wtorek, 23 maja 2017

Z okazji Dnia Matki - będę dla siebie dobra i przestanę się biczować.


Odnoszę czasami wrażenie, że niektóre mamy lubią popadać w skrajności.  Albo są wobec siebie zupełnie bezkrytyczne i uważają , że pozjadały absolutnie wszystkie rozumy (co widać szczególnie wyraźnie na niektórych forach i grupach facebookowych ;) ) - albo z kolei biczują się nadmiernie za każdy popełniony błąd, zupełnie nie wierzą w swoje matczyne moce i pozwalają sobą manipulować wszystkim znajdującym się wokół nich "dobrym doradcom". 

Przyznam szczerze, że sama też od czasu do czasu znajduję się w którejś z tych grup. Najczęściej za mocno roztrząsam wszystkie swoje pomyłki oraz wychowawcze niepowodzenia - a nie potrafię skupić się na własnych dobrych stronach i pozytywnych cechach. Na szczęście zwykle znajduje się ktoś, kto daje mi porządnego kopniaka w tyłek i każe się wreszcie ogarnąć - i tym razem były to Mama Migotka oraz autorka bloga Radosna Chata, które "nominowały" mnie do udziału w wyzwaniu #SuperMama.

A zatem, z okazji zbliżającego się Dnia Matki skupiam się na pozytywach -
i wymieniam Wam dzisiaj 10 powodów, dla których we własnym mniemaniu jestem dobrą mamą. 

Zaczynamy ! ;)



1. Sama mam w sobie dużo z dziecka. Być może nie zawsze to po mnie widać - ale uwielbiam się wygłupiać, stroić dziwne miny, szaleć na placach zabaw, tańczyć po domu z miotłą albo rurą od odkurzacza czy też skakać razem z  Młodym po kałużach. Kiedy miałam 18 lat wyobrażałam sobie trzydziestoletnią kobietę jako kogoś bardzo poważnego, statecznego, w pewnym sensie już zgorzkniałego i stetryczałego ;) - a tymczasem sama dobiłam do trzydziestki i odnoszę wrażenie, że moje zachowanie tak naprawdę niewiele się zmieniło ;)

2. Pozwalam mojemu dziecku wybierać. Oczywiście nie wszystko i nie zawsze - ale generalnie pozostawiam Młodemu sporą swobodę. Staram się nie zmuszać go do niczego i nie wywierać na nim nadmiernej presji. Nigdy nie usłyszy ode mnie, że ma "iść pocałować ciocię". Powiem mu raczej: "absolutnie nie idź, jeżeli nie masz na to ochoty."  Na pewno nie jestem jedną z tych mam, które wymagają bycia "dobrze ułożonym" dzieckiem - ponieważ "układa się" psa i nawet w tym kontekście bardzo takiego określenia nie lubię ;)



3. Zarażam Juniora miłością do książek. Ponieważ pamiętam, jak wiele mi one dały w dzieciństwie i późniejszym życiu i o ile bogatsza się dzięki nim czułam. Nie chodzi mi tu absolutnie o wykutą na pamięć szkolną wiedzę - ale o przygody przeżywane razem z książkowymi bohaterami i o marzenia, które rozkwitały wówczas w mojej kilkuletniej głowie,  podobnie jak kwiaty na tej ------->  wiosennej sukience.

4. Pokazuję mu świat większy niż osiedlowa piaskownica. Dużo wspólnie podróżujemy, zwiedzamy, poznajemy nowe miejsca i okolice. Wcale nie muszą to być nie wiadomo jakie wojaże i wycieczki all inclusive na inny kontynent - bo czasami wystarczy spacer dosłownie kilka kilometrów od domu, żeby odkryć razem coś fascynującego i ciekawego, do czego ciągle chce się wracać.



5. Uczę tolerancji wobec innych osób. Niezależnie od ich wieku, płci, wykonywanej pracy, wyznania, koloru skóry czy orientacji seksualnej. Pokazuję Bąblowi, że wszystkim ludziom należy się taki sam szacunek już przez wzgląd na to, że są...właśnie ludźmi - i że nie można dyskryminować nikogo w oparciu o którąkolwiek z powyższych kwestii.

6. Nie trzęsę się nad nim, jakby był z kruchego szkła. I tutaj najbardziej nasuwa mi się słowo subsydiarność ;)  Pomagam i wyręczam dopiero wtedy, kiedy ma problem i nie jest w stanie zrobić czegoś samodzielnie. Usuwam spod nóg te największe kłody i przeszkody - ale kilka tych mniejszych pozostawiam i motywuję do tego, żeby sam z nimi powalczył i miał potem jeszcze większą radochę i satysfakcję :)



7. Mówię stanowcze NIE wszechobecnemu "wyścigowi szczurów". Od samego początku twardo postanowiłam sobie, że nie będę ustawiać na jego starcie wózka z kilkumiesięcznym niemowlęciem. Nie będę licytować się z innymi mamami, czyje dziecko szybciej usiadło, szybciej wstało, szybciej się odpieluchowało czy szybciej zrobiło pierwsze samodzielne kroki. Kiedy większość biegnie w owczym pędzie ku tej majaczącej gdzieś w oddali mecie - ja chcę pokazać Bąblowi, że czasami warto obrać zupełnie inny kierunek ;)

8. Myślę też o sobie. Bo mam jeszcze całe mnóstwo innych rzeczy do roboty, poza byciem mamą. Nie chcę, żeby synek widział mnie wiecznie sfrustrowaną i zmęczoną tym, że nie robię już nic poza "mamowaniem". Oprócz tego jestem też kobietą, która ma swoje pasje, potrzeby i zainteresowania - i chce od czasu do czasu wyjść gdzieś sama, odetchnąć, spędzić godzinkę na kawie z koleżanką albo na ------->>>zakupach (chociażby tych wirtualnych ;) )



9. Szanuję jego historię - pamiętam o niej i dzielę się z nim tymi okruchami informacji, jakie sama posiadam. Nie zamierzam niczego przed nim ukrywać - i nie powiem też złego słowa na temat jego mamy biologicznej, której jestem po ludzku i najzwyczajniej w świecie wdzięczna za to, że zrobiła dla niego tyle, ile tylko mogła w swojej niełatwej sytuacji. Myślę, że kiedy przyjdzie odpowiedni moment - pomogę mu poskładać te okruchy w jakąś sensowną całość. 

10. Kocham nad życie - 
no, ale to się chyba rozumie samo przez się ;)

Mama :
sukienka ----->>> e-margeritka
 biżuteria - New Look /------>>> Be You 
buty - New Look
torebka - CCC

Bąbel :
kapelusz - F&F
koszulka - Pepco
dżinsy - Reserved
buty - Deichmann 

***

Nie uciekajcie jeszcze - bo teraz czas na moje nominacje :)

Zapraszam do zabawy...wszystkie inne #SuperMamy, które tu zaglądają.
Bo każda z Was nią jest - więc powiedzcie sobie kilka zasłużonych komplementów.
#SuperTatusiów też zapraszam - w końcu niedługo również Dzień Ojca :)