Po co w ogóle kwalifikacja na rodziców adopcyjnych?
Niektórym osobom - zwłaszcza tym nie mającym bezpośredniej styczności z
tematem adopcji dziecka - konieczność otrzymania kwalifikacji na
rodziców adopcyjnych wydaje się jakimś absurdalnym, wydumanym i generalnie kosmicznym wymogiem.
Nawet w samych kandydatach procedura ta niejednokrotnie rodzi bunt i
sprzeciw - bo przecież rodziców biologicznych się w taki sposób nie
"wybiera". Nie sprawdza się ich i nie testuje ich rodzicielskich
kompetencji, zanim dziecko pojawi się na świecie. W ich przypadku nie
zbiera się żadna komisja - i nie ocenia, czy rzeczywiście będą się na
rodziców "nadawać" oraz pełnić swoje rodzicielskie funkcje tak, jak
należy...
Trochę to niesprawiedliwe?
Być może - a jednak bardzo ważne !
Kwalifikacja na rodziców adopcyjnych jest przecież po to,
żeby zminimalizować ryzyko nieudanych adopcji, zakończonych rozwiązaniem -
Innej opcji nie ma, nie da się tego w żaden sposób obejść - ponieważ jest to sytuacja specyficzna, obwarowana licznymi przepisami i formalnymi wymogami. W toku trwającej kilka miesięcy procedury adopcyjnej musicie więc "udowodnić" pracownikom ośrodka cały szereg najróżniejszych rzeczy - i swoim zachowaniem oraz postawą udzielić im odpowiedzi chociażby na następujące, podstawowe pytania:
- czy kierujecie się właściwą motywacją do adopcji dziecka?
- czy przepracowaliście żałobę po utracie dziecka biologicznego (która w mniejszym lub większym stopniu występuje niemal zawsze - nawet w sytuacji, gdy tego dziecka fizycznie nigdy nie było) ?
- czy będziecie w stanie otworzyć się w pełni na adoptowane dziecko - i zaakceptować je wraz z jego historią, ewentualnymi problemami i deficytami?
Jeżeli po zakończeniu warsztatów adopcyjnych personel ośrodka ma jakiekolwiek wątpliwości odnośnie powyższych kwestii - ma również prawo nie przyznać parze kwalifikacji , odprawić ją z kwitkiem albo odroczyć jej kandydaturę aż do momentu, w którym sytuacja (w jego mniemaniu) ulegnie zmianie.
Czy to dobrze?
Czy decyzja o kwalifikacji na rodziców adopcyjnych zawsze jest trafna?
Z jednej strony - w ośrodkach pracują najczęściej
profesjonaliści z wieloletnim doświadczeniem. Potrafią oni na bazie
swoich obserwacji, rozmów oraz testów psychologicznych określić, czy dana para jest faktycznie gotowa na
adopcję dziecka - czy tylko się jej tak wydaje lub podejmuje taką
decyzję z niewłaściwych, w jakiś sposób "wypaczonych" pobudek.
Pracownicy zwykle umieją spojrzeć na naszą motywację na chłodno, bez emocji i z
odpowiednim dystansem - czego sami często nie robimy, targani
wieloma wątpliwościami i skrajnie sprzecznymi uczuciami.
A z drugiej strony - pracownicy ośrodków adopcyjnych to przecież też
tylko ludzie. Niedoskonali, omylni, popełniający błędy...Ich decyzje
nie zawsze są najwłaściwsze - o czym świadczą chociażby:
- rozwiązane / unieważnione adopcje ;
- podawane co jakiś czas przez media informacje, że rodzice adopcyjni dopuszczali się wobec dziecka nadużyć;
- sytuacje zgoła odwrotne : kiedy w danym ośrodku para nie otrzymuje kwalifikacji - natomiast w innym zostaje przyjęta z otwartymi ramionami i okazuje się naprawdę wspaniałymi , oddanymi i kochającymi rodzicami.
Przyczyny braku kwalifikacji na rodziców adopcyjnych...
...mogą być bardzo różne - i dotyczyć zarówno niespełnionych przez parę wymogów formalnych, jak i nieodpowiedniej motywacji do adopcji lub konkretnych cech osobowościowych kandydatów. Ja spotkałam się jedynie z sytuacjami, w których przyczyny odmowy były naprawdę znaczące, poważne i mogły mieć zasadniczy wpływ na przyszłe życie oraz funkcjonowanie dziecka.
Przykład 1: Przyszli rodzice chcieli adoptować dziewczynkę tylko po to , by po ich śmierci mogła ona zaopiekować się ich biologicznym, niepełnosprawnym synem. (Ewidentnie wiązało się to z uprzedmiotowieniem dziecka - i właśnie tak zostało potraktowane również przez ośrodek adopcyjny.)
Przykład 2 : Mama-artystka bardzo pragnęła adoptować dziecko równie utalentowane plastycznie, jak ona sama - a dodatkowo fizycznie do niej podobne, o konkretnych zewnętrznych cechach. Miała w głowie tak sprecyzowany obraz dziecka, że nie potrafiła pójść na żadne ustępstwa - a więc ośrodek postanowił dłużej z nią nie negocjować. (Przypominam, że adopcja to nie zakupy w supermarkecie - i nie można traktować dziecka jak gotowego produktu, który zabiera się z półki i wrzuca do swojego koszyka).
Jednak czasami słyszy się też o dość kuriozalnych powodach braku kwalifikacji na rodziców adopcyjnych - jak chociażby zbyt małomówny i niewystarczająco ekspresyjny partner (co przez ośrodek może zostać odczytane jako niechęć do adopcji oraz uleganie presji drugiego małżonka). Inna sprawa - że niekiedy faktycznie tak bywa; a brak aktywności w trakcie warsztatów i niechętne wchodzenie w interakcje w innymi uczestnikami oraz pracownikami ośrodka rzeczywiście może oznaczać jakieś głęboko tajone, zamaskowane opory...
Generalnie rzecz biorąc - naprawdę nie zazdroszczę pracownikom ośrodków adopcyjnych i absolutnie nie chciałabym znajdować się na ich miejscu oraz decydować o czyimś życiu na podstawie tak wątłych, niejednoznacznych i mylących przesłanek...
![]() |
| foto: pixabay.com |
Ośrodek adopcyjny i kandydaci na rodziców -
po tych samych, czy przeciwnych stronach barykady ?
Współpracę z naszym ośrodkiem adopcyjnym wspominam całkiem dobrze - i myślę, że nie mamy sobie nawzajem zbyt wiele do zarzucenia. Wprawdzie nie nazwałabym naszej relacji idealną symbiozą - lecz absolutnie nie był to też klasyczny antagonizm. Nie czuliśmy się zaszczuci, nadmiernie naciskani, w jakikolwiek sposób szykanowani czy dyskryminowani. Prawda jest jednak taka - że wszystko zależy od ludzi, na jakich się trafi: i albo przypadniecie sobie wzajemnie do gustu, albo niekoniecznie...W obu przypadkach jednak warto BYĆ PONADTO - zapomnieć na chwilę o własnych urazach i antypatiach i kierować się, tym co najważniejsze : czyli dobrem dziecka (jakkolwiek patetycznie i enigmatycznie by to nie brzmiało).
Brak kwalifikacji z ośrodka adopcyjnego - i co dalej?
W takiej sytuacji najprawdopodobniej trudno zachować obiektywizm. Raczej nie unikniemy żalu do personelu, poczucia skrzywdzenia i niesprawiedliwego potraktowania. Na pewno będziemy zadawać sobie pytania : "Dlaczego akurat nam się nie udało? Co jest w nas takiego, że zostaliśmy zdyskwalifikowani - podczas gdy inne pary już wkrótce będą cieszyły się swoim adopcyjnym rodzicielstwem ?" A może zechcemy zrzucić całą winę na ośrodek - oceniając go jako instytucję niekompetentną , źle funkcjonującą i wadliwą ?
1) Na początek - proponuję nie obrażać się i nie unosić dumą. Raczej poprosić o uzasadnienie takiej decyzji (najlepiej na piśmie) - i na spokojnie przeanalizować je oraz zastanowić się, czy nie ma w nim ziarenka prawdy.
2) Spróbować nad sobą popracować i coś zmienić ; mając na uwadze nie tyle siebie i ośrodek - ile dziecko, na które czekamy. Warto potraktować całą procedurę adopcyjną oraz kwalifikację (lub jej brak) - jako okazję, by wejrzeć w siebie naprawdę głęboko, lepiej siebie poznać i dostrzec rzeczy, których w normalnych warunkach pewnie nigdy byśmy nie zauważyli. Być może faktycznie nie jest to jeszcze dla nas właściwy moment na adopcję dziecka ?
3) Kolejna kwestia - to możliwość odwołania się od niekorzystnej dla nas decyzji. Według słów bocianowego eksperta - można także poprosić o uzupełnienie badań psychologicznych lub przeprowadzenie ich przez innego psychologa . A jednocześnie trzeba pamiętać o tym, że:
1) Na początek - proponuję nie obrażać się i nie unosić dumą. Raczej poprosić o uzasadnienie takiej decyzji (najlepiej na piśmie) - i na spokojnie przeanalizować je oraz zastanowić się, czy nie ma w nim ziarenka prawdy.
2) Spróbować nad sobą popracować i coś zmienić ; mając na uwadze nie tyle siebie i ośrodek - ile dziecko, na które czekamy. Warto potraktować całą procedurę adopcyjną oraz kwalifikację (lub jej brak) - jako okazję, by wejrzeć w siebie naprawdę głęboko, lepiej siebie poznać i dostrzec rzeczy, których w normalnych warunkach pewnie nigdy byśmy nie zauważyli. Być może faktycznie nie jest to jeszcze dla nas właściwy moment na adopcję dziecka ?
3) Kolejna kwestia - to możliwość odwołania się od niekorzystnej dla nas decyzji. Według słów bocianowego eksperta - można także poprosić o uzupełnienie badań psychologicznych lub przeprowadzenie ich przez innego psychologa . A jednocześnie trzeba pamiętać o tym, że:
- na brak kwalifikacji do adopcji zwykle składa się wiele różnych czynników i całościowy, kompleksowy obraz konkretnej pary - a nie jakaś jedna, wyrwana z kontekstu kwestia;
- wedle częstych opinii odrzuconych par możliwość taka istnieje tylko w teorii i na papierze - a w rzeczywistości jest tak zwaną "martwą literą".
4) Jeżeli podjęte przez nas kroki nie przyniosą efektu, a my po głębszych przemyśleniach stanowczo uznamy, że postanowienie o braku kwalifikacji na rodziców adopcyjnych jest w naszym przypadku bezpodstawne i krzywdzące - warto poszukać alternatywnego ośrodka, który być może będzie miał wobec nas zupełnie inne podejście oraz odmienne plany. Być może to właśnie w nim odnajdziemy swoje wyczekane dziecko? Tego życzę wszystkim Kandydatom !
![]() |
| foto: pixabay.com |



