czwartek, 4 lutego 2016

Pudełko pełne wspomnień.

Czas spędzony z dzieckiem mija tak szybko ! Ani się obejrzymy, a zamiast maleńkiego i zupełnie nieświadomego zawiniątka mamy przy sobie rozbrykanego roczniaka, zbuntowanego dwulatka, zadającego mnóstwo pytań przedszkolaka, stremowanego pierwszoklasistę, chodzącego własnymi ścieżkami nastolatka, a wreszcie osobnika u progu dorosłości, który już wkrótce sam zostanie rodzicem i będzie miał przed sobą dylematy bardzo podobne do tych, z którymi aktualnie sami się mierzymy. 

Gdyby tylko się dało, wszystkie wspólne chwile najchętniej zatopilibyśmy jak muszki w bursztynie, zrobili gipsowy odlew każdej z nich czy poddali je - niczym ślubny bukiet - zabiegowi liofilizacji, by przetrwały w naszej pamięci możliwie długo i w jak najmniej zmienionym kształcie...

Niestety, aż tak daleko nasze magiczne rodzicielskie moce nie sięgają :) Możemy natomiast przygotować dla swojego malucha "pudełko wspomnień", które przynajmniej te najważniejsze pamiątki dzieciństwa w sobie pomieści - żeby za kilka czy kilkanaście lat uchylić jego wieko z ogromnym namaszczeniem i opowiedzieć o wszystkich ukrytych tam przedmiotach oraz historiach, które są z nimi związane.

***

W sklepach internetowych i stacjonarnych takich pudełek istne zatrzęsienie - można zamówić model posrebrzany, ze specjalnym grawerem, ryciną, zdjęciem czy dedykacją...  U nas natomiast na ten moment jest to po prostu karton w kolorowe motywy, bo w mniejszym pudełeczku niestety nie zdołalibyśmy wszystkiego ulokować ;)

A w nim przechowujemy przedmioty dla Synka najważniejsze na poszczególnych etapach jego życia - te, z którymi praktycznie się nie rozstawał, które wiązały się z jakimś "kamieniem milowym"  w jego rozwoju oraz takie, które po prostu najbardziej nam się z nim kojarzą (i już za chwilę przekonacie się, że nie są to wcale te najdroższe, najbardziej interaktywne i efektowne, bo dziecko na szczęście zupełnie na takie rzeczy nie zwraca uwagi ;) ) 

Mamy tu między innymi sweterek z misiem, w którym przywieźliśmy Bąbla z domu dziecka. Mamy organzowy woreczek z kosmykiem włosów - pozostałością po pierwszych postrzyżynach. Mamy gryzaczek, który towarzyszył nam podczas wyrzynania się pierwszego ząbka i buciki, w których Młody postawił swoje pierwsze, zupełnie samodzielne kroki. Jest też pierwszy smoczek, ulubiona butelka z owieczką, śliniaczek ze śladami pierwszej zjedzonej marchewki i ukochana przytulanka zwana "Misiem Zdzisiem", bez której Bąbel przez pierwsze półtora roku praktycznie nigdzie się nie ruszał.

Jest też zrobiona przeze mnie kronika, w której opisywałam najpierw nasze oczekiwanie na TEN telefon, potem ogromne emocje towarzyszące pierwszemu spotkaniu, a potem wszystkie kolejne etapy naszej wspólnej drogi, urozmaicane gdzieniegdzie zdjęciami i pamiątkami od osób, które towarzyszyły nam w ważnych rodzinnych uroczystościach.


Jak widać, Młody już teraz bywa bardzo zainteresowany zawartością - i wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję, by w swoim kartonie trochę pogrzebać ;)

A na koniec zostawiłam to, co jest dla nas szczególnie cenne, istotne i wzruszające. W zwyczajnej  teczce formatu A4 i cienkim zeszycie w kratkę przechowujemy pamiątki z czasów, kiedy Bąbla nie było jeszcze z nami - wypis ze szpitala, wyniki badań, pierwszą książeczkę zdrowia, notatki opiekunek z domu dziecka...Natomiast ta niepozorna błękitna koperta kryje w sobie zdjęcie mamy biologicznej oraz Bąblowego starszego rodzeństwa. Tylko tyle możemy mu przekazać z tamtego okresu - i tylko tyle o pierwszych trzech miesiącach jego życia opowiedzieć...

