesiąca starałam się na bieżąco śledzić nie tylko same wpisy popełnione w ramach kampanii, ale również komentarze pod nimi. Niestety, na podstawie niektórych z nich można dojść tylko do jednego wniosku: że poziom wiedzy na temat niepłodności w naszym społeczeństwie wciąż pozostawia wiele do życzenia i jest jeszcze naprawdę sporo do zrobienia w tej kwestii. 



Dość często zdarza się, że niepłodność nadal mylona jest z bezpłodnością - a to przecież dwa odrębne pojęcia i terminy medyczne i różnica pomiędzy nimi jest naprawdę zasadnicza, o czym wspomniała u siebie między innymi Sylwia z bloga Matczysko.pl.  

Poza tym niektóre osoby są przekonane, że skoro urodziło się już jedno czy dwoje dzieci, to z zajściem w kolejną ciążę na pewno nie będzie żadnego problemu. Ten mit obaliła z kolei Zwykła Matka - pisząc o niepłodności wtórnej, czyli niemożności poczęcia dziecka pomimo wcześniejszej ciąży, zakończonej szczęśliwym rozwiązaniem. 

Nie jest też prawdą, że przyczyny niepłodności leżą wyłącznie po stronie kobiety. Tutaj proporcje rozkładają się mniej więcej po równo : 40% przypadków to niepłodność kobieca, 40% - męska, a w około 20% przypadków mamy do czynienia z niepłodnością idiopatyczną - czyli sytuacją, w której przyczyny są nieznane, niezdiagnozowane i niemożliwe do wykrycia. Dlatego też Agnieszka z Apteki Małego Człowieka pisała u siebie o naturalnych sposobach i ziołach na poprawę płodności zarówno w kontekście żeńskim, jak i męskim.

Chyba większość z Was zgodzi się, że poza pewnymi uwarunkowaniami genetycznymi, hormonalnymi czy anatomicznymi bardzo dużą rolę w staraniach o dziecko odgrywa również nasza psychika. To wspaniałe, że niektórym parom wystarczy to słynne "odstresowanie się", "wrzucenie na luz" i długie wakacje tylko we dwoje, aby do domu powrócić już z dwiema kreskami na ciążowym teście...

Ale nie oszukujmy się! Dla osób, które walczą z niepłodnością od lat - które mają za sobą najróżniejsze leki, zabiegi, badania i procedury medyczne - tego typu "złote rady" są kompletnie bezwartościowe i mogą najwyżej rozśmieszyć albo doprowadzić do wrzenia i jeszcze bardziej podnieść poziom frustracji. O tym chyba najlepiej przekona Was wpis Litermatki, która na potrzeby kampanii stworzyła na swoim blogu całą odrębną zakładkę. 

Pamiętajmy też, że są inne drogi ku rodzicielstwu, niż ciąża - ale nie są one dla wszystkich. Nie każdy jest na nie gotowy. Nie każdy będzie umiał pokochać dziecko zrodzone z innej kobiety jak swoje własne - biologiczne. Nie każdy zdecyduje się na adopcję czy bycie rodziną zastępczą - i nie dla każdej niepłodnej pary "wystarczy" dzieci przebywających w placówkach (ponieważ tych o faktycznie uregulowanej sytuacji prawnej, rodzinnej i zdrowotnej, która dawałaby im realną szansę na przysposobienie wcale nie jest tak dużo, jakby się to nam mogło pozornie wydawać...)

Mogłabym pisać o tym jeszcze całymi godzinami - tyle świetnych tekstów do mnie napłynęło, tyle różnych kwestii zostało w nich poruszonych, tylu wzruszeń doświadczyłam czytając i mając świadomość, że tak wiele osób zdecydowało się wziąć udział w projekcie, poświęcić na niego swój wolny czas, włożyć w to mnóstwo pracy, emocji i serca - a niekiedy zmierzyć się również z własnymi demonami z przeszłości... Mogłabym, ale przestrzeń mam tu dość ograniczoną - więc muszę zmieścić swoje podsumowanie zaledwie w kilku zdaniach.

Ile różnych par - tyle różnych historii, diagnoz, problemów i dróg ku rodzicielstwu. 
Każda z nich - tak samo dobra, piękna, równie wartościowa.  
Niestety - nie każda równie prosta i nieskomplikowana...

Najważniejsze moim zdanie - to nie musieć się wstydzić swoich wyborów, przed kimkolwiek z nich tłumaczyć, być osądzanym, dyskryminowanym i zmuszanym do poszukiwania usprawiedliwienia. Najważniejsze - to przestać wreszcie traktować samą niepłodność, in vitro czy adopcję jako tabu, powód do skrępowania, zażenowania czy ucieczki - bo to "tylko" jedne z wielu scenariuszy, jakie może napisać dla nas życie. Dla KAŻDEGO z nas ! - więc nigdy nie wiadomo, czy sami nie znajdziemy się w przyszłości w podobnej sytuacji i czy sami nie będziemy musieli mierzyć się z długofalowym leczeniem, najróżniejszymi dylematami, krzywdzącymi stereotypami oraz presją otoczenia.


P.S. Kampania "Niepłodności Nie Widać" oczywiście się nie kończy - tak naprawdę dopiero nabiera rozpędu i możecie przyłączyć się do niej w każdej chwili, jeśli tylko poczujecie taką potrzebę. Na ten moment pragnę jednak podziękować wszystkim zaprzyjaźnionym blogom, które już się w nią zaangażowały i wnosiły swój nieoceniony wkład w budowanie społecznej świadomości na temat niepłodności - a są to: