środa, 2 listopada 2016

Zespół Policystycznych Jajników - moja prywatna hormonalna burza.

Kiedy zdiagnozowano u mnie PCOS, miałam 20 lat. 

Był to dla mnie taki wiek, kiedy chciałam się przede wszystkim podobać - sobie i innym ludziom. Tymczasem włosy wypadały mi całymi garściami, a na mojej twarzy pojawiały się okropne ropiejące zmiany, których nie byłam w stanie wyleczyć nawet przepisanymi przez dermatologa antybiotykami. Ze wszystkich "flagowych" zewnętrznych objawów tej choroby ominęła mnie chyba jedynie otyłość - ponieważ zawsze było mi bliżej raczej do niedowagi, niż do nadwagi.

Jeśli mam być z Wami zupełnie szczera - w krytycznych momentach najbardziej nie martwiłam się tym, że moje cykle są bezowulacyjne i że nie mogę zajść w ciążę. Zdecydowanie częściej spędzało mi sen z powiek to, że najzwyczajniej w świecie stracę włosy i że zamiast swojej dotychczasowej burzy loków będę codziennie oglądać w lustrze cieniutkie, przerzedzone strąki - zaczesane metodą "na pożyczkę", żeby ukryć ewentualne prześwity...


 "Daj spokój, nie możesz wyłysieć. Jeszcze nigdy nie widziałem żadnej łysej kobiety."

Zarówno lekarze, jak i ludzie z mojego najbliższego otoczenia, przeważnie bagatelizowali ten problem. Jednak podczas jednego z moich pobytów w szpitalu spotkałam na swojej sali inną pacjentkę, która wskutek zaburzeń hormonalnych bardzo podobnych do moich wyglądała niemal jak osoba po przebytej chemioterapii. Po powrocie do domu, w akcie desperacji...kupiłam perukę - nadal leży gdzieś na dnie mojej szafy, choć mam wielką nadzieję, że nigdy nie będzie mi potrzebna...

Co ważne, takie zewnętrzne i dostrzegalne gołym okiem symptomy 
są przeważnie ściśle związane z tym, co dzieje się wewnątrz naszego organizmu:

1) trądzik i łojotok może oznaczać nadmiar testosteronu lub niedobór estrogenów;
2) liczne plamy i przebarwienia na skórze są często symptomem nieprawidłowego funkcjonowania jajników albo przysadki mózgowej;
3) wzmożone pocenie się i częste uczucie gorąca mogą świadczyć o nadczynności tarczycy, natomiast bladość skóry, łamliwość włosów i paznokci oraz gwałtowne przybieranie na wadze - o jej niedoczynności;
4)  pojawianie się nadmiernego owłosienia w nietypowych dla kobiet miejscach oraz jego znaczny ubytek w okolicy ciemieniowej może sugerować wzmożoną produkcję hormonów męskich przez nadnercza...


 Z czasem wiedziałam już i umiałam rozpoznać, 
kiedy zaczyna się kolejna hormonalna burza, zmasowany atak i natarcie choroby. 

Garści włosów znajdowane na poduszce, w talerzu z zupą i zbierane codziennie z podłogi były dla mnie jednoznacznym sygnałem, że czas zrobić dodatkowe wyniki i w trybie natychmiastowym udać się do endokrynologa i ginekologa. Najczęściej oznaczały też, że za kilka tygodni lub miesięcy powinnam szykować się na  kolejną operację... 

Niektóre z Was pytają mnie w swoich mailach, co można z tym zrobić - ale niestety nie znam żadnego cudownego lekarstwa. Sama przetestowałam chyba wszystkie możliwe szampony, odżywki, tabletki, ziołowe płukanki, maści i ampułki. Przez jakieś dwa lata stosowałam Loxon - apteczny preparat z minoxidilem, dedykowany pacjentom z łysieniem androgenowym. Przez kilka miesięcy raz w tygodniu kładłam się pod lampami LED w klinice medycyny estetycznej i nakłuwałam skórę głowy igłami w ramach mezoterapii - jednak żaden z tych sposobów nie okazał się na tyle skuteczny, żeby wyeliminować moje problemy w stu procentach.