39 komentarzy:

  1. Też mamy takie pudełko wspomnień. Tak szybko się zapełnia, że nie wiem, czy na jednym się skończy :) Myślę, że to świetna pamiątka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas już na bank mogę powiedzieć,że na jednym się nie skończy - to dopiero początek i do pełnoletności Bąbla pewnie trzeba będzie jakiś dodatkowy składzik wygospodarować ;)

      Usuń
  2. Fajny pomysł u nas w sumie tylko fotki są, jedna grzechotka.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze swojego dzieciństwa mam tylko zdjęcia, nawet jednej maleńkiej grzechotki mi nie zostawiono - no ale wtedy były inne czasy, nie przykładało się do tego aż tak dużej wagi i nie chomikowało (przynajmniej w naszej rodzinie).

      Usuń
  3. Takie pudełka to piękna rzecz. Aż mi się oczy zaszkliły. Ja opisuję dni Podopiecznego w pamiętniku. Staram się czasem dorzucić tam jakieś foto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i o blogu nie zapominaj - bo to też wspaniała kronika i skarbnica Waszych wspólnych przygód i zajęć :)

      Usuń
  4. Bardzo mi się takie pudełko ze wspomnieniami podoba. Nawet dla samej siebie bo jestem bardzo sentymentalna i uwielbiam wspominać (też po to pisze bloga,by wiele rzeczy nie zapomnieć. ..) piękne skarby zgromadziliscie. ..z każdym się łączą jakieś piękne i bliskie waszym sercom wspomnienia. I o to chodzi:)))

    O moim pudełku pisałam tu: megi8.blogspot.com/2013/11/pudeko-wspomnien.html?m=1

    Też mam podobne i ciągle się zapełnia. Za niedługo powędruje do niego sweterek, który jeszcze ja nosiłam, później mój brat i moje dzieci. A wygląda jak nowy,bo takie maluchy przecież nie niszczą: ))

    A później ile będzie radości z przeglądania zawartości takiego pudla:))

    Dlatego zbieramy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje pudełko też cudne ! :) Osobiście nigdy nie posądzałam się o tak sentymentalne nastawienie,ale jednak wraz z pojawieniem się dziecka i ten aspekt mojej psychiki bardzo się zmienił ;)

      O zgromadzeniu takich pamiątek dla mnie rodzice niestety nie pomyśleli, ale za to sama od czasów gimnazjum kolekcjonuję notatniki ze swoimi przemyśleniami, ważnymi cytatami, fragmentami piosenek - mam ich już całkiem pokaźny stosik i gdzieś tam między wierszami też można wyczytać,co się na danym etapie mojego życia działo :)

      No i do tej pory pluję sobie strasznie w brodę, że jednym ruchem skasowałam niemal 3-letnie archiwum poprzedniego bloga :/ Byłaby taka pamiątka, a został mi tylko nerw na samą siebie i własną głupotę :/

      Usuń
    2. Dziecko zmienia wszystko i chce się zatrzymać cenne chwile,chociażby w przedmiotach,które można później obejrzeć, przytulić do serca: )

      A dlaczego skasowalas? Przypadkiem,czy z pełną premedytacją?

      Usuń
    3. Z premedytacją, a właściwie to pod wpływem silnych emocji. Namiary na bloga dostały się w ręce pewnych niepowołanych, znajomych osób, a ja miałam wtedy dość trudny emocjonalnie czas i byłam przekonana, że już nigdy do blogowania nie wrócę. Zamiast uczynić go tylko swoim, prywatnym pamiętnikiem - skasowałam wszystko, a potem i tak doszłam do wniosku, że zbyt mocno wsiąknęłam w blogosferę, by tak po prostu ją z dnia na dzień porzucić. Ot, głupia i narwana ja... ;)

      Usuń
  5. Takich chwil,które chciałabym zatrzymać na zawsze jest mnóstwo,wręcz cały ten okres jest wart aby "zastygł" by cieszyć się z każdego słowa,uśmiechu,wybryku.Zatrzymuje się w ciągu dnia,chłone chwilę,zapach tej małej istotki,staram się zapamiętac każdy szczegól jej wyrazu twarzy,powtarzam w myślach jej słowa,ale niestety,tak jak piszesz,zostają tylko namacalne rzeczy.No i uczucia.My tez zbieramy pamiątki,tylko jeszcze pudła docelowego nie mamy.Myśle uszyć taką powłoczkę na duży karton,bardzo duży :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z mężem czasami się śmiejemy, że rodzicom powinna zostać dodana jeszcze druga, zapasowa doba - żeby móc wszystkie wspomnienia z danego dnia na spokojnie i ze szczegółami zapisać i udokumentować, bo przy szkrabie niestety nie zawsze jest na to czas i szansa ;)

      Usuń
  6. Tez mamy takie pudełko. Nasze ma inne rzeczy, ale dla nas równie ważne myślę :) My nie wiemy jak wygląda rodzeństwo i mb małej, ale czuję bardzo, że dla mnie to dobrze, a gdy malutka kiedyś zechce pomożemy jej. Myślę, że będzie dobrze. :)
    Teraz trzeba zbierać pamiątki. Są niesamowite i bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdjęcia mb i rodzeństwa zdobyłam - że tak to ujmę - we własnym zakresie, o czym zresztą pisałam na starym blogu. Każdy przywiązuje wagę do czegoś innego - to jasne - ale najważniejsza jest sama idea kolekcjonowania wspomnień i dzielenia się nimi z maluszkiem, kiedy już trochę podrośnie :)

      Usuń
    2. Pamiętam pamiętam jak pisałaś, że"zdobyliście" zdjęcie.. :) cały czas Wam towarzyszę ;)
      Nie zawsze cos napisze, ale zawsze czytam.
      Pudełko takie to coś bardzo wyjątkowego. Chyba też wkrótce pokażemy nasze :) buziaki

      Usuń
    3. Chętnie je obejrzę, bo jestem bardzo ciekawa, jakie skarby Amelka zgromadziła :)

      Usuń
  7. Fajna sprawa.Ja ostatnio wygrzebałam u mamy moje listy z kolonii, jakieś stare legitymacje ze zdjęciami, których wolałabym nie pamiętać.Szkoda,że za naszych czasów tego nie było...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich fotek, których wolałabym nie pamiętać,też mam kilka w swojej kolekcji ;) Patrzę na ne i widzę kogoś zupełnie innego, strasznie zakompleksionego, z zerowym poczuciem własnej wartości. Teraz może też nie jestem jakaś super przebojowa, ale jednak odnotowuję znaczną poprawę - i często zastanawiam się, czy nie spalić wszystkich tych dawnych, nielubianych zdjęć na jakimś rytualnym stosie ;)

      Usuń
  8. Ja też pudelka dla dzieci zrobiłam i uważam, że to był świetny pomysł. Ja właśnie nie mam nic zd ieciństwa i bardzo tego żałuję. Pozdrawiamy Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, też mam bardzo niewiele...I dlatego podejrzewam, że Bąblowi zostawię wszystkiego pewnie aż w nadmiarze ;)Buziaczki :*

      Usuń
  9. My też mamy takie pudełko, w którym zbieramy skarby Smerfa. W naszym mamy m.in. życzenia, jakie otrzymaliśmy z okazji pojawienia się synka, chrztu św. i roczku; smoczek i butelkę; ciuszki w jakich odebraliśmy Smerfa z RZ; obcięte loczki i inne drobiazgi, ale także jedno, przewiązane wstążką zawiniątko - ciuszki, jakie Smerf otrzymał od mb. Dodatkowo mamy Album Małego Dziecka, w którym są m.in. odciski stópek, a strony dotyczą rozwoju i osiągnieć dziecka na różnych etapach, zdjęcia z różnych okresów itp. I jest jeszcze pamiętnik "sprzed" - z moimi tęskontami i marzeniami. I oczywiście mega ilość zdjęć w albumach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękny gest z Jej strony, że zostawiła dla Smerfa taki podarunek...Gdybyśmy mieli takie zawiniątko od Bąblowej MB, to pewnie za każdym razem na jego widok ryczałabym jak bóbr...

      Ja bardzo ubolewam nad tym, że nie możemy pozwolić sobie na wywołanie wszystkich zdjęć - do albumów trafiają tylko te najbardziej udane (przy czym i tak jest ich całe mnóstwo), a resztę przechowujemy na naszym twardym dysku. Jednak zdecydowanie wolałabym mieć je w wersji drukowanej, niż tylko na monitorze komputera :)

      Usuń
  10. Podejrzewam, że to pudełko szybko się zapełni :)
    My z Mężem też mamy takie pudełka, każdy swoje i jeszcze starą drewnianą skrzynię, z naszymi wspólnymi pamiątkami. Wspomnienia Tygrysa gromadzimy póki co w szafce, ale Ciocia szykuje Mu Jego własne pudełko. Tylko ciągle nie może zdecydować się na motyw przewodni.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to u Was pudełek istne mrowie ;) Domyślam się, że macie jakąś bardzo utalentowaną Ciocię, która realizuje zamówienia dla całej Rodziny :)Koniecznie pochwalcie się na blogu, kiedy pudełko Tygrysa będzie już gotowe :)

      My przed pojawieniem się Bąbla prowadziliśmy wspólną kronikę małżeńską - i nawet dzisiaj zajrzeliśmy do niej, żeby przywołać dawne wspomnienia :) Niestety na widok niektórych wpisów, które kiedyś wydawały nam się takie wzniosłe i romantyczne - teraz tylko śmiać nam się chciało i stwierdziliśmy oboje, że jednak w zbyt duży patos w nich uderzyliśmy ;)

      Usuń
    2. To ta sama Ciocia od babeczek, tortu, biżuterii. Bardzo kreatywna nasza Przyjaciółka.
      Pomyślałam, że zanim powstanie pudełko Tygrysa, podzielę się zawartością naszych. O ile czas pozwoli.
      My też mamy albumy z podpisami i faktycznie przeglądając je czasem, czuję się nieco zawstydzona.

      Usuń
  11. Fajny pomysł, my na razie przymierzamy się do kupienia kroniki dziecka adoptowanego Modlibowskiej. Podsunelas mi pomysł aby samodzielnie takie pudełko zrobić. Muszę nad tym pomyśleć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta moja kronika to właśnie coś w stylu Modlibowskiej hihi ;) Kiedy pojawił się Bąbel, jeszcze nie było o tym projekcie słychać, a żadne dostępne na rynku albumy nie spełniały w 100% naszych oczekiwań, więc postanowiłam stworzyć własną :)

      Usuń
  12. Całkiem pokaźną kolekcję Bąbelek już zebrał :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko część zbiorów, wszystkiego nie sposób tu zaprezentować :) Niedługo pewnie znów zacznę słuchać utyskiwań ze strony Małża, że nasze mieszkanie miało być urządzone minimalistycznie,a robię z niego "muzeum, graciarnię i składnicę bibelotów" ;)

      Usuń
  13. My też mamy takie magiczne pudełko. Kiedy je otwieram, coś mnie ściska w dołku. A Mamuśka Moja ryczy ze wzruszenia na samo o nim wspomnienie!:-)
    Wasza kronika wygląda cudnie. Ale już zdążyłam zauważyć, że masz dryg do takich przedsięwzięć:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z tym drygiem to właśnie tak różnie bywało. Kiedyś zupełnie nie miałam cierpliwości, żeby się w takie rzeczy bawić - wolałam pójść do sklepu, kupić jakiegoś "gotowca" i po sprawie. A teraz? Cierpliwości nadal brak i czasami sobie nożyczkami rzucę, jak nie chcą ciąć wystarczająco równo ;) - ale jednak motywacja do samodzielnej dłubaniny znacznie większa ;)

      Usuń
  14. Takie pudełko to cudowna sprawa. Moja starsza też ma swoje, co prawda bardzo dawno nie aktualizowane, ale w końcu będę musiała co nieco znowu tam dorzucić. No i koniecznie zrobić pudło młodszej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie,koniecznie - żeby było sprawiedliwie i żeby młodsza nie czuła się pokrzywdzona ;)

      Usuń
  15. Też mamy takie magiczne pudło, które przez okres dwóch lat zgromadziło sporą ilość cennych i ważnych przedmiotów z życia Synka :)

    Nasz maluch też postawił pierwsze kroczki w takich samych bucikach, które też zamieszkały w pudełku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam buciki Elefantena :) U nas w okolicznych miastach dostają w Deichmannach tylko kilka modeli i bardzo ograniczone ilości, ale jeździmy po nie specjalnie do Wrocławia i rzadko się zdarza, żebyśmy kupowali inną markę.

      Usuń
  16. Nasz syn ma drewniana biała skrzynkę :) lubi tam zaglądać szczególnie ogląda dokładnie butelkę oraz pierwsze ciuszki w których przyjechał do domku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biała skrzynka bardzo mi tam do Waszego wystroju i domowych klimatów pasuje :) Wiem, że bardzo dbasz o każdy szczegół "dizajnu" - a skrzynkę sama robiłaś, czy kupiona? :)

      Usuń
  17. Bardzo się wzruszyłam. Chyba każdy rodzic chce stworzyć swojemu dziecku taką skarbnicę wspomnień. Wy podeszliście do tego bardzo profesjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie każdy - moi mi nie stworzyli :/ I tylko to ich tłumaczy, że w nieco innej epoce dorastałam, kiedy nie przykładano aż tak wielkiej wagi do takich sentymentalnych inicjatyw ;)

      Usuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)