piątek, 1 stycznia 2016

No, nareszcie !

Jest! Spadł!  
Ś N I E E E E G ! 

Wprawdzie tyle, co kot napierdział - ale radość ogromna, a szaro-bura brzydota naszej okolicy wreszcie przykryta warstewką białego puchu ! :)

No i wystarczająco, żeby wyciągnąć z piwnicy zakurzone sanki po Bąblowej chrzestnej - i po raz pierwszy przewieźć nimi Młodego, ku jego i naszej wielkiej uciesze (i nic nie szkodzi, że trochę szurało i zgrzytało płozami - zwłaszcza na wirażach po nie do końca zasypanym asfalcie) :) 

Nawet "bałwana" udało się Małżowi na prędce ulepić - takiego 10-centymetrowego, na którego oboje z Bąblem spoglądaliśmy nieco z politowaniem i minami mówiącymi "a co to ma w ogóle być?!" ;) No nic, wybaczamy mu - gdyby tam na górze okazali się bardziej hojni i naprawdę szczodrze sypnęli, to pewnie lepiej by się postarał i jego dzieło byłoby zdecydowanie bardziej okazałe ;)

Bąbel tak był zaintrygowany i zafascynowany niespodziewaną zmianą scenerii, że niemal całą drogę na dzisiejszym spacerze przeszedł zupełnie sam, na piechotę, bez marudzenia i ciągłego wspinania się na rodzicielskie ręce, jak to ma w zwyczaju - no i chyba po raz pierwszy w historii nie zrzucał z siebie rękawiczek już sekundę po tym, jak zostały założone na jego małe łapki :)

Ze szczególnym zaciekawieniem oglądał swoje odciśnięte podeszwy i porównywał je z innymi śladami ludzi, zwierząt i pojazdów, które udało mu się dostrzec. Oczywiście nie obyło się również bez pierwszej lekcji pisania i rysunku na śniegu, której Młody bardzo intensywnie się domagał, wydając mi konkretne dyspozycje  ;) 

Po raz kolejny przekonuję się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - bo gdybyśmy jednak dzień wcześniej zrealizowali swoje sylwestrowe plany i zabalowali, to na pewno dziś nie dalibyśmy rady kondycyjnie i nie bylibyśmy w stanie przez tych kilka godzin po dworze biegać, bitwy na śnieżki urządzać, sanek na zmianę pchać i ciągnąć ;)

To był naprawdę miły, rodzinny dzień. 
Dokładnie taki, jaki być powinien.

Dlatego drogi Śniegu, Śnieżku, Śnieżuńku -
obyś jak najdłużej z nami pozostał :)
I ani mi się waż zamieniać już jutro 
w błotnistą, byle jaką breję !

40 komentarzy:

  1. W Poznaniu też dziś spadł śnieg! rano oniemiałam z zachwytu! biało! tez tyle co nic, ale prószył taki delikatny cały dzionek a rano lecialy z nieba prawdziwe płatki :)) chciałabym więcej, żeby Podopiecznemu pokazać i też na sankach jeździć-rok temu był zbyt mały i nie siedział sam na tyle by się utrzymać na sankach.. :) bałwanek fajny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas dziś jeszcze więcej bieli, dopadało przez noc :) Jak tylko M. wróci z pracy, pakujemy Bąbla w najgrubszy posiadany kombinezon - i znów na sanki :) Może nawet uda się skrzyknąć okoliczne dzieciaki i ich rodziców i jakiś kulig za samochodem urządzimy :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Może się jeszcze pojawi...na przykład na Wielkanoc ;) Biorąc pod uwagę lata wcześniejsze, wcale by mnie to tak bardzo nie zdziwiło...

      Usuń
    2. U mnie też już bielusieńko:)

      Usuń
  3. Wspaniale!
    Zawsze to coś innego i ciekawego dla Bąbla :)
    Kochana wszystkiego dobrego na nowy rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od dziecka uwielbiałam zabawy na śniegu i zawsze uważałam, że świat wygląda wtedy piękniej, bardziej magicznie, zupełnie inaczej :) (Tylko fakt, że wtedy były zaspy aż po pas, a nie tylko taka cienka warstewka).

      Wszystkiego najlepszego - i niech w tym roku bociany przypuszczą na Wasz dom zmasowany atak :):*

      Usuń
  4. U nas zaczyna prószyć :) Ale i tak biało bylo... od mrozu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U Nas mielibyście większe szaleństwo sniegowe :) Może jeszcze dosypie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę dosypało, owszem :) Może za rok uda się nam jakiś wypad w góry uskutecznić i tam prawdziwe zimowe szaleństwo zaliczyć ;)

      Usuń
  6. Taa... śnieg... chyba u Ciebie :)
    U nas oprócz mrozu to nic zimowego nie ma ale może na dniach nas tez zaskoczy.
    B u z i a k i :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Wam napada choć troszkę, nawet symbolicznie :) Buziaczki i pozdrowienia dla Luśki :*

      Usuń
  7. Ależ fajnie. Bąbel miał na pewno radość ze śniegu, sanek i bałwana tzn. bałwanka - nieważne jaki rozmiar, ważne że pierwszy bałwan za Wami :)
    Nasze sanki czekają na balkonie u Dziadków, ale wierzę, że uda nam się skorzystać. U nas zaczęło pruszyć wczoraj wieczorem. Ależ cudnie było na dworze. Ale na sanki to za mało.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, liczą się Małżowskie chęci i twórczy zapał ;) Może i Wam tegoroczna zima nie poskąpi. Zapowiadają kolejne mroźne fronty, więc mam nadzieję, że i Tygrys będzie mógł swój pierwszy saneczkowy rajd zaliczyć :)

      Usuń
  8. Ale super!!!!
    Zazdroszczę Wam troszkę (ale tylko troszkę, bo sanek jeszcze nie mam dla Smerfa) tego śniegu - u nas nic a nic :( Tylko mróz trzyma.
    Bąbel na pewno miał używanie :) W ogóle jaki duży już z Niego chłopiec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też sanek Bąblowi nie kupiliśmy, bo w sumie przestaliśmy już wierzyć, że nam się przydadzą w tym roku. Na szczęście jego chrzestna jest osóbką na tyle młodą, że zostały jeszcze te, na których sama jako dziecko jeździła - i tylko dzięki temu mogliśmy poszusować ;)

      Oj, duży, duży. Wizualnie już prawie nic w nim z tej dawnej "dzidzi" nie zostało. Z jednej strony szkoda, a z drugiej - fajnie te wszystkie zmiany na bieżąco obserwować :)

      Usuń
  9. U nas też, u nas też śnieg i minus 12;-0
    Wczoraj na spacerze było podobnie. Śnieg trzeba było "pomemłać" w rękach i buzi - 3 pary rękawiczek zmoczonych - ślady butów były fascynujące, sanki innych dzieci intrygujące, bo my jeszcze nie mamy;-0
    Patykiem na śniegu też pisaliśmy;-)
    Tak, zdecydowanie lubię te połączenie "zima i śnieg", bo radość Hani i naszej psicy na widok śniegu bezcenna;-)
    Miłego spacerowania!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacer po śniegu z dzieckiem = wielka frajda. Spacer po śniegu z dzieckiem i psem do towarzystwa = frajda do nieskończonej potęgi :)

      Zima bez śniegu zdecydowanie traci swój urok, więc cieszę się, że i Wam się trochę z tego śnieżnego szaleństwa udało uszczknąć :)

      Usuń
  10. no jak spada śnieg to największa frajda dla dzieciaków i dla mnie bo ja mam w sobie wielkie dziecko kiedy śnieg spada. U nas nie ma ale już w tym roku był i to dość sporo więc niech i Wam troszkę popada:) i sanki można było odkurzyć przy okazji :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w sobie dziecko nie tylko wtedy, kiedy śnieg ;) Małż czasami śmieje się, że ma już dwójkę dzieci na wychowaniu (choć w sumie o nim i o Bąblu mogłabym często dokładnie to samo powiedzieć) :)

      No a u Was jak już sypnie - to na całego. Ja takie ogromne zaspy tylko z bardzo zamierzchłych czasów pamiętam - ale tak to już jest, jak się mieszka w (podobno) najcieplejszym rejonie Polski :)

      Usuń
  11. O matusiu, jak Wam fajnie. Mógłby spaść i u nas. Chciałoby się poganiać z E. po śniegu, dopóki nieco niższy od matki i nie wrzeszczy : czy wyście zwariowali, na sanki?
    A w ogóle kiedyś z Młodym na sankach biegaliśmy niczym młode koniki i ho ... zgubiliśmy. A on biegł z tyłu i krzyczał: kochani rodzice poczekajcie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale numer! :) Jeśli ktoś z osób postronnych Was obserwował, to musiał mieć niezły ubaw ;)

      My wczoraj zaliczyliśmy już pierwszą saneczkową kraksę - Małż wykiprował nas na progu zwalniającym ;) Bąbel miał oczywiście miękkie lądowanie, bo poleciał na mnie - ale sama nie mogę dzisiaj w jednym miejscu usiedzieć, tak mnie tyłek boli ;)

      Usuń
  12. BĄBEL na śniegu - jaka radość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas chyba jeszcze większa, niż dla niego ;)

      Usuń
  13. Ale fajnie macie :)
    Zazdrościmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Wy też chyba troszkę skorzystaliście w górach, prawda? :) Także nie wiem, kto komu bardziej powinien zazdrościć ;)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. No nie mam, nadal nie noszę ;) Niczego mnie te łupiące zatoki nie nauczyły widocznie ;)

      Usuń
  15. Podoba mi sie Twoje wyzwanie na ten rok. Bede zagladac!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobaczymy, czy uda mi się je w pełni zrealizować ;)Jak na razie wróciłam do nadrabiania zaległości w lekturze, ale z recenzowaniem i zamieszczaniem postów na ten temat może być już trochę gorzej (czytaj: skąd ja na to wezmę dodatkowy czas?!);) Tak czy siak, zapraszam :)

      Usuń
  16. U nas też sypnęło - skromnie ale zawsze :-) od razu świat milszy mimo mrozu brrrr. Tyle, że... Nie mamy sanek jeszcze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że całkiem inaczej ? :) No a sanki to nie problem - sprawdzaliśmy i takie zwykłe, tymczasowe, drewniane można dostać w marketach za kilkanaście złotych :) Udanej zabawy! :)

      Usuń
  17. Ale Wam dobrze! Śnieg! Tyle okazji do zabawy, sanki, bałwan, ślady na śniegu :) Prawdziwa frajda dla dużych i małych dzieci;)
    U nas niiiiiic. I żadnych widoków na zmianę tego stanu, póki co. Czekamy z utęsknieniem, mamy nadzieję, że biała zima jeszcze przyjdzie:) Wszystkiego dobrego dla Was na 2016 rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za to u Was widoki na inne, zdecydowanie bardziej rewolucyjne zmiany ;) Niech sypnie Wam obficie, jak Dzieci już będą w domu :) Najlepszego ! :*

      Usuń
  18. o jaaaaa...śnieg!!!
    U nas -19 , więc nawet sniech nie chce spaść.
    Szczęśliwewgo Nowego Roku kochani!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -19 ??? Dla mnie już nawet nasze -10 to temperatura, przy której zaprzyjaźniam się z termoforem, nosząc go stale pod swetrem ;)

      Szczęśliwego, zdrowego i rodzinnego 2016!

      Usuń
  19. Zazdroszczę, u nas tylko mróz, a śniegu ni widu ni słychu.
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nic straconego - w końcu trochę zimy wciąż przed nami i kto wie, czy i Wam jakichś zasp nie nawieje :) Spełnienia marzeń (nie tylko tych o śniegu) :*

      Usuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)