Aktualnie stan moich włosów nieco się poprawił - jednak nadal jest to okupione systematycznym, mozolnym wcieraniem w skórę głowy najróżniejszych specyfików, regularnym stosowaniem wzmacniających suplementów i kosmetyków, które w nazwie posiadają najczęściej "przeciwko wypadaniu..." 


Jedno wiem na pewno - takich objawów nie wolno lekceważyć !

Jeżeli nadmierne wypadanie włosów pojawia się u Was jedynie od czasu do czasu, incydentalnie, a przy okazji nie trwa długo - prawdopodobnie nie macie powodów do paniki. Być może jest to tylko efekt jesiennego przesilenia, niewłaściwej diety czy jakichś innych przejściowych problemów. Jeżeli natomiast stan ten będzie bardzo nasilony i będzie utrzymywał się u Was przez dłuższy okres czasu - jak najszybciej pędźcie do lekarza endokrynologa, róbcie badania i nie czekajcie na bardziej zaawansowane stadium choroby!

Możecie też zajrzeć po garść wskazówek na portal KobiecePorady.pl
na którym już wkrótce i ja będę miała przyjemność napisać coś dla Was od czasu do czasu. 

Trzymajcie się - i...niech włos Wam z głowy nie spadnie !

54 komentarze:

  1. PCOS wykryto u mnie, gdy miałam 25 lat. Tuż zaraz po tym, gdy wykryto niedoczynność. A raczej sama odkryłam, bo w końcu po kilku latach ciągłego tycia pomimo aktywności fizycznej i zdrowej diety zasugerowałam lekarzowi, że warto może zbadać tarczycę. Od kilku miesięcy znowu mam problem nie tylko z wypadającymi włosami, ale także z nadmiernym owłosieniem nietypowym dla kobiet. Robię badania, chodzę po lekarzach i nic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to też była najczęściej taka sinusoida - jakaś krótka chwila wyciszenia i wytchnienia od choroby, a potem jej uderzenie ze zdwojoną siłą. W tych okresach "uśpienia" włosy jakby mniej wypadały, nie miałam takich strasznych problemów skórnych ani innych sensacji. Za to jak już się rozkręcało - to na dobre, i trwało bardzo długo...Pewnie niezbyt pocieszający będzie fakt, że zmiany na lepsze tak naprawdę nastąpiły dopiero po ostatniej, radykalnej operacji...Ale Loxon mimo wszystko mogę polecić - ze wszystkich wypróbowanych przeze mnie sposobów okazał się najbardziej pomocny (tylko koniecznie skonsultuj wcześniej z lekarzem, bo pewnie nie dla każdego jest wskazany).

      Usuń
  2. Skąd takie cholerstwo się bierze? Świat w każdej dziedzinie poszedł do przodu, a na co by człowiek nie spojrzał, na to nie ma lekarstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie to samo chciałem napisać. Ludzie za dużo zarabiają na szukaniu lekarstwa i nie opłaca się im znaleźć. chociaż mam nadzieję, że to wszystko będzie zmieniać się na lepsze.

      Usuń
    2. Hormony to straszne dziadostwo. Czasami mówi się o nich lekceważąco i prześmiewczo "to tylko hormony" itd. - a moim zdaniem nie TYLKO, lecz AŻ. Na pewno potwierdzi to każdy, kto choć raz w życiu miał z nimi problem. Potrafią skutecznie rozwalić człowiekowi cały organizm i względną równowagę, jaka w nim wcześniej panowała. Z jednej strony nie dziwi mnie, że nie ma na to lekarstwa - bo wszystko jest takie skomplikowane i tak ściśle ze sobą powiązane, że często "naprawiając" jedno schorzenie, pogłębiamy jakieś inne...A ja miałam takich schorzeń w pakiecie przynajmniej z pięć...

      Usuń
  3. Chyba częściej bagatelizujemy różne objawy niż się nimi martwimy... Zawsze lepiej się przebadać jak mamy jakieś wątpliwości..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Nawet jeśli lekarz nie da nam gotowego sposobu i recepty - to zawsze można próbować chociaż trochę zniwelować objawy i dolegliwości. I czasami jest tak, że gdyby nie te zewnętrzne symptomy (których po prostu nie sposób "przegapić") to ludzie nadal nie mieliby pojęcia o tym, że dotknęła ich jakaś choroba - i nie podejmowaliby żadnych działań, żeby jej zaradzić...

      Usuń
  4. Też mam PCOS, tylko, że u mnie tego gołym okiem nie było widać. Żadnych objawów zewnętrznych, dopiero badania hormonalne i USG to wykazały, no i to, że okres miałam raz na rok bez wywoływania. Sam mój lekarz był pod wrażeniem, kiedy zaszłam w ciążę, bo akurat wtedy miałam przerwę w leczeniu (tak to przyjmowałam zastrzyki za 1000 zł miesięcznie na wywołanie owulacji) i że akurat tak samo wyszło. Ale na szczęście prócz wewnętrznych, zewnętrzne objawy mnie ominęły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie częstotliwość okresu bardzo podobna. Jeśli nie wywołali lekami - to sam też się nie pojawiał. Faszerowano mnie głównie pigułkami, przed zastrzykami się wzbraniałam. A to gubienie włosów - masz wielkie szczęście, że Cię ominęło. Ja do tej pory reaguję atakiem dzikiej paniki, kiedy tylko zobaczę trochę większą ilość na grzebieniu po kąpieli czy czesaniu...

      Usuń
  5. Niestety często bagatelizujemy fakt ze hormony potrafią nam uprzykrzyć życie. Niestety wiem cos o tym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzykrzyć - mało powiedziane. Czasami potrafią zamienić każdą prozaiczną czynność w istne piekło. Mam nadzieję, że już nigdy więcej - czego i Tobie życzę...

      Usuń
  6. Choroba jest mi obca, ale z tego co piszesz im szybciej się ją wykryje tym lepiej. Ogólnie przy zmianach skórnych, wypadaniu włosów i podobnych objawach, warto się przebadać, bo takie dolegliwości mogą też być związane z różnymi innymi chorobami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nawet to szybkie wykrycie niewiele daje - ale jednak jestem zdania, że zawsze lepiej wiedzieć i mieć pełną świadomość, co nam dolega.

      Usuń
  7. Mnie jako nastolatce bardzo wypadały włosy, gdy się budziłam, cała poduszka w nich była, no ale też przez dziesięć lat leczyłam zaburzenia hormonalne. Moja ginekolog powiedziała mi kiedyś (nigdy tego tekstu nie zapomnę), że moja macica wygląda jak u 70cio latki i nie mam szans na dzieci. Jak się okazało, myliła się, a po ciąży wszystkie zaburzenia mi same przeszły, jak również potworne bóle podczas okresu, które miałam wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff...całe szczęście, że już Cię te hormony dłużej nie męczą. Szkoda byłoby takich pięknych włosów ! U Ciebie macica miała 70 lat - a u mnie jajniki ;) A z bólami menstruacyjnymi lądowałam często nawet pod kroplówką ze spazmalgonu - także doskonale wiem, o czym mówisz...

      Usuń
  8. U mnie też nie było widocznych gołym okiem rzeczy. Tzn inaczej. Nie wszystko było widoczne. Trądzik miałam od 12r.ż. przeleczony wszystkim czym się dało. Antybiotykami, maściami, kremami, tabletkami antybobo jak ja to nazywam, aż po retinoidy. I dopiero po 4mc leczeniu widać zmiany, bo trądzik za bardzo nie wrócił. Ale za to lek zrobił spustoszenie w organizmie.. włosy tłuste do dziś. Również była mega poprawa jak było leczenie witA. Odkąd się staramy to też niby mówili o PCOS ale nie w100%. Co do trądziku, poprawa jest odkąd biorę metforminę na problemy z tolerancją glukozy. Ale włosy się nie poprawiły.
    Pozdrawiam w ten lodowaty czwartek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metformina - moja wieloletnia towarzyszka, dopiero jakiś czas temu odstawiona. Odnoszę wrażenie, że to chyba taki standardowy lek - niekoniecznie dający efekty, ale żadnym innym lekarze nie dysponują. Mam nadzieję, że uda Ci się wreszcie określić w 100% przyczynę Waszych niepowodzeń - i skutecznie sobie z nią poradzić. Buziaki :*

      Usuń
  9. Ja zbliżając się do czterdziestki ma problem z wypryskami na twarzy, ale nic u mnie niby nie stwierdzono. Jak wiesz, nie mogę tez zajść w ciążę i tej przyczyny tez w sumie nie zidentyfikowano :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze te idiopatyczne (a raczej IDIOTYCZNE) dziadostwa - gdzie tak naprawdę nikt nie wie, w czym tkwi problem...Dużo siły i woli walki, mimo wszystko !

      Usuń
  10. Ach te chorobska,....wieksze - mniejsze. Gdyby tak mozna wrzucic je do wora I wyrzucic na zawsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kosmos wysłać, bez biletu powrotnego...

      Usuń
  11. Wstrętne choróbsko, przykro mi, że cię to spotkało.. Współczuję ci :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już przywykłam chyba, do wszystkiego można się przyzwyczaić - ale kiedyś to był prawdziwy dramat i wiele bym dała za to, żeby już nigdy nie powrócił w takich rozmiarach.

      Usuń
  12. U mnie endokrynolog stwierdziła niepełnoobjawowe PCOS, objawiające się podwyższonym poziomem testosteronu. I to nie zawsze, bo czasami wychodził w normie. Poza tym regularne cykle, potwierdzona owulacja, szczupła sylwetka, zero problemów z włosami, dawniej z cerą, ale się unormowało. Jednak coś musiało być na rzeczy, bo w zajściu w ciążę pomogła dopiero dobrze przeprowadzona stymulacja Clo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najlepsze było, że czasami absolutnie wszystkie wyniki okazywały się w normie (a wręcz wzorcowe) - a włosy dalej wyłaziły wielkimi kłębami i nic nie mogłam na to poradzić. Clo stymulowałam się przez dobre dwa lata - ale bez jakiejś szczególnie entuzjastycznej reakcji mojego organizmu.

      Usuń
  13. PCOS to i moja zmora. Przez ostatnie 5 lat straciłam chyba z połowę włosów i nie mogę wrócić do poprzedniego stanu. Co prawda nie wypadają już strasznie raczej tak normalnie, ale nadal są rzadkie...
    Do tego problemy z cerą - mega wrażliwość, wypryski hormonalne. Z dnia na dzień potrafi się jej stan pogorszyć.
    Do tego oczywiście problem z owulacją, regularnością cykli. Problem z nadmiernym owłosieniem.
    Istny koszmar. Oczywiście razem z pcos niedoczynność tarczycy, problem z glukozą i insuliną.
    Przez hormony cały organizm wariuje, a ja momentami mam serdecznie dość. I są takie dni gdzie i mnie bardziej martwi to jak wygląda moja twarz, włosy niż to, że nie mam owulacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko dziękuję za to, że zawsze miałam włosy bardzo gęste i grube. Gdyby nie to - wolę nie wyobrażać sobie, jakbym teraz wyglądała...Można sobie wmawiać, że wygląd nie jest ważny - ale jednak dużo rzeczy w życiu determinuje i potrafi naprawdę mocno wpłynąć na naszą kondycję psychiczną...

      Usuń
  14. Widzę po komentarzach, że to schorzenie częstsze niż by się mogło wydawać... Dużo zdrowia dziewczęta i wytrwałości życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zbyt częste - i pozostaje tylko mieć nadzieję, że medycyna w końcu sobie z nim poradzi. Dziękuję :*

      Usuń
  15. Ja również przeszłam przez tą chorobę, ale na szczęście bez takich rewelacji jak u Ciebie...choć może po prostu z uwagi na wiek? W końcu miałam wtedy może ze 16 lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic tylko się cieszyć, że udało Ci się ją skutecznie pokonać :) Ja obawiam się, że - nawet przyczajona - pozostanie ze mną już do końca (a na pewno będzie mocno siedzieć w mojej psychice).

      Usuń
  16. Ja też niby miałam PCOS, ale w sumie sama nie wiem czy to była trafna diagnoza. Cykle po 50 dni, niektóre całkiem bez owulacji. Całe szczęście po ciąży wszystko się unormowało i póki co jest wręcz książkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie ! :) Każdemu takiego książkowego unormowania życzę - ale niestety nie dla wszystkich objawy kończą się wraz z ciążą. Znam wręcz osoby, u których właśnie dopiero po ciąży choroba się na dobre rozkręciła.

      Usuń
  17. moja siostra miała problem z wypadaniem włosów i przesuszoną skórą głowy. Po roku walki odwiedziła trychologa / specjalistę od skóry głowy / przepisał tableki i naturalne domowe sposoby oraz picie bardzo dużej ilości wody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku PCOS to raczej przetłuszczenie, niż przesuszenie. Sam mechanizm wypadania włosów natomiast bardzo zbliżony do typowego, męskiego łysienia - więc niewiele jest rzeczy, które mogą na to faktycznie pomóc.

      Usuń
  18. Pierwszy raz słyszę o takiej chorobie!! Również życzę wszystkim dużo zdrówka!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu swoim i wszystkich pozostałych dziewczyn - bardzo dziękuję za te życzenia :)

      Usuń
  19. Bardzo Ci współczuję, Kochana, tej choroby i tych nieciekawych objawów... Muszę Ci powiedzieć, że mi od dłuższego czasu też mocno wypadają włosy (ostatnio jak się przytuliłam do męża, to na jego czarnej bluzce aż się roiło od moich włosów...Przeraziłam się...). Też się stresuję (włosy to chyba jedyne co u siebie lubię) i czas będzie wybrać się na badania.. Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie zrób badania. Bo to może być efekt jesiennego przesilenia, stresu czy diety - ale może też świadczyć o wielu innych paskudztwach. Lepiej się przebadać - i mieć pewność. Buziaki :*

      Usuń
  20. Straszne :( Moja mama zawsze mówiła "Kochane zdrowie, ile kosztujesz każdy się dowie gdy Cie straci". I to sama prawda. Czasem z pozoru niepowiązane rzeczy mogą świadczyć o chorobie. U mnie okropna senność i zmęczenie okazały się objawem chorej tarczycy. Po lekach odżyłam dosłownie, najważniejsze to nie bać się iść po pomoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że odpowiednio dobrane leki Ci pomogły. Sama akurat z tarczycą nie miałam problemów (choć też to u mnie podejrzewali przez pewien czas) - ale znam kilka osób, którym jej niedoczynność lub nadczynność naprawdę mocno uprzykrzyła życie.

      Usuń
  21. Słyszałam o tej chorobie ale nie wiedziałam ze może dawać tak uciążliwe objawy. Włosy dla kobiety to atrybut kobiecości i uttata ich to wielka tragedia. Cieszę sie ze udaje ci sie z tym skutecznie walczyć. ;) pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz się udaje bardziej, innym razem mniej - jednak to bardzo ciężki temat i lubi do mnie wracać, niestety.

      Usuń
  22. Mi też od zawsze włosy leciały i miałam od zawsze problemy z wagą...
    Problemów z cerą mocnych nie miałam. Za to teraz co chwilę coś wyskakuje...
    U mnie nie zdiagnozowano PCO odrazu. Najpierw była niedoczynność tarczycya. Hashimoto. Później endometrioza. Następnie niepłodność i in vitro z nią związane. A na koniec okazało się, że jeszcze doszło po tym wszystkim PCO i insulinooporność. Ale najprawdopodobniej były już wcześniej tylko nie zdiagnozowane... niestety choroby autoimmunologiczne często występują w grupie... i dają dużo nie fajnych skutków i objawów :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie insulinooporność też jest (była?)- ale akurat to nie dawało mi się jakoś bardzo mocno we znaki, lekarz wręcz zabronił mi stosować jakieś szczególne diety z niskim IG, a wyniki miałam względnie OK. Masz rację, że to często cholernie zmasowany atak - i czasami żeby zwalczyć jedno choróbsko trzeba się tak naprawdę uporać jeszcze z dziesięcioma dodatkowymi...

      Usuń
  23. Dodam jedynie, ze to, iz PCO(S) nie uderza w nas ze wzmozona sila przez lata, nie znaczy, ze nigdy nie da nam popalic. Moje PCO zostalo zdiagnozowane juz po 30-tce. I dopiero pare lat pozniej dalo mi w kosc masowym wypadaniem wlosow, tradzikiem, oraz niestety - przybieraniem na wadze mimo zdrowego trybu zycia. I leczenie nieplodnosci moze, rowniez niestety, zadzialac jak "cyngiel", i zapoczatkowac powazne zachwianie rownowagi hormonalnej.

    Ja rowniez przez dlugi okres czasu uzywalam specyfik z minoxidilem (niestety moj stan wyjsciowy nie zakladal burzy lokow, tak wiec przezylam niemala traume). W zwiazku z podwyzszonym testosteronem dermatolog przepisal mi antyandrogeny, ktore rowniez w duzym stopniu pomogly (nie mozna ich stosotwac starajac sie o dziecko). Spodziewalam sie zaburzen w pracy tarczycy, ale wszystkie dotychczasowe testy wracaja w normie. Badam co moge, ale czesto widze jedynie rozlozone rece lekarzy..

    Poza tym - co wazne - tak naprawde to coraz wiecej kobiet ma zaburzena gospodarki hormonalnej. To troche tak jak rak - choroba cywilizacyjna. Chemikalia, ktore ingeruja w dzialanie organow regulujacych poziomy hormonow, znajduja sie obecnie w tym, co jemy, co pijemy, czym sie "smarujemy", czym oddychamy. Niegrozne w niewielkich ilosciach, kumuluja sie przez lata ekspozycji..

    To, ze udaje sie Tobie, mnie, innym - trzymac to niejako w ryzach - to jest niesamowity sukces. Jest to tak nieslychanie delikatna funkcja organizmu, ze bardzo trudno miec nad nia kontrole.

    Pozdrawiam serdecznie,
    K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda - to może wrócić i objawić się znowu w każdym (pewnie najmniej spodziewanym) momencie. Dlatego ciągle mam w sobie ten strach i drżę na samą myśl...

      Zgadzam się też, że zaczyna to być typową chorobą cywilizacyjną. Mnóstwo chemii plus osobiste "predyspozycje" - mieszanka naprawdę wybuchowa...

      Usuń
  24. Nigdy bym nie pomyślała, że Twoje włosy tyle przeszły, masz imponującą burzę loków. Jak widać to kolejny dowód na to jak bardzo pozory mogą mylić.
    Czytałam nie raz o tej chorobie, ale nie sądziłam, że jest aż tak wyniszczajaca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta moja obecna "burza" to jest naprawdę nic w porównaniu z tym, co miałam kiedyś. No i już raczej nie odrośnie i nie wróci do dawnej formy - ale cieszę się, że mimo wszystko trochę tego zostało...

      Usuń
  25. Popłakałam się czytając ten tekst. Doskonale Cię rozumiem. Ja miałam 17 lat, też chciałam się podobać, ale bez rzęs nie było to takie łatwe. Zdiagnozowali u mnie Łysienie Plackowate. Niesympatyczna pani, która nie dopuszczała w ogóle innej opcji wysyłała mnie do psychiatry i mówiła, że nie mogę się tak stresować, bo będę łysa. Robiła ze mnie idiotkę, doszukiwała się przemocy w moim domu, krzyczała na rodziców. Jako siedemnastolatka nie miałam żadnych powodów do zmartwień, niczym się nie stresowałam. Do czasu. Potem stresowałam się, że jak będę się stresowała to będę łysa a jeszcze później stresowałam się tym, że się stresuję... Po kilku miesiącach przestałam się leczyć, bo choroba stała w miejscu. Do tej pory nic się nie dzieje. Rzęs jak nie było tak niema, włosów jest o połowę mniej, brwi to jakaś masakra, jedynym plusem jest to, że nie muszę się zbyt często depilować. Do lekarza boję się iść. Niechcę żeby ktoś po raz kolejny robił ze mnie idiotkę, wmawiał chorobę psychiczną.

    OdpowiedzUsuń
  26. To prawda, jak u kobiet wypadają włosy to jest coś poważnie nie tak, dobrze, że znalazłaś kogoś, kto Ci pomógł :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kurczę, nawet nie wiedziałam, że prawidłowy cykl hormonalny to takie błogosławieństwo :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana wiem przez co musiałaś przechghodzić, było to na pewno ciężki czas dla Ciebie. Ja czekam na wizyte endokrynologa na sierpień ale idę teraz jakiś prywatnie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Tycie i wypadanie włosów jeden wielki koszmar od 20 roku życia. No i cały czas na tabletkach. Waga mi się uspokoiła ale z włosami chyba już do końca życia będę walczyć. Wiem przez co przechodziłaś. ;/

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)